Dodaj do ulubionych

Przypominam!Jak PIS zatrudniał!

06.09.09, 21:51
Magistrat się rozrasta
Magdalena Ciepielak
2007-01-18, ostatnia aktualizacja 2007-01-19 00:00
Urząd Miejski w Radomiu ma coraz więcej pracowników, już prawie 700.
W czwartek
na nowy etat zatrudniono zastępcę skarbnika miejskiego

Zastępcą skarbniczki Krystyny Dadej został Sławomir Szlachetko z
Poniatowej.
Stanowisko Szlachetki jest zupełnie nowe, dotąd skarbniczka zastępcy
nie miała.

- Zatrudnienie zastępcy skarbnika jest potrzebne - uważa prezydent
Andrzej
Kosztowniak. Chce, by znalazł się on w specjalnym zespole, który
będzie zabiegał
o fundusze unijne, przygotowywał wnioski. Pracę zespołu, który do
tej pory
zajmował się składaniem wniosków o pieniądze z UE, prezydent ocenia
krytycznie.

Od 18 grudnia 2006 r. magistrat zamieścił 14 ogłoszeń o naborze
pracowników.
Przyjmie do pracy dwie osoby do wydziału organizacyjnego, po jednej
do biura
kontroli i rewizji, wydziału zdrowia, wydziału spraw obywatelskich,
wydziału
komunikacji. Był też nabór na dyrektora wydziału edukacji, którym
został od
dawna spodziewany Leszek Pożyczka, wolny pozostaje też etat zastępcy
dyrektora
tego wydziału (Irmina Nowicka poszła na emeryturę).

W marcu ub.r. pisaliśmy, że radomski magistrat zatrudnia 674
pracowników, w tym
75 strażników miejskich. Według ówczesnego sekretarza miasta
Włodzimierza
Dłużewskiego urzędników przybywało, bo gmina dostaje ciągle nowe
zadania. Np. w
2005 r. z tego powodu zatrudniono 47 osób.

W Kielcach, do których najbardziej lubimy się porównywać, urząd
miejski
zatrudnia obecnie ok. 480 osób (bez straży miejskiej).

Czy nie uważa pan, że radomski magistrat za bardzo się rozrósł? -
zapytaliśmy
prezydenta Kosztowniaka. - Urzędników jest faktycznie bardzo dużo.
Na koniec
ubiegłego roku - prawie 700 osób [wraz z 72 pracownikami straży
miejskiej]. Ale
dyrektorzy niektórych wydziałów wciąż proszą mnie o dodatkowe etaty,
bo
twierdzą, że się nie wyrabiają z obowiązkami - mówi Kosztowniak.

Czy faktycznie w magistracie brakuje rąk do pracy, okaże się
niebawem. -
Zastanawiamy się nad strukturą organizacyjną urzędu - zapowiada
Rafał Czajkowski.
Obserwuj wątek
    • fuck_fuck_fuck Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! 06.09.09, 21:53
      Aktualności

      Praca po znajomości?
      2009-02-13

      Kazimierz Woźniak po raz kolejny zarzuca zatrudnianie w miejskich
      spółkach radnych i członków ich rodzin. Atak odpiera Jakub Kowalski.
      W tym starciu - cios za cios, a rykoszety biją między innymi w
      prezesa spółki Administrator i prezydenta miasta.


