Prezesi spółdzielni rządzą Polską

18.01.09, 12:14
Polecam uwadze artykuł w Fakcie z dnia 17-18 stycznia 2009 roku pt.
Prezesi spółdzielni rządzą Polską. Zdaniem Redakcji w Polsce łatwiej
zmienić rząd niż odwołać szefa Spółdzielni.
    • Gość: xyz Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 13:08
      Ale znalazłeś sobie źródło informacji? Szanujący się inteligentny
      człowiek nie czyta tego tj. Tabloidu (po angielsku) a po polsku
      brukowca.
      • Gość: felek Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.09, 13:53
        "kazio" jest inteligentny człowiek, no nie ,śmiechu warte.
        • Gość: Kazio2007 Prezesi spółdzielni rządzą Polską Flelek ma rację IP: 82.139.41.* 18.01.09, 14:57
          Nie jestem bystry. Nabieram bystrości tu na forum.
    • Gość: iks Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.09, 15:27
      Podaj link
      • Gość: felek Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.09, 17:00
        Gość portalu: iks napisał(a):

        > Podaj link


        .. bo on go ma ?,on nie wie nawet co to jest link.
        • Gość: Kazio2007 Artykuł jest tylko w wersji drukowanej IP: 82.139.41.* 18.01.09, 17:09
          Fakt nie zamieszcza artykułów na swojej stronie www w wersji
          elektronicznej
        • Gość: :))) Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: 82.139.41.* 18.01.09, 17:16
          Felek ! Spytaj się swego wuja - powie co to link oraz link4
          • Gość: kazio2007 Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: 82.139.41.* 18.01.09, 17:22
            Mam inny link równie ciekawy

            To jest wersja html pliku
            www.wlasnoscikapital.pl/dokumenty/NiewolnictwoLokatorow.doc.
    • Gość: kazio2007 Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: 82.139.41.* 18.01.09, 17:29
      Oto fragment artykułu z WPROST

      NIEWOLNICTWO LOKATORÓW SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWYCH

      SKOŃCZMY Z WYZYSKIEM 12 MILIONÓW POLAKÓW


      Około 30 % dzieci w Neapolu i jego okolicach nie chodzi do szkoły.
      Oficjalne bezrobocie w regionie sięga 60 %. Ale edukację i pracę
      zapewnia tam neapolitańska mafia kamorra, licząca ponad 100 rodzin
      oraz 5 tyś. tzw. członków honorowych. Rząd w Rzymie wie, że de facto
      nie sprawuje nad regionem żadnej kontroli. W Polsce na straty
      spisano znacznie większe połacie kraju - rządzą tam bossowie jednej
      z najgroźniejszych polskich mafii, prezesi największych spośród
      około 5 tyś. spółdzielni mieszkaniowych.

      Tak jak szefowie kamorry są oni nietykalni, bo mogą zaoferować po
      preferencyjnych cenach - wedle uznania - mieszkania oraz atrakcyjną
      pracę (w spółdzielczej administracji). „Myślicie, że sędzia czy
      prokurator nie potrzebują mieszkania?" - miał się zwrócić do grupy
      chcących go odwołać mieszkańców Tadeusz Stachowski, prezes
      największej w kraju Spółdzielni Mieszkaniowej Osiedle Młodych w
      Poznaniu (odznaczony przez prezydenta Kwaśniewskiego Srebrnym
      Krzyżem Zasługi). Zenon Procyk, prezes SM Pojezierze w Olsztynie,
      dla prokuratora, sześciu sędziów, prorektora uniwersytetu, członka
      rady miasta i komendanta policji przeznaczył mieszkania w specjalnym
      bloku (za metr kwadratowy płacili 1511 zł, czyli mniej więcej 800 zł
      mniej, niż wynosi cena rynkowa w mieście). Pracujący na
      zlecenie „Wprost" fotoreporter Kacper Pempel, który 23 lipca zrobił
      zdjęcia Procykowi, osobie publicznej, został zatrzymany przez
      wezwaną przez prezesa policję (spisała dane Pempela).

      • Gość: kazio2007 Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: 82.139.41.* 18.01.09, 17:35
        Niepokornych lokatorów prezesi wyrzucają ze spółdzielni i próbują
        skompromitować w oczach lokalnej społeczności. Za wszystkim kryją
        się gigantyczne pieniądze, bo 12 min Polaków, lokatorów spółdzielni
        mieszkaniowych, płaci rocznie około 18 mld zł czynszów! Nie wiedzą,
        za co dokładnie płacą i dlaczego akurat tyle, bo spółdzielczych
        kacyków nikt naprawdę nie rozlicza i nie kontroluje - poza związkiem
        rewizyjnym, do którego sami należą i którego działalność opłacają.
        Włoskim mafioso grozi przynajmniej" więzienie; ich polskim
        odpowiednikom w spółdzielniach mieszkaniowych - grzywna w wysokości
        trzech miesięcznych pensji! OMERTA PO POLSKU „Gdybyśmy chcieli
        odnaleźć początki wspólnot mieszkaniowych w Polsce, prosty ślad
        zaprowadzi nas do Biskupina" - czytamy w albumie Zuzanny
        Śliwy „Spółdzielczość mieszkaniowa w Polsce". Takimi bredniami
        władze spółdzielni karmią nas, by uzasadnić utrzymywanie państwa w
        państwie, czyli poddanych ich władzy „małych miast", bo tym są
        spółdzielnie liczące nawet 10-40 tyś. członków (trzeba jeszcze
        doliczyć ich rodziny). Gra toczy się o pieniądze równe 10 proc.
        rocznego budżetu Polski, które do dyspozycji mają spółdzielnie
        mieszkaniowe. Wobec mieszkańców władze SM-ów stosują swoistą omerta,
        czyli zmowę milczenia. Alfons Łykowski, członek Gnieźnieńskiej
        Spółdzielni Mieszkaniowej, zażądał wglądu w jej bilans roczny, by
        się dowiedzieć, ile zarabia zarząd. Następnego dnia nie wpuszczono
        go na zebranie członków spółdzielni, a „nieznani sprawcy" grozili na
        ulicy jemu i jego koledze. We wrześniu 2003 r. wyrzucono z Osiedla
        Młodych 11 członków (m.in. posłankę PiS Annę Borucką-Cieślewicz), po
        tym jak wygrali w sądzie sprawę o odrzucenie bilansu spółdzielni. -
        W tej spółdzielni kwitnie kreatywna księgowość. Sądy odrzuciły już
        bilanse spółdzielni za trzy lata!'- wyjaśnia Borucka-Cieślewicz.
        Prezes Stachowski znalazł sposób na załatanie dziur w budżecie: w
        połowie 2003 r. spółdzielnia narzuciła lokatorom jednorazową
        podwyżkę opłat za wodę (w wysokości 100-300 zt), rzekomo konieczną
        ze względu na błędy w rozliczeniach w poprzednich latach.

        NIEDOBORY PLANOWANE

        Zarządy spółdzielni skrzętnie skrywają swoje rachunki, by nie wyszło
        na jaw, że z pieniędzy mieszkańców utrzymują się rodziny prezesów
        spółdzielni i setki ich znajomych. Ustawione przetargi, mieszkania
        za półdarmo dla znajomych, tworzenie niepotrzebnych etatów - to
        katalog środków dostępnych szefom SM-ów. Według grupy lokatorów SM
        Pojezierze, domagającej się usunięcia Procyka, powolny prezesowi
        zarząd i rada nadzorcza naraziły spółdzielnię na stratę około 1,2
        min zł przy przetargu na wymianę podzielników ciepła (wygrała go
        firma, której przedstawicielem był szef rady nadzorczej spółdzielni;
        jej podzielniki kosztowały 53,5 zł, a oferowane przez konkurenta
        nowocześniejsze urządzenia -35 zł) oraz 2 mln zł z powodu
        przydzielania mieszkań po zaniżonych cenach „znajomym królika".
        Takie mieszkanie - z „odzysku" po wyrzuconych ze spółdzielni
        lokatorach - otrzymał m.in. były komendant' policji w Olsztynie.

