gregory_z_radomia
19.05.06, 11:48
W Częstochowie odbyła się konferencja sygnaturiuszy konkurencyjnego dla trasy
S12 "Szlaku Staropolskiego" z udziałem Pana Polaczka Mininistra
Infrastruktury, który "ochłodził" troszeczkę zamiary i zapędy miast leżących
na trasie przyszłej drogi. Minister mówił m.in:
"Decyzję swych poprzedników minister Polaczek nazwał "nieszczerą polityką". -
Ja budowy obiecać nie mogę - mówił w Częstochowie. I bez S46 nie brak mu
kłopotów ze zgromadzeniem tzw. wkładu własnego do funduszy unijnych na nasz
transport: potrzeba 18 mld zł, a minister na razie ma tylko 15,3 mld. - Na
proponowanym szlaku staropolskim nie ma też ruchu uzasadniającego budowę
drogi ekspresowej. Jest on wysoki tylko między Częstochową a Opolem i pod
Lublinem, a najsłabszy jest odcinek z Częstochowy do Kielc - dodał Marek
Rolla, szef biura studiów w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad."
Zacytuje także inne wązne i ciekawe stwierdzenie:
"Szlak staropolski to nie tylko droga, ale i kolej. Ta jest w stanie
zapaści...""Niestety, trasa Kielce - Częstochowa - Opole nie zalicza się do
żadnych międzynarodowych korytarzy transportowych, dlatego pieniądze unijne
jej nie zasilą. Pozostają skromne fundusze PKP i samorządów wojewódzkich.
Właśnie dzięki nim podtrzymana zostanie prędkość 100 km na godz. między
Włoszczową a Kielcami, zaś z Częstochowy do Lublińca pojedziemy wkrótce 120
km na godz., ale tylko po jednym torze, bo na drugi nie ma pieniędzy. -
Podróżni i tak zyskają, bo pociągi pasażerskie puścimy w obie strony po
szybkim torze. Towarowe będą się wlec po drugim - zapowiedział dyr.
Szafrański."
Cały artykuł dostepny jest tutaj
miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,3354686.html