      Po raz kolejny radny Kazimierz Woźniak zwrócił uwagę na temat
      zatrudniania w miejskich instytucjach radnych i ich rodzin. Tym
      razem radnego Radomian Razem uderzyło obsadzenie radnego Roberta
      Fiszera w Miejskim Zarządzie Lokalami i fakt zatrudnienia ojców
      dwóch radnych: Jakuba Kowalskiego i Piotra Kotwickiego w spółce RTBS
      Administrator. - Zastanawiam się, jakie oni mają kwalifikacje. Tym
      bardziej, że podobno w ostatnim czasie zwolniono w Administratorze
      doświadczonych pracowników - powiedział Woźniak.
      Prezes Administratora Karol Frieman odpiera zarzuty. Dziś nie udało
      się nam spotkać z nim osobiście, ale prezes skomentował sprawę
      telefonicznie. Karol Frieman stwierdził, że w ostatnim czasie nie
      było zwolnień pracowników z długoletnim stażem pracy. Ojciec radnego
      Kowalskiego został zatrudniony na stanowisku inspektora do spraw
      elektrycznych jeszcze przed powołaniem Karola Friemana na stanowisko
      prezesa. Krzysztof Kowalski - jak zapewnił prezes Administratora -
      ma odpowiednie kwalifikacje i objął wolne stanowisko. Uprawnienia i
      doświadczenie ma także - zdaniem prezesa - ojciec radnego
      Kotwickiego, który zajął stanowisko po odchodzącym na emeryturę
      inspektorze do spraw budowlanych. Ale radny Kazimierz Woźniak uważa,
      że sprawa wcale nie jest jasna. Jednocześnie kilka pytań stawia
      prezydentowi: - Jakie są granice wytrzymałości? Czy to się dzieje za
      wiedzą, czy bez wiedzy prezydenta?
      Prezydent Radomia przyznaje, że wiedział o tych zatrudnieniach: -
      Uważam, że tacy ludzie mają prawo normalnie funkcjonować. Tym
      bardziej, że posiadają kwalifikacje i doświadczenie - powiedział
      Andrzej Kosztowniak. - Nie chcę tego oceniać. Być może poszczególni
      radni odniosą się do sytuacji radnego Woźniaka, czy kogokolwiek
      innego - dodał prezydent.
      I do sytuacji odniósł się - wywołany zresztą do tablicy przez
      Woźniaka - radny Jakub Kowalski, który wystosował do radomskich
      mediów list otwarty. W liście radny przypomniał między innymi,
      że "Kazimierz Woźniak od 31 grudnia 1996 r. do 17 października 2000
      r. zasiadał w radzie nadzorczej gminnej spółki Radpec. Od
      października 1998 r., kiedy został wybrany radnym do lipca 2000 r.
      pobierał jednocześnie dietę z tytułu wykonywania mandatu radnego i
      wynagrodzenie z tytułu członkostwa w radzie nadzorczej Radpecu".
      Kowalski wymienia także przykłady innych polityków, którzy
      znajdowali zatrudnienie w publicznych instytucjach.
      ***
      Po tych wzajemnych zarzutach trudno nie odnieść wrażenia, że
      niestety rację mają ci, którzy na różnych forach internetowych
      piszą, że w Radomiu pracę można znaleźć tylko mając znajomości. Z
      drugiej strony trudno odmówić prawa członkom rodzin polityków do
      zatrudnienia. W końcu to nie ich wina. Ale też takie sytuacje za
      każdym razem będą dawały szansę przeciwnikowi na zadanie ciosu. A w
      tym wypadku prawdopodobnie jeszcze kilka ciosów padnie.

    • fuck_fuck_fuck Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! 06.09.09, 21:55
      Bo wszyscy szwagrowie, to jedna rodzina
      Ireneusz Domański2008-07-03, ostatnia aktualizacja 2008-07-03 17:26


      Kolejny szwagier wiceprezydenta na posadę (03-07-08, 17:25) Jakie to
      szczęście, że Igor Marszałkiewicz nie ma siedmiu sióstr i z pięciu
      braci! Dla tylu szwagrów i szwagierek, bratanków i siostrzenic, gdy
      podrosną, to już by posad w magistracie i jego wszelkich spółkach
      pewnie nie znalazł. Trzeba by tworzyć nowe urzędy, agendy i ośrodki,
      a w nich nowe stanowiska, najlepiej dla specjalistów do spraw.

      Mówi się, że przykład idzie z góry. Nie zawsze jest on dobrze
      odczytywany przez zaufanych i gorliwych podwładnych. Szef
      Marszałkiewicza, prezydent Andrzej Kosztowniak, to przynajmniej
      wysłał swoją siostrę do Płocka w ramach wymiany kadr w radach
      nadzorczych gminnych spółek, czyli TPPR-u (Towarzystwa Przyjaźni
      Płocko-Radomskiej).

      A potem i jeden, i drugi oburzają się, gdy maturzyści piszą
      w "Gazecie", że po studiach tu nie wrócą, bo nie ma po co. Bo posady
      to tylko dzięki znajomościom i układom i dla sympatyków PiS. Tak nie
      jest?
    • fuck_fuck_fuck Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! 06.09.09, 21:55
      Kolejny szwagier wiceprezydenta na posadę
      Magdalena Ciepielak 2008-07-03, ostatnia aktualizacja 2008-07-03
      17:25

      Żadna radomska rodzina nie jest tak zaangażowana w pomyślny rozwój
      naszego miasta, jak rodzina wiceprezydenta Igora Marszałkiewicza

      Fot.Marcin Kucewicz /AG
      Igor Marszałkiewicz
      ZOBACZ TAKŻE
      Prorodzinna polityka PiS w radomskim magistracie (05-07-08, 01:00)
      Bo wszyscy szwagrowie, to jedna rodzina (03-07-08, 17:26) Po
      szwagrze, który szefuje kancelarii prezydenta, i teściu,
      zatrudnionym w ZUK, posada w miejskiej firmie szykuje się dla
      drugiego szwagra Marszałkiewicza - Roberta Pankowskiego.

      Miesiąc temu pisaliśmy, że Pankowski (PiS) stracił pracę w
      radomskiej delegaturze urzędu wojewódzkiego, gdy ekipę PiS-owską
      zastąpiła ekipa z PO i trwają poszukiwania dla niego posady w
      którejś z jednostek gminy. Szukali, szukali i dość szybko znaleźli.
      W Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Pankowski jest tam jedynym
      kandydatem na starszego referenta do spraw zasobów wodnych.



      Co będzie należało do obowiązków referenta do spraw zasobów wodnych?
      W ogłoszeniu na stronie internetowej MOSiR czytamy: "Opracowanie
      planu zagospodarowania i rozwoju ośrodka sportowo-rekreacyjnego
      zalewu Borki, opracowanie koncepcji pozyskiwania środków
      zewnętrznych związanych z inwestycjami z zakresu ochrony środowiska
      oraz rekreacji i turystyki, opracowanie założeń rozwoju funkcji
      rekreacyjnych zalewu Borki".

      Sprawy więc poważne, ale kandydatowi nie stawia się wysokiej
      poprzeczki. Powinien mieć średnie wykształcenie i co najmniej dwa
      lata pracy. Te warunki Pankowski akurat spełnia. Czy ma wyższe
      wykształcenie? - pytamy dyrektora MOSiR Piotra Kalinkowskiego. - Nie
      ma - odpowiada. Ale zachwala wiedzę Pankowskiego niezależnie od
      tego, czyim jest szwagrem. Twierdzi, że zna go od roku. Dał się
      poznać z dobrej strony przy okazji omawiania spraw dotyczących
      sportu czy inwestycji sportowych, np. boisk Orlik.

      Okazuje się też, że Pankowski, jeszcze kandydat na referenta, bo
      rozmowa kwalifikacyjna ma się odbyć w piątek, już zdążył się
      zadomowić w MOSiR. - Współpracuje z nami od półtora tygodnia. Było
      drobne zlecenie związane z inwestycjami, konkretnie z projektem
      budowlanym szatni - wyjaśnia Kalinkowski. Dodaje, że chciał w ten
      sposób sprawdzić kandydata. Zaznacza, że nie wie, czy Pankowski
      będzie docelowo zajmował się tym, co wynika z ogłoszenia o pracy. W
      MOSiR szykuje się bowiem wielka reorganizacja. - W związku z
      przejęciem obiektów sportowych przy ul. Struga 63 przybyło nam
      obowiązków i trzeba będzie zmienić strukturę organizacyjną ośrodka -
      mówi Kalinkowski.