        Krzysztof Gosławski, prezes warszawskiej SM Wyżyny, z naruszeniem
        statutu przewidującego, iż SM Wyżyny zajmuje się wyłącznie
        budownictwem wielorodzinnym - wybudował też dla siebie dom
        jednorodzinny, a rada nadzorcza przyznała mu rabat w należnościach
        wobec spółdzielni w wysokości 71,9 tyś. zł (w rezultacie zapłacił za
        dom znacznie mniej niż szarzy członkowie spółdzielni za mieszkania w
        blokach).

        W biurze zarządu tej spółdzielni (4 tyś. członków) pracuje ponad 60
        osób. Zygmunt Władyka, ekonomista i jeden z członków spółdzielni,
        szacuje, że zatrudnia ona dwukrotnie więcej pracowników, niż
        potrzebuje, na czym traci 500 tyś. zł rocznie. Nawet z niewielkich
        spółdzielni da się coś „wycisnąć". - Była prezes oddała kotłownię
        wybudowaną z pieniędzy lokatorów miejscowemu zakładowi
        ciepłowniczemu. Czy to zbieg okoliczności, że niedługo potem kupiła
        sobie dom? - pytają Marian Mróz i Aleksander Klak, mieszkańcy SM w
        Grodkowie. Kolejnego prezesa (już byłego) oskarżają o
        przywłaszczenie 20 tyś. zł ze spółdzielczej kasy.



        PRZEJMIJ TO SAM

        Przerażające jest, jak łatwo można zdobyć nieograniczoną władzę nad
        spółdzielnią liczącą kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców. Władze
        spółdzielni, zwłaszcza tych mających co najmniej 5-10 tyś. członków,
        tylko teoretycznie pochodzą z wyboru. Walne zgromadzenie członków
        spółdzielni (a w większych spółdzielniach ich przedstawicieli)
        wybiera radę nadzorczą, a ta zarząd. By głosowanie było ważne, na
        zebraniu musi się zjawić co najmniej potowa uprawnionych do
        głosowania, „chyba że statut stanowi inaczej". Statuty zaś niemal
        zawsze stanowią inaczej. Według szacunków Krajowego Związku
        Lokatorów i Spółdzielców, walczącego o prawa członków spółdzielni,
        ponad 90 proc. statutów spółdzielni w Polsce jest niezgodnych z
        konstytucją!

        Zenon Procyk, specjalista w dziedzinie uprawy buraków, rządzi
        Olsztynem (Pojezierze ma około 40 tyś. lokatorów w mieście liczącym
        170 tyś. mieszkańców) metodami iście orwellowskimi. - Sprzątaczki,
        elektrycy i inni pracownicy administracji zbierają informacje o tym,
        który z lokatorów zmarł czy wyjechał na dłużej za granicę. Później
        na zebraniach pojawiają się zamiast nich podstawione osoby, nawet
        spoza Olsztyna! - mówi Lidia Staroń ze Stowarzyszenia SM Pojezierze,
        walczącego o prawa członków spółdzielni. Dzięki temu wśród
        100 „przedstawicieli mieszkańców" wybrano w 2002 r. około 70
        pracowników administracji spółdzielni, którzy do dziś przygtosowują
        jedynie słuszne uchwały. Mieszkańcy poznańskiego Osiedla Młodych nie
        mogą od siedmiu lat odwołać prezesa Stachowiaka (karierę w SM
        zaczynał w PRL jako hydraulik), mającego na koncie wyrok sądowy i
        karę grzywny za łamanie prawa spółdzielczego! Oporni są wykluczani
        ze spółdzielni na podstawie art. 24 pkt. l prawa spółdzielczego,
        za „naruszanie zasad współżycia społecznego". Zdaniem władz
        spółdzielni, zasady współżycia społecznego narusza podanie ich do
        sądu lub publiczna krytyka! Z olsztyńskiego Pojezierza wyrzucono na
        mocy tego paragrafu 600 osób.

        Z opozycją nie patyczkuje się także prezes SM im. Ignacego
        Paderewskiego. W październiku 2002 r. Zadróż zlikwidowała
        spółdzielczą gazetkę „Sami u Siebie", bo jej autorzy pisali o
        nieprawidłowościach popełnianych przez zarząd (m.in. o potajemnej
        sprzedaży lokalu w najlepszym punkcie osiedla w 1998 r. ówczesnemu
        szefowi rady nadzorczej). Kontroli nad spółdzielnią nie mogą także
        odzyskać członkowie Grodziskiej SM w Grodzisku Mazowieckim (jej
        prezesem od 1997 r. jest Krzysztof Kozera). Członkowie zarządu
        zapisują bowiem do spółdzielni swoich znajomych. - Nie mieszkają oni
        w blokach, ale mają status tzw. członków oczekujących na mieszkanie.
        By go otrzymać, wystarczy zapłacić wpisowe i udział w wysokości 1050
        zł. Dzięki temu zasiadają m.in. w radzie nadzorczej - tłumaczy
        Janusz Okurowski, mieszkaniec grodziskiej SM.

        PREZES UBEZPIECZONY

        „Gdyby nie dobra wola Spółdzielni Mieszkaniowej Wyżyny, komisariat
        policji przy ul. Belgradzkiej już dawno uległby likwidacji" -
        zapewnia pisemko „Nasza Metropolia", nieoficjalny organ władz
        warszawskiej spółdzielni. Być może dlatego Prokuratura Warszawa
        Mokotów od siedmiu miesięcy nie oceniła wiarygodności zawiadomienia
        o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez niektórych członków
        zarządu i rady nadzorczej SM Wyżyny (sprawa dotyczy podejrzeń
        fałszowania dokumentów i poświadczania nieprawdy). Wice wojewoda
        mazowiecki Maciej Sieczkowski otrzymał tzw. lokal rotacyjny w
        zasobach SM Wyżyny (dla oczekujących na mieszkanie), teraz jest to
        już jego mieszkanie lokatorskie.

        „Ubezpieczanie się" wśród lokalnych decydentów to typowe działanie
        władz spółdzielni, które ma im zapewnić bezkarność. wyjęcie ze
        skrzynek lokato
        • Gość: kazio2007 Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: 82.139.41.* 18.01.09, 17:42
          Ubezpieczanie się" wśród lokalnych decydentów to typowe działanie
          władz spółdzielni, które ma im zapewnić bezkarność. wyjęcie ze
          skrzynek lokatorów Pojezierza ulotek nieprzychylnych prezesowi.

          LEWE PLECY
          Co roku prezesi największych spółdzielni mieszkaniowych odbywają
          kilka narad, które służą głównie opracowaniu metod blokowania prób
          ukrócenia ich samowoli. Anna Grabska, działaczka Krajowego Związku
          Lokatorów i Spółdzielców, który walczy z nadużyciami zarządów SM-ów,
          w połowie maja 2004 r. wzięła udział w ogólnopolskim zjeździe
          Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP w Kazimierzu nad
          Wisłą. - łam w szoku, gdy odkryłam, że wśród 70-

          -80 delegatów ledwie 10 proc. stanowili faktyczni przedstawiciele
          mieszkańców. Reszta to byli prezesi spółdzielni - mówi Grabska.
          Grono to odrzuciło wiele wniosków korzystnych dla lokatorów, m.in.
          ten, by delegat na zgromadzenie przedstawicieli nie mógł być
          jednocześnie członkiem rady nadzorczej spółdzielni (bo w ten sposób
          sam ocenia własną działalność w radzie).

          Mieszkańcy kamienicy (100 mieszkań) należącej do SM Bałtyk w Gdyni
          od lat bezskutecznie próbują się oderwać od molocha, który drenuje
          ich kieszenie. - Spółdzielnia bierze od nas pieniądze, ale nic za
          nic nie robi. Budynek jest zaniedbany, dach przecieka, w piwnicy
          jest woda, niektóre mieszkania są zagrzybione - opowiada prof.
          Janusz Zaucha, mieszkaniec kamienicy. Lokatorzy skierowali sprawę do
          sądu, ale ten nie zgodził się na przeprowadzenie podziału, gdyż
          będąca u władzy lewica zlikwidowała przepisy umożliwiające
          oddzielanie się mniejszych wspólnot mieszkaniowych od wielkich
          spółdzielni. Lobby prezesów od lat wspierają aktywnie SLD i PSL.
          Szefem Krajowej Rady Spółdzielczej, „najwyższego organu samorządu
          spółdzielczego w Polsce", jest Jerzy Jankowski, były poseł SLD. To
          SLD i PSL uchwaliły art. 3 prawa spółdzielczego, stanowiący, że
          majątek spółdzielni jest prywatną własnością jej członków. Efekt?
          NIK straciła prawo do kontrolowania spółdzielni, a prezesi stali się
          bezkarni. Taki przywilej włoskie państwo oferowało tylko skrszonym
          gangsterom.

          8 sierpnia2004r WPROST Jan Piński, Krzysztof Trębski,
          współpraca Beata Benasiewicz
    • Gość: :))) Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: 82.139.41.* 18.01.09, 18:48
      www.mi.gov.pl/2-48777b87e50e4-17997-p_720.htm
      • Gość: Spółdzielca Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.09, 20:45
        Ale bzdury i propaganda dla gawiedzi.Zawsze znajdzie się
        grupka nawiedzonych i chce narzucić swoją wolę większości ,
        mówią bzdety i nich ich nie słucha chcą władzy ale nich
        ich nie wybiera do rad nadzorczych .To tak jakby kilku
        poszło pod Radę Ministów i chciało zmienić Premiera , a jak
        by dostali gume od policjanta to by krzyczeli za nasze
        pieniądze wynajmują sobie ochronę . I pisali by że premier
        kombinuje bo wygrał wybory a oni go nie chcieli albo
        ludzie nie chodzą na wybory.Reasumując w spółdzielni jest
        demokracja i radę nadzorczą wybierają mieszkańcy ,którzy
        przychodzą na zebranie , niektórym jest dobrze to po co
        maja sie fatygować.Oczywiście jest niezadowolony odsetek
        powiedzmy 100 na 5000 mieszkańców , który chce zmienić zarząd
        ale nie ma takiej możliwości bo nie uzyskuje
        większości.Pozatym pracownik członek spółdzielni ma takie
        same prawo jak każdy inny członek też ma prawo głosu , a
        ilu jest tych pracowników skoro nawet było by 100 na 6000
        członków SM.Wybrana Rada wybiera zarząd lub go zmienia w
        każdej chwili po głosowaniu.Tam gdzie zmieniono zarządy wcale
        się nie polepszyło np. w Radomiu , bo krzykacze robia to
        samo co poprzednicy , a nowi krzykacze już chcą zmian bo
        dlanich nie ma diet i stanowisk albo nie załatwili swojej
        sprawy.
        • Gość: :)) Pracownicy kompetentni są tylko 15.00 IP: 82.139.41.* 21.01.09, 23:56
          Do 15.00 udają niewidomych: nic nie widzą i na niczym nie znają się
          Może PIP skieruje ich na badania lekarskie lub zmieni im okulistę
          • Gość: Sąsiadka Ciekawa lektura spółdzielcza! IP: *.chello.pl 26.01.09, 17:34
            Pan
            Donald Tusk
            Premier RP
            Warszawa
            Szanowny Panie Premierze

            jako Związek reprezentujący interesy bardzo dużej grupy
            społeczeństwa RP – członków spółdzielni mieszkaniowych – z dużym
            uznaniem przyjęliśmy Pańską odważną decyzję zdymisjonowania wielu
            czołowych urzędników wymiaru sprawiedliwości w związku z kolejnym
            samobójstwem przestępcy zamieszanego w porwanie i zamordowanie
            Krzysztofa Olewnika.

