prawa pasazera?

10.02.06, 10:34
Moja siostra spieszyla sie dzis na autobus, chciala wiec kupic bilet u
kierowcy. Ten powiedzial jej, ze biletow nie posiada. Siostra myslala
blednie, ze w momencie nieposiadania biletu przez kierowce, moze kontynuowac
jazde. I przyszedl czas kontroli. Kierowca autobusu powiedzial teraz, ze
bilety a i owszem, sa, a siostra (jechala z kolezanka) wyszla na zwykla
oszustke i nalozona na nia zostala kara. Kontroler wyprowadzil dziewczynki z
autobusu ( zgodnie z prawem? ) na najblizszym przystanku autobusowym i zlozyl
propozycje, ze moze "w ramach wyjatku" podzielic kare miedzy dziewczyny (bez
pokwitowania, oczywiscie). Siostra poprosila jednak o pokwitaowanie i poszla
do domu po pieniadze. Wrocila jednak juz bez wczesniej wspomnianej kolezanki.
To najbardziej rozzloscilo pana kontrolujacego, bo zapomnial, ze powinien byl
spisac dane tej kolezanki. W tej sytuacji, bez podejrzen, ze legitymacja
mogla byc zmieniona lub porobiona, kontrolujacy zatrzymal dokument. Siostra i
moja mama (ktora do wspomnianego pana zadzwonila) staraly sie dokument
odzyskac. Bez rezultatu (kontroler sie rozlaczyl). Jak daleko siega wladza
kontrolera, ktory bez jakichkolwiek podstaw zabiera jedyny dokument
tozsamosci niepelnoletniej licealistce?

    • Gość: ziom Re: prawa pasazera? IP: 82.139.38.* 10.02.06, 11:29
      po pierwsze, jesli faktycznie kierowca wyparl sie wszystkiego zbesztal bym go
      publicznie,a co kontroli ja nie polecam podpisywania zadnych swistkow, bo te
      sku..ele zeruja na niewiedzy ludzkiej, oni wszyscy sa mocni, ale nie przy
      lysych lbach, sami nie uchodza za zawodowcow zwykle te lapsy to czesto lachudry
      zapijaczone gdzie czesto mozna poczuc od nich alkohol, proponuje sprawe
      wyjasnic na policji, co wiecej obciazyc za wszystko kierowce od siedmiu bolesci
      tez pewnie chama bo tam same cwoki pracuja nic wiecej nie potrafiacy
      powodzenia
      pozdro
      • Gość: domownik Re: prawa pasazera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 11:56
        Podstawowa sprawa

        1. do ręki to ja mu mogę dać KU%^&^& a nie dokument - ale jak je
        zdezynfekuje :)

        2. wysiadł z dziwczynkami - to niech na bambus leci - odkąd to się kontroluje
        pasażerów na przystanku ????

        i dobra rada dla dziewczyn i kobiet jak taki menel z wami wysiądzie nie
        wypisując nic (dokument on może zobaczyć a nie w ręku trzymać) drzyjcie się -
        ZŁODZIEJ, GWAŁCICIEL itp.

        pozdrawiam
        • mea Re: prawa pasazera? 10.02.06, 12:15
          Dziekuje za rady. Zla bylam jak diabli, teraz sie niezle usmialam :)

          Pozdrawiam serdecznie:)
          • mea Re: prawa pasazera? 10.02.06, 12:42
            Zadzwonilam juz w kilka miejsc. Obawiam sie tylko, ze trudno bedzie walczyc
            z "systemem". Nie zalezy mi tak na pieniadzach. Siostra jechala bez biletu i
            kare zaplacimy. Chcialabym tylko miec mozliwosc unikniecia sytuacji, w ktorej
            mloda dziewczyna jest zmuszona do konfrontacji z doroslym i do tego gburowatym
            czlowiekiem i przychodzi zaplakana i roztrzesiona do domu.
            • Gość: domownik Re: prawa pasazera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 12:50
              mae - wiem , że nie należy to do przyjemności (choć sam nigdy nie doświadczyłem)

              ale to co pisałem - to jest prawda

              nie traktuj tego jako żart

              pozdrawiam
              • mea Re: prawa pasazera? 10.02.06, 12:54
                Nie traktuje tego jako zart, bo sytuacja do smiesznych nie nalezy.
                Powidziekowalam za rady, bo sa przydatne. Dziekuje jeszcze raz. Pozdrawiam
    • Gość: Gosc Re: prawa pasazera? IP: *.tkdami.net 10.02.06, 15:23
      Kontroler moze co najwyzej poprosic o pokazanie biletu, ewentualnie poprosic o
      pokazanie dokumentu upowazniajacego do znizki. I tu sie koncza jego mozliwosci.
      Nie ma prawa zatrzymac osoby, czy tez jej dokumentow. Moze co najwyzej zglosic
      taka sprawe odpowiednim sluzbom, ale nie moze przetrzymac tej osoby do czasu
      przybycia tych sluzb.
      Ludzie, na litosc boska, tego typu zachowania niczym sie nie roznia od napadu,
      tylko upowaznione sluzby maja prawo nas kontrolowac, czy tez zatrzymywac.
      Sytuacja, w ktorej kontroler przytrzymuje nas jest jawnym pogwalceniem naszych
      praw. A to juz sprawa dla policji i prokuratora. Jeszcze raz - nie ma obowiazku
      pokazywania dokumentow, nie ma obowiazku wychodzenia gdziekolwiek z kontrolerem.
      On moze co najwyzej zatelefonowac na policje, ale nie ma prawa przytrzymac nas do
      jej przybycia. Jakis czas temu dosyc glosna byla sprawa szczecinskich
      kontrolerow, ktorym prokurator postawil zarzuty po tym, jak przytrzymywali osobe
      jadaca bez waznego biletu do czasu przybycia policji.
      Jedno co moge poradzic, to w przypadku, gdy kontroler probuje nas przystrzymac,
      to nalezy zadzwonic niezwlocznie na policje i poinformowac o tym fakcie. Raz, w
      sytuacji takiej 99% kontrolerow odpusci, dwa, bedziemy mogli dzieki temu zatruc
      zycie takiemu kasztanowi i przy okazji pokazac, ze nie jest pepkiem swiata.
    • spieprzaj_dziadu_kalwaryjski Re: prawa pasazera? 10.02.06, 15:43
      W Warszawie - w odróżnieniu od tego, co było zawsze w Radomiu - kontrolerzy
      zawsze wypraszają pasażera z autobusu. Dopiero na przystanku proszą go o
      dokumenty. Z jednej strony wcale niedobrze, bo jak ktoś się spieszy, to
      powinien pamiętać, że jeśli zostanie ukarany, to ma prawo w ramach opłaty
      karnej dokończyć podróż tym środkiem transportu, w którym złapano go bez
      biletu. Z drugiej strony widziałem nie raz, jak zatrzymane małolaty zwyczajnie
      wiały kanarom i tyle ich widzieli. Natomiast jeśli chodzi o zatrzymanie
      dokumentów - cóż, sprawa jest absolutnie jasna - nie miał prawa, zwłaszcza
      jeśli kara dotyczy braku biletu, a nie ma wynikać z zakwestionowania
      prawdziwości, czy ważności dokumentu uprawniającego do ulgi. Proponowałbym
      wezwać niezwłocznie policję, lub choćby straż miejską, przez 112 z komórki
      można zgłosić zdarzenie tym służbom, którym się chce.
      A co do kierowcy, to sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Jeśli miał bilety,
      a powiedział, że nie ma, to odpowiedzialność w dużej mierze spada na niego.
      Wzywamy policję, ciekawe, czy zatrzyma autobus i ucieknie, czy pożre te bilety.
      No i wreszcie sprawa winy pasażerek. Brak biletu u prowadzącego pojazd nie
      zwalnia ich z obowiązku skasowania biletu, żeby mogły jechać. Powinny były
      wysiąść na najbliższym przystanku i iść do kiosku. Ale to sprawa drugorzędna,
      jeśli nikt nie kwestionuje winy osób jadących bez biletu.
      jedno jest dla mnie jasne. W tej sytuacji złożyłbym doniesienie zarówno na
      kontrolerów, jak i na kierowcę. Na kierowcę za kłamstwo, że biletów nie ma i
      świadome wprowadzenie w błąd, dla kontrolerów za propozycję wręczenia im
      łapówki i bezprawne zatrzymanie dokumentów oraz samych pasażerek. I zalecam to
      zrobić, tak dla przyzwoitości. Bo z naszych tu dyskusji nic nie wyniknie, a jak
      policja trochę przetrzepie tego i tamtych, to może na jakiś czas skończą się
      takie wybryki.
      Ot, prawa pasażera.
      P.S.: W Warszawie od jakiegos czasu kierowca może odmówić sprzedaży biletu,
      jeśli ma więcej niż 3 minuty spóźnienia. Jeszcze się z tym nie spotkałem, ale
      jeżdżę na miesięcznym i wszystkim polecam - przy częstych podróżach opłaca się,
      a do tego ma się święty spokój.
      • Gość: abc Re: prawa pasazera? IP: *.ats.pl / *.ats.pl 10.02.06, 16:45
        Jesli Twoja siostra ma mandat, to bedzie na nim napisany numer boczny autobusu,
        w ktorym zostala spisana. Powinnas wiec zlozyc skarge do Miejskiego Zarzadu
        Drog i knikacji, ze kierowca nie posiadal biletow (pamietaj - skarga do MZDiK,
        nie do MPK).
        Po drugie Twoja siostra (jesli skonczyla 16 lat, jesli nie to w jej imieniu
        powinien to zrobic opiekun prawny) powinna zlozyc w firmie Arsen pismo w opisem
        sytuacji, a przede wszystkim opis korupcyjnej propozycji. Nie wiem, jak jest
        teraz, bo w radomskim oddziale Arsenu jest nowy kierownik, ale za poprzedniej
        kierowniczki wiekszosc spraw byla rozpatrywana odmownie. Jesli tak sie stanie
        rowniez etraz, polecam odwolanie sie do glownej siedziby firmy Arsen w Lodzi.
        Zapewniem Cie, ze szefostow centrali firmy o wiele bardziej liczy sie ze
        skargami niz w radomskim oddziale. Centarala ma ostatnio oko na Radom (wymiana
        kadry, nowe kierownictwo), wiec jest szansa, ze Twoja sklarga zostanie
        rozpatrzona pozytywnie. Sam mialem sytuacjie, kiedy nie uznano mi reklamacji w
        radomskim oddziale Arsenu. Kiedy zlozylem odwolanie do Lodzi, skarga zostala
        uznana i jeszcze dostalem pisemne przeprosiny.
        Ale pamietaj, ze najpierw musisz zlozyc pismo w Radomiu - w siedzibie Arsenu na
        dziennik, albo wyslij listem poleconym (musisz miec potwierdzenie).
        Pamietaj tez, ze jesli zlozysz odwolanie, to do czasu jego rozpatrzenia nie
        moga byc ci naliczane odsteki za niezaplacony mandat.
Pełna wersja