      Nieoficjalnie mówi się, że na zastępcę dyrektora MOSiR awansuje
      sympatyzujący z PiS Wojciech Ścibor, który teraz zarządza miejskimi
      basenami. Kalinkowski nie chciał się wypowiadać na ten temat. Ścibor
      nie zaprzeczył, że "były takie przymiarki". Ale mówi się też, że
      partia rzuci go na Borki.

      magdalena.ciepielak@radom.agora.pl


      Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
    • fuck_fuck_fuck Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! 06.09.09, 21:56
      Szwagier został referentem
      mgd2008-07-28, ostatnia aktualizacja 2008-07-28 19:23

      Robert Pankowski, prywatnie szwagier zastępcy prezydenta Radomia
      Igora Marszałkiewicza został starszym referentem do spraw zasobów
      wodnych w MOSiR.
      Jak już pisaliśmy Pankowski był jedynym kandydatem na to stanowisko.
      Został zatrudniony, bo - jak przeczytać można na stronie
      internetowej MOSiR - "posiada wiedzę i umiejętności niezbędne do
      zajmowania stanowiska", co potwierdziła rozmowa kwalifikacyjna.

      Pankowski - jak przyznał dyrektor MOSiR Piotr Kalinkowski - nie ma
      wyższego wykształcenia, ale też w ogłoszeniu o naborze wymagano
      tylko średniego i ledwie dwuletniego stażu pracy. Tymczasem zakres
      obowiązków starszego referenta jest dość szeroki: ma opracować plan
      zagospodarowania i rozwoju ośrodka sportowo-rekreacyjnego zalewu
      Borki, a także "założeń rozwoju jego funkcji rekreacyjnych",
      przedstawić koncepcję pozyskiwania pieniędzy zewnętrznych na
      inwestycje MOSiR.



      Nowe zajęcie Pankowskiego akurat w firmie gminnej nie jest
      zaskoczeniem. Już kilka miesięcy temu pisaliśmy, że trwają
      poszukiwania pracy dla niego. W miejskich jednostkach, bo tu rządzi
      PiS, a Pankowski jest członkiem tej partii i prywatnie szwagrem
      Igora Marszałkiewicza, zastępcy prezydenta.

      Pankowski był inspektorem w radomskiej delegaturze urzędu
      wojewódzkiego pod kierownictwem PiS-owskiego wojewody. Zajmował się
      tam sprawami organizacyjnymi i BIP. Do delegatury przyszła ekipa PO
      i na początku 2008 r. stracił pracę.


      Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
    • fuck_fuck_fuck Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! 06.09.09, 21:57
      Radomsko-płocki kadrowy patent PiS
      Magdalena Ciepielak, Hubert Woźniak2008-03-10, ostatnia aktualizacja
      2008-03-10 19:07

      Prezydent Kosztowniak: - Nie mogę siostrze ograniczać pracy poza
      Radomiem, blokować samorozwój. Fot. Karol Piętek / Agencja Gazeta
      Co łączy Radom z Płockiem? Rządy PiS i rodziny wzajemnie ulokowane w
      radach nadzorczych miejskich spółek. Siostra prezydenta Radomia
      pracuje w Płocku. Żona wiceprezydenta Płocka i siostrzenica
      prezydenta - w Radomiu

      fot. Piotr Augustyniak / AG
      Wiceprezydent Kubera - Moja żona ma kwalifikacje do tego, by
      zasiadać w radach...W radach nadzorczych radomskich spółek są dwie
      płocczanki: w RTBS Administrator - Violetta Kulpa, w Rewitalizacji -
      Anna Kubera.

      Violetta Kulpa to bliska krewna prezydenta Płocka Mirosława
      Milewskiego, wieloletnia radna PiS, szefowa klubu w radzie miasta.



      Jak to się stało, że znalazła się w RTBS? Violetta Kulpa podkreśla,
      że posiada kwalifikacje - zdała egzamin państwowy.

