a dlaczego mezowie zdradzaja zony?

IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 01:21
wlasciwie to nie powinnam pytac, bo znam odpowiedz na to pytanie - ilu
mezczyzn, tyle powodow...
najczesniej jednak jak juz mezczyzna ma kochanke, to wlasnie dlatego, ze jest
taki nieszczesliwy w malzenstwie, olaboga i cierpiacy bo jest z nia tylko ze
wzgledu na dzieci albo ze ona go nie rozumie albo juz nie interesuje, gledzi
mu bez przerwy nad uszami, ze sie on za malo stara, nie ma czasu bla bla...
a wiesz cholero co to rozwod jakzes taki nieszczesliwy?

jego kochanka tez nie grzeszy madroscia chyba, ze sie chce dobrze pobawic
    • Gość: Mezo Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.udn.pl 17.07.05, 01:34
      Mezowie zdradzają żony bo jest mezokracja...mezo, mezo mezo...mezokracja...
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 09:06
        "mezokracja" - czyli ten samczyk jeszcze nie stanal na dwoch nogach i w dalszym
        ciagu zaspokaja swe pierwotne popedy
        • Gość: mąż swojej zony Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: 193.111.144.* 17.07.05, 09:38
          Może chce jak kazdy samiec przedluzyc gatunek? Monogamia jest popularna jakieś
          2000 lat, trudno jest wyplenić zaszłości kilkunastu tysięcy :-)
          a tak swoją drogą kiedyś to było fajnie ;-)
          • Gość: F-16 A żony są takie niewinne ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 10:31
            To z kim mężowie zdradzają swoje żony ? Często z żonami innych mężczyzn, nie
            zawsze z panienkami. No chyba, że mają pedalskie inklinacje i zdradzają żony z
            chłopami. Podobno robi się to ostatnio coraz bardziej modne - takie trendy.
            • Gość: l i l a b a j Re: A żony są takie niewinne ? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 10:37
              ze co? takie trendy? takie mendy!
              • Gość: F-16 Re: A żony są takie niewinne ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 10:42
                A jednak trudno Ci się pogodzić z faktem, że mężowie często zdradzają żony
                z ... żonami innych mężczyzn. I nie robią one tego pod przymusem.
                • Gość: l i l a b a j Re: A żony są takie niewinne ? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 10:51
                  hm... ja tego po prostu nie rozumiem, tzn. nie wyobrazam sobie bym mogla
                  zdradzic ukochana osobe, a ci, ktorzy zdradzaja - zona meza czy maz zone -
                  musza byc bardzo nieszczeslwi w zwiazku, w ktorym najwyrazniej istnieje jakas
                  rysa...ktora roznie sie nazywa: egoizm, glupota czy zwykla niedojrzalosc
                  emocjonalna
          • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 10:35
            a nie lepiej w swojej gromadzie ten gatunek przedluzac? kiedys bylo fajnie?
            taaa, gry wstepnej to nie bylo w ogole, istnial tylko jeden styl - ostro
            :-)
            • Gość: dejv Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: 203.196.131.* 17.07.05, 14:34
              powiedz mi mam sie przyznac? czy lepiej oszukiwac? kocham ale nie chce byc
              zwiazku opierajacym sie na klamstwie...'chce wiedziec czy ty bys chciala, zebym
              ci powiedzial?'
              • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 14:58
                do mnie to pytanie? jesli tak, to juz odpowiadam:
                przede wszystkim bardzo bym chciala, zeby moj facet mowil mi o wszystkim, nawet
                np. o tym, ze nie jest ze mna szczesliwy, bo wole najgorsza prawde od
                nieswiadomego oklamywania; co to za zwiazek oparty na klamstwie? to kpina z
                drugiego czlowieka, ktory z reguly podchodzi do sprawy bardzo powaznie; poza
                tym taka rozmowa moze wiele zdzialac... coz... jakbys kochal naprawde (masz na
                mysli zone czy tak?) to bys najpierw porozmawial z zona, a nie lecial do lozka
                z inna, chyba ze po prostu szukasz wrazen, jak kazdy niedpowiedzialny facet

              • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 15:01
                wychodzi na to, ze ty kochasz zone ale ja zdradzasz bo ona cie oklamuje...
                paranoja, dwoje niedojrzalych emocjonalnie do tworzenia zwiazku ludzi
              • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 15:08
                to na czym w takim razie budowaliscie swoja milosc skoro teraz wychodzi na
                wierzch taka postawa was obojga?
                • Gość: dejv Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: 203.196.131.* 17.07.05, 16:48
                  a po czym wnioskujesz ze ona mnie zdradza ? ja ja kocham i zdradzam bo jestem
                  niedojrzaly, nie widze innego wytlumaczenia.
                  • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 17.07.05, 17:06
                    a po czym wnioskujesz, ze ja wnioskuje, ze ona cie zdradza? zrozumialam to tak,
                    ze ona cie tak czy inaczej oklamuje (czyli ci nie ufa)...
                    ty ja moze i kochasz ale twoja milosc jest po prostu chora, nie! to ty jestes
                    chory! lecz sie u psychologa klinicznego to do psychiatry moze nie bedziesz
                    musial sie rejestrowac...
                    wspolczuje jej... choc moze radzi sobie jakos kobitka, by nie zwariowac z
                    toba...
                    • Gość: dejv Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: 203.196.131.* 17.07.05, 17:22
                      a jaka jest ronica pomiedzy oklamywaniem, a zdrada? nie sa to synonimy?
                      dzieki za rade, rozumiem, kobieca solidarnosc dodaje tej uszczypliwosci. nie
                      wierze w psychologow, zycie uczy najlepiej, jesli sie umie wyciagac wnioski.
                      mam nadzieje, ze mnie sie uda. dziekuje ci lilabaj.
                      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 03:58
                        co do psychologow to ludzie sie ich albo boja, bo nie chca zostac
                        rozszyfrowani za szybko, albo boja sie ich zrozumiec; fakt: sa wsrod nich
                        (psychologow) pewne oszolomy, ale czy wsrod nauczycieli, lekarzy czy
                        policjantow takich nie ma?
                        zycie zna przypadki gdy ktos po prostu minal sie z przeznaczeniem...
                        dzis nie tak latwo o dobrego nauczyciela, lekarza czy psychologa
                        mysle, ze warto nieraz porozmawiac z tym dobrym psychologiem jak juz czujemy,
                        ze nasze zycie przypomina matnie, bo psycholog (dobry) wytlumaczy w kilka minut
                        cos, czego nauka zyciowa zajelaby moze kilka...lat; dzis nie mozna sie wstydzic
                        tego, ze ktos chodzi do psychologa - to wlasciwie tylko dowod na to, ze dany
                        czlowiek chce zmieniac swoje zycie i to na lepsze, chce sie rozwijac i stawiac
                        czola ludzkim problemom
                      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 04:21
                        jesli kogos oklamujesz to najczesciej zaprzeczasz faktom, mniej lub bardziej
                        swiadomie; gdy zdradzasz - po prostu robisz to w zupelnosci swiadomie bo masz
                        na to ochote, bo jestes zly, niedowartosciowany czy szukasz ukojenia po
                        odrzuceniu przez partnera

                        ale generalnie zdrada i oklamywanie przenikaja sie wzajemnie, bo gdy oklamujesz
                        zdradzasz... swoja slabosc i lek przed prawda, a gdy zdradzasz - oklamujesz
                        przede wszystkim siebie, ze wszystko jest w najlepszym porzadku...

                        czy ja ci naprawde w czyms pomoglam czy tylko sie zgrywasz dejv?
                        • Gość: dejv Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: 203.200.67.* 18.07.05, 07:49
                          czy mi pomoglas? nie wiem. mysle, ze pomoc moge sobie tylko sam. zadne dobre
                          rady psychologa (zawodowego czy internetowego) nie sa celem tylko srodkiem. i
                          nie chodzi o wstyd chodzena do takiego. mam swoja baze, a przynajmniej wiem co
                          nia jest, co chcialbym zeby nia bylo. nie potrzebuje nikogo (na razie)zeby mi
                          tlumaczyl na czym polega zycie. jestem swiadomy i to mi dodaje jakiejs wiary w
                          siebie. powiedzialas o jej oklamywaniu o jej zaufaniu, za to dziekuje bo o tym
                          nie myslalem (i nie zrozum zle, nie traktuje tego jako wytlumaczenia).
                          • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 11:38
                            no tak, teraz wezma mnie za jakiegos internetowego psychologa...
                            dejv, myslalam o tobie i twoim problemie i mysle, ze to dobrze, ze ruszylo cie
                            sumienie i nie chcesz jej oklamywac; moze jakbys jeszcze napisal o
                            okolicznosciach zdrady jej, to mialabym juz pelny obraz sytuacji;
                            niemniej powtorze sie jesli napisze, ze nie miesci mi sie to w glowie, by
                            facet, ktory mowi, ze kocha swoja zone - zdradzil ja, niewazne ile razy, chyba
                            ze zostal porwany, odurzony i wykorzystany seksualnie
                            jesli jednak to byl twoj zwykly "wybryk" (ktory prawdopodobnie wczesniej czy
                            pozniej sie powtorzy, w tej czy innej formie) to pomoc moze ci jedynie bozia
                            bo reakcje zdradzonej kobiety bywaja rozne...
                            a na pewno radze ci porozmawiac z zona, bo moze siedzi w tobie jeszcze jakis
                            dawny zal do niej o cos, co podswiadomie moglo byc powodem twojej zdrady, ktora
                            moze chciales odreagowac a teraz zalujesz - to tak, jesli odpada opcja twojego
                            uprowadzenia i wykorzystania seksualnie;
                            tego ci zycze, zebys sam sobie z tym poradzil, ale nie wahaj sie skorzystac z
                            pomocy tych, ktorzy jej fachowo udzielaja

                            o tym wstydzie pisalam tak generalnie, z mysla o tych, ktorzy na slowo
                            PSYCHOLOG pukaja sie w glowe i patrza jak na kosmite na tego, ktory chodzi do
                            psychologa

                            "masz swoja baze, a przynajmniej wiesz co nia jest, co chcialbys zeby nia
                            bylo" - duzo w tym twojej niepewnosci i tak naprawde chyba nieposiadania
                            zadnej "bazy" - obym sie mylila
                            nie mam ci nic za zle, nie obawiaj sie, ja tez jestem czlowiekiem, ktory moze
                            ale nie musi sie mylic
                            pozdrawiam i powodzenia
                          • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 11:55
                            jeszcze to:
                            ludzie z roznych powodow pobieraja sie czy lacza w pary
                            ewentualna zdrada to nic innego jak tylko weryfikacja ich stanu uczuc
                            zycze kazdemu, by takiej weryfikacji nigdy nie doswiadczyl i kochal i byl
                            kochany przez ukochana czy ukochanego przez cale zycie

                            tylko my wiemy co siedzi w nas samych
                            • Gość: dejv przepraszam IP: 203.196.131.* 19.07.05, 19:12
                              powiedzialem, stracilem. przegralem. przegralem milosc swojego zycia. nie wiem
                              czy bede umial kochac jeszcze raz tak samo. nie wiem czy to byla milosc jesli
                              zdradzilem. nie wiem czy zdrade mozna wytlumaczyc slaboscia. bylem slaby. boli
                              mnie strata, boli mnie bardzo, ale bol wyrzadzany, rani mnie jeszcze mocniej.
                              popelnilem blad, niewybaczalny blad. nie zgadzam sie z polygamista. instynk
                              pierwotny nie jest zadnym wytlumaczeniem, poligamia lezy w naszej, ludzkiej,
                              meskiej naturze, to fakt, zabijanie tez. mimo to zabijania sie nie toleruje.
                              zdrady tez nie mozna tolerowac. nie chce byc zdradzony. nie chce juz nikogo
                              zdradzic. przepraszam Cie Asiu....
                              • Gość: polygamista Re: przepraszam IP: *.dc.dc.cox.net 19.07.05, 20:05
                                > powiedzialem, stracilem. przegralem. przegralem milosc swojego zycia. nie wiem
                                czy bede umial kochac jeszcze raz tak samo. nie wiem czy to byla milosc jesli
                                zdradzilem.

