Studia powinny być płatne

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 11:41
Tak właśnie jest w tzw. "normalnych krajach". Zawsze straszono nas tym, że np.
w USA studia i ogólnie edukacja to płatna rzecz. Tyle, że jeśli ktoś okazuje
się zdolnym uczniem czy studentem - za naukę nie zapłaci nic. Gwarantuje to
system stypendiów naukowych, które wystarczają na opłacenie czesnego i ew.
bursy czy akademika (campus). AQmerykański system oświatowy sam wychwyci
zdolnego ucznia i zaproponuje rodzicoem, aby dziecko zmieniło szkołę na
lepszą, którą jeśli rodziny nie stać - sfinansuje państwo. Podkreślam - to
wszystko jest tylko dla tych, którym chce się uczyć. W USA synek bogatych
rodziców który studiuje tylko po to, żeby nie iść do wojska nie ma szans na
bezpłatną naukę. U nas odwrotnie - z bezpłatnych studiów dziennych korzystają
w większości "bananowe" dzieci. Biedni, a zdolni na naukę nie mają szans.
Kompletna paranoja.
    • Gość: mondi Re: Studia powinny być płatne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 11:46
      W zupełności się z Tobą zgadzam!!!
    • gierro Re: Studia powinny być płatne 14.09.05, 11:52
      Zgadzam się. Teraz niektórzy (biedniejsi) płacą podwójnie. Z podatków i za
      własne studia, które muszą łączyć z pracą bo na dzienne "bezpłatne" ich nie
      stać. Bogatsi poupychają swoją dziatwę na studiach dziennych, jak np. na
      wydziale prawa w Gdańsku. Ot sprawiedliwość "społeczna"!
    • Gość: mic Re: Studia powinny być płatne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 12:00
      Kompletnie sie z Wami nie zgadzam. Jestem studentką na kierunku dziennym w Wawie, dochod na osobę w mojej rodzinie to około 1000 zl. Nie zyję wystawnie, na wszytskim oszczędzam, jednak pieniedzy jest wciąż mało (utrzymanie w Wawie kosztuje bardzo drogo).Niestety według wszelkich wskazników jestem osobą bogatą i zadne swiadczenia mi nie przysługują (zapewne tak samo bedzie po wprowadzeniu odpłatności za studia). Juz teraz wiem, ze jesli przyjdzie mi zaplacic 7000 czesnego (tyle obecnie kosztują płatne studia na tym kierunku), bede musiala przerwac naukę. Uczę sie dobrze,ale 300 zł stypendium naukowego nie wystarcza nawet na akademik.
      • gierro Re: Studia powinny być płatne 14.09.05, 13:22
        Myślę, że miesięcznie 1000 zł. na osobę to wcale nie mało.
        Co do dzisiejszej odpłatności za studia zaoczne to jeszcze raz powtórzę, w
        mojej ocenie dzisiaj zaoczni płacą za siebie i jeszcze z podatków za wszystkich
        (w tym za Ciebie). Osobiście wolałbym odkładać z mojej ciężko zarobionej pensji
        na przyszłą edukację mojego dziecka, a nie w "ciemno" płacić za wszystkich. Nie
        płacąc za studia znaczna część studentów ich nie szanuje, żyją od imprezy do
        imprezy, a studia to tak przy okazji.
        Warunkiem płatnego systemu edukacji na poziomie studiów wyższych jest dla mnie
        opracowanie sprawnego systemu stypendialnego opartego nie tylko na kryterich
        socjalnych (poziomie dochodu) ale także a może przede wszystkim opartego na
        kryterium "naukowym", przez co rozumiem w skrócie: im bardziej jesteś zdolny
        tym masz większe dofinansowanie do studiów.
        Jeżeli koszty utrzymania w stolicy To dla Ciebie duży problem to przelicz
        sobie: Czy studiując zaocznie w rodzinnym mieście, płacąc za studia i
        równocześnie pracując i pobierając stypendium naukowe nie byłoby paradoksalnie
        taniej (tzn. Czy nie miałabyś miesięcznie więcej środków do dyspozycji?
        • Gość: rolnik Re: Studia powinny być płatne IP: *.udn.pl 14.09.05, 14:36
          taniej ale nauka gorszej jakości
        • Gość: Yoda Re: Studia powinny być płatne IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 14.09.05, 14:45
          Ja bym do tego dodał system kredytowania studentów poszukiwanych specjalności
          przez podmioty zainteresowane ich zatrudnieniem (i odpracowaniem takiego
          kredytu). Mogłoby to zredukować nieco problem rozłażenia się zapotrzebowania
          gospodarki z ofertą uczelni i preferencjami "studentów" polujących na papier, a
          także problem odpływu wykształconych kadr za granicę. Dzięki takim związkom
          może też bardziej popularne stałyby się parki technologiczne z zapleczem
          uczelnianym. A miłośnicy nauk niepotrzebnych -niech płacą ile dusza zapragnie.
          Pzdrwm
          • Gość: wesoła ReYoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 10:12
            Prochu nie wymyśliłeś. Proponowany przez Ciebie system działał z dużym
            powodzeniem przez długie lata PRL. Nazywało się to "stypendium fundowane" i
            wielu studentom umożliwiło ukończenie nauki. Zakład zainteresowany pozyskaniem
            pracownika potrzebnej specjalności zawierał z nim umowę, że będzie co miesiąc
            wypłacał studentowi stypendium w określonej wysokości a po ukończeniu nauki
            absolwent odpracuje w tym zakładzie np. tyle lat, przez ile pobierał
            stypendium. Pomysł doskonały ale chyba nie do zastosowania ze względu na małą
            stabilność polskiej gospodarki. W planowaniu trudno przewidzieć co będzie za
            rok a patrząc dalej... W każdym razie cieszę się bardzo, że Ty też zaczynasz
            dostrzegać dobre strony PRL-u. pozdrawiam.
            • Gość: Re: wesoła Re: ReYoda IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.09.05, 11:06
              Wiem, że prochu nie wymyśliłem -zapamiętałem to rozwiązanie z "Przystanku
              Alaska". Może Cię to zadziwi, ale akcja tego serialu nie toczyła się w PRL-u,
              tylko w moralnie zgniłych Stanach Zjednoczonych. Tam, jak powszechnie wiadomo,
              brak jest tak ukochanej przez Ciebie gospodarki planowej, a mimo to system
              stypendialny może działać. Gdybyś nie czerpała swojej wiedzy wyłącznie z
              ustnych przekazów świadków historii PRL-u, to może zauważyłabyś, że nic
              racjonalnego w tamtym systemie nie było, czego kapitalizm nie zrobiłby lepiej.
              • Gość: Yoda Ups! -znowu to samo IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.09.05, 11:08
                To oczywiście byłem ja -Yoda.
                • Gość: Ja Re: Yoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 11:28
                  Ciekawe tylko który pracodawca będzie chciał fundować stypendia gdy mamy takie
                  bezrobocie. Jak na każde miejsce pracy pch sietylu specjalistów. W Polsce jest
                  tylu specjalistów, że takie coś poprostu nie ma szansy bytu. no chyba że dla
                  naprawde najlepszych. Takich jeden na 10 000 studentów...
                  • Gość: Yoda Re: Ja IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.09.05, 11:36
                    Fakt. -Ale to jedna z możliwości. Trzeba próbować też innych, bo sam wolny
                    rynek załatwia wszystkie problemy społeczne wyłącznie w teorii, która
                    obowiązuje tylko do jakiejś kolejnej rewolucji lub wojny światowej.
              • Gość: wesoła Re: ReYoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 11:33
                No to w takim razie odkryłeś Amerykę, wszystko zresztą jedno. Ważne, że
                funkcjonowało z dobrym skutkiem i funkcjonowałoby dalej gdyby nie totalne
                zniszczenie polskiej gospodarki a co za tym idzie brak sponsorów. Gospodarka
                planowa ( wcale mi się nie podoba) a planowanie to dwie różne sprawy. Bez
                planowania niestety nie da się. Nawet jak idziesz po kredyt to chcą biznesplan.
                Winne też jest bezrobocie. Dlaczego pracodawca ma inwestować "w ciemno" i
                uzyskać pracownika za kilka lat skoro przed bramą zakładu stoi zawsze kilku
                chętnych nie gorzej wykształconych.
                • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.09.05, 11:51
                  >Ważne, że
                  > funkcjonowało z dobrym skutkiem i funkcjonowałoby dalej gdyby nie totalne
                  > zniszczenie polskiej gospodarki

