Dodaj do ulubionych

Byłam w Niemczech i muszę powiedzieć że jestem pod

24.07.07, 13:28
wrażeniem!

że Niemcy są bardziej cywilizowanym krajem od Polski to widać na każdym kroku !

W Niemczech można się czuć na luzie bo jak idzie się przez ulice to nie tak
jak w Polsce że się lampią jak ty jesteś ubrana jakie masz ciuchy itd tam
każdym patrzy w swoja stronę i nikt nie zwraca uwagi jak kto wygląda.

W Hamburgu na dworcu miałam ciężką torbie każdy mi drogę ustępował a w wawie
na dworcu centralnym nie dość że o mnie się obijali, stukali mnie to na
ruchomych schodach myślałam że sie przewrócę - bo taka była przepychania.

A najgorsze to było to jak jechałam w tramwaju i jakiś Polak zaczął głośno
przeklinać i miałam ochotę powiedzieć mu "słuchaj polaczku tu jest cywilizacja
i kultura" ale nie chciałam aby doszło do awantury bo on by mi pewnie coś
przygadał a mój znajomy staną by w mojej obronie.

To są takie drobniutkie szczegóły - ale jakie one są ważne ! Tam panuje
przynajmniej jakaś dyscyplina i kultura.
Obserwuj wątek
    • Gość: taktoja Re: Byłam w Niemczech i muszę powiedzieć że jeste IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.07, 19:50
      to prawda, w niemczech nie widac tak tego drobnomieszczanstwa, a obcy ludzie sa
      zdecydowanie milsi dla siebie na codzien. Roznice te wynikaja chyba z historii
      i tradycji obu krajow. Oto fragment artykulu nt otwarcia niemieckiego rynku
      pracy:Niedostatek wykwalifikowanej siły roboczej jest w Niemczech faktem, ale
      faktem są też ograniczenia, dotyczące dostępu nowych krajów Unii Europejskiej
      do niemieckiego rynku pracy. Trwa dyskusja nad ewentualnym złagodzeniem tych
      ograniczeń przed 2009 rokiem.
      biznes.interia.pl/news/niemcy-otworza-rynek,949981
      Zastanawia mnie czy taka decyzja rzadu niemieckiego wywola w Polsce fale
      wyjazdow w celach zarobkowych. Zobaczymy.
      • dr_diesel No to wyjedź tam na stałe jak Ci się tak podoba. 26.07.07, 08:41
        Pojechała dziewuszyna pierwszy raz za granicę i oniemiała.

        Wyjedź, osiedl się na stałe, pożyj tam trochę a jak już tych niemieckich gęb
        będziesz miała do wyrzygania dosyć to na kolanach wrócisz na ojczyzny łono,
        wiedząc wreszcie o co nasi przodkowie krew przelewali.

        "słuchaj polaczku" - nie przyznawałbym się do takich słów Ty niepatriotyczna
        kreaturo.
        Nie lepiej było pomyśleć "wstyd mi za tego chama"?
        • Gość: Ja Re: No to wyjedź tam na stałe jak Ci się tak podo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.07, 13:49
          Trudno się przyznać,że w IV RP dominuje chamstwo ? Ludzie są niemili, zawistni i skoczyliby sobie do oczu z byle powodu ? Bluzgi na ulicy, gromady łysoli panoszące się wokół, a wszystko to pod przykrywką katolickiego w 99 % narodu, który przykazanie o szanowaniu bliźniego jak siebie samego ma w głębokiwj pogardzie. Tak, tak, tak... Nie diziwię się dziewczynie, że jest w szoku po tym co zobaczyła. Można żyć inaczej, niż tutaj, być życzliwym, uprzejmym i zachowywać się tak, jak wymaga się tego od ludzi kulturalnych. I wcale nie trzeba nikogo namawiać do wyjazdu z Polski. Ludzie bez tego uciekają, bo mają dość zaścianka. Ja też wyjadę, bo mam dość tego kraju. Wstydzę się, że jestem Polakiem.
    • Gość: ONI ZAWŁASZCZYLI Re: Byłam w Niemczech i muszę powiedzieć że jeste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.07, 09:52
      Jak PO rozdaje stanowiska na Mazowszu
      Dominika Olszewska, Jan Fusiecki 2007-07-25, ostatnia aktualizacja 2007-07-24
      20:39

      - To nie jest PRL, bo wtedy partyjna nomenklatura decydowała o obsadzie
      stanowisk także w gospodarce i mediach. A dziś mamy ją tylko w urzędach - mówi
      Jacek Kozłowski (PO), wicemarszałek województwa mazowieckiego pytany, dlaczego
      stanowiska w urzędzie marszałkowskim podzielono według politycznego klucza
      Dotąd za partię, która konsekwentnie i bezwzględnie przydzielała stanowiska
      tylko swoim ludziom, uchodził PSL. Po zakończonej właśnie reorganizacji urzędu
      marszałkowskiego okazuje się, że po sprawdzone przez ludowców metody sięgnęła
      mazowiecka PO.

      W kontrolowanym przez koalicję PO-PSL urzędzie marszałkowskim aż roi się od
      radnych i działaczy partii Tuska.

      Zatrudnione są całe rodziny. Krzysztof Łaptaszyński, były asystent Pawła
      Piskorskiego i działacz śródmiejskiej PO, ma w urzędzie marszałkowskim posadę
      wiceszefa departamentu organizacji i nadzoru. Jego żona Joanna, działaczka
      wolskiej PO, pracuje w podlegającej marszałkowi jednostce wdrażania projektów
      unijnych.

      Tu również znalazła zatrudnienie warszawska radna PO Maria Łukaszewicz. Radnymi
      PO jest też szef departamentu edukacji i wiceszef departamentu zdrowia.

      W podlegającej marszałkowi Agencji Rozwoju Mazowsza odnajdujemy ochockiego
      radnego PO Lecha Baryckiego. Kieruje komórką zajmującą się inwestycjami w
      ramach oartnerstwa publiczno-prywatnego. Sęk w tym, że w tej formie żadnej
      budowy się nie prowadzi, bo jak sam Barycki mówi, nie ma pozwalających na to
      przepisów.

      - Ale jestem do tej pracy doskonale przygotowany. Prowadziłem prywatną firmę o
      tym profilu - mówi Barycki. Przyznaje, że z wykształcenia jest historykiem po
      Akademii Obrony Narodowej, a konkursu na zajmowane przez niego stanowisko nie
      było.

      Zając zatrudnił Wędzonkę

      Szefową radomskiej filii wojewódzkiego urzędu pracy nadzorowanej przez urząd
      marszałkowski jest Elżbieta Wędzonka, żona wiceszefa rady miejskiej w Radomiu i
      członka zarządu radomskiej PO.

      Choć nie miała żadnego doświadczenia w tej dziedzinie, dostała dyrektorskie
      stanowisko. Zarabia ok. 5 tys. zł.

      - Doświadczenie zdobywam. A pracę dostałam, bo jako kierownik działu w
      przedsiębiorstwie państwowym kierowałam grupą ludzką - przekonuje Wędzonka. I
      żali się: - To, że mój mąż jest członkiem PO, to nieszczęście. Nie podoba mi
      się upolitycznienie służb. Cóż, takie czasy.

      Wędzonkę zatrudnił Tadeusz Zając, szef Wojewódzkiego Urzędu Pracy (WUP) w
      Warszawie, aktywny działacz Platformy na Śródmieściu. WUP również podlega
      marszałkowi województwa mazowieckiego.

      - O tym, że szukają kogoś do WUP, dowiedziałem się od kolegów z partii. Moje
      stanowisko jest uzależnione od wyników wyborów i umów koalicyjnych. Osobiście
      jestem zwolennikiem konkursów - mówi Zając (w WUP zarabia ok. 7 tys. zł, do
      dyspozycji ma samochód służbowy).

      Polityka w ruchu drogowym

      Dariusz Szczygielski z zarządu mazowieckiej PO został dyrektorem Wojewódzkiego
      Ośrodka Ruchu Drogowego (WORD) w Ciechanowie (zarabia ok. 6 tys. zł). WORD
      zajmuje się przeprowadzeniem egzaminów na prawo jazdy, szkoleniami drogowymi.
      Bezpośrednio podlega urzędowi marszałkowskiemu.

      Gdy Szczygielski dostał pracę, nie miał ani wyższego doświadczenia, ani
      doświadczenia w branży. - Pracowałem z dziećmi, a w tej pracy wskazane jest
      doświadczenie pedagogiczne. Mam to co najważniejsze: jestem człowiekiem z
      wyobraźnią - chwali się Szczygielski.

      Również Andrzej Szklarski, szef warszawskiego WORD, ma partyjną legitymację:
      działa w zarządzie mazowieckiej partii, był szefem sztabu PO w ostatnich
      wyborach samorządowych.

      Również w Siedlcach szefem WORD jest działacz PO Jacek Sawicki. - Nie zarabiam
      wielkich pieniędzy. Dostaję 6 tys. zł. Z ruchem drogowym miałem do czynienia,
      bo pracowałem w siedleckim ratuszu w wydziale gospodarki komunalnej - mówi.

      Urząd marszałkowski ma delegatury w byłych miastach wojewódzkich. I tu na
      stanowiskach kierowniczych odnajdujemy działaczy PO: w Radomiu Waldemara
      Kordzińskiego (pensja 5 tys. zł służbowy samochód), w Ostrołęce Mariusza
      Popielarza (pensja 4, 7 tys. zł), w Ciechanowie Piotra Wójcika (pensja 7 tys.
      zł.).

      - Konkursów na stanowiska w urzędzie marszałkowskim albo nie ma, albo są
      fikcyjne, bo rozstrzyga je zarząd województwa złożony z urzędników z
      rekomendacji PO i PSL - żalą się pracownicy Struzika.

      - Docierają do mnie informacje o tych nominacjach, ale przecież z tego, że ktoś
      należy do PO, nie można wyciągać wniosku, że będzie złym urzędnikiem - mówi Ewa
      Kopacz, szefowa mazowieckiej PO.


      - Czy wśród 450 stanowisk kierowniczych podlegających urzędowi marszałkowskiemu
      jest choć jedno dane osobie bezpartyjnej? - pytamy wicemarszałka Kozłowskiego.

      - Tak, jest takie! Wiceszef w biurze kontroli - mówi. A jeszcze inne? -
      dopytujemy. - Nie pamiętam, ale zastanowię się - odpowiada wicemarszałek. I
      dodaje: - Poszła wieść, że bierzemy władzę w województwie, więc koledzy z PO
      przynoszą mi CV swoich znajomych, polecają. To naturalne

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka