sono_andrzej
29.04.08, 12:12
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5165072.html
Wielkie inwestycje potrzebują wielkich działek. W tym wypadku chodzi
o teren 400 ha. Jak powszechnie wiadomo miasto takiej działki nie ma
i chyba mieć nie będzie.
Czy zatem jesteśmy skazani na porażkę? Uważam, że nie, ale prezydent
Kosztowniak powinien mocno wziąć się do roboty i rozmawiać z wójtami
podradomskich gmin i razem z nimi przygotowywać działki 100-200 ha a
może i większe pod inwestycje, bo przecież w fabrykach podm iastem
pracować będą także, a raczej głównie radomianie.
Cieszę się, że prezydent przygotowuje grunty na Wincentowie czy
Wośnikach, ale te działeczki nigdy nie przyciągną wielkiego
inwestora. A Radom potrzebuje przynajmniej jednej wielkiej
inwestycji, która bezpośrednio stworzy 2 tys. miejsc pracy i drugie
tyle pośrednio.
Wystarczy przeliczyć. W ciągu 7 lat w radomskiej Podstrefie TSSE
powstało ok. 1500 miejsc pracy głównie w małych i średnich
przedsiębiorstwach. Gdyby nastawiono się 7 lat temu na dużego
inwestora, to z pewnością liczba nowych miejsc pracy byłaby
trzykrotnie większa.