Smak rosołu moich sąsiadek

13.08.07, 01:29
Żeby się ludzie - tu: sąsiedzi - gniewali na siebie tylko o
drobiazgi, panie Domański, żeby! Niektórzy już od urodzenia mają w
sobie gen niezrozumienia i jakiejś głupiej zawiści. Nie każdy ma to
szczęście mieszkać w otoczeniu sąsiadów o takim samym jak swój
własny poziomie kultury przynajmniej (można się różnić stopniem
edukacji, ale poziom kultury jest ogólnodostępny). Tylko że nie
wszyscy chcą się socjalizować.

Heh, dom moich rodziców, jeden z wielu jednorodzinnych w mieście -
na lewo "Talibowie" (roczne ich 5% trzeźwości, w sumie rzadko im
mówię "dzień dobry", bynajmniej zamierzamy się socjalizować i z
nimi, i z ich karaluchami pod wersalką, o których słyszałam) a
wcześniej fani disco polo (był czas kiedy moja mama chodziła do nich
z prośbami, by ściszyli nieco przeboje Modern Talking, bo ja
zakuwałam do Matury; do dziś "przyjezdna" żona jednego z nich
ździela mnie wzrokiem na chodniku, mimo że jeszcze nie miałam okazji
zamienić z nią kilku słów - co się chyba zmieni wkrótce...;
pozostałe panie domu tej samej posesji - podwórkowej "nszz
solidarność" ciąg dalszy). Na prawo podobnie choć tu sąsiedzka
znajomość powinna przybrać bardziej ludzki kształt wszak to rodzina!
Akurat, zależy jak poleci...
Zaś na przeciwko, noooo, to dopiero "meksyk" - "rycząca"
pięćdziesiątka, której "tylko pies jeszcze nie ruszał".
Cieszę się, że moje dzieci nie wychowywałyby się w takim środowisku.

Na Wyspach rzadko spotykam swoich obecnych sąsiadów - każdy pracuje
w różnych porach dnia. Babcie po 60-tce też rzadko wychodzą z domu.
Jedyna rzecz, na którą mam zawsze ochotę to wspólny wypad gdzieś
poza miasto ze współlokatorami - ludźmi młodymi, szalenie
inteligentnymi i wesołymi. Wtedy zawsze sobie powtarzam: mam
szczęście...

Miał pan wyjątkowe szczęście urodzić się w takim, a nie innym
środowisku. Proszę o tym pamiętać bo tego oczywiście tylko gratuluję!
Pozdrawiam.
    • l.i.l.a.b.a.j Hmmm... 13.08.07, 02:10
      No tak, oczywiście miałam na myśli fakt, że miał pan szczęście
      dorastać (nie: urodzić się) w takim, a nie innym środowisku.

      • sono_andrzej Re: Hmmm... 13.08.07, 14:41
        Podobne wspomnienia ma mój ojciec, który wychował się na młodym
        wówczas Obozisku.
        • l.i.l.a.b.a.j Re: 13.08.07, 15:11
          Podobne do moich czy naczelnego? :)

          Nic nowego chyba nie wymyślę, jeśli napiszę, że tamte czasy inaczej
          oddziaływały na ludzką psychikę. Ludzie jednoczyli się, czuli
          potrzebę wzajemnego wspierania się, jeśli nie słowem, to odruchami.
          Może się mylę...
    • redakcja_radom Re: Smak rosołu moich sąsiadek 13.08.07, 19:14
      Witam
      Wcześniej raczej nie myślałem o tym, że miałem tak fajnych sąsiadów
      i że to były takie fajne lata. Uświadomiłem to sobie,
      gdy „ruszyliśmy” temat sąsiedztwa.
      Pewnie gdybym nie był w tamtych latach dzieckiem, inaczej bym
      odbierał to, co się wtedy działo. Czasy były jednak smutne...
      Rozpadła się też z biegiem lat ta nasza sąsiedzka rodzinka. Jedni
      się wyprowadzali, inni umierali. Jeszcze inni popadali z kimś w
      konflikt albo z jakiegoś innego powodu zaczynali się izolować.
      Pozdrawiam
      Ireneusz Domański

      • pani_z_corka Re: Smak rosołu moich sąsiadek 13.08.07, 19:22
        Żeby teraz tak było!
        Tymczasem - nie dość, że wszystkie drzwi zamknięte na kilka zamków,
        to nawet naszykowane do wyrzucenia stare graty z mieszkania stojące
        na klatce pod drzwiami, padają łupem sąsiadów...
        • l.i.l.a.b.a.j Re: 13.08.07, 20:16
          pani_z_corka napisała:

          > naszykowane do wyrzucenia stare graty z mieszkania stojące
          > na klatce pod drzwiami, padają łupem sąsiadów...

