Gość: Gośc
IP: *.ats.pl
06.03.06, 12:48
tiny.pl/mp46
W kolejce do boeingów
Czy Radom wykorzysta obecne ożywienie w transporcie lotniczym, czy stracimy
niepowtarzalną szansę?
Przez polskie lotniska przewinęło się w ubiegłym roku ponad 11 milionów
pasażerów. Wkrótce będzie ich kilka razy więcej. A w Radomiu o cywilnym porcie
lotniczym wciąż... tylko się mówi.
Ostatni raport Urzędu Lotnictwa Cywilnego nie pozostawia żadnych wątpliwości.
Jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji na polskim niebie. Wejście naszego
kraju do Unii Europejskiej i otwarcie rynku powietrznego spowodowało większą
aktywność przewoźników już operujących w Polsce oraz pojawienie się wielu
tanich lini lotniczych.
W ubiegłym roku lotniska w całym kraju obsłużyły 11,5 miliona podróżnych,
czyli o 30 procent więcej niż w 2004 r. Blisko co trzeci pasażer skorzystał z
usług tanich linii. Najpopularniejsze z nich to: węgierski Wizz Air, polski
Centralwings, słowacki Sky Europe, brytyjski EasyJet oraz irlandzki Ryenair.
Przełamiemy marazm?
Największą dynamikę wzrostu liczby pasażerów odnotowały lotniska w Łodzi
(wzrost o 190 proc.), Krakowie (94,7 proc.), Katowicach (86,8 proc.) oraz
Bydgoszczy (52,5 proc.). Spada znaczenie Warszawy i – zdaniem ekspertów z ULC
– ta tendencja ma się utrzymywać.
Około 2020 r. to właśnie regionalne porty będą obsługiwać większość połączeń
lotniczych. Według prognoz, na polskich lotniskach pojawi się wtedy ponad 40
milionów pasażerów. Dlatego od trzech lat trwa zażarta walka między miastami
o unowocześnienie swoich portów i przyciągnięcie linii lotniczych, które
chciałyby stamtąd latać.
Wydawało się, że Radom ma wszelkie podstawy, aby włączyć się do tej
rywalizacji. Centralna lokalizacja, coraz lepsze połączenia z innymi miastami,
a przede wszystkim lotnisko na Sadkowie. Specjaliści z linii Ryanair, którzy
oglądali je w 2003 r., oceniali, że nie ma przeszkód, by lądowały tu duże
samoloty pasażerskie.
Irlandzki przewoźnik był wtedy bardzo zainteresowany utworzeniem w Radomiu
portu cywilnego. We władzach miasta ścierały się jednak różne wizje na
zagospodarowanie lotniska i Ryenair wycofał się z rozmów.
Przesypianie szansy
Od tego czasu niewiele się zmieniło. Zapanował marazm. Kiedy zostanie
przełamany? – pytał podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Janusz Wieczorek z
Rozważnego Radomia.
W imieniu władz tłumaczył się wiceprezydent Andrzej Banasiewicz. Zapewniał, że
cały czas podejmowane są działania w celu utworzenia na Sadkowie portu
cywilnego. – Prowadzimy rozmowy z różnymi inwestorami. Ostatnio z firmą z
Dalekiego Wschodu – przekonywał Andrzej Banasiewicz.
O innym inwestorze zainteresowanym radomskim lotniskiem – francuskim
konsorcjum Alfyma Industrie – mówili kilka miesięcy temu przedstawiciele
prywatnej spółki Mazowiecki Port Lotniczy, która powstała w 2004 roku. Spółka
otrzymała od Dowództwa Sił Powietrznych propozycję wydzielenia części
nieruchomości na Sadkowie.
Przedstawiciele MPL zapowiadali, że w 2007 r. nastąpi otwarcie cywilnego portu
lotniczego w Radomiu. Jednak ostatnio o działaniach spółki zrobiło się cicho.
Chcieliśmy porozmawiać z jej prezesem, ale nie odbierał telefonu.
Sytuacja ta niepokoi Janusza Kalotkę, prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej Ziemi
Radomskiej. – Możemy przespać niepowtarzalną szansę – mówi. Według niego,
lotnisko na Sadkowie powinno przyjmować nie tylko samoloty pasażerskie, ale
również transportowe. – Na pewno sprawdziłoby się tutaj cargo. W naszym
regionie jest coraz więcej firm, które kooperują z różnymi krajami. Nawet z
Brazylią – wyjaśnia Janusz Kalotka.
Stolica regionu
Zdaniem prezesa IPH-ZR, port cywilny sprawdzi się po zrealizowaniu kilku
warunków. Przede wszystkim Radom musi mieć szybsze połączenie z Warszawą:
drogowe i kolejowe. – Trzeba też poprawić drogi powiatowe. Wtedy nasze miasto
stanie się prawdziwą stolicą regionu i lotnisko będzie miało sens – mówi
Janusz Kalotka.
Wielkim entuzjastą utworzenia na Sadkowie portu cywilnego jest Radomir
Jasiński, twórca nieoficjalnej strony internetowej radomskiego lotniska
(www.lotnisko-radom.it.pl). – Mamy obiekt o wyjątkowo dobrych parametrach
technicznych. Grzechem jest, że od 15 lat nie potrafimy wykorzystać tego
potencjału. Kolejne ekipy rządzące Radomiem nie powołały nawet spółki, która
byłaby operatorem lotniska – przekonuje Radomir Jasiński.
Wiceprezydent Andrzej Banasiewicz tłumaczy, że gmina jest do tego
przygotowana, ale nie tworzy spółki, ponieważ nie chce generować
niepotrzebnych kosztów. – Wszystkie działania prowadzimy za pośrednictwem
miejskich urzędników – mówi wiceprezydent.
– Trudno się dziwić, że stoimy w miejscu, skoro wojsko i inwestorzy nawet nie
wiedzą, z kim rozmawiać na ten temat – komentuje Radomir Jasiński.