berttone
23.06.08, 21:17
Mamy w Radomiu kilka ciekawostek architektonicznych, zupełnie
niezależnych, zapomnianych i pozbawionych zainteresowania ze strony
władz. Myślę tu o dawnym kinie Odeon – dziś wspaniałej „wizytówce”
miasta, niedokończonej hali sportowej Radomiaka – jeszcze bardziej
wyrazisty obraz bezradności włodarzy, dawnej Fabryce Domów przy
ulicy Wierzbickiej, stołówce RWT, gruzowisku po zakładach Tescha
(Zakłady Przetwórstwa Owoców i Warzyw) przy Struga, dawnym
Młodzieżowym Domu Kultury przy Mickiewicza, itd., itp. Lista jest
bardzo długa… Rozumiem, że obiekty mają swoich właścicieli i w
związku z tym władze nie są zainteresowane ich stanem. Pytam więc,
czy jako posiadacz mieszkania własnościowego w bloku mogę je
doprowadzić do ruiny, w oknach zamiast szyb powiesić plakaty z
gołymi babami, drzwi zastąpić workiem po kartoflach i nikogo to nie
będzie obchodzić? Czy miasto jest bezradne wobec gospodarzy slumsów?
Czy naszego „elitarnego” biznesmena Tadeusza Kupidury miasto nie
może zmusić do zrobienia porządku ze swoimi pałacami przy zbiegu
ulic Struga i Zbrowskiego? Od czego są mandaty, kolegia, sądy? A
może mamy prawo złe? To jej poprawmy. Naliczyłem, że mamy w Radomiu
ośmiu parlamentarzystów, plus dwóch z regionu radomskiego. Niech się
wyciągną, skoro nie mają problemów z pobieraniem gigantycznych diet
za nicnierobienie! A może pan Kosztowniak zamiast wykłócać się z
Domańskim o duperele, powie radomianom, dlaczego wciąż straszą nas
te piękne budowle? Czy Radom ma w ogóle jakiegoś gospodarza, czy
tylko pobieraczy diet i urzędniczych pensji?
Radomska GW często podaje przykłady europejskich miast, na których
powinniśmy się wzorować. Czy wyobrażacie sobie, że taka sytuacja
byłaby możliwa w Northampton, czy holenderskim Leiden. Taki
właściciel jak Kupidura byłby natychmiast zniszczony ogromnymi
karami finansowymi, albo musiałby się pozbyć nieruchomości, albo coś
z nią zrobić. Tymczasem w Radomiu widzę za to często jak Kupidura i
Kosztowniak szepcą sobie coś czule do ucha, więc zdaniem prezydenta
pewnie wszystko jest w porządku.
Radomscy urzędnicy są stworzenie wyłącznie do wzniosłych celów.
Dlatego kiedy pisałem na tym forum, że nikt nie jest zainteresowany
skoszeniem radomskich trawników byłem potraktowany jak idiota. Tu
ludzie męczą się nad istotą i filozofią radomskiego jestestwa, a ten
baran o trawnikach pisze! W takim razie sam temat dokończę – zarośla
skoszono (a raczej wyszarpano), kiedy wreszcie osiągnęły wysokość
dorodnego zboża(mówię również o centrum miasta, choć nie wiem co to
za różnica – centrum – niecentrum), ale nie miał kto tego zgrabić i
wywieźć. Nasze życie niestety składa się z takich drobiazgów. Dopóki
się z nimi nie będziemy umieli uporać, zapomnijmy o lotnisku,
stadionach i drogach. Możemy tylko liczyć, że ktoś wybuduje nam
kolejny supermarket.
Reasumując – ponawiam pytanie – CZY RADOM MA JAKIEGOŚ GOSPODARZA?