tajnosagentos2
02.04.08, 13:31
Katarzyna Kolenda-Zaleska
Grupa młodych ludzi pracuje w Centrum Myśli Jana Pawła II w
Warszawie. Organizują spotkania ze świadkami pontyfikatu, nagrywają
i spisują świadectwa tych, którzy dostali od losu przywilej
spotkania z Papieżem, zbierają pieniądze i przeznaczają je na
stypendia dla biednych, spotykają się na wykładach "Dyskusja o
współczesności z Janem Pawłem II". Słowem, niestrudzenie prowadzą
dialog ze Zmarłym.
Właśnie słowo "dialog" wydaje mi się kluczowe w kontekście pamięci o
Janie Pawle II. Dialog zakłada obecność. Dialog zakłada
porozumienie, chęć poznania drugiej osoby, pogłębiania wiedzy o nim
i o nas samych. Dla tych młodych ludzi Papież jest nadal ważnym
punktem odniesienia przy dokonywaniu życiowych wyborów. Jest nim
także dla mnie, i pewnie dla tysięcy z nas, którzy wciąż słyszą
choćby te słowa: "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie
wymagali". Pamięć o tym jednym wskazaniu pcha człowieka do przodu,
każe wyżej podnosić poprzeczkę, a jednocześnie nie pozwala na
przekroczenie nieprzekraczalnej granicy, która oddziela wartości od
moralnego koniunkturalizmu.
Każdy we własnym sumieniu rozstrzyga, ile w nim z Jana Pawła II, ale
od polityków wymagamy więcej. Zwłaszcza od tych, którzy deklarują
miłość do Papieża. Ciekawe, którzy z nich pamiętają słowa, które
padły na sali sejmowej w 1999 r. "Wykonywanie władzy politycznej czy
to we wspólnocie, czy w instytucjach reprezentujących państwo
powinno być ofiarną służbą człowiekowi i społeczeństwu, nie zaś
szukaniem własnych czy grupowych korzyści z pominięciem dobra
wspólnego całego narodu"... Obserwacja życia publicznego nie
nastręcza kłopotów z odpowiedzią: nikt nie pamięta i, co gorsza, nie
chce pamiętać.
Pamięć o Janie Pawle II pielęgnują i przechowują zwykli ludzie. W
kościołach, wolontariatach, schroniskach dla ubogich, świetlicach
dla skrzywdzonych dzieci, w ośrodkach naukowych, odkrywający na nowo
papieskie encykliki i homilie. Często anonimowi i nieszukający
poklasku. W życiu publicznym Papieża brak. A jeśli jest, to tylko na
pokaz.
Autorka jest dziennikarką "Faktów" TVN.