Tusk bierze się za kolejki do lekarzy nowy pomysł

14.01.14, 11:02
A może by tak pacjenta zniechęcić drobną opłatą?

- Gdybym był ministrem, zastanowiłbym się nad wprowadzeniem niewielkich opłat za wizytę u specjalisty. 10 zł za wizytę u kardiologa to niedużo, bo prywatnie kosztuje to co najmniej dziesięć razy więcej. Wszystkich problemów to nie rozwiąże, ale zniechęci do zapisywania się tych, którzy pomocy nie potrzebują. Oczywiście przed wyborami żaden minister po to rozwiązanie nie sięgnie. O badaniach i leczeniu decydują lekarze. Warto, by ktoś ich kontrolował. Najlepszy byłby do tego lekarz rodzinny. Jeśli mógłby o nim decydować i stałby się prawdziwym przewodnikiem pacjenta po systemie, pieniądze mogłyby być sensowniej wydawane
    • Gość: du Re: Tusk bierze się za kolejki do lekarzy nowy po IP: *.radom.pilicka.pl 14.01.14, 11:08
      A jak potrzebuje a dychy nie ma?
    • Gość: nieznany Re: Tusk bierze się za kolejki do lekarzy nowy po IP: *.radom.vectranet.pl 14.01.14, 11:22
      chory pomysł ale myśl
      • prawdziwyradomianin Re: Tusk bierze się za kolejki do lekarzy nowy po 14.01.14, 11:32
        alkomaty,stadion zamknąc , oplaty za leczenie, co jeszcze artysta wymysli
        • prawdziwyradomianin Re: Tusk bierze się za kolejki do lekarzy nowy po 14.01.14, 11:34
          akurat za opłaty do lekarzy....muszę Donka pochwalić...zabierze tym skorumpowanym lekarzom...
    • Gość: Recepcjonistka Spowiedz recepcjonistki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.14, 13:38
      Pracuje w przychodni i nagminnie spotykamy sie z sytuacją, że ktoś przyznaje się, że leczy się w kilku przychodniach równocześnie. Na ok 15 zaplanowanych wizyt, zjawia się ok 9-11. Koleżanka pracuje w prywatnej klinice i tam frekwencja jest bliska 90% przy czym dzien wcześniej dzwonią do chorych i przypominają. Szczerze mówiąc to irytujące jest, że lekarzowi płaci się od przyjętego pacjenta a nie od przepracowanych godzin. Mamy takich specjalistów co ów 15 "numerków" odbębniają w max 2h a na drzwiach miają napisane, że przyjmują od 8-14. Oczywiście po piętnastym "kliencie" idą do innej przychodni lub do prywatnego gabinetu.
Pełna wersja