redoxygene
22.10.08, 01:08
Polecam bardzo ciekawy artykul w Duzym Formacie:
wyborcza.pl/1,75480,5826831,Nie_chodza_na_religie___wybor_I__d_.html
Ksiądz katecheta powiedział, że odeszliśmy od wiary, od Kościoła. Wyszedł i
trzasnął drzwiami. Po paru dniach kazał zdjąć krzyż z naszej sali
W klasie I "d" w IX LO w Łodzi jest 32 uczniów. Nikt nie chodzi na lekcje
religii. - Nie słyszałem o podobnym przypadku w Polsce - mówi Andrzej
Kolasiński, który dyrektoruje szkole od 15 lat. Ktoś napisał o I "d" na
uczniowskim portalu. Dyrektor martwi się, że do "dziewiątki" przylgnie łatka
szkoły komuszej.
Już musiał spowiadać się przed kurią. Mnie spławia. Tłumaczy, że uczniowie są
niepełnoletni, a nie ma zgody rodziców. Przekonuję go dopiero ankietą. -
Wymyślę kilka pytań, a uczniowie na nie odpowiedzą.
Dyrektor mówi OK, ale stawia warunek. Ankieta będzie anonimowa.
Piszę pierwsze pytanie:
Dlaczego nie chcesz chodzić na religię?
"A kto powiedział, że nie chcę chodzić na religię? Pozwolono nam dokonać
wyboru. Szukacie dziury w całym" - napisał jeden z uczniów.
Ktoś inny: "Nie chcę chodzić na religię, ponieważ przez 9 lat nauki w
podstawówce i gimnazjum niczego się nie nauczyłam. Katecheci cały czas
powtarzali tematy, które już znaliśmy".
"Na religię nie muszę chodzić. Jeśli będę miała potrzebę, pójdę do kościoła.
Jeśli występowałaby możliwość chodzenia na religię i etykę, chodziłabym na to
i na to".
Takiej możliwości nie ma. Uczeń chodzi na religię albo na etykę. Większość
wybiera religię. W wielu szkołach trudno sklecić choćby jedną grupę chętnych
na etykę. Brakuje też nauczycieli. Dlatego etyki często nie ma. Nie chodzisz
na religię, siedzisz w świetlicy albo wcześniej kończysz lekcje.
I "d" ma szczęście. Etyka w ich szkole jest dopiero od tego roku. Prowadzi ją
pani od przysposobienia obronnego, która podyplomowo skończyła filozofię.
Uczniowie tłumaczą w ankietach, że nie tyle odrzucili religię, ile wybrali etykę.
Dlaczego?
"Nie interesuje mnie jeden punkt widzenia - katolicki. Chcę poznać inne
kultury i religie".
"Na etyce prowadzimy bardzo ciekawe dyskusje na różne tematy. Dzięki temu mogę
dowiedzieć się trochę o sobie, świecie i innych ludziach".
Boli ich, że stawiani są w rzędzie z tymi, którzy nie chodzą na religię, bo
wolą pograć w piłkę czy powałęsać się po osiedlu
I "d" jest klasą humanistyczną. Ma więcej lekcji polskiego, a oprócz
angielskiego hiszpański, niemiecki, francuski. Również do wyboru. W dzienniku
są już pierwsze oceny. Z polskiego i wiedzy o kulturze piątki i szóstki.
Trójki i dwójki tylko z chemii.
Wychowawcą klasy jest Marta Konarzewska. Młoda, filigranowa, uśmiechnięta. Na
głowie nosi kolorowe chustki, uczy polskiego, pisze doktorat z literatury
współczesnej.
- To świetna klasa - mówi wychowawczyni. - Dojrzała, oczytana, rozgadana.
Trochę mi to nawet przeszkadza, bo żadnego tematu nie mogę skończyć. Zwłaszcza
gdy analizujemy wiersz. Tyle mają pomysłów, każda metafora coś w nich otwiera.
Ostatnio omawialiśmy "Samotność" Anny Świrszczyńskiej. Jedna dziewczyna
zrobiła analizę w kontekście filozofii Sartre'a i Platona. A ma dopiero 16
lat. Teraz czytają "Prawiek" Olgi Tokarczuk.
- To lektura?
- Nie, ale na polskim mówimy teraz o mitach, a to książka o mitologizacji świata.
Czy rodzice mają pretensje, że nie chodzisz na religię?
- to kolejne pytanie w ankiecie.
"Nie, pozostawili mi w tej sprawie wolną rękę".
"Czemu mieliby mieć pretensje? To moja decyzja, a ponieważ rodzice mają do
mnie zaufanie, wiedzą, że mój wybór jest prawidłowy".
A jak zareagowali nauczyciele, katecheta?
"Nauczyciele - podobnie jak rodzice - uważają, że mamy prawo wyboru. Za to
ksiądz się na nas wściekł. Jest śmiertelnie obrażony".
"Przyszedł spytać, dlaczego podjęliśmy taką decyzję. Dowiedziałem się np.:
ten, kto nie chodzi na religię, nie jest dobrym katolikiem".
