Domański na piątki. w pionkach cud będzie droższy

19.07.13, 08:28
REdaktórkowi i cud nie pomoże.
    • Gość: bili Flaki z olejem, IP: 80.249.5.* 19.07.13, 14:32
      ale jak jest jakiś frajer, który za to płaci to proszę bardzo.
      Aha...i szacun dla osób, które były w stanie przebrnąć przez ten cały elaborat
      • Gość: k Re: Flaki z olejem, IP: *.opera-mini.net 19.07.13, 14:41
        Czytam, czytam i nic tu nie ma. Panie redaktorze w Pana wieku trzeba dawać przykład tego, jak pisać. A nie jak pisać, aby nic nie napisać i tylko polać cynizmem.
        Niech Pan będzie inspirujący, mądry, błyskotliwy to coś Pan dołoży do naszego radomskiego światka.
        • prawdziwyradomianin Re: Flaki z olejem, 19.07.13, 14:56
          pan Domański sporo pisze...ale niestety pali dużo ciekawe czy też jest klientem pani od papierosów z dworca PKP..
          • prawdziwyradomianin Re: Flaki z olejem, 19.07.13, 15:01

            o uzdrowicielu z Filipin, który to mnie okpił. Jemu to jednak
            zawdzięczam kategoryczne rozstanie się z tego typu praktykami.
            Do Krakowa zawitał najsłynniejszy uzdrowiciel z Filipin. To on
            rozpoczął modę na bezkrwawe operacje w Polsce. Pokazywali kamienie,
            które to ów filipińczyk w bezbolesny i bezkrwawy sposób wyjął im z
            woreczka żółciowego. W gazetach drukowana była historia
            fotoreportera, który to temu Panu wzrok zawdzięczał itd. Dużo tego
            było.(R E K L A M A - Cudotwórca z Filipin FIRMA z Radomia ul. Wolanowska) W każdym razie była to
            nowość i każdy leciał tam po zdrowie. Poleciałem i ja. Po jakiejś
            tam znajomości udało mi się dostać do owego najlepszego,
            najsłynniejszego i w ogóle naj, naj uzdrowiciela z Filipin.
            Czekających w kolejce ludzi było mnóstwo. Przegląd całego
            nieszczęścia jakie tylko może spotkać człowieka. Każdy ma numerek i
            nadzieję że gdy wejdzie zostanie zoperowany i wyleczony. Kolejka
            przesuwała się szybko ale ja nie zwróciłem na to uwagi - taki byłem
            przejęty. Gdy nadeszła moja kolej nie miałem już nawet siły na
            myślenie. Wchodzę i chcę coś powiedzieć ale nie jest mi dane.
            Poganiają mnie i od razu kładą na kozetce. Pomyślałem że widocznie
            gość jest tak dobry iż widząc mnie biednego ślepego od razu
            prześwietlił jednym spojrzeniem moje ciało i zorientował się co mi
            dolega. Leżę więc spokojnie i słyszę jak facet mruczy coś nademną.
            Nie wiem co tam sobie szeleścił, ale mam nadzieję że nie klął na
            czym świat stoi zorientowawszy się że mu się beznadziejny przypadek
            trafił. Nagle czuje jak na czole mnie pazurem drapie! Bezkrwawa
            operacja i to neurochirurgiczna a w dodatku gołymi rękoma! Bardzo
            szybko się wszystko kończy i zostaje me czoło namaszczone olejem.
            Namaszczenie chorych pomyślałem i wyczułem po zapachu iż jest to
            oliwka dla dzieci. Nim zdążyłem się zerwać na równe nogi poczułem
            że facet wsuwa mi łapę pod tischert. tak mnie tą czułością gość
            zaskoczył że aż mnie tym osłabił. :) Coś mi tam wsunął - jakąś
            kartkę, a ja już wtedy pomyślałem cynicznie iż to rachunek.
            Wychodząc zdołałem jednak zapytać przez tłumacza owego Filipińczyka
            czy i kiedy będę widział.
            - Będziesz za pół godziny. Zaczekaj więc cierpliwie a gdy to nie
            nastąpi wróć do mnie gdy znowu będę w Polsce.
            Zabieg się skończył a gdy wyszedłem poinformowano mnie iż byłem tam
            jakieś 3 minuty.
            Zaczekałem jeszcze więc owe pół godziny i wzroku nie odzyskałem. I
            to był mój ostatni raz u Filipińczyków.
            Za 140zł. otrzymałem ok. 3 minuty błazenady, zadzior i oliwkę na
            czole, i ową tajemniczą karteczkę oczywiście!Przypomniałem sobie o
            niej czekając w zaludnionym korytarzu aż mi ślepota przejdzie i
            wiecie co to było?
            Taka karteczka zwykła z notesika na wyrywanie a na niej długopisem
            napisane JEZUS.
            Po co mi to aż pod tischert wpychał nie wiem. Dlaczego Jezus i
            dlaczego napisane nie wiem. Nie wiem też dlaczego stosował
            syntetyczną oliwkę do namaszczania.
            Do tej pory nikt tak mnie nie oskubał bezczelnie z kasy i nikt tak z
            mojego nieszczęścia nie zadrwił."
    • Gość: abel Re: Domański na piątki. w pionkach cud będzie dro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.13, 19:50
      świetne! pozdrawiam Pana Redaktora
      A
Pełna wersja