Gość: pro life
IP: *.udn.pl
06.11.05, 09:54
Betonowy feminizm
Od sierp nia 2004 roku pełnomocnikiem rządu ds. równego statusu kobiet i
mężczyzn była Magdalena Środa. Wcześniej funkcję tę pełniła Izabela Jaruga-
Nowacka. Środa "zasłynęła" otwartym poparciem zabijania poczętych dzieci,
promocją antykoncepcji, forsowaniem legalizacji związków homoseksualnych czy
też z powrotu edukacji seksualnej do szkół i pogadanek na ten temat w
przedszkolach. W grudniu zeszłego roku wygłosiła skandaliczną opinię, że
Kościół katolicki ponosi winę za przemoc wobec kobiet. Jej absurdalna teza
nie może dziwić, jeśli przywołamy jej wypowiedź odnośnie do "Solidarności".
Środa szczyciła się tym, że była członkiem "Solidarności" do czasu, gdy
związek zadeklarował, iż będzie opierać się na społecznej nauce Kościoła.
Nigdy nie ukrywała, że takie wartości, jak Ojczyzna, patriotyzm czy rodzina
budzą w niej awersję. Mówiła nawet, że dziecko, które ma pomysł, żeby nie
założyć rodziny, będzie się czuło do końca nieszczęśliwe, ponieważ w
podręcznikach jest bardzo wyraźnie przekazywane, że jesteś częścią rodziny.
Należy przypomnieć, że te działania pełnomocnika ds. równego statusu kobiet i
mężczyzn kosztowały nas, podatników, przez cztery lata 8 mln zł. Ponadto
kilkanaście milionów urząd otrzymał z UE.
Decyzję rządu skrytykowała posłanka SLD Izabela Jaruga-Nowacka. - Polska nie
będzie miała żadnego instrumentu realizującego politykę równościową. Będziemy
zabiegać o to, aby IV RP nie była Rzeczpospolitą bez kobiet - głosiła Jaruga-
Nowacka. Decyzję Rady Ministrów nazwała "zaczadzeniem ideologicznym".
Poinformowała, że środowiska feministyczne rozważają zaskarżenie tej decyzji
przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.
Z likwidacji urzędu, promującego agresywny feminizm, zadowolone są
organizacje, które dbają o wartości prorodzinne. - Wreszcie jednostka
rządowa, która miała funkcję ewidentnie ideologizującą, przestanie pracować,
krzewiąc zło - stwierdziła Ewa Kowalewska z Forum Kobiet Polskich i Human
Life International. Jej zdaniem, dobrze by było, gdyby urząd ds. rodziny i
kobiet miał dużą samodzielność, a nie podlegał Ministerstwu Pracy i Polityki
Społecznej. - Tak czy inaczej myślę, że sprawy kobiet bynajmniej na tym nie
ucierpią, a wręcz przeciwnie - będziemy mieli wreszcie pewną równowagę, która
będzie wszystkim wychodziła na zdrowie - dodała Kowalewska. Zdaniem
przedstawicieli organizacji prorodzinnych, to właśnie rodzina potrzebuje
uwagi i pomocy ze strony państwa. Wczoraj premier Kazimierz Marcinkiewicz
zapowiedział, że rząd podejmie starania o przeforsowanie w Sejmie projektu
ustawy przywracającego dodatek finansowy dla rodziców nowo narodzonego
dziecka w wysokości 1000 złotych. Jego ostateczna wielkość będzie jednak
uzależniona od zasobów budżetowych. - Będę przekonywał wszystkie kluby do
poparcia tego rozwiązania - powiedział Marcinkiewicz.