74marek74
08.02.14, 13:19
Prezes bydgoskiego lotniska nie zrealizował w ubiegłym roku żadnego celu dotyczącego uruchomienia nowych połączeń postawionego mu przez właścicieli portu - wynika z dokumentów, do których dotarła "Wyborcza". Urząd Marszałkowski nie reaguje, a pytany o to Tomasz Moraczewski grozi nam sądem
W dokumentach, do których dotarliśmy, zawarte są plany finansowe i inwestycyjne lotniska na lata 2013 i 14. Każdorazowo zatwierdzała je rada nadzorcza, w skład której wchodzi łącznie sześciu przedstawicieli trzech największych udziałowców: marszałka województwa, prezydenta Bydgoszczy i Polskich Portów Lotniczych.
W dokumencie przedstawione zostały cele, które prezes lotniska Tomasz Moraczewski wyznaczył sobie do realizacji i których wypełnienia oczekują właściciele. Już teraz wiadomo, że te dotyczące ruchu na lotnisku, pozyskania nowych połączeń i rozmów z przewoźnikami zakończyły się całkowitą klęską.
Z dokumentu wynika, że zarząd Portu w ubiegłym roku miał rozmawiać na temat nowych połączeń z dziewięcioma liniami lotniczymi. Na liście znaleźli się zarówno tradycyjni, jak i niskokosztowi przewoźnicy. Żaden z nich nigdy nie był obecny w Bydgoszczy. Dodatkowo pojawiło się też kilka konkretów: będą loty do Krakowa, uruchomiona zostanie trzecia rotacja połączeń z Warszawą, a Ryanair będzie realizował rejsy w dwóch nowych kierunkach. Efekt zabiegów portu? Żadna nowa linia się nie pojawiła, rejsów do Krakowa nie ma, Warszawa została zlikwidowana, tani przewoźnik nic nowego nie zaproponował.
Plany na 2014 r. są nie mniej ambitne, ale choć mamy dopiero luty, jest niemal pewne, że i z nich nic nie wyjdzie. Moraczewski założył, że sukcesem zakończą się negocjacje z linią Adria Airways, która miała uruchomić rejsy do Monachium. Ale słoweński przewoźnik zamiast Bydgoszcz wybrał Łódź. Kolejne dwa połączenia ma zaproponować Ryanair, jednak póki co zapowiedział likwidację trzech kierunków. Zdaniem Portu możemy też liczyć na przywrócenie połączeń do Warszawy i uruchomienie dwóch nowych do krajów europejskich (niezależnie od Ryanair). Na razie jednak wszystkie plany Moraczewskiego kończą się fiaskiem, więc nie ma powodu, aby wierzyć, że ten cel zostanie zrealizowany.
Próbowaliśmy otrzymać ocenę pracy prezesa lotniska w Urzędzie Marszałkowskim, do którego należy ponad 68 proc. udziałów w Porcie. Beata Krzemińska, rzeczniczka marszałka, na pytania dotyczące rozliczania Moraczewskiego z realizacji celów nie odpowiedziała.
Za pośrednictwem rzeczniczki lotniska zapytaliśmy też samego Moraczewskiego, dlaczego nie udało się zrealizować planów wynikających z dokumentów. Zamiast odpowiedzieć, pogroził nam sądem. Jak tłumaczy w mailu przysłanym do redakcji, dokumenty, na które się powołujemy, "zostały oznaczone klauzulą tajemnicy przedsiębiorstwa i nie zostały przez spółkę w żaden sposób podane do wiadomości publicznej", a ujawnienie ich "będzie skutkowało podjęciem odpowiednich kroków prawnych".
Moraczewski został powołany na stanowisko w maju 2010 r. Przez niemal cztery lata jego pracy udało się uruchomić dwa nowe połączenia przez Ryanair oraz jedno przez LOT do Warszawy, które już zostało zlikwidowane. W dniu powołania deklarował w "Wyborczej": - Postawiłem sobie jeden cel: zrobić z bydgoskiego lotniska prężnie działający, prawdziwy port regionalny. A że żyję tym, co robię, to mi się uda.