prawa "braci mniejszych"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 16:19
Robiłem w dniu dzisiejszym zakupy w Leclercu. Przez przypadek trafiłem na
stoisko rybne. Nie jestem przesadnie wrażliwy, jadam normalnie i nie walczę z
mięsożercami, ale uważam, że to co dostarcza nam pokarm powinno żyć i kończyć
żywot w jakiś przyzwoity sposób. Lecrerc pokazał mnie i wielu innym jak
wygląda żywy, sprasowany karp. Do zbiornika na ryby już więcej sztuk się nie
dało wcisnąć. Sprawiało to przygnębiające wrażenie, a na to wszystko patrzyły
też dzieci. Ten, kto do tego dopuścił powinien kwitnąć w basenie razem z
karpiami.
    • Gość: doktorek Re: prawa "braci mniejszych" IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 18.12.04, 16:40
      Niestety, to nagminna praktyka. Na targach ryby ściśnięte w baliach są
      wyławiane i na oczach wszystkich (także dzieci) mordowane i patroszone. Moim
      zdaniem ktoś się powinien za to wziąć (czy to nie jest naruszenie ustawy o
      ochronie zwierząt?). Takie traktowanie i zabijanie zwierząt w publicznych
      miejscach nie ma nic wspólnego ze świąteczną tradycją. Jak ktoś chce koniecznie
      kupić żywego karpia, to niech później ma odwagę go w domu uśmiercić. Bo,
      podobnie jak Ty, nie mam ochoty na takie widowiska, a w obecnym czasie są one
      trudne do uniknięcia.
    • Gość: vvvv Re: prawa "braci mniejszych" IP: *.udn.pl 18.12.04, 17:31
      Będąc wczoraj w Carefourze na Bemowie, zajrzałem na stoisko rybne. Ciekawy
      byłem, co słychać u świątecznych karpi.


      Tak głośno o tym, że w tym roku, krajowego karpia będzie jak na lekarstwo, a
      główna pula będzie sprowadzana zza granicy. Okazało się, że akurat na Bemowie,
      króluje karpik polski, taki ca 0/5 - 3/4 kg.

      Nie jestem łowcą przedstawicieli tego gatunku, ale to co zobaczyłem, wzburzyło
      mną jak jesienny Bałtyk łowcami dorszy. Otóż na stoisku królowała panienka -
      baba, chyba raczej młoda, ale za to bardzo okazała. Oceniam ją na minimum 120
      kg. żywej wagi. W ręku trzymała nóż, niewiele mniejszy od maczety, torującej
      drogę indianom w puszczy amazońskiej. Owa panienka, patroszyła i skrobała (co
      tam skrobać - one nie miały łusek) te biedne ryby i wrzucała do innego
      pojemnika, na którym widniała już wyższa niż za żywe ryby cena.

      A wyglądało to makabrycznie. Panienka wyciągała z wanny żywego karpia, kładła go
      na stole, "pomagając" mu spokojnie leżeć swoją drobną, nie znoszącą sprzeciwu
      łapką, a drugą rączynką, wbijała nóż w - za przeproszeniem - odbyt i chetając
      jakby piłowała deskę, ciągnęła nóż w stronę głowy. Po zrobieniu „nacięcia”,
      wyszarpywała wnętrzności z brzucha, i dopiero wtedy, pozbawiała rybę życia,
      poprzez obcięcie łba. Nie będę Wam już opisywał ze szczegółami, zachowania
      karpia, podczas rozpruwania brzucha i wyciągania flaków. Po prostu makabra. I
      tak jeden za drugim. Przez cały czas.

      Co prawda są tacy, co twierdzą, że pieczarka nie grzyb, a karp nie ryba, ale
      uwierzcie mi, nóż się w kieszeni otwiera, na taki widok. Sam oprawiam złowione
      przez siebie ryby. I skrobię i patroszę i łby też obcinam, ale na litość boską,
      najpierw je zabijam. Dlaczego taka mendoza, stojąca na stoisku rybnym, nie może
      rybę zabić a dopiero potem oprawiać ???

      Jest to WSTRZĄSAJĄCE !!!
      • Gość: salival Re: prawa "braci mniejszych" IP: *.macrospace.com 19.12.04, 02:46
        hmm, tak dobrze to opisales ze trudno sobie tego nie wyobrazic. moze iraccy
        terrorysci to jej starsi bracia? niedlugo bedzie mozna kupic wolowine i inne
        gatunki miesa, tylko pani bedzie musiala rozplatac krowe czy swinie czy tez inne
        zwierze - oczywiscie publicznie :/

        • Gość: L.b2@ Re: prawa "braci mniejszych" IP: *.internet.radom.pl 19.12.04, 10:56
          a czy ktos zareagowal?
          mna tez wzdryga jak to czytam, ale sam nei wiem jak moglbym sie zachowac zeby cos zrobic, nei wiem co zrobic. isc do dyrektora, do kierownika? moze ktos ma jakas rade?
Pełna wersja