                  -Rozśmieszasz mnie! Wszystko w PRL-u funkcjonowałoby z dobrym skutkiem, gdyby
                  nie to, że suma tych skutków była opłakana. Gospodarkę wyniszczyły pomysły na
                  jej planowe sterowanie i polityka zatrudniania do niczego nie zdatnych trutni
                  na dowolnych stanowiskach (dzięki temu faktycznie nie było bezrobocia), a nie
                  jakieś ciemne moce, co chciały skrzywdzić Ciebie i Barbarę.

                  >Bez
                  > planowania niestety nie da się.

                  -Planować sobie mogą poszczególne podmioty, a nie całe państwo. Państwo powinno
                  za to reagować na zagrożenia, a nie wyręczać przedsiębiorców w myśleniu o ich
                  własnej przyszłości. Więc może łaskawie nie zabraniaj im dawać stypendiów,
                  jeśli będą mieli taką fantazję, nawet po upadku PRL-u.
      • b4rtek Re: Studia powinny być płatne (czyli TAŃSZE) 14.09.05, 14:42
        Każdy Polak w czasie gdy jest podatnikiem płaci na utrzmanie "darmowych" szkół
        wyższych wiecej niż gdyby wziął te pieniądze i poszedł na studia płatne. Tak
        samo z reszta jest z "darmową" służbą zdrowia.

        Należy znieść podatki na edukację - będzie TANIEJ i LEPIEJ.
        • Gość: minsc Re: Studia powinny być płatne (czyli TAŃSZE) IP: *.udn.pl 14.09.05, 14:50
          Coraz częściej pojawiają się pomysły by pobierać opłaty za studia dzienne (ok.
          30-40% studentów tylko to dzienni darmowi). Jeśli już by to musiało być (mówi
          się że UE to wymusi przepisami w niedalekiej przyszłości) to wariantem
          optymalnym było by (n początek jeśli już by mus był):
          opłata za:
          -2 kierunek
          -zmianę I kierunku (np nie dostałem się na medycynę idę przeczekać na biologii
          a potem dostaje się na medycynę, farmację stomatologię czy tam co to tenże
          kierunek płacę. Może by się ukróciło zajmowanie miejsca ludziom z pasją)
          -Wysokość czesnego niższa niż wieczorowe i zaoczne do ustalenia
          -Wysokość uzależniona od wyników, publikacji, aktywności, konkursów itp. Do
          ustalenia szczegółowymi przepisami

          Wiemy również, że nie ma darmowych studiów, bo kosztują przejazdy, jedzenie,
          mieszkanie, ksero, prywatna nauka języka, certyfikaty itp (te koszty ponoszą
          tak samo dzienni jak i wieczorowi), ale może było by to utrzymanie tanich
          uniwerków, bo ktoś płacąc w Krakowie za np. Prawo wolałby zostać u siebie w
          Opolu. Ponad to może były by miejsca pracy dla nowej kadry i mniejsza
          zaborczość i kładzenie kłód młodym naukowcom. Jednocześnie może wiele osób
          zostało by w kraju a nie zostawało w Anglii bo lepiej tam być na zmywaku niż u
          nas doktorem uczelni wyższej (nie mówię o dorabianiu wakacyjnym lecz utrzymaniu
          się przez lata)
        • Gość: Yoda Re: b4tek IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 14.09.05, 14:55
          Nie byłbym aż tak radykalny. Są rodziny (np. rolnicze), które nie płacą w
          podatkach takich kwot, które wystarczyłyby nawet na szkołę podstawową dla
          dzieci. Chcesz zamknąć im drogę awansu społecznego tak, aby nigdy nie mogli
          wyjść ze swojej sytuacji i reprodukowali biedę po wsze czasy? I kto ich będzie
          utrzymywał? -Trochę umiaru: płacenie -tak, ale z systemem wyrównywania szans w
          ramach szerszej polityki społecznej.
          • Gość: olo Re: b4tek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.05, 17:06
            Diładnie tak. Płacić, ale ze stypendiami dla tych, którzy chcą się uczyć. Chyba
            w tym wszystkim chodzi o to, aby studiowali i kończyli studia najlepsi, a nie
            Ci, których na to stać. Dodam - Ci, których stać na "bezpłatne" (hahaha) studia.
            • Gość: adaś Re: b4tek IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 21.09.05, 18:22
              Aktualna kampania wyborcza jest bezwzględna i godzi w powagę władzy publicznej.
              Partie przeznaczają na propagandę wyborczą milionowe kwoty, które są
              marnotrawione.
              Wspólnota Samorządowa Ziemi Radomskiej wzywa do udziału w głosowaniu!
              Jest to nasze prawo i obowiązek.

