sumieniepisu
26.03.07, 18:58
Przestępca odpowiedzialny za przekręty, łapówkarstwo, groźby pozbawienia
życia i seksualne wykorzystywanie studentów korzysta z życzliwości ministra
sprawiedliwości oraz prokuratora krajowego - twierdzi
poniedziałkowy "Newsweek".
Prof. Antoni Jarosz, były rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w
Jarosławiu, który został skazany na 5 lat więzienia, jest bardzo łagodnie
traktowany przez Zbigniewa Ziobrę i Janusza Kaczmarka. Być może powodem tej
przychylności jest fakt, że Jarosz cieszy się względami o. Tadeusza Rydzyka -
przypuszcza "Newsweek".
O tym, jak o. Rydzyk bronił Jarosza pisała "Gazeta".
- To atak na katolicką uczelnię i wyreżyserowana farsa. Przeżyłem piekło -
opowiadał Jarosz w 2005 na antenie Radia Maryja.
Ziobro żąda akt sprawy
W grudniu 2005 r., gdy toczył się proces Jarosza, minister Ziobro zażądał akt
sprawy, po czym Prokuratoura Krajowa zasugerowała prokuratorowi prowadzącemu
śledztwo, żeby wnioskował o zwolnienie podejrzanego z aresztu. Prokurator
uległ tej prośbie i poparł wniosek obrońcy Jarosza, by wypuścić go z aresztu.
Sąd początkowo się na to nie zgodził, ale gdy prokuratura pod koniec sierpnia
ponowiła prośbę, tym razem sąd ustąpił. Jarosz wyszedł na wolność.
Kilkanaście dni później został skazany na 5 lat więzienia i grzywnę 100 tys.
zł. Do czasu uprawomocnienia się wyroku sąd pozwolił pozostać Jaroszowi na
wolności.
Przeciw byłemu rektorowi toczy się też inna sprawa o wykorzystywanie funduszy
uczelni do prowadzenia prywatnej kampanii wyborczej do Senatu oraz o
podżeganie świadków do składania w tej sprawie fałszywych zeznań. 22 grudnia
2006 r. prokuratura w Przeworsku postanowiła przedstawić Jaroszowi zarzut w
tej sprawie, ale już po tygodniu zawiesiła śledztwo, ponieważ - jak podała w
uzasadnieniu - policjanci nie są w stanie wręczyć Jaroszowi wezwania, gdyż od
dawna nie przebywa on w miejscu zamieszkania.
To nieprawda. Są świadkowie i dowody wskazujące, że w tym okresie Jarosz był
w domu - twierdzi "Newsweek". Ponadto można go było zobaczyć w TV Trwam o.
Tadeusza Rydzyka. Wreszcie, pod koniec stycznia br. przeworska prokuratura,
po proteście nowych władz uczelni w Jarosławiu, wznowiła jednak śledztwo i
postanowiła wydać nakaz zatrzymania Jarosza. Już kilka dni później na
polecenie min. Kaczmarka, Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie zażądała w
trybie natychmiastowym akt śledztwa i przeniosła je do Krakowa. A Jarosz
pozostał na wolności.