p.radomski
02.09.09, 17:52
Ludzie, którzy oglądali piątkowy trening białoruskich pilotów samolotu Su – 27
twierdzą, że lotnicy przepowiedzieli własną śmierć. Niezwykle efektownym
elementem planowanego pokazu, który ćwiczyli w piątek, była kontrolowana
katastrofa myśliwca.
- Ludzie stojący na płycie lotniska zamarli z przerażenia, gdy z jednego
skrzydła samolotu zaczął się wydobywać dym. Potem pojawiły się błyski ognia, a
samolot zaczął lecieć w górę w dziwny sposób – dostał takiej nietypowej
rotacji. Potem zaczął spadać. Bezwładnie, jak kartka papieru – mówi Marian
Strudziński, fotoreporter zatrudniony w Wydziale Promocji Urzędu Miejskiego w
Radomiu.
W niedużej odległości od ziemi pilot samolotu wyrównał jednak lot i znów wzbił
się w powietrze. Był to ostatni element pokazu. Z nieoficjalnych źródeł
wiadomo, że opiekunowie białoruskich pilotów zapowiadali jeszcze większe
atrakcje – związane z pokazem symulowanej awarii myśliwca.
- Treningowy pokaz zrobił na mnie tak duże wrażenie, że w niedzielę w
pierwszej chwili nie zrobił na mnie wrażenia widok czarnego grzyba, który
unosił się nad lasem. Byłem przekonany, że jest to zaplanowany fragment lotu –
mówi Marian Strudziński.
źródło:
www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090902/AIRSHOW/248977069