„Nasza wychowawczyni szanuje nasze zdanie, nie potępia. Ksiądz (...) zapytał,
dlaczego tak mało osób pojawiło się na religii. Po czym wyjął katechizm
bierzmowanych i zaczął czytać »życie chrześcijańskie «, po czym powiedział, że
odeszliśmy od wiary, od Kościoła. Nie chciał słuchać naszych argumentów.
Wyszedł i trzasnął drzwiami. Po paru dniach, jak się dowiedziałam, kazał zdjąć
krzyż z naszej sali. Poczułam się urażona księdza zachowaniem”.
"Brzydko mówiąc, opieprzył nas, był niemiły. Rozmawiał z nami jak z gó...arzami".
- A czy pan rozmawiał z klasą? - pytam dyrektora Kolasińskiego, który uczy też
chemii.
- Po co? To wybór uczniów i ich rodziców. Jeszcze ktoś powie, że się wtrącam i
coś sugeruję.
Pierwszak w liceum jest niepełnoletni, więc formalnie to rodzice decydują, na
co dziecko będzie chodzić. Robią to na początku września. Na kartkach. Szkoły
poganiają, bo chcą dopiąć plan lekcji. W I "d" nikt nie poganiał. - Już na
pierwszej wywiadówce prawie połowa rodziców poinformowała mnie, że ich dzieci
będą chodzić na etykę. Pozostali podjęli decyzję w ciągu tygodnia - wspomina
wychowawczyni.
Ci "pozostali" poszli i na lekcję religii, i na etykę. A potem wybrali, co im
bardziej odpowiada. Ale byli i tacy, którzy poszli tylko na religię. Po
tygodniu przynieśli karteczki, że będą chodzić na etykę. - Zapytałam, czy nie
dlatego, że reszta klasy tak wybrała - opowiada Konarzewska. - Zarzekali się,
że nie. Dalej nie dopytywałam. Skoro zdecydowali samodzielnie, uznałam sprawę
za zamkniętą.
Wierzysz w Boga?
- to najbardziej osobiste pytanie w całej ankiecie.
"Tak, wierzę".
"Nie. Wierzę w siebie".
"To moja prywatna sprawa".
"Wierzę w siłę boską, która opiekuje się każdym człowiekiem. Wierzę w magię,
anioły, piękno i dobroć. W czary i duchy. (...) Sądzę, że jestem osobą
bardziej uduchowioną i wierzącą niż te osoby, które nazwałyby mnie poganką czy
nawet czarownicą".
Chodziłam na religię ze względu na bierzmowanie i brak możliwości wyboru.
Było: albo religia, albo nic
Czy żyjesz po chrześcijańsku? I co to dla Ciebie znaczy?
"Nie zawsze, ale staram się. Żyć po chrześcijańsku to być dobrym człowiekiem,
rozumieć innych i szanować. (...) Chrześcijanin powinien chodzić do kościoła i
uczęszczać na religię, ale nie zawsze jest to możliwe".
"Tak, żyję po chrześcijańsku. Obchodzę święta i chodzę do kościoła. To
wystarczy, aby żyć po chrześcijańsku?".
"Nie, nie żyję po chrześcijańsku. Nie uważam się za chrześcijankę".
I "d" ma etykę na pierwszej i na ósmej lekcji. Frekwencja jak na innych
przedmiotach. Nie opuszczają.
Gdy po kilku dniach przyszedłem do szkoły odebrać ankiety, w gabinecie
dyrektora czekali na mnie rodzice. Dwie mamy i tata w dżinsowej kurtce. Mamy
są z trójki klasowej. Tata przyszedł z "własnej inicjatywy". Krzyczy: - Co to
w ogóle za pytania?! Czy wierzysz w Boga? Czy żyjesz po chrześcijańsku?
Tłumaczę: - Dziecko może wpisać: "Nie pańska sprawa".
- Ale pan nie ma prawa o to pytać! Tak jak nikt nie ma prawa pytać kogokolwiek
o orientację seksualną. Konstytucja zabrania! W czym w ogóle problem?! Ja
jestem rodzicem i ja decyduję. I tyle.
Tata wypełnia ankietę za swoje dziecko. Pisze: "Moje dziecko będzie uczyło się
etyki", a pytania przekreśla.
Matki - spokojniej niż tata - przekonują, że pytania są tendencyjne i
najlepiej, żeby o I „d” w ogóle nie pisać. Dla dobra dzieci. - Wybrały etykę,
ale i tak wszyscy zapamiętają, że odrzuciły religię. I palcami będą pokazywać.
Jeszcze na studiach. „O, zobacz, to ci bezbożnicy z I »d «”.
Po rodzicach do gabinetu dyrektora wchodzi ksiądz Maciej, katecheta. 40-letni
na oko kapłan wykręca się od rozmowy. Przekonuje, że jego zdanie nie ma znaczenia.
- Ma ksiądz żal do I "d"? Tak po ludzku - nie daję się spławić.
- Żal? - ksiądz się zamyśla. - Każdy jest wolny, ale większość z tych uczniów
przystąpiła do bierzmowania. To ni