      - Od wielu lat samorządowcy ze sobą współpracują. Taka praca w
      radach nadzorczych to forma konsultacji i wymiany doświadczeń -
      tłumaczy. - Na przykład projekt budowy stoku narciarskiego w Płocku
      podglądamy w Przemyślu, by popełnić jak najmniej błędów. Powołał
      mnie na to stanowisko prezydent Radomia, od niego zależy ocena mojej
      osoby, ale zapewniam, że starannie wykonuję wszystkie obowiązki -
      mówi Kulpa. I przypomina, że informacja o jej zasiadaniu w radzie
      nadzorczej w Radomiu nie była ukrywana, pojawiłaby się np. pod
      koniec kwietnia w jej oświadczeniu majątkowym.

      A związki rodzinne?

      - To moja wina? - odpowiada pytaniem.

      Moja żona jest fachowcem

      Anna Kubera to żona wiceprezydenta Płocka Piotra Kubery (także
      polityka PiS, choć wcześniej próbował sił w PD, PO i nawet w SLD).
      Wiceprezydent Kubera: - Moja żona ma kwalifikacje do tego, by
      zasiadać w radach nadzorczych. Jest radcą prawnym, przez siedem lat
      pracowała w Ministerstwie Skarbu w departamentach: zastępstwa
      procesowego, nadzoru właścicielskiego oraz instytucji finansowych.
      Jest wpisana na listę syndyków prowadzoną przez prezesa Sądu
      Okręgowego w Płocku i ma uprawnienia do prowadzenia procesów
      upadłościowych. Zasiadała w wielu radach nadzorczych, m.in. w radzie
      nadzorczej spółki Alwernia, przewodniczyła radzie nadzorczej
      Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Transportowego w Kielcach czy
      Bytomskich Zakładów Urządzeń Technicznych. Była nawet likwidatorem
      warszawskiego ZREMB-u - wylicza długo. I dodaje: - To zrozumiałe, że
      prezydent Radomia chce mieć fachowców w swoich radach nadzorczych.
      Pracuje w nich kilka osób, które w przeszłości zdobyły doświadczenie
      w Ministerstwie Skarbu i które znają moją żonę. Od jednego z takich
      kolegów otrzymała właśnie propozycję wejścia do rady nadzorczej
      spółki Rewitalizacja i ją przyjęła.

      Nie widzi pan w tym nic dziwnego? - Czy moja żona obsługi prawnej
      miejskiej spółki, mimo bardzo dobrych kwalifikacji, też nie mogłaby
      prowadzić? - odpiera Piotr Kubera. - Nie może być przecież tak, że
      zostanie wyłączona z życia miasta tylko dlatego, że nazywa się
      Kubera.

      Do spółek kierujemy najlepszych

      Prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak twierdzi, że nie zna powiązań
      rodzinnych członków rad nadzorczych. - Do rad naszych spółek staramy
      się kierować ludzi najlepszych, dlatego wkrótce będą zmiany -
      zaznacza.

      A jak się odbywa rekrutacja, że akurat członkami naszych rad są
      radna PiS i żona wiceprezydenta Płocka? - Osoby zasiadające w radach
      nadzorczych mają wszystkie potrzebne uprawnienia. Nie ma żadnych
      przeciwwskazań, żeby osoby z Płocka były członkami rad nadzorczych w
      spółkach w Radomiu. Jest to zgodne z prawem - tłumaczy rzeczniczka
      prezydenta Radomia Katarzyna Piechota.

      Moja siostra jest fachowcem

      Być może obecność płcczanek w radomskich radach to zbieg
      okoliczności, o którym prezydent Kosztowniak nie wiedział. Ale tak
      się składa, że Radom ma swoich przedstawicieli w radach nadzorczych
      spółek gminnych w Płocku. I na przykład w Miejskim Zakładzie
      Gospodarki Mieszkaniowej TBS sekretarzem rady jest od lipca 2007 r.
      Aneta Kosztowniak, siostra prezydenta Radomia.

      Czy to nie dziwny zbieg okoliczności? - Moja siostra ma uprawnienia,
      by być członkiem rady nadzorczej. Ma doktorat, pracuje na
      Politechnice Radomskiej i innych uczelniach. Jest naukowcem,
      finansistką, z jej wiedzy nieraz i ja korzystam, oczywiście
      nieodpłatnie - tłumaczy Andrzej Kosztowniak. Dodaje, że są przecież
      osobami dorosłymi i nie może siostrze "ograniczać pracy poza
      Radomiem, blokować samorozwój". - Mógłbym się zastanawiać, gdyby
      została członkiem rady nadzorczej w Radomiu. Wtedy ktoś mógłby
      powiedzieć, że mogę wpływać na pracę tej rady - komentuje prezydent
      Radomia.

