emigrant_zarobkowy
27.08.13, 08:38
Żory (Śląskie) idą tropem miejscowości w Belgii, Holandii czy Francji i za 4 miesiące, jako pierwsze polskie miasto, wprowadzą bezpłatną komunikację miejską.
Wszyscy, którzy to zrobili, są bardzo zadowoleni – podkreśla doradca prezydenta Żor Anna Ujma.
Darmowa komunikacja w 60-tysięcznych Żorach będzie funkcjonować od 1 stycznia 2014 r. W mieście jest 12 linii autobusowych, na których utrzymanie idzie ok. 2,5 mln zł rocznie, a bezpłatna komunikacja to dodatkowy 1 mln (tj. ok. 0,5 proc. budżetu miasta, który wynosi ok. 230 mln zł).
"To stosunkowo niewielki wydatek. Chcemy dać pasażerom taki prezent" – zaznacza Ujma. Jak mówi, według badań w miastach wprowadzających darmową komunikację zwiększa się komfort życia. To także spore udogodnienie dla turystów – dodaje.
Eksperci nie sądzą, by duże miasta poszły w ślady Żor, bo darmowa komunikacja byłaby dla nich zbyt dużym obciążeniem. Przykładowo Warszawa wydaje rocznie 2,4 mld zł. Dochody z biletów pokrywają 35 proc. tych kosztów w stolicy, ale już w Gdańsku - 38,5 proc., w Krakowie – 43 proc., w Poznaniu – 45 proc., a we Wrocławiu prawie 49 proc.
Czy ktoś wie jakie koszty generuje komunikacja w Radomiu i jaka kwota jest pozyskiwana ze sprzedaży biletów? Może w Radomiu jest szansa na darmową komunikację. To bardzo pomogłoby mieszkańcom w dotarciu do pracy. Z tego co wiem, to ludzie nie podejmują często pracy ze względu na duże koszty dojazdu a przy pensji 1500zł, albo jeszcze niższej (na zlecenie) nie trudno zrozumieć bezrobotnych, którzy muszą często poświęcić w jedną stronę ponad godzinę na dojazd. Byłaby to również duża prorodzinna pomoc a chyba na taką pomoc stawia PiS.