goszczyn1
14.04.08, 08:54
Źródło: www.echodnia.eu
Uczniowie szkoły w Zwoleniu ratowali ślepe szczeniaczki, porzucone przez zwyrodnialca. Przez kilka godzin czekali na pomoc dorosłych. Bez skutku.
Karolina Kręgiel i Martyna Grzeszczyk są uczennicami zwoleńskiej podstawówki. W czwartek wraz z koleżankami i kolegami wracały po godzinie 14 ze szkoły do domów.
Na ulicy Targowej, w okolicach rzeczki, zobaczyły dwóch chłopców, którzy trzymali na rękach dwa szczeniaki i próbowali je sprzedać za 5 złotych.
- Chętnych nie było, bo szczeniaki były jeszcze ślepe i z pępowinami. Strasznie piszczały. W końcu chłopcy zostawili te pieski - opowiadała nam Karolina.
Jak się okazało, w sumie szczeniaków było dziesięć. Ktoś zamknął je w plastikowym worku na śmieci i wyrzucił w krzaki. Według dziewczynek, trzy szczeniaki już nie żyły, ale pozostałe uczniowie postanowili ratować. Ja twierdzą, jeszcze przed ich przybyciem chłopiec z ich szkoły wzywał policję. Ta miała przyjechać, ale nie przyjechała.
CZEKALI na POLICJĘ
Kolejny raz telefonowały w tej sprawie na policję nauczycielki ze szkolnej świetlicy, które zatrzymały się przy uczniach. Miały się dowiedzieć, że powiadomiony już został pracownik Urzędu Miasta, który miał z kolei zawiadomić schronisko dla zwierząt w Puławach. Stamtąd obiecano pomoc, ale następnego dnia.
- Jeszcze raz na policję dzwonił nasz kolega. Powiedział, że następnego dnia to nie będzie już po co przyjeżdżać - mówiła nam Karolina.
CHCIELI RATOWAĆ
Uczniowie starali się ratować szczeniaki - ogrzewali je, kupili strzykawki, którymi karmili pieski przyniesionym ze szkoły mlekiem. Pomocy szukano jeszcze u służb weterynaryjnych, te jednak odpowiedziały, że takimi sprawami się nie zajmują. Około godziny 17 sześć szczeniaków już nie żyło. Pozostałe zostały zabrane przez uczniów gimnazjum. Następnego dnia obok worka leżało już osiem martwych piesków. Dziewczynki zobaczyły je razem z pracownikiem puławskiego schroniska dla zwierząt, któremu wskazały to miejsce.
BARDZO TO PRZEŻYŁY
Powiedział im, że zwierzęta miały nikłe szanse na przeżycie i to jedynie pod warunkiem zapewnienia im specjalistycznej opieki.
- Dzieci strasznie przeżyły tę całą historię. Były wstrząśnięte postawą ludzi, którzy porzucili pieski, ale też i rozgoryczone brakiem pomocy ze strony tych, od których jej oczekiwały - powiedziała nam Beata Michalska, pedagog w szkole podstawowej w Zwoleniu.
Piotr Kutkowski
-