            Nasze problemy związane z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości
            może nie są tak głośne związane z powyższą sprawą, ale dla tysięcy
            spółdzielców i ich rodzin są one równie istotne bo dotyczą tak
            ważnej sfery życia społecznego jak zapewnienie dachu nad głową i
            bezpieczeństwa egzystowania dla bardzo wielu osób – co najmniej
            trzeciej części społeczeństwa Rzeczpospolitej .
            Naszym staraniom z tym związanym ze względu na swoiste podejście do
            zagadnień spółdzielczości mieszkaniowej wielu prezesów spółdzielni
            mieszkaniowych i wspierających ich różnych instytucji państwowych
            towarzyszy bardzo często kierowanie wielu spraw do organów ścigania
            i sądów wszystkich szczebli..
            Niestety, z przykrością stwierdzamy, że od bardzo wielu lat, wbrew
            deklaracjom kolejnych ekip rządzących, również w okresie Pańskich
            rządów, nie zaobserwowaliśmy istotnej poprawy w działalności różnych
            instytucji wymiaru sprawiedliwości dotyczącej sfery spółdzielczości
            mieszkaniowej. Stwierdzamy, że takie same uchybienia i
            nieprawidłowości, jakie towarzyszą wyjaśnianiu sprawy zabójstwa K.
            Olewnika, mają miejsce również w naszych sprawach. Oczywiście nie są
            one tak spektakularne, nie są przedmiotem szerokiego zainteresowania
            mediów i dlatego wiele osób, w tym i politycy, nie mają o nich
            pojęcia. Ponieważ dotyczą one jednak kilkunastu milionów obywateli
            RP, ich wymiar społeczny i towarzyszące temu niezadowolenie jest
            bardzo duże, o trudnych do przewidzenia skutkach. Kilka miesięcy
            temu nasz kolega, pełnomocnik KZLiS na Śląsku, Janusz Tarasiewicz
            skierował do Pana list otwarty poruszający bardziej szczegółowo
            liczne nieprawidłowości w spółdzielczości mieszkaniowej, podający
            liczne przykłady bezczynności i opieszałości różnych instytucji
            wymiaru sprawiedliwości. Kolejnym dowodem prawdziwości naszych
            stwierdzeń niech będą ostatnie artykuły w dzienniku FAKT (w
            załączeniu) opisujące stosunki panujące w spółdzielni mieszkaniowej
            Przylesie w Koszalinie. Prezes tej spółdzielni wbrew wyrokom sądów
            nie podejmuje działań wymaganych do tego aby członkowie spółdzielni
            Przylesie mogli uzyskać w księgach wieczystych zapisy dotyczące
            prawa własności odrębnej do zajmowanych mieszkań zgodnie z wyrokami
            sądu. W ten sposób prezes tej spółdzielni stawia się ponad prawem,
            ośmiesza wymiar sprawiedliwości, wysyła jednoznaczny sygnał do
            członków spółdzielni, że wyegzekwowanie prawomocnych wyroków
            sądowych jest mrzonką. Tym samym daje do zrozumienia wielu
            obywatelom, że w wymiarze sprawiedliwości nic się nie zmieniło i nie
            zmieni w porównaniu z rządami Pańskiego poprzednika.

            Dochodzi do tego obojętność na nasze problemy Ministerstwa
            Infrastruktury powołanego ustawowo do zajmowanie się sprawami
            spółdzielczości mieszkaniowej. Zgłaszane do niego w trybie art. 93a
            Prawa spółdzielczego skargi spółdzielców na działalność wielu
            spółdzielni mieszkaniowych załatwiane są w podobny sposób jak nasze
            sprawy kierowane do instytucji wymiaru sprawiedliwości. Praktycznie
            urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury z reguły przyznają rację
            prezesom spółdzielni bez wnikliwego zbadania sprawy co przyczynia
            się do budowania wśród członków spółdzielni przekonania o jeszcze
            jednej instytucji państwowej działającej przeciw obywatelom.

            Jak napisaliśmy na wstępie, Pana odważna decyzja w naszym odczuciu
            jest pierwszym krokiem w długo oczekiwanym przez nas porządkowaniu
            wymiaru sprawiedliwości i dlatego z duża wiarą i nadzieją oczekujemy
            kolejnych kroków, które w naszym odczuciu zaczną wreszcie
            potwierdzać publicznie głoszony przez polityków pogląd, że Polska
            jest rzeczywiście państwem prawa a nie jakąś bananową republiką.
            Mamy prawo oczekiwać od Państwa Polskiego podjęcia zdecydowanych
            działań przywracających nam elementarne poczucie sprawiedliwości.
            Z poważaniem
            Andrzej Krzyżański
            Prezes
            Krajowego Związku
            Lokatorów i Spółdzielców

            Do wiadomosci: Andrzej Czuma-Minister Sprawiedliwosci

            Załącznik:
            Artykuły z dziennika FAKT
      • Gość: MSM ENERGETYKA WA Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską IP: *.elartnet.pl 13.02.09, 21:00
        Może ktoś zajmie sie złodziejami z MSM ENERGETYKA W WARSZAWIE.
        Jest to złodziejska spółdzielnia, której zarząd i randa nadzorcza oraz zarządy
        rad osiedli to od 20 lat ci sami ludzie. To śmieci, które kradną na potęgę.
        Niestety są wśród nich radni (również z PIS-u) politycy i prezesi i menagerowie
        banków, członkowie struktur kontroli spółdzielni. Rodziny członków spółdzielni
        pracują w administracjach prawa socjalne jak w PRL-u. Członków spółdzielni
        nazywają interesantami.Tak potworna bezkarna kradzież jaka ma miejsce w MSM
        ENERGETYKA W WARZAWIE UI. ZWIERZYNIECKA zasługuje na zainteresowanie wymiaru
        sprawiedliwości. Może CBA lub ABW zainteresuje się kryminałem, który rozgrywa
        się w tej spółdzielni.
        Część tych ludzi ze MSM ENERGETYKA to zwykli kapusie sbeccy.
        Czy na to nie ma kary ?
      • Gość: :))) Na Michałowie przegłądy robią ludzie bez uprawnień IP: 82.139.41.* 14.02.09, 09:50
        Na Michałowie przeglądy instalacji elektrycznych robią ludzie bez
        uprawnień ale są popierani przez Prezesa Kozerę bo weszli w nim
        układ techniczny. Zgodnie z Prawem Budowlanym osobą uprawnioną jest
        fachowiec z grupą D w pełnym zakresie a popierany przez Prezesa
        technicznego Pan Jan Wnuk używa pieczątki z której wynika że ma
        uprawnienia E
    • zek1000 Re: Prezesi spółdzielni rządzą Polską 13.02.09, 21:34
      Niestety, Kazio ma rację. Prezesi SM są nietykalni. Jeżeli nawet
      jakiegoś uda się wywalić na zbity pysk, to zaraz na jego miejsce
      przychodzi nastepny bandzior, jeszcze bardziej pazerny, i jeszcze
      bardziej bezkarny. Jeżeli członek SM wystąpi ze swoją krzywdą na
      drogę sądową, to zaraz sprowadzą go na ziemię. Mało tego, Zarząd w
      Sądzie będzie broniony przez radcę prawnego Spółdzielni, który jest
      opłacany przez członków Spółdzielni, czyli tego skarżącego również.
      Gdzie jeszcze występuje podobny absurd, żeby strona opłacała obrońcę
      stronie przeciwnej? Prokuratura obligatoryjnie umarza sprawy
      członków przeciwko SM, Sądy wydają wyroki na korzyść SM, chociażby
      podać im dowody winy na tacy. Niedobrze się robi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja