elomoto_ras19
06.09.08, 12:03
Jeśli nie mieszkasz w miejscu oddalonym o dwadzieścia czy więcej kilometrów od
swojej pracy czy uczelni możesz spróbować dojeżdżać tam rowerem. Nie jest to
aż tak trudne, jak sie moze wydawać. W dodatku niesie ze sobą liczne korzyści:
* oszczędność pieniędzy: zakup i utrzymanie roweru jest znacznie tańsze,
niż eksploatacja samochodu, przejazdy taksówką czy komunikacją zbiorową oraz
opłaty za parkowanie
* poprawa i utrzymanie kondycji: jazda rowerem jest okazją do ćwiczeń
fizycznych
* niezależność od korków i tłoku w tramwajach i autobusach.
* dzika frajda
* możliwość poznania wielu ciekawych ludzi, którzy też wybrali rower
Oczywiście, aby rowerowe dojazdy do pracy i szkoły były rzeczywiście
przyjemnością i przychodziły z naturalną łatwością, należy się do nich dobrze
przygotować.
Ten pierwszy raz
Wydaje się, że jeśli nie jeździsz często na rowerze, to dobrym momentem na
zmianę środka lokomocji do dojazdów do pracy czy szkoły jest okres zaraz po
wakacjach, które spędziłeś/aś na aktywnym wypoczynku (szczególnie jeśli były
to wakacje rowerowe!). Jesteśmy wtedy przygotowani, rozgrzani, pełni
entuzjazmu, a rower nie trafił jeszcze do powakacyjnego lamusa w
najciemniejszy kąt piwnicy. Było nie było, rower trochę przedłuża wakacje.
Jeśli mieszkasz daleko od szkoły czy pracy, a po drodze masz bardzo ruchliwe i
uciążliwe ulice, to dobrym pomysłem jest przejazd trasy z domu do pracy "na
sucho" - w sobotę czy niedzielę. Poznasz w ten sposób trasę i wszelkie
czyhajace na Ciebie niespodzianki: dziury w poboczu, zdradliwe nierówności i
koleiny na przystankach autobusowych i przed skrzyżowaniami. Sprawdzisz, czy
nie da się gdzieś po drodze dokonać sprytnych, szybkich objazdów bocznymi
uliczkami, gdzie ruch jest wielkokrotnie mniejszy, niż na głównych arteriach.
Ocenisz też czas, jaki będzie Ci potrzebny na dojazd - i zastanowisz się, co
zrobisz z rowerem, kiedy już dojedziesz na miejsce.
Dojechać łatwo, zaparkować trudniej
Bezpieczne parkowanie roweru w szkole czy miejscu pracy jest niestety sporym
utrudnieniem. Jeśli nie korzystasz z najbardziej rozklekotanego roweru
Ukraina, bezwzględnie musisz nabyć kłódkę szaklową w kształcie litery "U",
tzw. U-lock - i to najlepiej renomowanej firmy (Abus, Kryptonite). Po drugie,
musisz znaleźć coś, do czego przypniesz rower. Musi to być solidna krata,
rura, przymocowany do podłoża stojak rowerowy czy ogrodzenie. U-lock powinien
obejmować ramę, przednie koło oraz to, co posłuży za rowerowy stojak - np.
znak drogowy, jak na zdjęciu obok.
Ponieważ rower ma stać dłuższy czas, dobrze będzie, jeśli miejsce to jest
chronione przed deszczem. Rower należy przechowywać albo w miejscu strzeżonym
przez zaprzyjaźnionego ciecia, albo w miejscu dobrze widocznym, oświetlonym i
ruchliwym. Klatki schodowe, nawet te zamykane domofonem, nie są bezpieczne. W
praktyce często okazuje się, że idealnym miejscem na bezpieczne przechowywanie
roweru jest po prostu pokój w biurze. Ale zwłaszcza w dużych biurowcach jest
to zazwyczaj niemożliwe. Warto zwrócić się wówczas do pracodawcy czy
administratora budynku o wyznaczenie zamykanego pomieszczenia (w przyziemiu,
piwnicy czy na parterze), gdzie będzie można bezpiecznie przechowywać rowery.
Upewnij się, kto jeszcze będzie miał klucze do tego pomieszczenia - może warto
wręcz zawrzeć jakąś umowę na piśmie? Jeśli potencjalnych rowerzystów jest
wiecej, zorganizujcie się - pracodawcy czy administratorzy mogą inaczej
traktować pojedynczego rowerzystę, a inaczej silną i zwartą grupę - zwłaszcza
jeśli się okaże, że wśród entuzjastów roweru nieoczekiwanie pojawia się jacyś
Szefowie, Ważni Członkowie Zarządów i inne osoby, z którymi administrator
budynku się liczy.
Przede wszystkim wygodnie...
