darek_liryk
24.01.07, 10:22
Nowy snobizm: kto może, wyrzuca komórkę do kosza
autor: Piotr Szymaniak, mp, 2007-01-23, Ostatnia aktualizacja: 2007-01-23
Takie dane ogłosił wczoraj Główny Urząd Statystyczny. Większość z nas nie
wyobraża sobie życia bez podręcznego telefonu. Okazuje się jednak, że można
bez niego sprawnie funkcjonować. Robi tak wielu znanych warszawiaków.
Prof. Andrzej Rzepliński dzieli czas między Helsińską Fundację Praw Człowieka
i Uniwersytet Warszawski. Mimo że jest bardzo zapracowanym człowiekiem, nie
zdecydował się na kupno telefonu komórkowego. – Zwyczajnie nie mam takiej
potrzeby. Jak naprawdę muszę, to korzystam z aparatu żony – mówi prawnik. –
Poza tym nie jestem politykiem, nie ganiam za dziennikarzami. Brak komórki
oszczędza mi czas, ludzie przesadnie nie zawracają mi głowy. Czuję się wolny.
Wspaniała i koszmarna
Według „antykomórkowców” czas, jaki zabiera nam telefon, można wykorzystać
inaczej. – Kiedy inni w metrze piszą SMS-y, ja czytam książkę – dodaje
Rzepliński.
Bo telefon ma niewątpliwie wiele zalet, ale nie jest wolny od wad. – Z
komórkami jest jak z telewizją – mówi znany komentator sportowy Bohdan
Tomaszewski, który również nie używa przenośnego telefonu. – Wynalazki
wspaniałe, a jednocześnie koszmarne.
Przeczytaj więcej w elektronicznym wydaniu Życia Warszawy