zdruzgotana19
12.03.14, 14:07
Pani z UP u której melduje sie co trzy miesiące powiedziała mi ze moge isc na staż bo urzad ma pieniadze ,znalazłam pracodawce złożyłam wniosek w jego imieniu, który został rozpatrzony pozytwnie (z moimi danymi dgyz byłam osobą wskazaną we wniosku przez pracodawce)udałam sie po decyzje i czar prysnął bo pani która wydaje decyzje powiedziała mi ze jednak sie nie na daje na staż gdyz nie spełniam kryteriów wiec pytam jej jak to jest mozliwe ze wszesniej sie kwalifikowalam a teraz juz nie ,wyszło na to ze maja dwa fundusze a ja kwalifikuje sie na ten drugi ale na niego niema pieniedzy i pytam co z moim pracodawcą nato ona ze pracodawca dostał zgode na stażyste ale nie na mnie .Jednym słowem załatwiłam komus robote bo kogos wysla za mnie a jeszcze pracodawca zaoferował mi nawet stałą prace po stażu no normalnie sie załamałam, a ten staż umozliwiał mi zdobycie praktyki w innym zawodzie . Byłam nawet na rozmowie u szanownego pana dyrektora ,ale on zawszelką cene bronił swoich niekompetętnych praconików i wmawiał mi ze to pracodawca dostał zgode a nie ja. Wiec po jaką cholere wpisane były moje dane do wniosku.Strasznie mnie to wkurzyło bo zostałam na lodzie i znowu mam chodzic do tego urzedu tylko niewiem po co bo panie za każdym razem mówią mi "przykro mi ale nie mamy dla pani zadnej oferty pracy"to chyba mi jest przykro a nie im.....bo nadal musze byc bezrobotna tylko wszedzie gdzie poskładałam cv to mi mówią ze nie mam doswiadczenia wiec myslałam ze dzieki temu stażowi to sie zmienii no ale nie stety nie, ich sposób na zwalczanie bezrobocia wnerwiac ludzi i zeby wiecej tam nie przychodzili......