                                Co ty pleciesz. Milosc przychodzi i odchodzi jak pory roku. Kochales miesiac,
                                rok albo kilka lat to dobrze, cale zycie niemal niemozliwe ale moze sie zdarzyc.
                                Co to ma do zdrady? Jak kochasz dwie naraz to zdradzasz? Nie, poprostu
                                potrafisz byc sprawiedliwy to w stosunku do wlasnej natury i kobiet, ktore
                                potrzebuja Twojej milosci, wlasnie jestes wspanialy i szczesliwy, ze mozesz dac
                                szczescie dwom na raz. Zdrada nie istnieje jest to dobo a nie zlo. Ludziom sie
                                poprzestawilo z powodu tej Monogamii. Odpowiedz na pytanie? Bylbys bardziej
                                szczesliwy gdy dwie kobiety naraz Cie kochaja i Ty je kochasz tez? Dlaczego Mono
                                jest tylko "prawdziwa" miloscia? To nieprawdziwa milosc do dazenie do posiadania
                                drugiego czlowieka a nie dawania milosci.


                                > wytlumaczyc slaboscia. bylem slaby. boli mnie strata, boli mnie bardzo, ale
                                bol wyrzadzany, rani mnie jeszcze mocniej.

                                Wlasnie odwrotnie jestes mocny i byles mocny, jaka strata, jak wszyscy sa
                                szczesliwi? O jakim bolu Ty prawisz, kto znow cierpi? Zawisc, zazdrosc i egoizm.
                                Jezeli kobieta cierpi to znaczy nie kocha Cie bo nie rozumie jak Ty to nazywasz
                                "slabosci" - a wlasnie do kobiet nalezy byc slaby, nie mozesz sie opierac jak
                                kobiecie dajesz szczescie, musisz raczej rozdawac szczescie a nie tylko
                                ograniczac dawanie tylko jednej osobie, bo wtedy "popierasz" bezasadny egoizm
                                kobiety, ktora dla ludzkiego DOBRA powinna ten egoizm przezwyciezac.

                                > poligamia lezy w naszej, ludzkiej, meskiej naturze, to fakt, zabijanie tez.
                                mimo to zabijania sie nie toleruje.

                                tylko taka mala roznica polygamia to dawanie szczescia, a zabijanie to
                                zabieranie, dlatego zabijania nie nalezy tolerowac a polygamie realizowac.



                                > popelnilem blad, niewybaczalny blad.
                              • Gość: l i l a b a j Re: przepraszam IP: *.server.ntli.net 20.07.05, 02:12
                                dejv, mysle ze dobrze zrobiles, pomysl co by bylo, gdyby ona dowiedziala sie od
                                kogos innego o twojej zdradzie a nie od ciebie samego? teraz ja to na pewno
                                bardzo boli jak kaktus w gardle...
                                takie jest zycie moj drogi, ale mysle, ze nie wszystko jeszcze stracone wszak
                                czas leczy rany, a takie przezycia czynia nas bogatszymi i, to zadziwiajace ale
                                prawdziwe - czasem zblizaja do siebie, bo zaczynamy doceniac cos, co wczesniej
                                wydawalo nam sie nieistotne z po czym pojawia sie ... ta prawdziwa, dojrzala
                                milosc

                                WALCZ o nia chlopie, WALCZ! jesli teraz wiesz na pewno, ze z ta kobieta chcesz
                                sie zestarzec ale licz sie z tym, ze mozesz przegrac bezpowrotnie...

                                zebys nie myslal sobie, ze jestem zupelnie po twojej stronie - zapytam: o kim
                                myslales gdy szedles do lozka z inna?

                                jak ci naprawde na niej zalezy, to bedziesz walczyl do upadlego

                                powodzenia raz jescze
                                • Gość: polygamista Re: przepraszam IP: *.dc.dc.cox.net 20.07.05, 04:34
                                  I tu sie znow zgadzamy-WROC, ale wroc do niej jakgdyby nigdy nic. Nie
                                  opowiadaj, ze cierpisz tylko sie cieszysz, ze mozesz kochac dwie kobiety. Ran
                                  zadnych nie ma jest nowe wiekie silne doswiadczenie ktore czyni Cie bogatszym
                                  bo gdy wracasz do niej to wiesz napewno, ze ja kochasz. Wytlumacz jej, ze nie
                                  moze miec zadnych obaw, ze ja opuscisz, oszukasz, nie bedziesz o nia dbal.
                                  Teraz jestes w pelnym tego slowa mezczyzna, bardziej wartosciowym bo kochaja Cie
                                  dwie kobiety. Musisz stanac na wysokosci zadania i troszczyc sie o obie.

                                  >ta prawdziwa, dojrzala milosc

                                  Ale kobiet zycia moze byc wiele wiec nie tragizuj, nie ma osob niezastapionych,
                                  ale kazda osoba ma swoiste piekno, dlatego nie trac zadnego piekna jak raz go
                                  posiadziesz.

                                  *** a teraz do lil
                                  Mam wrazenie, ze podnieca Cie fakt gdy mezczyna po "zdradzie" cierpi i ma
                                  wyrzuty sumienia, to takie sadystyczne. Tylko Mono jest sluszne i moze dawac
                                  pelnie szczescia tak sie zainstalowalo w Twej psychice, ze innej mozliwosci
                                  dostrzec juz nie porafisz. Straszne.
                                  • Gość: l i l a b a j Re: przepraszam IP: *.server.ntli.net 20.07.05, 11:50
                                    sluchaj gosciu, jesli chcesz miec wiecej swoich "POLI-" to nie ma sprawy: za
                                    jakis czas uslyszysz dzwonek, nie POLIfoniczny (jesli taki masz) swojej komorki
                                    lecz dzwonek do drzwi
                                    ruszysz sie z wyra i razem z torebka prochow, ktore musisz brac przytaszczysz
                                    swoja pokryta POLIpami glowe do drzwi, za ktorymi czekac bedzie na ciebie
                                    POLIcja
                                    mam nadzieje, ze nastepne kilka lat spedzisz za POLIuretanowymi kratkami, gdzie
                                    byc moze doswiadczysz nowego oblicza POLIgamii, tak ukochanej przez ciebie
                                    • Gość: polygamista Re: przepraszam IP: *.dc.dc.cox.net 24.07.05, 05:50
                                      Nawet nie przypuszczalem, ze tak sie zakonczy dyskusja. Talent do pisania to
                                      masz ale brak Ci jednej waznej cechy, ktora niestety odbiera Ci wszysko -
                                      tolerancja. Nigdy nie stwierdzilem, ze nie masz prawa zyc w mono albo jak to
                                      wiele starszych kobiet tobi zyje z pasami lub kotami bo im statystycznie brakuje
                                      partnera. Jezeli kobieta ma 45 lat lub wiecej to zaczyna sie taka sobie
                                      statystyka 1 mezczyzna 2 kobiety, wiec przez to cholerna monogamie zostaje poza
                                      malzenstwem straszna ilosc kobiet. Taki sam Cie los czeka wczesniej czy pozniej,
                                      dlatego nie odzrzucalbym tak od razu tego sprawdzonego przez wieki rozwiazania.
                                      A jak znudzony zona maz pije, gra w karty oglada mecze zapominajac o zonie to
                                      takiego chcialabys miec? Raczej nie, lepiej poszukac sprawdzonego, ktory dba o
                                      rodzine, zony, dzieci i umie i chce to robic. Spobuj byc tolerancyjna i zaraz
                                      zobaczysz jakich fajnych mezczyzn okryjesz. Szczecie nie latwo jest zbudowac na
                                      monogamii, uwierz mi.

                                      Polygamista
                                      Moglbym Ci wskazac 101 powodow na polygamie ale przestalas madrze polemizowac
                                      wiec sie juz nie dowiesz dlaczego mezczyzni z natury sa za polygamia albo chocby
                                      za lataniem za innymi kobietami nawet wtedy gdy bardzo kochaja swoje
                                      monogamiczne zony.
                                      • Gość: l i l a b a j Re: przepraszam IP: *.server.ntli.net 24.07.05, 13:11
                                        cala przyjemnosc po mojej stronie ze sie nie dowiem czego wiecej od ciebie
                                        uwierz mi!
                                        nie czytales widac uwaznie moich poprzednich postow
                                        w zadnym nie bylo ani slowa o tym, ze ja ci bronie byc takim jakim chcesz byc
                                        o co mi chodzi, a co ty odczytujesz jako brak tolerancji, to to, ze mnie jako
                                        dziewczyny nie przekonasz do poligamii
                                        wiesz, to ze wiele kobiet zyje z psami lub kotami to ich sprawa, ktora ma rozne
                                        podloze i przyczyny, niekoniecznie zwiazane z brakiem partnera, choc moze
                                        wlasnie tacy jak ty sprawili, ze owe kobiety wola zyc z psem czy kotem
                                        ciesze ze, ze nie napiszesz wiecej, bo po prostu meczy mnie proba zrozumienia
                                        ciebie
                                        chcialbys pewnie, zebym byla samotna na wieki
                                        niedoczekanie twoje bucu jeden
                                        sam zes samotny w swojej "modzie na sukces" gdzie kazde z kazdym...
                                        czy jesli jakis degenarat popelnil morderstwo, a ty o tym uslyszysz w telewizji
                                        i pomyslisz co za degenarat z tamtego czlowieka, to czy to juz jest milosc z
                                        twojej strony, bo myslisz przeciez o swoim degeneracie?...

                                        zyjesz sobie wiec w oderwaniu od elementarnych zasad czlowieczenstwa, stwarzasz
                                        swoj swiat na swoj uzytek

                                        na pewno tego szczescia nie warto szukac na sile, bo mozna sobie i nie tylko
                                        wyrzadzic ogromna krzywde

                                        niektorym facetom tylko sie wydaje, ze bardzo kochaja swoje zony
                                        to zycie wszystko zweryfikuje, predzej czy pozniej, czy tego chca czy nie
        • Gość: Tab Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.12.05, 21:04



          Dobrze muuuuuuuuuuuuuuu przydziobałaś.
          Amen
          • Gość: grozzz Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 12:56
            ostatnio gadałam sobie z takim klientem który był od 3 lat w związku z
            dziewczyną a od roku ją zdradzał bo "juz mu sie znudziła".Traktował ją
            wyłącznie jako swoją potrzebę zaspokojenia (jak sam mówił). Dlaczego więc z nią
            nie zerwał skoro to co do niej czuł już dawno wygasło? Sam nie umiał
            odpowiedzieć na to pytanie.
            powiedział tylko, że ciągle szuka tej jednej jedynej na całe życie!
            CZY FACECI SĄ AZ TAK ŁATWI?
            zero uczuć,
            zero miłości,
            zero jakiegoś zrozumienia?
            lecą do panienki gdy tylko im sie zachce? haha

            na szczęście moj facet jest inny!
    • Gość: znawca tematu Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 17.07.05, 15:09
      Bo tego domagają się feministki! Dla nich szybki seks w pracy jest niczym
      lunch! Seks zastapił obowiązkową kiedyś gimnstykę. Na biurku albo przy szafce
      w garderobie tak z wyczuciem, nie za długo, żeby nie przesadzić bo drugie pół
      dnia trzeba jeszcze pracować. Ale mi też to pasuje więc wszyscy są zadowoleni.
    • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 04:28
      Nie istnieje cos takiego jak zdrada zony. Jest natomiast "zdrada" monogamii.
      Prosze sobie poczytac strony na temat polygamii. (niestesty w jez. angielskim
      www.polygamy.com/)

      Natura czlowieka jest niemonogamiczna. Dopiero gdzies od 6wieku KK przyjal
      doktryne mono, przedtem byla poly. Nie ma nic w Bibliach przeciwko polygamii.

      Dlatego mezczyzna majcy zone(y) i kochanki to jest zjawisko naturalne, natomiast
      monogamia raczej jest wynaturzeniem narzuconym przez kosciol a przyjetm jako
      "doby" obyczaj. W USA i Rosjii na przyklad jest ogromny kryzys mono gdyz ponad
      50% malzenstw sie rozpada a w czarnej populacji USA przekroczylo 60%.

      ODPOWIEDZI
      >najczesniej jednak jak juz mezczyzna ma kochanke, to wlasnie dlatego, ze jest
      taki nieszczesliwy w malzenstwie...

      To nie musi byc prawda, ma kochnaki z natury, i bylby naprawde szczesliwy gdyby
      mogl je miec obie a nie tylko jedna

      >nie ma czasu bla bla... a wiesz cholero co to rozwod jakzes taki nieszczesliwy?

      Kompletny bezsens, jak ma zone i dzieci to w pierwszej kolejnosci powinien sie
      zajmowac zone i dziecmi, a nie zostawiac je komu innemu albo na pastwe losu,
      nastepnie gdy polygamia wzywa powinien sie zajac nastepnymi "zonami". Jak sa
      dzieci rozwodow byc nie powinno az do pelnoletnosci dzieci. Zony nie powinny
      "suszyc uszow" za nastepne zony ale rozumiec potrzeby meza, wtedy mozna mowic o
      pradziwej milosci a nie "realizacji" kobiecego egoizmu.
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 12:59
        to zalezy jakiego jestes wyznania czytajac SWOJA Biblie...jesli jestes
        katolikiem, to tobie widac trafila sie jakas z lewego nakladu
        mowi ci cos przykazanie : " Nie pozadaj zony blizniego swego ani zadnej rzeczy
        ktora jego jest" ? tak przy okazji: czemu w dekalogu nie ma slowa o mezach
        chyba ze te "rzeczy" to wlasnie te chopy :-)))))

        posiadanie kochanki przez zonatego faceta jest oznaka, ze cos w malzenstwie
        jest nie tak...
        widzisz, bo z malzenstwem to tak juz jest, ze nikt nie zagwarantuje ci, ze
        kazde doczeka zlotych godow choc przypisywanie temu znaczenia w zakresie poli-
        lub monogamii jest musze przyznac dosyc ciekawe
        a czy ja pisze, ze taki facet ma od razu zostawiac zone i dzieci na pastwe losu?
        ty bys na pewno je zostawil bo twoje egoistyczne podejscie do zycia kazaloby ci
        dalej studiowac swoja dziwna biblie
        nie jestem i nie zamierzam byc niczyja kochanka ale wiem z wielu zrodel, ze
        facet, ktory ja ma, w taki wlasnie sposob sie jej zali: ze zona go juz nie
        rozumie, nie pociaga, ze tylko dzieci i ich dobro jej w glowie, ze zapomina o
        nim itd.;jestem zdania, ze kochanka to nie jest najlepsze wyjscie w takiej
        sytuacji, nie tedy droga po prostu; owszem zdarza sie, ze sprawa konczy sie
        happy endem (dla kochanki) i kochanka zostaje zona swojego kochanka, ale to
        jest bardzo rzadkie zakonczenie; w wiekszosci zonaci faceci wracaja do swoich
        zon, ktore wierza, ze to sie juz wiecej nie powtorzy


        kurde, takie powazne tematy w samo poludnie...
        • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 13:06
          juz wiem: o mezach w dekalogu jest/moze byc nastepujaco:
          " Nie cudzoloz" lub " Nie kradnij"
        • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 19.07.05, 15:03
          >Nie pozadaj zony blizniego

          a kto mowi o pazadaniu zony blizniego swego, poligamia jest malzenstwem
          posiadajcym wiele zon wiec jak respektujesz zasady to nie w glowie ci cudze zony
          wlasnych masz dosyc.


          > posiadanie kochanki przez zonatego faceta jest oznaka, ze cos w malzenstwie
          jest nie tak.

          moze byc cos nie tak ale wcale nie musi, powtarzam dlaczego tak trudno Ci
          zaakceptowac fakt, ze mezczyzna dazy do "posiadania" wielu kobiet i to jest
          wlasnie zgodne z jego natura, obecnie panujacy model nie musi byc najlepszy a
          juz napewno nie za dobty dla mezczyzn, dla kobiet dzisiaj wydaje sie atrakcyjny
          po tysiacach latach traktowania kobiet jak rzecz. Teraz kobiety dochadza do
          glosu w zwiazku z tym meski Swiat jest dla nich taki atrakcyjny, ze chca jezdzic
          na traktorach, pracowac w kopalniach, w wojsku, i byc podobnym do normalnego chlopa.

          Jezeli jednak kobieta daje potomstwo to szuka mezczyne, ktory by jej w tym
          pomogl i nie tylko do splodzenia dzieci ale do wychowania, a to dlugi proces i
          bardzo kosztowny. Wielu mezczyzn "zrobi swoje" i znika, a kobieta sam walczy o
          wychowanie. Pomysl ile kobiet na Swiecie wychowuje sama dzieci? Dlatego nie
          wazne jest czy maz jest poligamista czy nie ale czy uczestniczy w procesie
          wychowania i takiego nalezy kochac a nie takiego co skacze tylko dla skakania.

          Czy mezczyzna, ktorego zona kocha i rozumie, i opiekuje sie jak dzieckiem ja
          opusci, chyba nigdy? W Afryce pierwsza zona szuka drugiej zony dla meza gdy ona
          zajeta domem i dziecmi nie moze podolac potrzebom meza. I w dobrym malzenstwie
          polygamicznym nikt z tego nie robi problemu. On ma traktowac zony rowno takie
          jest Koranu przykazanie. Jak sie dzieci pojawia to reguly zycia zaczynaja byc
          inne. Jak chcesz rownouprawnienia na zasadzie 100% partnerstwa to nie miej
          dzieci i badz zawsze mloda i piekna.

          W zaleznosci od celu jaki przyswieca malzenstwu a nie tylko z czystej milosci
          dobieraj sobie partnera. Dlatego wybieranie przez rodzicow partnera moze byc
          lepsze niz oczarowanie, ktore znika i szare zycie pozostaje, a ten cudownie
          wybrany chlop przez milosc do tego sie nie nadaje. Wcale nie musisz byc w
          poligamii ale uswiadamiam ci, ze zadnego "dobrego chloga" nie odrzucaj i raczej
          akceptuj jego poligamiczne zapedy, niz walcz o szczescie u mezczyzny, ktory
          oficialnie bedzie Ci przyrzekal wszystko a po kryjomu, wiedzac, ze tego nie
          zaakceptujesz robil "skoki na boki". Chyba lepiej gdy te zapedy jakos bedziesz
          kontrolowac niz beda one zupelnie poza Twoja kontrola.

          > w wiekszosci zonaci faceci wracaja do swoich zon, ktore wierza, ze to sie juz
          wiecej nie powtorzy

          i tu sie wlasnie zgadzamy, bo rozum bierze gore nad emocjami, ale wiara, ze to
          sie juz wiecej nie powtorzy jest glupota, nalezy poligamiczne zachowanie
          wmatowac w Twoje zycie i probowac to ladnie kontrolowac a nie zaciekle walczyc
          robiac mezowi pieklo.
          • Gość: Baska Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 15.12.05, 15:59
            Poligamisto......bylo w naturze kobiet w Arabii ze to one mialy kilku mezow i
            to one wybieraly 'ojca' swoich dzieci...bo tak naprawde to matka znana a kto
            jest ojcem to juz slodki sekret.....mysle ze gdyby moj partner zaproponowal ze
            on jest poligamista, ja bardzo chetnie, podajac przyklad tych kobiet z Arabii i
            setki innych przykladow, zgodzilabym sie i zaczela praktykowac
            damska 'poligamie' czyli poliginie.:)
    • Gość: Jacuś Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.05, 10:52
      Masz rację. Tyle powodów, ilu mężczyzn. A czy mężczyzna zonaty nie ma prawa popaść w romans, bo się po prostu zakochał ?
      • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 11:58
        >Tyle powodów, ilu mężczyzn

        To niczego nie wyjasnia. Widac, ze nie rozumiesz wlasnej natury.
        A powod jest jeden, ze natura poligamiczna wyrazniej sie ujawnia u mezczyzny niz
        u kobiet, stad wyglada na to, ze mezowie czesciej "zdradzaja" zony niz odwrotnie.

        >A czy mężczyzna zonaty nie ma prawa popaść w romans, bo się po prostu zakochał ?

        To nie tylko prawo ale "obowiazek" jego natury kochac wiecej niz jedna kobiete.
        • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 12:20
          " to nie tylko prawo ale obowiazek jego natury kochac wiecej niz jedna kobiete"
          odp.:
          ale to jego wybor czy chce trwac w malzenstwie, w ktorym brakuje milosci
          do prawdziwego szczescia w malzentwie potrzebna jest obustronna milosc

          "tyle powodow ilu mezczyzn" (moje zreszta :-) )skrytykowane -
          odp.: a wlasnie ze to bardzo wiele wyjasnia, bo kazdy z nas jest inny, nie ma
          dwoch takich samych charakterologicznie identycznych osob (bywamy do siebie
          podobni albo mamy ze soba cos wspolnego)
          widac, ze nie potrafisz sobie tego uswiadomic
          widac tez, ze nie wiesz po co w jezyku polskim istnieje cos takiego jak
          cudzyslow, a sie wyrywasz bo ci przeszkadza, ze ktos oprocz ciebie ma swoje
          zdanie i go broni; wiecej tolerancji czlowieku i lektury ktoregos z
          podrecznikow profesora miodka
          • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 13:42
            > ale to jego wybor czy chce trwac w malzenstwie, w ktorym brakuje milosci
            do prawdziwego szczescia w malzentwie potrzebna jest obustronna milosc

            Odp.
            Tak moze byc ale gdy nie ma dzieci, ale gdy potomstwo istnieje, warunki sa inne
            i milosc musi byc tak dlugo jak dzieci tego wymagaja. Milosc do drugiej kobiety
            jest zgodna z natura mezczyzny i nie powinno byz w zadnym wypadku powodem do
            rozbijania malzensta, gdy sa dzieci. Nalezy kochac obie kobiety i dzieci jakie
            sie z nimi posiada i normalny mezczyzna tak sie zachowuje.

            > nie wiesz po co w jezyku polskim istnieje cos takiego jak cudzyslow, a sie
            wyrywasz bo ci przeszkadza,...

            To powod panujacej monogamii, ze brak cieplych slow na okreslenie zachowan
            poligamicznych, dlatego musze uzywac cuzyslow. Jezeli chodzi o tolerancje to
            wydaje mi sie, ze postawa poligamiczna jest z natury tolerancyjna a nie
            odwotnie. Monogamia to szczyt nie-tolerancji. W tym przypadku opieram na
            wlasnym doswiadczeniu i przemysleniu a nie na podstawie > podrecznikow profesora
            miodka.

            Serdecznie pozdrawiam
            • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 14:14
              o jezu...

              milosc jest tak dlugo, jak dlugo sie o nia walczy
              a dzieci to sie nie powinno oklamywac i nastawiac przeciwko bylemu czy bylej

              kto jest twoim idolem? saddam husajn czy sultan brunei?
              • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 19.07.05, 18:18
                >milosc jest tak dlugo, jak dlugo sie o nia walczy

                znow sie z Toba zgadzam, walka o milosc to "walka" o czlowieka. Zalozmy, ze
                Twoj wybrany nagle zaczyna mowic, ze Poligamia jest Ok, to co wtedy robisz?
                Rzucasz go. Jezeli jest wybrany to go kochasz jak rowniez jego nastepne zony
                oczywiscie gdy te zony beda rowno dobre dla niego jak i dla Ciebie.

                >kto jest twoim idolem? saddam husajn czy sultan brunei?

                nikt, nie mam idolow, to dobre dla mlodych albo slabych ludzi, ktorzy potrzebuja
                "przewodniej roli" bo sami nie sa w stanie jej stworzyc dla siebie.
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 12:03
        znam wiele slow by okreslic zonatego mezczyzne, nie zawsze jest to mezczyzna
        zonaty (jeszcze) zakochany w swojej zonie, wiec wszystko jest mozliwe...

        jak widzicie, dla mnie sprawa jest prosta: zdrada=brak milosci w malzenstwie
        • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 13:47
          dla mnie sprawa jest prosta: zdrada=brak milosci w malzenstwie

          A sprawa nie jest taka prosta, co piszesz to poprostu jest NIEPRAWDA. Mezczyzna
          na ogol zdradza nie z powodu braku milosci. Wielkie uproszczenie bo NIE
          ROZUMIESZ NATURY MEZCZYN.
          • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 14:06
            tylko, zeby polechtac swoja prozna nature? ale i ta natura ma jakies swoje
            korzenie...niekoniecznie poligamiczne
            ja tam bym nie dala drugiej szansy facetowi, ktory by mnie zdradzil, chocby byl
            superprzystojny, superbogaty czy superinteligentny
            • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 14:40
              korzenie sa poligamiczne ale panujacy obyczaj zatwiedzony prawem i KK jest
              monogamiczny, tak to przejelas mocno, ze nie widzisz inne mozliwosci jak jedna
              milosc, jeden partner, jeden Bog mono mono mono to jak choroba brak szerszego
              spojrzenia.

