74marek74
07.05.14, 23:48
Jak informuje Gazeta Wyborcza:
Sąd w Gdańsku ogłosił upadłość lotniska Gdynia-Kosakowo
Sąd Rejonowy w Gdańsku ogłosił w środę upadłość Portu Lotniczego Gdynia-Kosakowo - poinformował rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasz Adamski. Sąd uznał, że spółka nie wykonywała już swoich zobowiązań. W połowie marca spółka Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo złożyła do Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ w Gdańsku wniosek o ogłoszenie upadłości. Na początku lutego Komisja Europejska nakazała, by port lotniczy Gdynia-Kosakowo zwrócił 21,8 mln euro (91,7 mln zł) pomocy, jaką otrzymał od samorządów Gdyni i gminy Kosakowo. W komunikacie przesłanym przez rzecznika sądu okręgowego wskazano, że sąd wezwał wierzycieli spółki, by w ciągu trzech miesięcy od daty ogłoszenia obwieszczenia o ogłoszeniu upadłości zgłaszali swoje wierzytelności. Zdecydował również o wyznaczeniu syndyka. W uzasadnieniu sąd wskazał na to, że dłużnik zaprzestał wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań. Równocześnie majątek dłużnika powinien wystarczyć nie tylko na pokrycie kosztów postępowania, ale także na zaspokojenie chociaż w części wierzycieli - napisano w komunikacie.
(Nie)słuszna pomoc publiczna?
Spółka Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo powstał dzięki pieniądzom od samorządów. Na kapitał w wysokości 91 mln zł złożyły się Gdynia (dała 85 mln zł) oraz Kosakowo (6 mln zł). W lutym tego roku Komisja Europejska oceniła, że przekazanie lotnisku Gdynia-Kosakowo pomocy publicznej w wysokości 21,8 mln euro (91,7 mln zł) było niezgodne z unijnymi zasadami pomocy państwa. Komisja dodała, że zasady te nie pozwalają krajom UE na przyznawanie pomocy na tworzenie infrastruktury lotniczej, na którą nie ma zapotrzebowania. Dlatego KE zażądała, aby lotnisko zwróciło pieniądze. To może oznaczać upadłość gdyńskiego lotniska.
Z decyzją Komisji Europejskiej nie zgadzają się samorządy Gdyni i Kosakowa. Urząd miasta w Gdyni zapowiedział zaskarżenie decyzji do sądu w Luksemburgu, argumentując, że Komisja niewłaściwie oceniła opłacalność przedsięwzięcia, a ponadto nie uwzględniła znaczenia lotniska dla rozwoju regionalnego. - To lotnisko będzie stanowiło bazę dla tanich linii lotniczych, będzie też pełniło funkcję portu zapasowego dla lotniska w Gdańsku. Należy wziąć pod uwagę, że zwykle lotniska pasażerskie powstają za znacznie większe kwoty - przekonywał w lutym prezydent Gdyni Wojciech Szczurek podczas konferencji prasowej zorganizowanej po ogłoszeniu decyzji KE. Mówiąc o lotnisku, prezydent Szczurek celowo używa czasu przyszłego, bo - jak zapowiada - port będzie budowany mimo decyzji KE. - Do jego ukończenia pozostało już bardzo niewiele. To kwestia kilku milionów złotych oraz dwóch miesięcy prac - zapewniał.
Decyzja nie do wyegzekwowania
Jednak nawet jeśli decyzja KE się utrzyma, jej wyegzekwowanie będzie praktycznie niemożliwe. - Spółka Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo nie jest właścicielem infrastruktury lotniska - wyjaśnia prezydent Szczurek. Oznacza to, że spółka, której kapitał w stu procentach powstał z samorządowej pomocy publicznej (85 mln od Gdyni i 6 mln od Kosakowa), nie może nawet teoretycznie sprzedać niemal gotowej już infrastruktury lotniska, bo ta przejdzie na własność skarbu państwa, gdy lotniskowa spółka zaprzestanie działalności. Formalnie właścicielem terenu jest bowiem wojsko.