              Moimi kandydatami na senatorów są:

              Jan Rejczak
              Krzysztof Sońta

              Wybór na senatorów osób spoza układu partyjnego daje szansę na uratowanie
              autorytetu Parlamentu.
              • Gość: as Re: b4tek IP: *.radom.net 23.09.05, 09:42
                Jakby studia były płatne, a Państwo udzielało korzystnych kredytów, (częściowo)
                umarzanych za dobrą naukę bądź "odpracowywanych" w Polsce to:
                1) studenci bardziej by się przykładali do nauki,
                2) Polska nie traciłaby na kształceniu osób, które zaraz po darmowych studiach
                uciekają z kraju i nigdy nie wracają.
          • Gość: wesoła Re:Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 10:22
            Właśnie z tych powodów o których wspominasz, dla wyrównania szans młodzieży
            wiejskiej i robotniczej w dążeniu do awansu społecznego w PRL-u wprowadzono
            punkty za pochodzenie. Wtedy wszystkie szkoły były bezpłatne więc pieniądze nie
            stanowiły bariery, dziś nikt nie wyrównał tamtych przeszkód a jeszcze doszły
            nowe między innymi pieniądze. Yoda, to już druga rzecz z PRL-u, która zdobyła
            Twoje uznanie.
            • Gość: Yoda Re:wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.09.05, 11:15
              Nie naginaj moich wypowiedzi do Twoich oczekiwań. -Nigdy nie pochwalałem
              punktów za pochodzenie. Ten pomysł był jednym z najidiotyczniejszych, na jaki
              stać było komunistów -był skrajnie niesprawiedliwy i przyczynił się do ogólnej
              nędzy poziomu nauczani w PRL-u. Dzięki niemu mamy całe tabuny durniów z wyższym
              wykształceniem, których nie nauczono niczego poza udzielaniem się w POP i
              współpracy z SB. Stypendia, to nie to samo, co punkty za pochodzenie na
              darmowych studiach -dziwię się, choć może nie powinienem, że nie zauważasz
              różnicy.
              • Gość: wesoła ReYoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 12:10
                Pragnę Cię uspokoić, mój stosunek do punktów za pochodzenie jest akurat taki
                sam jak twój. Rozśmieszyła mnie tylko zbieżność Twoich argumentów z argumentami
                tamtych obrońców młodzieży wiejskiej. Jako osoba, która widziała to na własne
                oczy muszę Ci jednak zwrócić uwagę, że jesteś niesprawiedliwy. System ten nie
                przyczynił się do żadnej nędzy poziomu nauczania. Widzisz, ja urodziłam się i
                mieszkałam w Warszawie i miałam na porządku dziennym: teatry, muzea, kina,
                koncerty, wystawy i uczestniczyłam w tym wszystkim. Młodzież z Radomia musiała
                już pojechać w tym celu do Warszawy a młodzież ze wsi mogła już zazwyczaj tylko
                przeczytać o tym w gazecie. Zgodzisz się chyba, że większy kult nauki panował w
                domu wiejskiego nauczyciela ( ten zawiózł dziecko do teatru ale dziecko punktów
                nie miało) niż u warszawskiego robotnika, którego dziecko jeśli było zdolne to
                wykorzystało te punkty. (nie bywało to często) Tak więc może nie było to w
                założeniu takie głupie. Na studiach natomiast uczono już wszystkich jednakowo i
                zapewniam Cię, że nie musieli spłacać długów wdzięczności poprzez udzielanie
                się w POP i SB. Bądz sprawiedliwy. Stypendia to nie to samo, oczywiście ale
                będą spełniały taką samą rolę skoro mają byc przeznaczone tylko dla biednej
                młodzieży ze wsi a co z biedną młodzieżą z rodzin inteligenckich?
                • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.09.05, 12:47
                  >Rozśmieszyła mnie tylko zbieżność Twoich argumentów z argumentami
                  tamtych obrońców młodzieży wiejskiej.

                  -Możesz się zabawiać wyszukiwaniem takich zbieżności, ale pamiętaj, że
                  wrażliwośc społeczna -to nie jest wynalazek i monopol komunistów (cokolwiek mag
                  lub figura o tym myślą) tak, jak i liberalizmu nie wymyślił Korwin-Miki (choć
                  tak się chyba wydaje jego wyznawcom). Przed komunistami były różne pomysły na
                  sprawiedliwszą organizację społeczeństwa, a i sami kapitaliści experymentowali
                  w tym względzie na wiele sposobów (na przełomie XIX i XXw powstawały np. całe
                  paternalistyczne miasta z osiedlami dla robotników, zakładami pracy i
                  infrastrukturą socjalną).