          :)))))))))))
          Ecchhhh, komunikacji uczyli się owi sąsiedzi od Kosztowniaka
          najwyraźniej. Na przyszłość trzeba powiesić w widocznym miejscu na
          naszykowanych do wyrzucenia gratach kartkę z napisem "CHCESZ
          ODPOWIADAĆ ZA KRADZIEŻ?". Myślę, że poskutkuje :).

          Ja o tym nie pisałam, ale moi rodzice mają na szczęście chociaż
          jednych sąsiadów na poziomie - starsze małżeństwo pochodzące z
          Radomia - z którymi aż miło zamienić kilka słów, chociażby przez
          ten "płot". Skoro nawet ja znalazłam w Panu Z. (a trzeba wiedzieć,
          że to niesamowicie zdolny człowiek, z Panią Z. też mi się miło
          gawędzi) odpowiedniego interlokutora do moich ulubionych rozmów nt.
          psychologii i jej znaczenia, nie jest źle!! :) W ogóle to bardzo
          mili ludzie. Każdemu kto na to zasługuje życzę takich sąsiadów.
          Pozdrawiam.

          P.S. Nazwisko moich ulubionych sąsiadów zostało zmienione :).
          • pani_z_corka Re: 13.08.07, 20:29
            ;))))
            W firmie naklejam karteczki na kanapki i jogurty zostawiane we
            wspolnej lodowce, co by przestawały ginac ;)))) paranoja ;))).
            • sono_andrzej Re: Ach te lata 60-te 13.08.07, 22:31
              Z tego co widzę, to sporo obecnych 50 latków miło wspomina lata 60-
              te. Pierwsze telewizory chyba wszędzie były przedmiotem integrującym
              lokalną społeczność.
              Z opowiadań ojca wynika, że do właściciela szklanego okienka
              przychodzili oglądać mecze mieszkańcy całego bloku. Tak rodziły się
              wtedy salony towarzyskie. I jak tu można mówić, że wtedy było szaro
              i smutno???
    • redakcja_radom Re: Smak rosołu moich sąsiadek 14.08.07, 16:30
      No cóż, różnie bywa. W innych latach w innej dzielnicy Radomia
      miałem mniej szczęścia do sąsiadów. Np. pan notorycznie pojany spał
      na schodach, bo żona nie wpuszczała go do domu. Jak sie ocknął, to
      robił awantury. Albo dorastajacy syn sąsiadów - w nocy, pod
      nieobecność swoich rodziców, robił impreze dla koleżków - przez cała
      noc za ściana jakies prymitywne dżwięki typu łup-łup. i darcie sie
      na balkonie. A do tego zupełnie bezrdana policja.
      Ale lepiej wspominać te miłe chwile :)))
      Pozdrawiam
      Ireneusz Domański
    • Gość: michał Re: Smak rosołu moich sąsiadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 18:01
      moja sąsiadka kiedyś wołała dzieci "sk...syny do domu!!" jakoś od tej pory jej
      nie szanuję;)
      • l.i.l.a.b.a.j Re: 15.08.07, 01:26
        Świat oczami dziecka może być bardzo fascynujący... Te dzieci mają
        nieraz interesujące rozrywki...

        Oglądaliście "Malenę" z Monicą Belucci? Co prawda nigdy nie zdarzyło
        mi się jako dziecko (i wciąż nie zanosi się!!! :)) przeżywać
        erotycznej fascynacji dorosłą kobietą (bo o tym opowiada ten film),
        ale popalanie dogasających petów mojego ojca i przedgarażowe
        recitale (bo echo tak fajnie z tego miejsca niosło piosenki, które
        sama układałam) się zdarzały. Zimy częściej pozwalały na budowanie
        widowiskowych norek śniegowych nad pobliską rzeczką a i na czołowe z
        moim bratem jadącym na rozpędzonym rowerze się kiedyś latem naiwnie
        porwałam - w nadziei, że go zatrzymam...
        Pamiętam doskonale swój debiut na rowerze, trzepakowe zwisy i inne
        ewolucje, namiętnie też wspinałam się na przysadowe drzewa -
        bynajmniej by z nich potem spaść :). No i niejedna szyba garażu
        mojego ojca nadawała się do wymiany... To mniej więcej w tym okresie
        przeżyłam swoją pierwszą - nieodwzjemnioną, echh - miłość. Kilka
        wierszyków się napisało... Zawsze tak reaguję... :). Ostatnio
        odgrzebałam tę twórczość - całkiem do rzeczy, muszę przyznać
        obiektywnie :).

        Za to we "wczesnym" liceum wszystko przebił mój kuzyn, któremu nasza
        psina rozdarła kiedyś w natrzepakowej zabawie koszulkę. Znając
        możliwy gniew swojej matki, kuzyn rozdartą koszulkę zakopał...

        Pozdrawiam.
      • l.i.l.a.b.a.j Re: Smak rosołu moich sąsiadek 15.08.07, 17:57
      • l.i.l.a.b.a.j A jakie są wasze wspomnienia z dzieciństwa? 15.08.07, 17:58
        Zapraszam do zwierzeń :).
    • Gość: Warszawska Praga Re: Smak rosołu moich sąsiadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 19:02
      piękną historię słyszałem od człowieka który wprowadził się na "trójkąt
      bermudzki" na Pradze: Szwedzka- Stalowa
      zdążył wnieść meble usłyszał pukanie do drzwi:nieproszeni sąsiedzi ze
      sznapsbarytonem poinformowali iż przyszli na parapetówę, rad nierad kupił wódkę,
      wypili, grzecznie poszli...
      niedługo potem wyjechał na wczasy, wraca i zastaje drzwi wyjęte z zawiasów,
      oparte o framugę, w środku widać ślady bytowania, coś poprzesuwane, coś
      porozsypywane, ale nic nie zginęło... Zszokowany puka do sąsiadki żeby spytać
      czy czegoś nie widziała, ale zanim zdążył zapytać usłyszał stek wyzwisk:
      Pan to skończone bydle jesteś, zachować się nie potrafi, między ludżmi mieszkać,
      wyjeżdza taki sobie, sąsiad cukru chciał pożyczyć a tu klucza pod wycieraczką
      nie ma, musiał drzwi podważać, męczyć się...;)
    • l.i.l.a.b.a.j Szanowni Państwo, 14.08.07, 20:51
      Proces angloizacji l i l a b a j najwyraźniej trwa. :|
      Zaczęło się dawno temu od "krutko", potem była jako taka cisza,
      teraz pojawia się "na przeciwko".
      Jako piątko-szóstkowa liderka wśród klasowych dyktand w szkole
      podstawowej, jestem przerażona i poważnie zaniepokojona!
      Będę wdzięczna za wytknięcie błędu i okazane zrozumienie z uwagi na
      kilka lat w UK.
      Tym razem biorę ze sobą na Wyspy słownik synonimów. :)

      Kiedyś pewni Anglicy opowiadali mi o znajomym, który ma żonę Polkę.
      Po swoim kilkunastoletnim pobycie w UK, kobieta nie mówiła już
      prawie po polsku!!!!

      Pozdrawiam.
      • Gość: Borat lilabaj, jaka ty głupia jestes.... IP: *.tkdami.net 14.08.07, 21:36
        i cóż tu więcej można o tobie napisać.....
        • l.i.l.a.b.a.j Borat też nie grzeszył rozumem... 14.08.07, 21:54
          jak wyżej
    • ysaaa strasznie prostacki text 14.08.07, 21:30
      poziom przerazajacy,rowny owczesnej propagandzie.
      jakie to wszytsko cudnowne.
      sasiadka zamiast przedszkola,nikt niekradl bla bla..coz za bzdury.
      autorowi propnuje puknac sie w leb,moze to sie uda,bo pisanie to na
      pewno nie jego branza.
      obciach.
      • l.i.l.a.b.a.j Re: 14.08.07, 21:50
        Wiesz co, ogólnie to mogę śmiało zarzucić Domańskiemu jakąś formę
        dyskryminacji mnie (pamiętając brak komunikacji ze strony redakcji i
        jakąś złośliwość chyba w czasie planowania ostatniego spotk.
        forumowiczów - zawsze to lepiej rozmawiać niż nie rozmawiać jak się
        ma i l i l a b a j coś do zarzucenia,panie Domański), ale o tym,
        że ludzie lubią wracać do miłych wspomnień, z czasów beztroskiego
        dzieciństwa również, Ty nie masz pojęcia. Czyżby zabrakło Ci miłych
        wspomnień z dzieciństwa? Współczuję... Szczerze.
        • sono_andrzej Re: Różnie bywało 14.08.07, 23:28
          Oczywiście, że tamte czasy nie były różowe. Były w Radomiu dzielnice
          i budynki, gdzie ludzie żyli jak w rodzinie, ale też były miejsca
          gdzie zamykano drzwi na kilka zamków.
    • l.i.l.a.b.a.j Smak rosołu moich sąsiadek 15.08.07, 15:31
      Ha! Bo Pan Józio głupi nie był... Do czasu wyjazdu po dzieci
      wiedział już pewnie co za gości z Radomia ma w swym domku i jakby
      co... to on nagłośni sprawę...
      :)))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja