Gość: radomiak
IP: *.net / 69.41.173.*
20.07.05, 21:04
Artykuł z "Echa Dnia"
LOTNISKO bardzo potrzebne
Region: Kielce
Dział: relacje
Wiadomość z dnia: 2005-07-15
Sensacja! Politycy różnych opcji zjednoczyli siły i mówią jednym głosem -
chcemy, by z Kielc można było latać w świat samolotami
Prawie cztery miliony pasażerów obsłużyły w ciągu pierwszych pięciu miesięcy
tego roku polskie lotniska pasażerskie, a jest ich już dwanaście. W tym
czasie liczba klientów korzystających z transportu lotniczego wzrosła niemal
aż o 40 procent. To najświeższe dane Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Polacy latają na potęgę i już coraz mniejsze miasta oraz lotniska mają swoje
stałe połączenia przynajmniej z Londynem. Ostatnio do grona lotniczych
metropolii dołączył znacznie mniejszy od Kielc Rzeszów. A Kielce? Na razie
śpią. Od czasu do czasu ktoś budzi się z letargu, wpadnie na jakiś pomysł,
ktoś inny go skrytykuje, a chwilę potem znów cisza. Kolejne lata mijają i
następne miasta "odbierają" nam potencjalne połączenia. Ten rynek w końcu też
nie jest z gumy i kiedyś może się okazać, że lotnisko to mieć nawet będziemy,
tylko nie żadna linia lotnicza, ani droga, ani tania nie będzie chciała
uruchomić tych rejsów, bo dookoła pełno będzie mniejszych lub większych
portów lotniczych. A dzieje się to w mieście, które ma drugi co do wielkości
ośrodek targowy Polsce, w mieście i regionie aż kapiącym od turystycznych
atrakcji turystycznych i w mieście, z którego codziennie odjeżdża do Londynu
i Rzymu kilka pełnych autokarów podróżnych, płacących za taki bilet właściwie
tyle samo, co za bilet lotniczy albo nawet więcej. Ot prosty przykład.
Najtańszy bilet kolejowy z Warszawy do Berlina kosztuje w nocnym pociągu "Jan
Kiepura" 29 euro w jedną stronę, a więc 58 euro w dwie strony, czyli około
240 złotych. Podroż trwa siedem godzin. Bilet jednej z tanich linii z Krakowa
do stolicy Niemiec kosztuje... 184 złote w dwie strony, a podróż trwa
półtorej godziny. Bez komentarza.
Czy to się opłaca?
Nietrudno policzyć, że już teraz, gdyby istniało w Kielcach lotnisko, to
przynajmniej kilka rejsów w tygodniu mogłoby mieć na pełne obłożenie.
Oczywiście nie mówimy tu o średnich "boeingach" zabierających na pokład po
100 osób, ale o samolotach małych, które mieszczą po kilkadziesiąt osób.
Właśnie takie maszyny latają na wielu europejskich trasach. W jaki sposób
policzyliśmy opłacalność takiego połączenia przynajmniej z Kielc do Londynu?
A w taki sam jak robią to tak zwane "low costy", czyli tani przewoźnicy
lotniczy. Sprawdzają oni, ile na danym terenie sprzedaje się w konkretnym
kierunku biletów autokarowych. Bo to pasażerowie regularnych linii
autobusowych zostają zwykle pierwszymi pasażerami tanich linii lotniczych.
Poprosiliśmy więc biura podróży i przewoźników z naszego województwa, aby
podali nam dane o sprzedaży biletów do Wielkiej Brytanii i Włoch, czyli dwóch
najpopularniejszych kierunków wyjazdów świętokrzyskich górali. I cóż się
okazało. Co tydzień około czterystu mieszkańców naszego województwa wyjeżdża
tylko do samego Londynu, a niewiele mniej do Rzymu. Nowym bardzo popularnym
kierunkiem stał się Dublin, gdzie kolejni chętni wyjeżdżają w poszukiwaniu
pracy.
- W tej chwili bilet autokarowy w dwie strony do Dublina kosztuje niemal 800
złotych. Są dni kiedy sprzedaję ich po kilkanaście. Autobus jedzie
kilkadziesiąt godzin - informuje Alicja Redlich-Michalska, właścicielka
kieleckiego biura podróży "Abex".
Wszyscy potrzebują
Wyobraźmy sobie, ile osób skorzystałoby z rejsu do Dublina, który trwałby 2,5
godziny, a kosztował tyle samo co autokar. Ile osób wolałoby lecieć ponad
dwie godziny, zamiast jechać ponad 20 godzin? Kolejną grupę pasażerów dla
kieleckiego lotniska mogliby stanowić ci, którzy już teraz korzystają z
innych portów. Niestety na razie nie zarabia na nich nasze województwo, a
sąsiedzi, a więc województwo śląskie dzięki lotnisku w Pyrzowicach,
województwo mazowieckie dzięki portowi na Okęciu oraz województwo małopolskie
dzięki krakowskim Balicom. Sprawdziliśmy, ile biletów tylko na tanie linie
lotnicze kupują mieszkańcy naszego regionu w jednym tygodniu. Znów
zadzwoniliśmy do biur podróży. Po zsumowaniu wyszło nam, że takich
biletów "schodzi" około 300-400 w jednym tygodniu. Tyle osób z naszego
województwa zostawia opłatę lotniskową na innych lotniskach zamiast w
Kielcach.
- Gdyby lotnisko tutaj powstało, o wiele szybciej mogłaby się rozwijać nasza
firma. Potrzebujemy lotniska pasażerskiego, bo wielu wystawców, chętnie
dostałoby się do nas tą właśnie drogą, tak jak czynią to w Poznaniu. Nawet,
gdyby niewielkie samoloty pasażerskie mogły lądować w Masłowie, to już by
było coś. Ile razy mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy prezes wielkiej
światowej korporacji nie przyjechał do Kielc, bo nie było się tu jak dostać
samolotem. Potrzebujemy lotniska jak kania dżdżu - mówi prezes Targów Kielce,
Tomasz Raczyński.
Teoretycznie posiadacze prywatnych niewielkich samolocików mogą w Masłowie
wylądować. Teoretycznie mogą nawet skorzystać z tego lotniska samoloty do 20
i 30 miejsc. Teoretycznie, bo tylko wtedy, gdy jest ładna pogoda. Przy
brzydkiej brakuje urządzeń radionawigacyjnych i maszyna nie ma jak wykonać
operacji lądowania. Większe samoloty, takie choćby na 40-60 osób nie będą
mogły korzystać z Masłowa nawet przy zainstalowaniu tych urządzeń, bo wtedy
dochodzi problem za krótkiego pasa, którego nie bardzo można wydłużyć, bo
ktoś kiedyś wydał zgodę na budowę kilku domów w pobliskim terenie i teraz
należałoby te nieruchomości wykupywać. Powstaje więc pytanie, czy Masłów to w
ogóle dobra koncepcja na przyszłość.
W Masłowie, czy gdzie indziej?
- Zdecydowanie nie. Masłów powinien pozostać lotniskiem rekreacyjnym i
sportowym. Za dużo tutaj gór i wzniesień dla większych samolotów, zresztą to
zbyt piękny teren, aby niszczyć go taką wielką infrastrukturą - uważa
Kazimierz Micorek z Kielc, świętokrzyski przewodnik i jednocześnie prezes
Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego.
Nie bez kozery cytujemy tutaj głos tej organizacji, gdyż ona także usilnie
postuluje budowę pasażerskiego lotniska w Kielcach lub okolicach. - Naszym
zadaniem jest przyciąganie do województwa świętokrzyskiego jak największej
liczby turystów, w tym i tych zagranicznych. Na bieżąco współpracujemy w tym
zakresie z polskimi ośrodkami informacji turystycznej rozsianymi na całym
świecie. Wciąż przekonujemy dyrektorów tych ośrodków, aby zachęcali turystów
do przyjazdu w Góry Świętokrzyskie. I wielu turystów z Europy Zachodniej jest
nawet taką wizytą zainteresowanych. Niektórzy uprawiają turystykę
specjalizowaną. Na przykład interesując się geologią albo zabytkami
poprzemysłowymi. To zwykle ludzie zamożni i pierwsze pytanie, jakie pada w
przypadku ewentualnego wyjazdu w Góry Świętokrzyskie, brzmi: czy w Kielcach
jest lotnisko. Wielu dyrektorów tych ośrodków w Europie i na świecie mówi
wprost, że bez lotniska na przyjazd zamożnych turystów z zagranicy nie mamy
co liczyć - mówi Małgorzata Wilk-Grzywna, dyrektor biura Regionalnej
Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego.
Coraz więcej firm i instytucji zgłasza potrzebę istnienia niewielkiego
lotniska pasażerskiego w Kielcach, a ich argumenty brzmią merytorycznie i
rzeczowo, a co najważniejsze uzasadniają się ekonomicznie. Ale o nowym
lotnisku w Kielcach nie słychać nic. Nieśmiałe próby poprawy sytuacji
czynione są dopiero w Masłowie, gdzie działa już spółka "Lotnisko Kielce",
której udziałowcami jest kilka samorządów. Spółka na razie przynosi straty i
niestety nie wykazała się specjalną aktywnością. A miesiące uciekają,
podobnie jak kolejne linie lotnicze i kolejni pasażerowie, przyzwyczajani do
innych lotnisk.
I stąd zmiany personalne w lotniczej spółce, które zapowiada i prezydent
Kielc, i marszałek województwa świętokrzyskiego. Obaj są udziałowcami tego