                  >System ten nie
                  > przyczynił się do żadnej nędzy poziomu nauczania. Widzisz, ja urodziłam się i
                  > mieszkałam w Warszawie i miałam na porządku dziennym: teatry, muzea, kina,
                  > koncerty, wystawy i uczestniczyłam w tym wszystkim. Młodzież z Radomia
                  musiała
                  > już pojechać w tym celu do Warszawy a młodzież ze wsi mogła już zazwyczaj
                  tylko
                  > przeczytać o tym w gazecie

                  -A co to ma wspólnego z poziomem nauczania? Kultura, kulturą (w tym względzie
                  mam też swoje zdanie, bo dla mnie, w kraju, w którym nie można kupić książki
                  autora o niepoprawnych poglądach -nie ma żadnej kultury) -a poziom nauczania
                  musiał być dostosowany do możliwości granatem od pługa odrywanych studentów. -
                  Nic dziwnego, że zostaliśmy 50lat za cywilizacją.
                  • Gość: wesoła Re:Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.05, 13:32
                    To już są bzdury. Mimo wszystko studiowały w tamtych czasach przede wszystkim
                    dzieci z rodzin inteligenckich. Te bowiem rodziny pielęgnowały kult nauki. Była
                    też młodzież robotnicza. Odsetek dzieci wiejskich nie był duży bo mimo punktów
                    nie czuły potrzeby. Jednak jeśli były to musiały dostosować się do poziomu
                    studiów a nie odwrotnie. Dostać się na studia to jeszcze nie wszystko, trzeba
                    jeszcze skończyć. Wiem coś na ten temat bo ze mną studiowali. Na pierwszym roku
                    różnice te były znaczne i były konsekwencją tego o czym pisałam, braku obycia,
                    braku dostępu do dóbr kultury też. Kto był inteligentny ten szybko wyrównał
                    inni odpadali. Faktem jest, że bez punktów raczej nie dostaliby się na studia.
                    Pamiętam też, że byli to najbardziej uparci w dążeniu do celu ludzie. Niektórzy
                    daleko zaszli. To prawda, że nie kupił nikt w kiosku "Kultury" paryskiej ale
                    kto miał potrzebę ten wiedział skąd ją wziąć. Jeśli wrażliwość społeczna nie
                    była wynalazkiem komuny, a masz rację, to powiedz mi dlaczego obecnie zanikła?
                    I jeszcze jedno. Obecnie młodzież jest kształcona przez tamtych, wykształconych
                    w PRL-u ludzi, innych po prostu nie ma. Jak to wpływa w/g Ciebie na poziom
                    obecnego nauczania?
                    • Gość: Yoda Re:wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.09.05, 14:51
                      >To już są bzdury. Mimo wszystko studiowały w tamtych czasach przede wszystkim
                      > dzieci z rodzin inteligenckich. Te bowiem rodziny pielęgnowały kult nauki.
                      Była
                      > też młodzież robotnicza. Odsetek dzieci wiejskich nie był duży bo mimo
                      punktów
                      > nie czuły potrzeby. Jednak jeśli były to musiały dostosować się do poziomu
                      > studiów a nie odwrotnie. Dostać się na studia to jeszcze nie wszystko, trzeba
                      > jeszcze skończyć. Wiem coś na ten temat bo ze mną studiowali.

                      -Bzdurą, -to jest stwierdzenie, że jesteś expertem, bo też coś, z kimś, kiedyś
                      studiowałaś. Różnie bywało i wszyscy o tym wiedzą. Można było dostać się za
                      punkty i skonczyć za odpowiednią postawę.

                      >Obecnie młodzież jest kształcona przez tamtych, wykształconych
                      > w PRL-u ludzi, innych po prostu nie ma. Jak to wpływa w/g Ciebie na poziom
                      > obecnego nauczania?


                      Oj, kiepskoooo!... Poziom naszego nauczania jest taki, że kilka najlepszych
                      uczelni zajmuje miejsca w 4 setce światowego rankingu, a o reszcie nie warto
                      nawet wspominać.

                      >To prawda, że nie kupił nikt w kiosku "Kultury" paryskiej ale
                      > kto miał potrzebę ten wiedział skąd ją wziąć.

                      -Nie mówię tylko o publikacjach opozycji. Był mocno ograniczony dostęp do całej
                      fachowej literatury zagranicznej, a humanistyka była chyba najbardziej
                      upośledzona w tym względzie. Żyliśmy za żelazną kurtyną i chyba niektórzy do
                      tej pory nie zdają sobie sprawy z tego, co się za nią działo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja