Gość: kasia Sklepy dyskryminują matki z małymi dziećmi IP: *.lodz.agora.pl 20.08.08, 11:28 ...bo to jest tak,że na dwoje babka wróżyła...nie byłoby zakazów w żadnych sklepach,gdyby matki naprawdę miały świadomość tego,jak należy się zachowywać. Nie należy mierzyć wszystkich jedną miarą ale prawdą jest,że matce wydaje się ,że ona i jej pociecha(oraz cały inwentarz z którym się porusza) stanowią pępek świata.To im należy schodzić z drogi,to one mają wszędzie pierwszeństwo,to im należy się szacunek...I właściwie jest to święta prawda,tylko,że na szacunek trzeba sobie zasłużyć...Sam poród to troszkę za mało... Wózki zostawiane w przejściach,małe dzieci biegające samopas po sklepie,dotykające wszystkiego,czego dosięgną niekoniecznie czystymi rączkami, zaglądające obcym ludziom do przymierzalni,histeryzujące ciężko,bo "one to chcą i już"... I piszę te słowa będąc matką...matką małego,rozwrzeszczanego czasami niemiłosiernie, półtorarocznego dziecka...Tylko,że ja jak moje dziecko zaczyna płakać w restauracji/barze czy innym miejscu publicznym-wychodzę,żeby nie uprzykszać życia innym, na zakupy zabieram kolezankę/mamę/osobę trzecią - żebym miała komfort i przyjemność z zakupów, karmiłam piersią niekoniecznie na środku supermarketu bo wiedziałam,że nie wszyscy życzą sobie to oglądać... NIE OD ZAWSZE BYŁAM MATKĄ...wiem,co może być żenujące,irytujące,drażniące i co może nie podobać się innym ludziom... MATKI,OJCOWIE...nie oburzajcie się,że ktoś was dyskryminuje...jeżeli bedziecie zachowywać się tak,jakbyście chcieli,żeby inni się zachowywali w stosunku do was żadne drzwi nie powinny się przed wami zatrzasnąć... a nawet jeżeli-sklepów jest tysiące :-) Odpowiedz Link Zgłoś
bambussi i w zasadzie ta wypowiedź starczy za puentę 20.08.08, 13:53 fajnie, że jest choć jedna osoba, która w tych sprawach umie znaleźć UMIAR bo z lektury postów wynika, ze jedni najchętniej by matki z dziećmi ukrzyżowali a inni z kolei nie mają nic przeciwko totalnie bezstresowemu zachowaniu tychże dzieci w miejscach publicznych a prawda, jak zwykle, leży po środku.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Sklepy dyskryminują matki z małymi dziećmi IP: 213.241.35.* 20.08.08, 13:02 Pomysł z zostawieniem wózka przed sklepem i wejścia z dzieckiem na ręku dla jednych tylko niewygodny (trudno oglądać cokolwiek z dzieckiem na ręku), dla mnie niewykonalny. Jestem mamą rocznych bliźniąt i nie mam tyle sił, żeby dwójkę wziąć równocześnie na ręce. Jestem zdziwiona pomysłami sprzedawców - ja nigdy z podobnymi zakazami nie miałam do czynienia, wręcz przeciwnie - gdy ktoś widzi że mam kłopot np. z otwarciem drzwi do sklepu i równoczesnym wjechaniem 40-kilowym wózkiem do środka, to zwykle mi pomaga (bez względu na to czy jest to kupujacy, sprzedawca, czy ochroniarz). Myślę, że w wielu przypadkach wystarczy słowo prosze i uśmiech, żeby ludzie chwilę pomyśleli i pomogli mamie z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muck Re: Sklepy dyskryminują matki z małymi dziećmi IP: *.20.energis.pl 20.08.08, 13:44 Zgadzam się, to tragedia, te wózki, ci rodzice maluchów.Nie maluchy podkreślam, tylko ich rodzice. Nie raz byłam swiadkiem, jak dzieciak biega po sklepie samopas, ściąga ubrania z wieszaków, wali grzechotką innych ludzi. Raz jeden wpadł mi pod nogi, oczywiscie przewrócił się i zaczął płakać. A mamuska miała pretensje nie do siebie, tylko do mnie. Bo przeciez JA POWINNAM JEJ DZIECKA PILNOWAĆ, żeby ona mogła sobie spokojnie zrobic zakupy. A ja szłam z nareczem rzeczy do przymierzalni i tego dziecka po prostu nie widziałam, bo wybiegło mi spod jakichs wieszaków z ubraniami prosto pod nogi. A zeby nie było mało, to mamuska była na drugim końcu sklepu, nawet nie wiedziała co robi jej dziecko i GDZIE JEST. A to było w Arkadii w sklepie H&M. Kto był, to wie, że ten sklep jest duży. Nastepny przykład: siedzimy ze znajomymi w knajpie. Kelnerka postawiła przede mną gorącą kawę, a tu podbiega maluszek - niewiele więcej niż rok. Łapie za talerzyk. Gdyby nie mój refleks, to prawie wrzaca kawa wylądowałaby na buzi maluszka. Zgadnijcie, do kogo rodzice mieliby pretensje. :) Ci rodzice byli jeszcze z pozostałą dwójka małych dzieci, które też łaziły, gdzie chciały, zaczepiały gosci. A rodzice...byli zajęci jedzeniem pizzy i cieszyli się, że dzieci nie przeszkadzają im, tylko obcym ludziom. Potem - bo siedziałyśmy z kolezankami dośc długo w tej knajpie - następne ich dziecko zaczęło przychodzic do naszego stolika, wykrzykiwało coś w niebogłosy, rzucało miskami na stół. No cholera mnie wzięła. Nie po to przyszłam z kolezankami do knajpy, żeby pilnowac cudzych dzieci i znosić ich krzyki. Przyszłyśmy w spokoju pogadać, ale niesstety brak kultury tych rodziców na to nie pozwolił. A najśmieszniejsze to jak powiedziałam do tego dziecka na cały głos, żeby cała knajpa słyszała: a gdzie ty masz rodziców? dlaczego cię nie pilnują? oj niekulturalni i leniwi ci twoi rodzice. Oczywiście powiedziałam to na wesoło i z uśmiechem. I natychmiast ruszyli swoje dupska i zabrali dzieci do swojego stolika. Takich sytuacji obserwuje sporo, to tylko parę z wielu przykładów. Odpowiedz Link Zgłoś
seattle92 A jak masz zamiar wziąć zakupione meble? Na wózku? 21.08.08, 10:40 ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nn Bardzo słuszny zakaz. Taki klient przeszkadza IP: *.aster.pl 20.08.08, 14:39 innym, może uszkodzić towar itp. Inna sprawa że powinno to być oczywiste dla mamusiek - niestety nie jest. Argument dot. "sklepów z towarami dziecięcymi" jest szczególnie absurdalny - przecież do sklepu z rowerami nie wjeżdżamy na swoim rowerze, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Sklepy dyskryminują matki z małymi dziećmi 20.08.08, 14:49 Zastanówmy się dlaczego. Przecież nie po to, żeby tracić klientów, sprzedawać jak najmniej i - w konsekwencji - zbankrutować. A może to rozkoszne dzieciątka, hasające i wrzeszczące ile wlezie, wpadające z nagła pod nogi innym klientom oraz wózki tarasujące przejście odstraszają potencjalnych klientów, tych bez pociech, których to klientów jest jednak zdecydowana większość? Może właściciele sklepów, tych bojkotowanych przez mamy z dziećmi i z wózkami, dadzą na mszę świętą dziękczynną? A wcześniej - umieszczą w widocznym miejscu napis treści mniej - więcej takiej: "Nasz sklep jest bojkotowany przez matki z dziećmi". We mnie taki sklep znajdzie stałą klientkę, szczególnie od kiedy to jedna mamusia, gapiąca się na towar, przejechała kółkiem wózka po stopie, drąc mi rajstopy (raczej drogie, bo najtańszych nie noszę) oraz kalecząc nogę do krwi, a jakiś rozkoszny brzdąc, po zjedzeniu lodów czekoladowych, wytarł rączki w moją jasną spódnicę... Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 20.08.08, 15:02 > jedna > mamusia, gapiąca się na towar, przejechała kółkiem wózka po stopie, drąc mi > rajstopy (raczej drogie, bo najtańszych nie noszę) oraz kalecząc nogę do krwi, > a > jakiś rozkoszny brzdąc, po zjedzeniu lodów czekoladowych, wytarł rączki w moją > jasną spódnicę... o samo Teoretycznie, to samo moglo Cie spotkac wszedzie indziej, nawet na ulicy. Nie zawsze przewidzisz pobyt takiej slamazarowatej, nieodpowiedzialnej matki, ale na szczescie sa jeszcze te dobre - matki Polki i to wlasnie z mysla o nich sklepy powinny rozkladac ramiona :). Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Mówią, że do trzech razy sztuka... 20.08.08, 16:06 Ja jednak już po dwóch "przygodach", o których wspomniałam w poprzednim poście, definitywnie przestałam wchodzić do sklepów, w których zauważam mamy z wózkami lub dzieciaczki, a jeśli dostrzegę taki kataklizm kiedy już jestem w środku, natychmiast kończę zakupy, wychodzę tak szybko jak to możliwe, bynajmniej nie rozglądając się po półkach. l.i.l.a.b.a.j.ona napisała: > > Teoretycznie, to samo moglo Cie spotkac wszedzie indziej, nawet na > ulicy. Ale praktycznie - nie. Chociaż masz słuszność, pisząc: > Nie zawsze przewidzisz pobyt takiej slamazarowatej, > nieodpowiedzialnej matki, to jednak na ulicy, na przykład, czuję się zobowiązana uważać, a nie - gapić się gdzie popadnie i takie matki nie są dla mnie straszne: udaje mi się ominąć je oraz ich pociechy szerokim łukiem. W sklepie to co innego: gapię się na półki, oglądam towar, idę, bywa, że - zamyślona, do przymierzalni (no, i jeszcze pilnuję torby) i nie mam ochoty dodatkowo zawracać sobie głowy uważaniem na wózki i galopujące dzieci. > ale na szczescie sa jeszcze te dobre - > matki Polki i to wlasnie z mysla o nich sklepy powinny rozkladac > ramiona :). Ja jednak ryzykować nie będę i na pewno z takich sklepów, hmm... przyjaznych mamom, postaram się zdecydowanie nie korzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 20.08.08, 18:04 No alez oczywiscie, ze to mamy powinny uwazac jak manewruja malymi dylizansami albo gdzie aktualnie sie znajduje i co robi puszczone samopas dziecko. Inaczej czlowiek popadlby w manie przesladowcza... Nie zycze nikomu podobnych przygod, ale w zyciu nigdy nie wiadomo. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
i.w.o.n.k.a Re: Mówią, że do trzech razy sztuka... 24.08.08, 22:44 koloratura1 napisała: > to jednak na ulicy, na przykład, czuję się zobowiązana uważać, a nie - gapić si > ę gdzie popadnie i takie matki nie są dla mnie straszne: udaje mi się ominąć je > oraz ich pociechy szerokim łukiem. > > W sklepie to co innego: gapię się na półki, oglądam towar, idę, bywa, że - zamy > ślona, do przymierzalni (no, i jeszcze pilnuję torby) i nie mam ochoty dodatkow > o zawracać sobie głowy uważaniem na wózki i galopujące dzieci. > A każda matka to robocik wielofunkcyjny, zawsze uważający na wszystkich, nigdy niezamyślony, z zezem rozbieżnym-jednym oczkiem gapi się na dziecko, drugim na półki.I tylko świętym-bezdzietnym wolno chodzić po sklepie w stanie lekkiego rozkojarzenia,stawiać wózki(zakupowe!) w przejściu i nikt z tego tytułu nie zabrania im wchodzić do sklepów. Jak będę miała swój sklep zabronię do niego wchodzić: babciom (i dziadkom też!) chodzącym o lasce (bo coś mogą potrącić!) okularnikom (bo jak im okulary zaparują to mi na coś wpadną) osobnikom w dresach (bo to na pewno chuligani) a wogóle to Polakom zabronię wchodzić, bo to złodzieje. A może by takie karteczki "Nur fur Deutsche" na sklepach umieszczać? I na restauracjach, i wszelkich innych miejscach publicznch?To też nie jest dyskryminacja? Odpowiedz Link Zgłoś
annobr Re: Sklepy dyskryminują matki z małymi dziećmi 24.08.08, 23:00 Długo pracowałam w Carrefourze, wcześniejszej Hypernovej. I wierzcie mi, że to nie matki z dziećmi, czy same dzieci są złe. Gangreną jest, niestety, 90% naszego społeczeństwa!!! A zwłaszcza osoby z wyższym wykształceniem, ponieważ im się wydaje, że taka druga osoba, to dla nich zero... Odpowiedz Link Zgłoś