naiwny_cynik
18.05.07, 18:08
Wszak pomniki to symbole. Cała sytuacja staje się więc także symboliczna :)
www.telewizja.radom.pl/?str=2&nID=2418&PHPSESSID=9f1d0f300ad82159232d71cc69a9c9e1
Aktualności
Nowi właściciele
2007-05-18
Pomnik Łucznika ma już swojego właściciela. A ściślej właścicieli. Od syndyka
Zakładów Metalowych postument będący przez lata symbolem tej fabryki kupili
wspólnie Tomasz Pawelec oraz Jakub Kluziński, członkowie Stowarzyszenia
Kocham Radom. Kupili – i mają problem, bo może się okazać, że będą teraz
musieli płacić miastu za dzierżawę gruntu, na którym pomnik stoi.
Pomnik Łucznika został wystawiony na licytację przez syndyka Zakładów
Metalowych. cena – jak za złom. 2 złote za kilogram. Za całe 800 kilogramów –
1600 złotych. Pomnik kupili wspólnie Jakub Kluziński i Tomasz Pawelec,
członkowie Stowarzyszenia Kocham Radom. Własnymi siłami Stowarzyszenie Kocham
Radom doprowadziło do porządku teren wokół cokołu. Ale bujna zieleń to nie
jedyny problem, z którym teraz przyjdzie się im zmierzyć. Bo pomnik stoi na
miejskim terenie. Właściciele pomnika chcieliby, aby nadal stał on w tym
miejscu – i żeby miasto nie pobierało opłaty za grunt. A z tym może być
problem. Mimo to - jak zapowiadają właściciele pomnika - wystąpią do
prezydenta Radomia, aby ustalił im warunki dzierżawy gruntu. Bo jak twierdzą –
kupowali pomnik po to, aby zachować cząstkę historii miasta. W nazwie
radomskich Zakładów Metalowych Łucznik pojawił się w 1990 roku. Ale już dużo
wcześniej figura Łucznika była symbolem zakładu. Z fabryki wyjeżdżały przed
wojną rowery Łucznik, po wojnie produkowano tu m.in. maszyny do szycia
Łucznik. Sama rzeźba powstała w połowie lat 70. Najpierw stała obok biurowca
Zakładów Metalowych, potem przeniesiono ją na skwer naprzeciw zakładu.
***
komentarz Roberta Utkowskiego
Spór między Stowarzyszeniem Kocham Radom a prezydentem miasta o pomnik
Łucznika - a właściwie o to, na jakich warunkach będzie on stał tu gdzie
stoi, to kolejna odsłona konfliktu, jaki od jakiegoś czasu jest wyczuwalny
właśnie miedzy Stowarzyszeniem a Prezydentem. Stowarzyszenie podejmuje takie
czy inne akcje, prezydent konsekwentnie odmawia w nich udziału.
Stowarzyszenie twierdzi, że jest apolityczne, prezydent – że skoro
Stowarzyszenie kandydowało do Rady Miasta i miało kandydata na prezydenta –
to apolityczne nie jest. Prezydent zarzuca członkom stowarzyszenia, że to, co
robią, to kampanie promocyjne, a Stowarzyszenie kupuje pomnik i zarzuca
prezydentowi, że nie jest zainteresowany zachowaniem radomskich pamiątek. I
ostentacyjnie kosi trawę. Można odnieść wrażenie, że gra toczy się właśnie o
to, kto kogo szybciej wykosi.
Na ten polityczno - apolityczny spór trafił teraz nieszczęsny, przeżarty
przez rdzę Łucznik. Pomniki zazwyczaj dzieliły mieszkańców miasta.
I niemal każda władza po 1989 roku – każdy prezydent – jakiś swój spór o
pomnik miała. Pomnik żołnierzy radzieckich z dawnego Placu Zwycięstwa – dziś
Jagielloński - wylądował ostatecznie na cmentarzu prawosławnym. W czasie
kadencji Adama Włodarczyka ostre spory toczyły się o pomnik Żołnierzy WiN –
który ostatecznie stanął przy dworcu. Dodajmy – to była końcówka kadencji
tego prezydenta. Za prezydentury Zdzisława Marcinkowskiego kontrowersje
wywołał pomnik Kochanowskiego. Bo stanął w miejscu po słonecznym zegarze, a
część mieszkańców miasta tego zegara broniła. To także była końcówka
kadencji. Teraz spór o pomnik Łucznika. Ale można odnieść wrażenie, że
Andrzej Kosztowniak zaczyna od tego, na czym jego poprzednicy kończyli.
Pytanie, czy zła, czy dobra to wróżba dla Radomia ?