redoxygene
07.10.08, 14:01
A jeszcze niedawno nam udzielali wywiadu jak to sobie dobrze radza z samochodami:
miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,5776254,Deptak_juz_nie_tylko_dla_pieszych___cd_.html
Deptak już nie tylko dla pieszych
Coraz więcej samochodów jeździ po kieleckim deptaku. Kierowcy łamią zakaz
wjazdu, bo to ich sposób np. na uniknięcie korków. Drogowcy i straż miejska
przyznają się do bezradności, a policja mówi o tym jak o walce z wiatrakami.
Musimy wybierać: wysłać patrol na deptak czy lepiej do wypadku albo na
"siódemkę", gdzie kierowcy, przekraczając prędkość, powodują bardzo
niebezpieczne sytuacje - mówią policjanci z drogówki. I niestety, w takim
zestawieniu ulica Sienkiewicza zawsze będzie przegrywać
W sobotę napisaliśmy, że coraz więcej samochodów jeździ i parkuje na kieleckim
deptaku. Tymczasem zgodnie z oznakowaniem na ulicę Sienkiewicza mogą wjeżdżać
tylko samochody służb miejskich i zaopatrzenia w godz. 18-10 oraz mieszkańcy,
którzy nie mają prawa postoju na deptaku. Pozostałych obowiązuje zakaz wjazdu,
ale wielu kierowców go ignoruje.
Rozmowa z Tomaszem Kaczmarczykiem*
Marcin Sztandera: Co zrobić, żeby nieuprawnione samochody nie wjeżdżały i nie
parkowały na deptaku?
Tomasz Kaczmarczyk: Ustawienie patrolu na każdym skrzyżowaniu i wlepianie
mandatów pewnie by pomogło. Ale to rozwiązanie możemy rozważać tylko
teoretycznie, bo w drogówce nie ma tylu policjantów, żeby oddelegować
specjalny patrol na ulicę Sienkiewicza. Podlega nam całe miasto i powiat.
Musimy więc wybierać: wysłać patrol na deptak czy lepiej do wypadku albo na
"siódemkę", gdzie kierowcy, przekraczając prędkość, powodują bardzo
niebezpieczne sytuacje. Moim zdaniem najlepszym sposobem byłoby zastosowanie
jakiś rozwiązań technicznych, np. pachołków i wysuwanych słupków.
Drogowcy twierdzą, że to się nie sprawdzi, bo zbyt wiele osób ma zezwolenie na
wjazd na deptak. Trudno się z tym nie zgodzić.
- To zostaje jeszcze monitoring. Na jego podstawie są wystawiane mandaty,
chociaż to trwa dość długo. Pracuje nad tym wspólnie policja i straż miejska.
No tak, ale przez deptak regularnie przejeżdżają policyjne radiowozy. Czy ci
policjanci, jeśli już tam są, nie mogliby karać właścicieli źle zaparkowanych
samochodów?
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby policjant po prostu nie zareagował na
widok wykroczenia drogowego. Ale to nie znaczy, że zawsze musi się zatrzymać i
wypisać ten mandat od ręki. Policjanci drogówki, jeżeli jadą na akcję, np.
spisują dane takich samochodów. Poza tym przypominam, że jest tam monitoring.
Jest monitoring, ale chyba się nie sprawdza skoro straż miejska, również
powołując się na niego, w tym roku interweniowała tylko 133 razy.
- Nie mogę odpowiadać za innych
Na naszym forum internetowym pojawiły się głosy, żeby robić zdjęcia samochodów
parkujących na deptaku i wysyłać policji e-mailem. Czy to wystarczy, żeby
karać takich kierowców?
- Sam e-mail to trochę za mało. Najlepszym rozwiązaniem byłoby złożenie
formalnego zawiadomienia o wykroczeniu. Taka ostrożność jest konieczna, bo
zdjęcie może być np. zmontowane.
Część kierowców jeździ przez deptak, żeby np. uniknąć korków. Czy problem
zniknie, gdy drogowcy skończą remont skrzyżowania ulic Źródłowej i Sandomierskiej?
- Nie sądzę. Część kierowców najchętniej wjechałaby tuż pod samo wejście do
mieszkania, po schodach. To doskonale widać podczas meczów, gdy kierowcy
starają się zająć każdą wolną przestrzeń, nie patrząc czy to trawnik albo
ścieżka rowerowa. Zdajemy sobie sprawę, że same znaki nie wystarczą. Mogę
obiecać, że przypomnę policjantom drogówki, żeby częściej zwracali uwagę, co
dzieje się na deptaku i przecinających go ulicach.
Tomasz Kaczmarczyk jest zastępcą naczelnika sekcji ruchu drogowego Komendy
Miejskiej Policji w Kielcach
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce