sono_andrzej
19.03.07, 18:15
Ostatnimi czasy zauważyłem bardzo dziwne zjawisko wśród radomskich kierowców
autobusów miejskich.
1) na przystanek podjeżdża 3 wozy i oczywiście każdy z nich otwiera dzrzwi
mimo, że ten ostatni wóz tak naprawdę nawet nie wjechał w zatokę przystankową
po czym wszystkie autobusy ruszają z przystanku. Czy w takim wypadku autobus,
który nie zmieścił się w zatoce nie powinen poczekać na odjazd wozów
znajdujących się przed nim??? Przy dużym zamieszaniu wogóle nie widać
ostatniego autobusu. Jego kierowca powinien jeszcze raz wjechać w zatokę i
upewnić się, że nikt do jego wozu nie chce wejść.
2) Na pętlach autobusowych szczególnie na Michałowie normą jest, że na trzy
wozy żaden z nich nie podjedzie do wyspy przystankowej. Kierowcy zazwyczaj
podjeżdżają na minutę lub dwie minuty przed planowym odjazdem.
3) Kierowcy widząc na przystanku matkę z wózkiem lub niepełnosprawnego na
wózku nawet nie chcą podjechać jak najbliżej krawędzi przystanku co
niewątpliwie pomogłoby tym osobom przy wsiadaniu do pojazdu.
Powyższe sytuacje zdażają sie w radomskich autobusach bardzo często i dziwię
się, że nikt z tym nie chce walczyć.