              > nie dala drugiej szansy facetowi, ktory by mnie zdradzil, chocby byl
              superprzystojny, superbogaty czy superinteligentny

              NIC sie nie liczy tylko Twoje PRZEONANIE, WIARA, I EGOIZM natomiast potrzeby i
              natura mezczyzny sa niewazne, widac, ze tylko wymagasz milosci ale sam dac nie
              milosci nie potrafisz, ale to normalne bo na ogol ludzie nie potrafia kochac bo
              zajeci sa miloscia wlasnego ja - polecam E. Fromma "Sztuka Milosci" w ktorej ten
              filozof rozprawia sie z pseudo milosciami.

              Jak sie kogos kocha to nie jest wazne czy jest superprzystojny, superbogaty czy
              superinteligentny ale wlasnie ten z ktorym chcesz sie byc i bez wzgledu na to
              czy on kocha czy nie inne kobiety.

              Radze przyjzec sie wlasnej naturze i starac sie zrozumiec innych to bedzie
              bardzo pomocne w budowie PRAWDZIWEJ MILOSCI I SZCZESCIA.



              • Gość: l i l a b a j H E L P !!!!!!!! IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 15:02
                ludzie pomozcie, jakis nawiedzony i slepy (jestem kobieta)albo znowu jakis
                jehowy mnie dopadl a ja juz nie mam sily i czasu na odpieranie jego
                zarzutow !!!!!!!

                wiesz, nie ma nic zlego w kochaniu siebie, ba! to nawet wskazane, ale bez
                naduzyc; a ja mam juz w sobie tyle milosci, ze chetnie obdarzylabym ja jakiegos
                mena, ale sposrod tych, ktorych do tej pory spotkalam nie znalazlam
                odpowiedniego na ten zaszczyt:-), a jak juz spotkalam to on mial juz kogos
                (bede go zatem kochac po cichu), a w zyciu osobistym zmienianie kogos "pod
                siebie" to nie jest dobre wyjscie bo albo sie zaakceptuje kogos takim jakim ten
                ktos jest, albo jedno na lewno drugie na prawo marsz!

                taaa, pewnie, mezczyzno moj panie i wladco, moze czy jeszcze osobiscie do domu
                sprowadzic kochanice?

                jak sie kogos kocha, to sie go nie zdradza

                i odwal sie palancie bo pomysle, ze sie zgrywasz a na pewno dobrze sie bawisz...
                • Gość: polygamista Re: H E L P !!!!!!!! IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 15:24
                  jak sie kogos kocha, to sie go nie zdradza

                  Powtarzam zdrady nie istnieja! Bo nie mozna przyrzekac czegos co jest w
                  sprzecznosci a NATURA czlowieka.

                  Zawezasz pojecie milosci- jak ktos nie zdradza to znaczy kocha, bo kochac mozna
                  tylko jedna osobe na zasadzie wylacznosci- taka milosc to realizacja egizmu i
                  wylacznosci i wcale nie jest PRAWDZIWA miloscia, jest poprostu miloscia
                  monogamiczna narzucona przez KK i obecne obyczje - taka postawa jest powodem, ze
                  nie znalazlas mena, to oni Cie odrzucaja bo przede wszyskim myslisz o SOBIE a
                  nie o NICH - milosc jest mysleniem o innym, tak Ci to trudno zrozumiec, ze
                  wpadasz w wscieklosc, ze Swiat jest inny niz wierzysz.
              • Gość: tola Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.udn.pl 18.07.05, 15:02
                jesteś chorym, samotnym, niekochanym człowiekiem..bardzo mi Cię szkoda
                • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 15:08
                  do kogo to bylo tola?
                • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 15:09
                  A wlasnie jest odwrotnie. Dlaczego PRAWDA tak boli?
                  • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 15:16
                    wez czlowieku, polygamisto... zyj sobie jak chcesz, zakladaj rodzinne wioski
                    (mnie na pewno do niej nie zwerbujesz) czy przedmiescia, ale daj zyc innym tak,
                    jak oni tego chca;
                    i nie badz taki upierdliwy bo ci kopa przyloze
                  • Gość: tola Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.udn.pl 18.07.05, 15:36
                    to jest twoja "prawda" ale chyba się nie sprawdza czyż nie tak samotny
                    człowieku??
                    • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 16:17
                      otoz to! mozna miec liczna "rodzine" bedac polygamista, a i tak mozna byc w
                      niej samotnym czlowiekiem
                      tak samo mozna miec cale mnostwo "przyjaciol" a jak co do czego, to czlowiek
                      jest zdany tylko na siebie
                      • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 24.07.05, 05:57
                        to takie akademickie rozwazania, bo wiadomo, ze wszystko niemal jest mozliwe,
                        ale jak trudno by samotnym gdy sie dwie zony, albo dwoch mezow, gdyz zawsze jest
                        ktos kto od ciebie czegos potrzebuje, jestes zajety(a) caly czas brak Ci czasu
                        na samotnosc, zawsze jest ktos kolo ciebie. A jak trzy(ech) i wiecej to wtedy
                        samotnosc jest Twoim marzeniem!
                • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 15:27
                  A wlasnie jest odwrotnie. Ja wspolczuje Ci, ze tak wasko myslisz. Nie
                  potrafisz sobie wyobrazic, ze w Poligamii moglabys bys naprawde szczesliwa. A
                  szkoda.
                  • Gość: tola Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.udn.pl 18.07.05, 17:07
                    dzięki ale to mi nie po drodze..ja nie wierzę ani w tak określoną miłość ani w
                    przyjaźń jedynie w splot interesów..branie i dawanie...a doprawdy nie jest mi
                    na rękę by mężczyzna miał kilka kobiet i pomiędzy nie dzielił zainteresowanie,
                    uczucia itd.:)..a ponieważ tak działa większość kobiet na zasadzie wyłączności
                    i to jest ich priorytem to pewnie siedzisz biedulku z tą swoja teorią sam jak
                    palec i marzysz o haremie nie mając żadnej :)
                  • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 13:52
                    tak, nie potrafie sobie wyobrazic, ze w XXI wieku mozna byc takim ociemnialym i
                    prymitywnym jak ty ze swoja "krolikarnia" pajacu

                    samo myslenie o innych to nie milosc
                    milosc to o nich troska i chec niesienia pomocy, gdy takiej potrzebuja
                    • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 19.07.05, 18:35
                      >nie potrafie sobie wyobrazic,

                      TO ROZUMIEM

                      ze w XXI wieku mozna byc takim ociemnialym i prymitywnym ...

                      ALE TEGO NIE, TO ZE UWAZAM, ZE POLIGAMIA JEST LEPSZYM ROZWIAZANIEM NIZ MONOGAMIA
                      Kobieto, wiekszosc historii ludzkosci to Poly nie Mono ktore jest czyms nowym w
                      Europie tak gdzies okolo 14 wiekow, wiekszosc ewangielickich kosciolow w oparciu
                      o Biblie nie odrzucala Poly.

                      Przejelas sie tak doktryno Mono KK, ze kazdego kto mysli inaczej uwazasz za
                      ociemnialego i prymitywnego, to nie ladnie, troche tolerancji dla tradycji
                      inaczej bedziesz miala problemy w znalezieniu nie tylko "mana".
              • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 15:03
                moje zycie - moje postawy i wybory a tobie g... do tego polygamisto
                • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 19.07.05, 18:37
                  to po co sie dzielisz swoimi problemami na tym Forum, a jak sie dzielisz to
                  czytaj i mysl, a nie gniewnie sie wyrazaj jak ktos ma inne zdanie niz Ty.
        • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 18.07.05, 13:52
          w malzentwie czy generalnie - w zwiazku
          • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.07.05, 14:54
            To nie ma znaczenia. Sa mezczyzni monogamiczni wiec wtedy wydaje sie, ze
            wszystko pasuje. Jak sie tak DOBRZE dobracie to wszystko w porzadku ZDRAD nie
            musi byc. Ale na ogol jest silne wewnetrzne dazenie mezczyzn do "posiadania"
            wielu kobiet, wiec czy to zwiazek czy malzenstwo zachowanie jest podobne.
            Chociaz moga byc okresy wylacznosci ale nie uczciwosc ale zwykla kalkulacja bo
            znalezienie dodatkowych kobiet moze byc kosztowne, czasochlonne, ukruwanie,
            klamanie, i w tym spoleczenstwie moze powodowac wiele niepotrzebnych komplikacji
            rozpacz zony (choc czesto bezpodstawna), niezdowolenie dzieci, potepienie
            otoczenia itp.
    • Gość: ona50 Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiety IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 24.07.05, 09:41
      nigdy się nie przyznają . Czy małżeństwo było wynikim przedwszesnego zajścia w
      ciążę ,czy świadomego " złapania na ciążę".Chociaż w drugim przypadku żony nie
      dopuszczą do rozwodu , choćby zdrada było ogólnie znana .
      • Gość: l i l a b a j Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.server.ntli.net 24.07.05, 13:20
        o tym, ze malzenstwo bylo wynikiem przedwczesnego zajscia w ciaze czasem az
        huczy w calym regionie...tym bardziej, jesli dotyka rodzine powszechnie znana i
        uwazana za katolicka - ten surowy osad jest lagodzony, gdy wszyscy wiedza, ze
        pare mloda laczy wielka milosc i ze mlodzi i tak planowali slub i wesele

        natomiast
        swiadome "zlapanie na ciaze" jest uwazam ponizej godnosci bycia czlowiekiem, o
        braku kobiecosci juz nie wspomne; zal mi takich kobiet..
        takie "szczescie" trwa oczywiscie do czasu...
        • Gość: polygamista Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.dc.dc.cox.net 24.07.05, 20:59
          >swiadome "zlapanie na ciaze" jest uwazam ponizej godnosci bycia czlowiekiem,

          a jaka roznica lapanie na ciaze i lapanie bez ciazy? Czy tak czy owak kobieta
          jest winna bo nie powinna bez slubu albo gwarancji, ze jak zajdzie w ciaze to
          rodzi zgodnie KK wymogiem. Na ogol jest trudno stwierdzic czy to bylo lapanie
          czy nie, mezczyzna tez ponosi wine i szuka usprawiedliwienia, ze "wpadl". To
          tez ponizej godnosci czlowieka. Jak zaczynasz seks to musisz pamietac o
          konsekwencjach, gdy nie potrafisz sie w 100% zabezpieczyc, nie ma wiec mowy, ze
          tylko jedna strona ponosi konsekwencje. Z drugiej strony wiadomo, ze potrzeba
          seksu jest tak silna u ludzi, ze wlasciwie raz wine ponosi natura a raz
          spoleczenstwo, bo potepia to, ze sie rodzi nowy czlowiek. W zdrowym
          spoleczenstwie jest radosc a nie szukanie winnych za "wpadke". Zreszta
          wiekszoac "wpadek" jest na Swiecie i gdyby ich nie bylo nie byloby ludzi, bo
          wszelkie planowane rodzenia sa niewystarczajace do utrzymania populacji. W
          polygamii nikt sie martwi ale cieszy z przyjscia na Swiat osobnika. I tu jest
          ogromna przewaga nad Monogamia.
          ...
          > braku kobiecosci juz nie wspomne;

          co ma piernik do wiatraka, widocznie wlasnie odwrotnie, nie zabieral by sie do
          kobiety gdyby nie byla kobieca i namietna dla niego.


          ...
          >zal mi takich kobiet..

          dlaczego zal? raczej zazdrosc, ze ona miala i bedzie go miala tak czy owak nadal.

          ...
          > takie "szczescie" trwa oczywiscie do czasu...

          a wszystko trwa do czasu nawet nasze zycie, nawet "naprawde" zakochani sie
          rozchodza (ponad 50% malzenstw w roznych krajach sie rozpada) wiec o czy my tu
          mowimy, "lapie czy nie na ciaze" i tak sie rozpadnie. Problem jest nie w
          lapaniu ale na zezwoleniu spolecznym mezczyzn miec wiecej zon wtedy szczescie
          moze byc kontynuowane, milosc moze trawc dalej, a dzieci nie beda nieszczesliwe,
          samotne czy porzucone.
          • Gość: szpilka 45 Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.66.tkdami.net 24.07.05, 21:20
            Niestety sama tego doświadczyłam .I to nie było tak, że nasz związek nie był
            udany. Uchodziliśmy za fajne małżeństwo.Takie , z którym można konie kraść. W
            ubiegłym roku dowiedziałam się , że mąż zdradza mnie z bliską koleżanką, że
            trwa to już jakiś czas . To jest właśnie najbezpieczniejszy nielegalny związek-
            seks z kimś, kto jest poza kręgiem podejrzeń . Teraz ja złożyłam pozew o rozwód
            a on nie po to się żenił żeby się rozwidzić.
            • Gość: Polyman Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.dc.dc.cox.net 25.07.05, 00:24
              Blad. Z jakiej racji masz skladac o rozwod gdy maz znalazl sobie druga "zone".
              Czas na uregulowanie spraw a nie rozwod. Moja rada to jak to kolezanka to
              wysmienicie macie wiele wspolego aby sie czasem poklocic jak i pogodzic. "Los"
              dal wam tego samego mezczyzne wiec pogodzcie sie. Wiesz jak fajny jest Twoj maz
              wiec nie ma co sie dziwic, ze Twoja przyjaciolka tez sie w nim zakochala. To
              przeciez nie zbrodnia kochac kogos fajnego sama dobrze wiesz. Lepiej dzielic
              sie niz szukac psa albo od razu zwiazac sie z kims kto moze Cie strasznie
              rozczarowac. Wtedy popadniesz naprawde w depresje. Nie unos sie ambicja
              narzucona przez KK i monogamie to do niczego dobrego nie prowadzi. Sadze, ze
              maz i przyjaciolka sa Twoimi przyjacielami i jak z nimi dobrze to oni Ci pomoga
              w tym abys znalazla kogos innego ale godziwego. A jak nie znajdziesz to bedziesz
              zasadzona gdzies a nie samotna "walczyla" z zyciem. Badz dobra jeszcze raz dla
              tych dwojga a przekonasz sie, ze oni bede dobrzy dla ciebie.

              Polyman

              PS
              Nie tak dawno spotkalem mojego kolegi przyjaciela wlasnie z Malopolski z duzego
              miasta, ktory jest prawdziwym polygamista w Polsce. Jego zona "wynajela" pokoj
              swojej przyjaciolce tak aby sasiedzi nie "wziali na jezyki", ze maz ma dwie
              "zony". Kobiety zgadzaja sie bez problemu, one naprawde sa przyjaciolkami,
              a on bardzo szczesliwym mezczyzna. Zycie jest za krotkie aby komplikowac je
              rozwodami, klotniami, zazdrosciami, itp.
              • Gość: szpilka45 Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.udn.pl 25.07.05, 21:03
                Dzięki za radę Polimen ale żyjemy w dwóch różnych światach. Są rzeczy, których
                się nie robi i pewne zasady, których się nie łamie. Należysz do tego samego
                gatunku co mój mąż. Sory ale z Twojej rady nie skorzystam. Koleżanka już nie
                jest nawet koleżanką. Skończyło się i nie mogę powiedzieć, że to ja jej
                uprzyjemniłam życie. To ona robiła zadymy i starała się pokazać, że jest
                lepsza.Twoja rada jest do dupy. Pewnych rzeczy się nie wybacza.
                • Gość: Polyman Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.dc.dc.cox.net 26.07.05, 02:47
                  >Dzięki za radę Polimen ale żyjemy w dwóch różnych światach.

                  Swiatow jest tyle ile ludzi, to nie jest zaden argument na odrzucanie moich rad.

                  >Są rzeczy, których się nie robi i pewne zasady, których się nie łamie.

                  Jakich rzeczy sie nie robi? Ludzie robia wszystko. Nie nalezy ich jedynie
                  potepiac, karac, wsadzac do wiezienia, itp ale i rozumiec, wspolczuc im albo
                  cieszyc z ich sucesow tak jak z wlasnych. Widzisz Ty nie umiesz sie cieszyc gdy
                  Twoj maz jest szczesliwy z kims innym? Powiedz dlaczego? Jezeli jest/byl Twoim
                  przyjacielem i kochankiem to jego radosc powinna byc Twoja radoscia. Spotkaj
                  sie z nim jak z przyjacielem bez wyrazania zazdrosci, zawisci i dowiedz sie na
                  zimno dlaczego taki od nowa zakochany? Przeciez jego sukces jest Twoim sukcesem
                  gdyz wiele od Ciebie sie nauczyl aby innej tez dac szczescie. Gdyby polygamia
                  byla publicznie do zakceptowania moze nie mmusielibyscie sie rozstawac?

                  Jestes niewolnikiem zasad, czy jak Ty bys "zdradzila meza" a potem doszla do
                  wniosku, ze jednak go kochasz i chcesz byc nim dalej to wtedy on ma racje
                  wystapic o rozwod, poniewaz zasada wymaga tego, chociaz kochacie sie dalej?
                  A jak sa dzieci? To lepiej byc razem dla dzieci niz osobna, zakladam, ze sie
                  codziennie nie klocicie, ta zasada preferowana przez psychylogow od rodziny.


                  > Należysz do tego samego gatunku co mój mąż.

                  Niezupelnie. Ja nie pozwole innym kobietom zle mowic o moich zonach (z jedna
                  jestem po rozwodzie), nigdy nie bylbym z ta druga gdyby on wymyslala zle rzeczy
                  o pierwszej. To jest zasada. Jak chcialyby byc razem to nie mam nic przeciwko
                  temu chca osobno to tez ich sprawa. Niczego nie narzucam niczego nie wymagam,
                  ale wymagam tolerancji i uczciwosci.

                  >Sory ale z Twojej rady nie skorzystam. Koleżanka już nie jest nawet koleżanką.
                  Skończyło się i nie mogę powiedzieć, że to ja jej uprzyjemniłam życie. To ona
                  robiła zadymy i starała się pokazać, że jest lepsza.

                  Jezeli robila jak piszesz to nie jest lepsza. Nie ma lepszej we wszystkim,
                  problem jest z "zasadami" ON nalezy do mnie nie do ciebie, wstretny egoizm.
                  Zadna nie umie sie dzielic. Jak wy wychowujecie dzieci bez zdolnosci do
                  dzielenia sie innymi?

                  >Twoja rada jest do dupy. Pewnych rzeczy się nie wybacza.

                  Zrozum nie moge zajac Twojego tylko stanowiska, jak oczekujesz. Jest jeszcze
                  dwoje innych ludzi. Moja rada moze isc tylko w tym kierunku aby wszyscy troje
                  byli zadowoleni i szczesliwi, nie tylko dwoje, a wybaczanie jest jedna z
                  najpiekniejszych cech ludzkich, nawet tak uwazaja chrzescijanie, wez to pod uwage.
                  • Gość: szpilka45 Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.udn.pl 26.07.05, 21:46
                    Polymen. Ja nie potępiam.Potrafię zrozumieć.Potrafię cieszyć się cudzym
                    szczęściem i dlatego chcę się rozejść.Skoro "koleżanka" jest kobietą życia
                    mojego męża ( tak jak mi nie omieszkała powiedzieć ) i zna wiele szczegółów z
                    naszego życia, o których tylko on jej mógł opowiedzieć, to ja nie chcę być
                    przeszkodą na drodze do ich wspólnego szczęścia. Ona postawiła na szali
                    wszystko: swoje małżeństwo ( podobno przeze mnie ). Ja nie zgadzam się na życie
                    w chorym trójkącie.Nie wiem tylko dlaczego on nie wyraża zgody na rozwód.
                    Przecież może być z nią taki szczęśliwy...
                    • Gość: Polyman Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.dc.dc.cox.net 27.07.05, 04:09
                      Nie badz w goracej wodzie kapana. Zmien nastawienie, na pozytywne bo epilogu
                      jeszcze nie ma. Nie gadaj o rozwodzie ale wyjedz na wakacje, zapisz sie klubu
                      dyskusyjego, zaciag sie do spolecznej organizacji pomagajcej innym, albo stan
                      sie fanem Radomiaka i zacznij chodzic na mecze, itp. Badz usmiechnieta i
                      wesola, odloz sprawy rozwodowe na potem, gdyz czas jest najlepszym "lekarzem".
                      Poprostu przestan sie intersowac sprawa, mezem oraz jego kochankami... Szukaj
                      sobie przyjaciol od nowa, mesko-damskich slowem zacznij zyc od nowa. Nie
                      koncentruj sie na jednym, jak to mowia tego kwiatu to pol swiatu!
                      • Gość: tola Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: 82.139.8.* 29.07.05, 12:50
                        innym słowem radzisz jej odcięcie się emocjonalne czyli ten pan nie będzie miał
                        w jednym czasie dwóch żon..ale co najwyżej jedną żonę i drugą "przyjaciółkę
                        domu" z którą łączyłby go jedynie papier
                        • Gość: Polyman Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.dc.dc.cox.net 29.07.05, 17:06
                          Aby miec dwie zony na raz to trzeba byc kims. Wyobraz sobie dwie kobiety z
                          natury ludzkiej egoistyczne nagle pokonuja ten ludzki egoizm dla niego. A jak
                          on nie potrafii pogodzic obu dam to cos jest z nim nie tak. Dlatego radze
                          wlasnie tak ja napisalas. Dlaczego. Danie mu szansy do zastanowienia sie czy
                          wlasciwie ta pierwsz jest juz nic nie warta do tego stopnia, ze ta druga moze
                          nim rzadzic jak chce. Ta druga powinna byc lepsza a nie gorsza i musi
                          respektowac prawo pierszenstwa. Jezeli tego nie robi a tylko walczy o wlasne
                          ego to czy wczesniej czy pozniej man sie moze znudzic. Nie ma tak, ze jak maz
                          odchodzi to jest tylko jego wina w 100%. Jakby pierwsza nie zwracala uwagi na
                          druga to nie wiadomo czy problem rozwodu bylby zaistnial. A fakt, ze on nie
                          chce rozwodu wskazuje, ze on nie jest pewien czy bycie z druga jest najlepszym
                          rozwiazaniem. Dlatego z puntu widzenia pierwszej zajabym sie soba i nowymi
                          przyjaciolmi a nie sprawa rozwodowa. Jak sie oddalenie powiekszy i umocni to
                          obie strony natychmiast zgodza sie na rozwod. Natomiast brak zinteresowania
                          pierwszej meza problemami moze byc bardzo bolesne dla niego.

                          Z mojego Polygamisty puntu widzenia maz powinien ciezko popracowac aby pogodzic
                          obie strony damskie i rozpoczac prawdziwe zycie polygamisty albo wrocic do zony.
                          Bedzie to korzystne dla wszystkich zaintersowanych.
                          • Gość: tola Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: 82.139.8.* 29.07.05, 21:11
                            spójrz na to co napisałeś i porównaj ze swoimi wcześniejszymi wywodami..twoja
                            teoria jest sprzeczna i ma dziury jak w serze szwajcarskim..apropo ten
                            wywód "lepsza i gorsza" "respektować prawo pierwszeństwa" świadczy o braku
                            szacunku dla innych i obdzieraniu ich z godności..żałosne i maluczkie..dużo
                            piszesz ale brak w tym wszystkim logiki
                            • Gość: Polyman Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: *.dc.dc.cox.net 02.08.05, 15:23
                              Nie ma zadnej sprzecznosci, a moze jest tylko jedna jedyna z obiegowa
                              monogamiczna zasada JEDNA zona, JEDNA milosc, JEDEN Bog.

                              Bo historia i zycie uczy, ze POLY jest naturalne a MONO wymyslone, tak jak jest
                              z Bogiem, dlaczego Bog jest jeden?