Jazda na rowerze na być przede wszystkim wygodna. Ponieważ podczas jazdy
między samochodami stresować Cię może dosłownie wszystko dookoła (kierowcy,
ich samochody, hałas, policja itp.), nie może stresować Cię dodatkowo na
przykład stan Twojego roweru: hamulce muszą być zawsze sprawne, światła mają
działać zawsze, kiedy Ty sobie tego życzysz, pozycja którą przyjmujesz na
rowerze nie może być męcząca. Do pracy jedziesz w wyjściowym ubraniu, więc
normalna eksploatacja roweru nie powinna powodować, że dotrzesz ochlapany/a
błotem i spocony/a.
Dlatego warto poważnie zastanowić się nad doborem roweru - bądź specjalnym
dostosowaniem go do jazdy miejskiej. Bardzo sensownym rozwiązaniem jest też
posiadanie dwóch rowerów - jednego sportowego czy rekreacyjnego, i drugiego -
specjalnie do jazdy po mieście.
W każdym razie każdy rower wykorzystywany do dojazdów do pracy powinien na
przykład mieć błotniki, które w deszczu są chyba ważniejsze, niż
przeciwdeszczowe ubranie. Bagażnik jest znacznie wygodniejszym rozwiązaniem do
przewożenia zakupów czy rzeczy niezbędnych do pracy czy na uczelni, niż plecak
- zwłaszcza, jeśli przymocujemy do niego koszyk. W mieście - zwłaszcza podczas
zakupów na placu targowym - bardzo przydatna okazuje sie nóżka, dzieki której
można rower postawić na chwilę w każdym miejscu. Dzięki takim technicznym
drobiazgom można się lepiej skoncentrować na samej jeździe rowerem i unikaniu
potencjalnych niebezpieczeństw.
...i bezpiecznie
Rower wykorzystywany do codziennych dojazdów do pracy musi mieć dobre
oświetlenie: do bagażnika należy przymocować dobrej jakości światło
odblaskowe, warto też kupić odblaskową taśmę - "rzep" podobną do odblasków
używanych przez policję drogową. Taśmę taką zakładamy na lewą rękę -
gwarantuje ona, że kierowcy w nocy dostrzegą, kiedy będziemy sygnalizować
zamiar skrętu w lewo.
Jazda w mieście powinna być asertywna - nie daj się zepchnąć na samo pobocze
kilka centymetrów od krawężnika. Jest ono pełne dziur, które będziesz musieć w
ostatniej chwili omijać, skręcając gwałtownie na środek jezdni i prowokując
niebezpieczne sytuacje. Jedź metr od krawężnika - nawet, jeśli z tego powodu
będą na ciebie trąbić (skoro trąbią, to dzięki Bogu widza...). Podobną
odleglość zachowuj od zaparkowanych samochodów - pamiętając, że któryś z nich
może nieoczekiwanie otworzyć drzwi czy ruszyć tuż przed Twoim nosem.
Podstawową gwarancją bezpiecznej jazdy jest kontakt wzrokowy z kierowcami -
upewnij się, że widzisz i jesteś i widziany/a.
Sygnalizuj zamiar skrętu - zwłaszcza dotyczy to skrętu w lewo. Zajmuj pozycję
do skrętu w lewo na pasie drogowym odpowiednio wcześniej - albo, jeśli taki
manewr na ruchliwej ulicy wydaje Ci się zbyt niebezpieczny, zjedź na prawe
pobocze i stamtąd dopiero włącz się do ruchu w pożądanym kierunku. Szczególnym
niebezpieczeństwem dla rowerzystów w mieście są szyny tramwajowe - zwłaszcza w
deszczu czy podczas jesiennych chłodów, kiedy gromadzi się na nich wilgoć.
Szyny należy przejeżdżać zawsze pod kątem około 30-40 stopni lub większym - w
przeciwnym razie ryzykujemy zakleszczenie koła w szynie i groźny upadek. Jest
to tym istotniejsze, że w polskich miastach torowiska tramwajowe są często w
opłakanym stanie i oprócz szyn na rowerzystów czyhają w pobliżu także głębokie
dziury. Szczególnie należy uważać podczas przekraczania szyn tam, gdzie one
skręcają!
Byle do wiosny
Najbardziej stresogenne jest kilka pierwszych dni dojazdów. Zupełnie inaczej
na kwestię codziennego rowerowania patrzy się po pierwszym deszczu, który
zaskoczył nas podczas jazdy. Jeszcze inaczej widzisz to po pierwszym kontakcie
z leżącym na ulicy śniegiem i lodem. Zima w mieście jest poważnym wyzwaniem
dla codziennych rowerzystów. Niektórzy nie zsiadają z roweru po pierwszych
opadach białego puchu. W każdym razie po zimie znowu przychodzi wiosna, i
nawet jeśli przerwałe/aś na ten czas dojazdy do szkoły czy pracy, juz wiesz,
że bez roweru ani rusz - wyciągasz go z piwnicy (uwaga: kradną!), garażu czy
balkonu i... znowu jesteś w swoim żywiole!
Poniżej znajdziesz kilka dobrych rad wieloletnich, całorocznych praktykujących
rowerzystów. Mam nadzieję, że