                              *"lepsza i gorsza" "respektować prawo pierwszeństwa"

                              Nie czytalas tekstu poprzednika, to ona napisala, ze ta druga robila rozne hece
                              aby meza od zony oderwac, przy takim zalozeniu, bo nie wiem czy to prawda,
                              postepowanie tej "drugiej" bylo fatalne gdyz nie nalezy w zadnym wypadku budowac
                              milosci na klesce tej pierwszej. Widzisz tutaj jest wyzsza moralnosc gdyz nie
                              tylko kocham meza ale i jego zone jak chce byc z nim w zwiazku. Takie cos jest
                              nie mozliwe w Mono zwiazku, ktory jest z zalozenia egoistyczny, jak male
                              egoistyczne dziecko:"to jest moja lalka i nikt nie moze nia sie bawic".

                              Nie ma nic w sprzecznosci w moim stanowisku jest natomiast w Twoim objaw
                              egoizmu, ktory Ci przyslania wszystko. Twoj szacunek to tylko ja albo nikt!


                              *brak w tym wszystkim logiki

                              Nie wskazujesz, gdzie jest brak logiki tylko stwierdzasz, pakie pisanie jest nic
                              nie warte. Niczego do dyskusji nie wnosisz. Udowodnij, ze monogamia jest
                              lepsza od polygamii, prosze.
                              • Gość: tola Re: Jest ich wiele,,,,,,,,,ale do jednego kobiet IP: 82.139.40.* 20.12.05, 13:02
                                wskocz żabko na kochankę..z tej perspektywy lepiej będziesz widział żonę ;)
    • Gość: re Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.osiedle.net.pl 25.07.05, 01:10
      a dlaczego żony zdradzają mężów?
    • Gość: Wiesiek z Radomia Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 26.07.05, 01:05
      Mam bardzo "ciemne" podejrzenia, ze ludzie nie rozumieja i nie wiedza co to
      jest milosc; wszystko jest zabarwione "wygodnictwem i ukladami".
      Z drugiej strony sa "tragicznie zakochani bez wzajemnosci".
      Sa to bardzo wazne i czasami bolesne sprawy, ale kto z WAS przezyl MILOSC, ten
      zrozumie o czym pisze. ZYCZE WSZYSTKIM ABY ZYLI W MILOSCI, inne zwiazki to O.
    • Gość: K Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 09:26
      Lilabaj, czy my się czase nie znamy z innego wątka? Styl podobny...i forma.
      z poważaniem. Twoja K
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 27.07.05, 10:56
        zdanie o tobie na pewno mam takie samo: zimna, klotliwa sucz z chorym zacieciem
        dominatora
        • Gość: definicja Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.udn.pl 27.07.05, 18:52
          Kur*a równa sie kobieta która z premedytacja uwodzi żonatego faceta. niestety
          takich jest bardzo duzo, przewaznie to sa prymitywne zakompleksione panienki,
          wyrychtowane jak kukły, ale niestety faceci sie na to lapią. ohyda.
          • Gość: Spokojny Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 27.07.05, 19:00
            Ales głupi/ia! Pełno takich? TO DOPIERO KOMPLEKSY MAJAC TAKI POGLAD.
            Oczywiscie seks to ohyda nalezy sie biczowac przed i zaraz po nim.
          • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 28.07.05, 12:52
            hmmm nie wiem, nie zastanawialam sie nigdy nad tym zagadnieniem (co nie znaczy
            sie nie zastanowie) ale paciemu wyskakujesz ze swym postem w odpowiedzi na moj?

            zastanowilam sie

            mysle, ze mozna uwodzic nieswiadomie, bo ktos po prostu ma taka nature, a jak
            zonaty facet leci na taka, to oznacza to tylko jedno: w jego malzenstwie jest
            jakas szczelina, w ktora ta kobieta chcac nie chcac sie wciska

            kur*a rowna sie (miedzy innymi) kobieta, ktora z premedytacja zdradza swojego
            meza zamiast szukac innych, mniej prymitywnych rozwiazan
            o!
    • Gość: jakiśtam Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 12:54
      właściwie miałem się do dyskusji nie włączać ale co mi tam. Trudno tu właściwie
      mówic o dyskusji skoro jest to dialog 2 osób. Tak nawiasem mówiąc mam wrażenie
      że Lilabay i Poly mają ze soba wiele wspólnego, ta sama żarliwość,
      zacietrzewienie i napastliwość - wiadomo, przeciwieństwa się przyciągają. Ale
      wracając do rzeczy - nikt tu nie poruszył rzeczy zasadniczej dla zrozumienia
      tematu, mianowicie samej natury człowieka a właściwie jego płciowości
      ukształtowanej przez biologię, krótko mówiąc geny. Współczesne teorie (egoizm
      genów) mówią wręcz, że człowiek jest tylko opakowaniem na geny, środkiem
      służącycm do jak najszerszego ich rozprzestrzeniania. To geny rządzą człowiekiem
      a nie odwrotnie i narzucają taki a nie inny model zachowań dla danej płci.
      Dlaczego facet zdradza? możemy przytaczać tysiące powodów tzw. kulturowych i
      cywilizacyjnych ale gdy sięgniemy do biologii to wszystko staje się jasne: po
      pierwsze dlatego, że poziom wydzielania hormonów płciowych jest u faceta
      znacznie wyższy niż u kobiet, stąd ciągła ochota na sex i jego przedmiotowe,
      ilościowe czy też narzędziowe traktowanie (dla faceta sex to hamburger, dla
      kobiety wystawna uczta); po drugie dlatego, że wiele partnerek oznacza po prostu
      większy sukces ewolucyjny tj. ewentualną możliwość rozprzestrzenienia swoich
      genów. Dlaczego kobiety rzadziej zdradzają? Po pierwsze dlatego że dla nich sex
      nie jest czymś instrumentalnym tzn. nie jest "czymś" ale zawsze musi być
      związany z "kimś"; po drugie zwyczajnie w sensie ewolucyjnym, im się to nie
      opłaca. Biologia kobiet warunkuje posiadanie dosyć ograniczonej liczby
      potomstwa. Ewentualna zdrada może więc pozbawić potomstwo opieki partnera
      (samca?), który nie może mieć pewności co do "oryginalności" swoich genów (w
      sensie ojcostwa). Dlaczego kobiety nie tolerują zdrad? Ano dlatego, że większe
      bezpieczeństwo i pewność wychowania potomstwa, tj. ewolucyjnego sykcesu genów
      kobiety, daje partnej wierny, który cały zasób energii przeznacza na wychowanie
      JEJ i swojego zarazem potomstawa. Musimy cały czas pamiętać, że człowiek to
      istota biologiczna. Jesteśmy wszyscy zwierzętami nieważne jak bardzo myślącymi,
      mniej lub bardziej uwarunkowanymi przez cywilizację. Pozdrawiam wszystkich
      uczestników dyskujsji i polecam lekturę kolasycznej już właściwie pozycji tj.:
      "Płeć mózgu" (2 autorów - kobieta i mężczyzna)- w świetle współczesnych badań
      płeć to włąściwie odrębny gatunek, różnimy się wszystkim, od fizjologii i
      anatomii, zaczynając a na kulturze obyczajowości estetyce, wrażliwości,
      percepcji itd., koncząc.

      Jeszcze raz pozdrawiam
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 28.07.05, 14:11
        biologicznie rzecz biorac - w twoim mozgu zaszly widac jakies spiecia na
        zwojach, skoro nie potrafisz wyczytac, ze ten watek to nie jest dialog jedynie
        dwoch osob...o ocenie mnie czy polygamisty nie wspominajac
        natomiast z mojego emocjonalnego podejscia wolalabym, zebys zachowal szacunek
        dla mnie i nicka, ktory obralam i nie zmienial go na swoja wygode i swoj sposob
        myslenia

        bo to, ze przeczytasz jakas ksiazeczke wcale nie dowodzi twojego
        profesjonalizmu lecz w miare dobrej pamieci, by przytaczac zamyslenia autorow
        tej ksiazki

        co do biologii genow
        nie zapominaj, ze to wlasnie w okresie mlodzienczym mlodych ludzi ich poziom
        wydzielania hormonow plciowych wzrasta diametralnie a ma to wplyw na ich chec
        poznawania swojej i innych seksualnosci
        w zyciu doroslym pojawia sie inny odruch - odruch stabilizacji
        nie ma reguly co do wieku, w jakim ten odruch sie pojawi, na pewno geny i
        srodowisko maja tu oddzialywanie, ale to glownie potrzeby czlowieka wysuwaja
        sie na pierwszy plan - super jesli dwoje ludzi ma takie same, moralnie czy
        etycznie poprawne

        odrebny temat stanowi niedojrzalosc glownie emocjonalna do zakladania rodziny,
        co mozna ale nie trzeba tlumaczyc genotypem
        dzis wszystko zalezy od nas, naszej pracy nad soba i swoimi emocjami

        zas teorie to tylko teorie - nie zawsze i wszyscy musimy sie z nimi zgadzac

        zwierzetami sa z pewnoscia faceci...:-))))))

        tyle ze tym co nas ludzi odroznia od zwierzat jest tzw. "efekt zapadki
        kulturowej" co oznacza, ze tylko czlowiek jest w stanie ulepszyc i rozwinac
        istniejace osiagniecia poprzednikow (np. ulepszyc modele samochodow czy
        samolotow; jak wygladal pierwszy przenosny aparat telefoniczny a jak wygladaja
        dzis telefony komorkowe?)
        zwierzeta tego nie potrafia

        szczerze polecam zainteresowanym lekture michaela tomasello : kulturowe zrodla
        ludzkiego poznawania, choc ostrzegam: jej jezyk jest bardzo naukowy, chwilami
        wrecz kosmiczny
        ale dla chcacego nic trudnego
        z braku obecnie czasu zmuszona jestem zakonczyc swoje wypowiedzi, choc chetnie
        bym podyskutowala w odpowiedzi na post jakiegostam
        :-)))
        na razie
        • Gość: jakiśtam Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:11
          No cóż, chyba coś muszę na to odpowiedzieć. Po pierwsze Lilabaj, jeśli chodzi o
          nick to tylko zwykła literówka o którą łatwo przy szybkim pisaniu. Po drugie,
          nie chciało mi się liczyć ale w jakichś 95% wypowiedzi jest to jednak dialog 2
          osób Poza tym skąd w Tobie tyle jadu i złośliwości? Co do spięć w mózgu to
          takowe muszą zachodzić by proces myślenia, czy też w ogóle percepcji, się
          odbywał. Poza tym jeśli jak powiadasz jest to "książeczka" zawierająca zmyślenia
          to spieszę poinformować, że każde stwierdzenie tam zawarte to efekt konkluzji
          pochodzących z badań, doświadczeń, realnych zdarzeń - po prostu faktów (w
          przeciwieństwie do teorii kulturowych, socjologicznych, filozoficznych
          opierających się na domysłach i domniemaniach). Radzę Ci mimo wszystko na
          przyszłość byś przed ferowaniem opini zapoznała się z tą czy inną "książeczką".
          Jeśli nie możesz jej zdobyć lub nie chce ci się tyle czytać to odsyłam po ten
          adres: gdzie w skondensowanej formie zawarte są podstawowe tezy powyższej
          publikacji. Nie uzurpuję sobie prawa bycia profesjonalistą (jak to ujęłaś) ale
          po prostu zgadzam się z opiniami tych czy innych badaczy, które w banalnie
          prosty sposób wyjaśniaja cały wszechświat zawiłych relacji damsko-męskich i
          mitów wokół tych relacji narosłych. Nie zapomominam również o różnym poziomie
          wydzielnia hormonów płciowych i ich różnym działaniu w zależności od wieku i
          płci co znakomicie zresztą tłumaczy nasze zachowania. To że pragniemy (kobiety
          bardziej i wcześniej) stabilizacji wynika ze starzenia się naszych organizmów i
          ich malejacej przydatności rozrodczej no i w ogóle seksualnej atrakcyjności dla
          płci przeciwnej. To że facet jak najdłużej chce być "myśliwym" polującym na
          kolejne seksualne przygody, wynika również z tego że jego wygląd w doborze
          seksualnym nie jest najważniejszy. W przypadku kobiet jest dokładnie odwrotnie,
          to właśnie wygląd najsilniej przyciąga płeć przeciwną. Dlatego pragną szybkiej
          stabilizacji zanim ich ciało przestanie być skutecznym "wabikiem". Są to
          podświadome uwarunkowania wynikające z biologii płci właśnie. Co do relacji geny
          a środowisko czy też ważności tych obu czynników to wystarczy przytoczyć
          przebieg nieudanego eksperymentu z lat 60-tych, kiedy to genetycznego chłopca
          usiłowano wychować jak dziewczynkę z opłakanym zresztą skutkiem.
          Zgadzam się z tym, że jestem zwierzęciem podobnie jak pozostali mężczyżni,
          kobiety - ogólnie cała tzw. ludzkość. I wcale nie uważam, ze jest to określenie
          w jakikolwiek sposób pejoratywne. A cóż w ogóle znaczy efekt "zapadki
          kulturowej". To że ludzie najpierw gryźli się zębami a teraz zabijają bombami
          świadczy o ich wyższości nad zwierzętami? Emocje, uczucia czy też inaczej mówiąc
          genetyczne podłoże, pobudki takiego postępowania pozostają takie same. Zwierzę
          różni się od człowieka jedynie brakiem rąk i dodatkowych neuronów. Zresztą gdyby
          delfiny miały ręce byc może stworzyłyby cywilizację lepszą od naszej. Zwierzęta
          także potrafią się uczyć, przewidywać, tworzyć związki przyczynowo-skutkowe -
          jest to niezbędny element przetrwania w zmieniającycm się środowisku. Np.
          szpaki które "odtwarzają" melodie telefonów komórkowych, sikorki które
          rozdzibuja aluminiową pokrywkę by dostać się do pożywnej śmietany, szympans
          używajacy patyka do wyciągania termitów z termiriery, miodowód prowadzący ratela
          do gniazda dzikich pszczół. Zwierzęta nie mają uczuć wyższych? A jak nazwać
          rozpacz zwykłej suki tulącej martwe już szczenię, czy też bohaterski, samobójczy
          atak wróbla na kota pożerającego jego pisklęta? Łzy krowy prowadzonej na rzeź?
          Rozpacz, ból, strach, nienawiść to tak samo ludzkie jak i zwierzęce odczucia.
          Nawet altruizm i empatia to pojęcia również nieobce świecie zwierząt. To
          człowiek na swój własny użytek stworzył pojęcia człowieczeństwa a także
          przeświadczenie o tym że jest Panem wszelkiego stworzenia, by usprawiedliwić
          zabijanie, zjadanie, zadawanie bulu i cierpienia swoim braciom mniejszym -
          zwierzętom. Obowiązuje tu zresztą swego rodzaju moralna ambiwalencja: kochamy,
          troszczymy się o pieski i kotki nie odmawiając im nawet cech ludzkich, ale o
          świnie, krowy i inne mięsne, użytkowe gatunki, już nie. Człowiek to tylko epizod
          w dziejach Ziemi, krótki jak trzepot skrzydeł motyla. Ziemia, planeta, ekosystem
          przetrwają bez człowieka, człowiek bez nich nie. Prędzej czy później ludzkość
          albo sama się unicestwi, albo zrobi to jakich prymitywny, pogardzany organizm
          np. sprytna bakteria, lub też kometa, zmiana klimatu itp.
          Więcej pokory wobec Natury i jej praw.
          Na koniec żeby wszystko było jasne: żyję w szcześliwym, monogamicznym związku,
          jem mięso - jestem przecież jak wiele innych zwierząt drapieżnikiem.

          Pozdrawiam
          • Gość: jakiśtam Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:15
            zapomniałem wstawić linka:
            www.resmedica.pl/zdart2011.html
          • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 11:24
            wiesz co, nie czytalam do konca twojej reposty, lecz z jej kilku zaledwie
            pierwszych linijek wywnioskowalam, ze albo ty nie umiesz czytac, albo
            jestes ... nie wiem, glupi czy leniwy by pomyslec, a juz na pewno bardzo
            niegrzeczny i sukowaty (czyzby jakies korelacje rodzinne z niejaka kamasutra?)

            zywie szczera niechec do idiotow, ktorzy nie potrafia realnie ocenic przede
            wszystkim siebie, za to pluja na lewo i prawo (oczywiscie blednie) kogo popadnie
            - tegoz a nie innego powodu zaprzestaje dalszej polemiki z twoja osoba
            bywaj zdrow!
            • Gość: jakiśtam Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 11:32
              wiesz co? ja też. Szkoda tylko czasu. Gratuluję sprawności w opluwaniu. Widać
              emocje górują nad racjonalnym myśleniem. Co robić gdy brak odpowiednich
              argumentów. Trzeba opluć. Mimo wszystko szkoda, liczyłem na rzeczową dyskusję.
              Taką w której szanuje się rozmówcę i jego poglady oczywiście.

              Mimo wszystko pozdrawiam.

              PS. Zawsze wszystko czytam do końca, zwłaszcza gdy nie jest dłuższe niż stronę.
              • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 12:17
                trudno o przewage racjonalnego myslenia, gdy raz racjonalnie zwrocona uwaga nie
                przynosi efektu, bo jej adresat jest tak skupiony nas sobie i swoim ego, ze nie
                potrafi wyciagnac wnioskow na przyszlosc

                trudno o przewage racjonalnego myslenia, gdy ktos z gory przypina komus
                niechlubna latke, bez cienia mysli, ze on sam moze czegos nie dopatrzyl czy nie
                zrozumial w wypowiedzi drugiej osoby

                trudno o przewage racjonalnego myslenia wreszcie, gdy ktos odrzuca czyjes
                emocje, bo sadzi, ze ich obecnosc jest kompromitujaca i kamuflujaca "brak
                argumentow"

                to zalosne i wstretne, az dzikie ze strony tego, ktory przypisuje sobie
                wielkosc intelektu, choc sam tak naprawde jest blizej nieokreslony...
                • Gość: jakiśtam Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 12:49
                  Nigdy nie myślałem i nie myślę o sobie w kategoriach wielkości. Wielkość czy też
                  małość człowieka określają inni ludzie a nie on sam. Szanuję cudze poglądy i
                  oczekuję tego samego od innych. Nieuzasadnione złościwości lub obrażanie innych
                  osób są bezzasadne w każdym miejscu, nie tylko na forum. Tym niemniej rozumiem
                  Twoje emocje Lilabaj i myślę, że wszystkie cierpkie, nieprzyjemne słowa które tu
                  padły to wynik emocji właśnie. Jestem Jakiśtam bo z zasady nie lubie się wyróżniać.
                  Jeśli kogokolwiek uraziłem swoimi wypowiedziami to przepraszam.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: jakiśtam Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 13:08
                    Obiecuję, że przeczytam "Kulturowe źrodła
                    ludzkiego poznawania".
                  • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 13:24
                    tylko ze emocje maja to do siebie, ze nie biora sie znikad, biologicznie i
                    srodowiskowo rzecz biorac

                    czy ja kazalam czytac komus ksiazke tomasello albo obiecalam kase za jej
                    przeczytanie?
                    • Gość: jakistam Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.05, 15:19
                      Przeczytam tą książkę by poznać inną perspektywę, więcej wiedzieć i zwyczajnie z
                      szacunku dla swojego rozmówcy (rozmówczyni)oraz (co dla mnie jest chyba
                      najwazniejsze) móc wyrobić sobie własny na dany temat pogląd. To wszystko.
                      Odnośnie emocji - moje być może uszczypliwe wypowiedzi były tylko odpowiedzią na
                      Twoje równie uszczypliwe (o ile nie bardziej)teksty. I tyle. Jeszcze raz
                      przepraszam jesli czujesz się w jakikolwiek sposób dotknięta.
                      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 15:37
                        przeprosiny przyjete
                      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 16:31
                        hm :-)) nie chce byc zlosliwa, ale az sie boje przeczytac komentarze po jej
                        (ksiazki tomasello) twoim przeczytaniu - kogos, dla kogo "zamyslenia" to to
                        samo co "zmyslenia"
                        rozumiem jednoczesnie, ze to moglo byc twoje jakiestam niedopatrzenie i do
                        pewnego momentu z uporem maniaka przeswiadczenie o swojej niewinnosci i "o co
                        chodzi?czemu mnie "bija"?co ja zrobilem?jestem niewinny!"

                        to przyjemnej lektury!
                      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 16:38
                        lecz to jest bardzo ciekawe z psychologicznego punktu widzenia, ze w
                        takich "niedopatrzeniach" czy tez "przejezyczeniach" kryje sie jakas czastka
                        prawdy o nas samych, tym co zdarzylo lub obecnie ma miejsce

                        generalnie mam wrazenie, ze jeszcze nie raz ktos bedzie chcial zrobic ze mnie
                        kretynke
                  • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 14:44
                    a powinienes, bo kazdy czlowiek sam w sobie jest wielki i zdolny do wielu rzeczy
                    szkoda tylko, ze wielu myli te wielkosc z zasobem materialow wybuchowych i tym
                    podobnych narzedzi, oni tez sie zbytnio nie wyrozniali...
                    osobiscie uwazam, ze stworzenia typu osama bin laden to bardzo dobrzy
                    psychologowie, ktorym kiedys porzadnie pomieszalo sie pod kopulka i nadal sie
                    miesza, co gorsza coraz bardziej

                    wracajac do ciebie, nadal twierdzisz, ze moje "zlosliwosci lub obrazanie innych
                    sa bezzasadne"?
          • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 11:31
            niewykluczone, ze siegne po ksiazke, ktorej tresc (az sie boje, zebys pod tym
            slowem nie zrozumial, ze mam na mysli np. plesc ) przytaczales w kilku zdanich

            na razie tylko o niej slyszalam, rozne opinie - i zle i dobre
          • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 29.07.05, 11:58
            ... Nie uzurpuję sobie prawa bycia profesjonalistą (jak to ujęłaś) ale po prostu
            zgadzam się z opiniami tych czy innych badaczy, które w banalnie prosty sposób
            wyjaśniaja cały wszechświat zawiłych relacji damsko-męskich i mitów wokół tych
            relacji narosłych ...

            Twoja wypowiedz dowodzi, ze na tym Forum zdarzaja sie ludzie, ktorzy ladnie
            potrafia pisac i to nawet z "wielkim" sensem. Wiecej takich tu by sie przydalo,
            bo kazdemu nie zaszkodzi wypowiedz "na poziomie" nawet wtedy gdy wypowiadajacy
            sie nie ma racji albo tylko moze miec czesciowa racje. Lilabaj podjela watek w
            dosc dziwny sposob gdyz uderzylo mnie dosc sterotypowe i prostackie podejscie do
            problemu "zdrad" ale w odpowiedzi do Pana okrywa sie, ze jest osoba wyksztalcona
            ze zdolnoscia do pisania. Nie ma to nic wspolnego z jej stanowiskiem wobec
            "zdrad mezow", ktore jest bezkompromisowe zgodnie z wymogami KK, stanowiskiem
            wojujacych sufrazystek, czy zwyklego egoizmu kobiecego (nie znaczy, ze nie
            istnieje egoizm mezczyzny, ktory swiadomie czy nie niszczy polygamie).

            Nie ma tez to nic do rzeczywistych przyczyn "zdrad" jest tylko proba obnazenia
            "zlego" zachowania mezczyzn i ich potepienia. Albo wymuszenia aby sie przyznali
            do tego, ze zrobili cos zlego, bo "zranili" kobiety, cierpieli z tego powodu i
            prosili o przebaczenie. Tak jak to sie dzieje tu w USA gdzie prezydent Clinton
            jest tego swietnym przykladem, a dla mnie meska szmata.

            Dobrze sie stalo, ze Pan zajal stanowisko bo wiele osob skorzysta z Panskiej
            wypowiedzi i moze zacznie watpic w te obiegowe prawdy na temat przyczyn meskich
            czy damskich "zdrad".

            Serdecznie pozdrawiam.



            • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 29.07.05, 12:42
              jak to latwo teraz bedzie powiedziec mezczyznom, ktorzy zdradzaja: "sorry, ale
              to wina genow nie moja"...:-))))
              nie mozna byc tak poblazliwym wobec lamania zasad i zaufania, ktore geny tez
              niosa

              nie zdziwie sie, jesli zdradzona kobieta odpowie mezowi czy chlopakowi: "sorry,
              ale to wina genow nie moja, ze ci juz nie ufam i mam zal do ciebie"
              • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 29.07.05, 16:35
                Ty albo nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumiec, ze zdrada jest NICZYM. Jest
                czyms dla kogos co traktuje innego czlowieka jako wlasnosc. Nie dotykaj to
                moje. Przyrzekanie na slubnym kobiercu jest nie uczciwe bo Prawo Genow oraz
                zludzeniem, ze tak bedzie najlepiej bo to piekna ZASADA zapewniac obiegowe
                oczekiwania, no jakze moze byc inaczej WIERNOSC seksualna to wartosc najwieksza.
                Wlasnie pokonaj geny i cierp dla mnie, dla zasady. Nie badz poblazliwym na
                naturalne dazenie do posiadania wielu partnerek czy zon. Natura sie nie liczy
                tylko przyjeta ZASADA. Dalej rozciagasz wiernosc seksualna na ZUFANIE, nie mozna
                miec do niego zaufania gdy mysli o innych kobietach.

                Niestety ZASADY, WIERNOSC, I ZAUFANIE obejmuja troche wiecej niz milosc
                seksualna. Jezeli jestes przyjacielem i naprawde kochajacym drugiego czlowieka,
                to dbasz o jego najrozniejsze potrzeby, nie ty decydujesz o tym jakie ktos ma
                miec potrzeby tylko pomagasz mu byc jak najszczesliwszym w potrzebach jakie on
                wybiera, bo kiedy on jest szczesliwy to on tez cie szczesciem moze obdarzyc. To
                chyba dobra ZASADA. A WIERNOSC I ZAUFANIE to rzeczywiste dbanie o wszystko co
                wchodzi w relacje miedzy ludzmi nie tylko seksualnosc. Prawdopodobnie wiekszosc
                nie kocha partnera, ale go ma. Jak kochasz to drugiego nie skrzywdzisz ale to
                nie ma nic wspolnego seksualna miloscia, ktora u wielu osobnikow moze byc do
                wielu partnerek/ow naraz. I nie jest to niczyja WINA jak probujesz przypisac
                ludziom gdy postepuja wlasnie i zgodnie z ich natura. Tylko kulturowe
                ograniczniki doprowadzaja do cierpienia, zawisci, zazdrosci, i wszystkiego co
                jest zwiazane z wiernoscia seksualna. Oddanie sie woli natury jest raczej
                wolnoscia i czyms pieknym a nie ciagle ograniczanie w imie wymyslonych ZASAD,
                ktore tak trudno wypelniac bo moga byc bez SENSU.
                • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 02.08.05, 12:17
                  tylko ze wielka potrzeba czlowieka jest zycie w grupie ludzi majacych te same
                  co on potrzeby i system wartosci
                  a ze na slubnym kobiercu staje np. kobieta zakochana po uszy w facecie i tenze
                  sam facet, ktory nie (po)traktuje tego zwiazku powaznie, to juz jest inny
                  kataklizm obyczajowy
                  • Gość: urania77 Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 15.12.05, 21:16
                    lilabaj żony też zdradzają swoich mężów, wszystko zależy od danego człowieka,
                    nie można powiedzie ze tylko mężczyźni zdradzają kobiety bo jest także odwrotnie
      • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 28.07.05, 15:13
        - nikt tu nie poruszył rzeczy zasadniczej dla zrozumienia
        tematu, mianowicie samej natury człowieka a właściwie jego płciowości
        ukształtowanej przez biologię, krótko mówiąc geny.

        TO RAZ, WYMOGI KULTURY TO DWA.

        Współczesne teorie (egoism genów) mówią wręcz, że człowiek jest tylko
        opakowaniem na geny, środkiem służącycm do jak najszerszego ich rozprzestrzeniania.

        DLATEGO NALEZY JE ROZPRZESTRZENIAC A OGRANICZENIA KULTUROWE NALEZY MINIMALIZOWAC
        GDYZ NIEPOTRZEBNIE “OGRANICZAJA” CEL NATURY I NIE POMAGAJA JEJ.

        To geny rządzą człowiekiem a nie odwrotnie i narzucają taki a nie inny model
        zachowań dla danej płci.

        KULURA MUSI ROZUMIEC NATURE I NIE BLOKOWAC JEJ MISJII STAD POCHWALA POLYGAMII A
        NIE MONOGAMII,GDYZ POLY JEST BLIZSZA NATURZE, MNIEJ OGRANICZEN DO
        ROZPRZESTRZENIANIA GENOW.


        Dlaczego facet zdradza?

        NIKOGO/NICZEGO ON NIE ZDRADZA ON WYPELNIA MISJE TO KULTURA ZDRADZA NATURE,
        ZADANIE WYLACZNOSCI PRZEZ KOBIETE I SPOLECZOSC JEST SILA PRZECIWKO NATURZE.

        możemy przytaczać tysiące powodów tzw. kulturowych i cywilizacyjnych ale gdy
        sięgniemy do biologii to wszystko staje się jasne: po pierwsze dlatego, że
        poziom wydzielania hormonów płciowych jest u faceta znacznie wyższy niż u
        kobiet, stąd ciągła ochota na sex i jego przedmiotowe, ilościowe czy też
        narzędziowe traktowanie (dla faceta sex to hamburger, dla kobiety wystawna uczta);

        NO I CO W –TYM JEST ZLEGO? ODPOWIEDZ NA ZEW NATURY. KULTURA WYMYSLA OKRESLENIA
        “NARZEDZIOWE TRAKTOWANIE” NADAJAC ZNACZENIU NEGATYWE A OKRESLENIE POWINNO BYC
        POZYTYWE BO ZGODNE Z NATURA, BLAD KULTURY NIE NATURY.

        “WYSTAWNA UCZA”TO PRZYKLAD KULTUROWEGO OKRESLENIA I NARZUCENIA DODATKOWYCH
        OGRANICZEN NA ZACHOWANIE SEKSUALNE KOBIET. POCHWALA JEJ MNIEJSZEJ NATURALNEJ
        AKTYWNOSCI SEKSUALNEJ. OBA ZACHOWANIA POWINNY BYC TRAKTOWANE ROWNO A KULTURA
        POWINNA WSPIERAC NATURE. WLASNIE POLIGAMIA ROBI TO LEPIEJ NIZ MONOGAMIA. MOGE
        PRZYTOCZYC WIELE PRZYKLADOW.

        NA PRZYKLAD
        Dlaczego kobiety nie tolerują zdrad?

        W POLIGAMII ZDRADA NIE ISTNIEJE.


        Tez pozdrawiam

    • Gość: axel Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 12:56
      a kto by wytrzymał przy jednej "dziurze ",nawet kot by zdechł.
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 28.07.05, 13:26
        zaiste, trzeba byc bonzo desperado by sie na jakas dziure zdecydowac...
      • Gość: dziurawe wojsko Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: 193.111.144.* 02.08.05, 07:12
        znam takiego co miał trzy dziury plus wnuczkę dziurwaca, a pomimo tego kot mu zdechł
    • Gość: Student z daleka Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 20:37
      Powiem Ci dlaczego zdradziłem dziewczynę:

      Nie kochaliśmy się od roku - w naszym związku nie mogliśmy się porozumieć
      między soobą. Pojawiła się atrakcyjna koleżanka, z która można było
      porozmawiać, wyjść na impezę, przy tym miała niesamowita figurę. na jednej z
      takich imprez po prostu oboje za dużo wypiliśmy i stało się. Nie mam pojęcia,
      czy tak naprawdę tego załuję, czy nie. W każdym razie Nigdy przenigdy nie
      powiem o tm swojej dziewczynie, bo to by zabiło nasz związek. Minęło kilka lat,
      a po koleżance ani śladu, pozostało tylko wspomnienie. A nasz związek udało się
      uratowaći jest naprawdę fajnie teraz miedzy nami. W obecnej sytuacji nawet nie
      myśle o zdradzie. Cieszę się, ze nam się udało.
      • Gość: Złośliwy Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 29.07.05, 21:29
        Cieszę się, ze nam się udało... Komu sie udalo? Tobie i kolezance czy Tobie i
        tej z ktora jestes, czy obu kobietom uwiesc Ciebie?


        Nie mam pojęcia, czy tak naprawdę tego załuję, czy nie.

        ... no wlasnie przyklad naturalnego skutku, dzisiaj ani ziebi ani grzeje wiec co
        tu zalowac, lub nie, przeciez to byl moment zycia bardzo wazny gdy sie go
        przezywalo a teraz to inne zycie. Jakby sie znow taka fajna pojawila to znow
        przezyloby sie taka chwile, ktora pozostanie tylko wspomnieniem. Jak widac nie
        czesto takie okazje sie trafiajo wiec pozostajemy w WIERNOSCI i moze byc bardzo
        fajnie tez.
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 02.08.05, 01:55
        no to gratuluje optymizmu i wiary w nieszkodliwosc swej przygody
        jednak o tym, ze wam(Tobie i Twojej dziewczynie) sie udalo bedziesz mogl
        powiedziec dopiero za kilka dzieciecioleci, jesli naprawde wam sie uda

        na razie udaje sie Tobie, bo atrakcyjna kolezanka sie nie odzywa
        moze jest zajeta wychowywaniem dzieciaka...?...
      • Gość: l i l a b a j Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.server.ntli.net 02.08.05, 01:58
        nooo taaa...
        dzieSiecioleci, oczywista sprawa
        • Gość: woman Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.05, 21:32
          moim zdaniem kiedy dochodzi do zdrady cała wina obciąża sumienie kochanki.
          kobiety, które śmią wpychać się w cudze małżeństwa to dla mnie nakzwyklejsze
          tandetne qrvy. najprosciej jest faceta, który z zona zmaga sie z problemami
          dnia codziennego omamic pieknym usmiechem, seksownym strojem, obietnicami ze ze
          mna to ci bedzie jak w raju, tyle ze to wszystko klamstwo. a kiedy juz taki
          facet straci glowe i zaczyna z taka szmacina zdradzac swoja zone i krzywdzic
          tym samym swoje dziecko - wtedy okazuje sie ze kochanka tez jest tylko zwykla
          kobita z wszystkimi jej przywarami i upierdliwosciami a w dodatku mniej go z
          nia laczy niz z zona. a w dodatku niektore panny sa jak namolne rzepy, z
          przelotnego romansu buduja love story i nękaja faceta i jego rodzinę.
          podsumowujac ten przydlugi wywod - wina obarcza kochanke, ale facet ktory
          zdradza moim zdaniem nie jest seksowny. co to za przyjemnosc isc do lozka z
          taki latwym towarem, napalonym gnojem? bleeee. tym bardziej, ze jak raz
          zdradzil to pierwsze koty z aplotyu i bedzie zdradzal przy byle okazji. czy to
          satysfakcja isc do lozka z takim dupkiem? tylko dla nisko sie ceniacych
          dziewuch.
          • Gość: string Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.05, 22:47


            Łaaaaał to było porażające.

            Świetnie jestem ideałem - pasuję do twojego typu charakterologicznego jak pięść
            do nosa.
            Jestem zawodowym ascetą podobającym się kobietom i żyję w cnocie i pokusie;
            nie daję się zwieść,podwieźć,odwieźć,uwodzić a tym bardziej omamić.
            Po prostu jestem maczo 007 i kobity mi wybaczą...
          • Gość: polygamista Re: a dlaczego mezowie zdradzaja zony? IP: *.dc.dc.cox.net 18.12.05, 20:50
            ... cała wina obciąża sumienie kochanki...

            ciagle pisze ludzie te czy inne nosensy, i nie moga pojac, ze Natura to
            polygamia a Kultura to monogamia, dopóki Kultura nie dopasuje sie do Natury
            dopóty ludzie beda wypisywac takie dziwactwa i cierpiec bez sensu

            ... taka szmacina zdradzac swoja żone i krzywdzic tym samym swoje dziecko ...

            zdradza bo natura tego od niego żada, wiec żona powinna to zrozumiec, a jeżeli
            chodzi o krzywde swojego dziecka to już zupełnie niedorzecznosc, jaki interes
            ma w tym dziecko aby tatus był mono a nie poly, niech cierpia ci co taka
            Kulture wymyslaja lub sie jej podporzadkowuja
Inne wątki na temat:
Pełna wersja