      Niestety, nie udało się nam porozmawiać z prezydentem Płocka
      Mirosławem Milewskim, który jeszcze przez kilka dni będzie
      nieuchwytny.

      Członek rady nadzorczej zarabia od 0,8 do 0,9 średniej krajowej
      pensji, przewodniczący - średnią. W 2007 r. przeciętne wynagrodzenie
      w gospodarce wynosiło 2691 zł.

      magdalena.ciepielak@radom.agora.pl

      hubert.wozniak@plock.agora.pl


      Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
    • fuck_fuck_fuck Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! 06.09.09, 21:58
      Karuzela kadrowa z polityką w tle
      Magdalena Ciepielak, Agnieszka Kępka2008-06-02, ostatnia
      aktualizacja 2008-06-02 18:39

      PO zajmuje stanowiska piastowane dotąd przez działaczy PiS. Ci
      ostatni szukają pracy u swoich, w mieście

      Fot. Karol Piętek / Agencja Gazeta
      Wójcikowie mają już nowe posadyI tak pracę w Radkomie ma od
      poniedziałku szef PiS w Radomiu i przewodniczący rady miejskiej
      Dariusz Wójcik. Zajmuje zupełnie nowe stanowisko - pełnomocnika
      zarządu do spraw organizacji i rozwoju. Podlegają mu kadry,
      zamówienia publiczne, radcy prawni, sprawy windykacji długów.

      Jest dla męża



      Co prawda w Radkomie jest już dyrektor zarządzający, ale jak
      twierdzi wiceprezes Adam Suliga, on ma w obowiązkach bieżące
      zarządzanie firmą. A Wójcik ma m.in. rozwiązywać problemy spółki, bo
      na pewno oddanie Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych wszystkich
      ich nie rozwiąże. - Szczerze mówiąc, wiążę duże nadzieje z osobą
      pana Wójcika. Ma kwalifikacje i kompetencje, by zajmować to
      stanowisko - dodaje Suliga.

      Wójcik podkreśla, że jest absolwentem Prywatnej Wyższej Szkoły
      Ochrony Środowiska w Radomiu, zrobił też studia podyplomowe:
      zarządzanie przedsiębiorstwem w warunkach UE, kurs: logistyczne
      zarządzanie przedsiębiorstwem i zapasami. 20 lat pracował w
      Altadisie, przez ostatni rok w radomskim PKS był pełnomocnikiem
      zarządcy do spraw rozwoju i marketingu. Gdy PiS-owskiego wojewodę
      zastąpił Jacek Kozłowski z PO, zmieniła się i rada nadzorcza, i
      zarządca PKS (oficjalnie Robert Dasiewicz odszedł za porozumieniem
      stron). Szefem w PKS został Leszek Ruszczyk, radny Sejmiku z PO,
      były dyrektor wydziału w magistracie.

      Niedawno wojewoda upublicznił porozumienie, jakie Dasiewicz tuż
      przed odwołaniem zawarł z Wójcikiem - miał odejść z pracy z końcem
      maja i dostać sześciomiesięczną odprawę. Wojewoda kwestionuje ten
      dokument. Wczoraj Wójcik w towarzystwie posła PiS Krzysztofa Sońty
      poszedł do Ruszczyka po świadectwo pracy. - Usłyszałem, że go na
      razie nie dostanę, bo wojewoda czeka jeszcze na opinię prawną, gdyż
      chce unieważnić moje porozumienie o odejściu z PKS. Na wydanie
      świadectwa pracy jest siedem dni, będę czekał, a potem nie wykluczam
      skorzystania z drogi prawnej - zaznacza Wójcik. I dodaje: Jeśli pan
      Ruszczyk widzi współpracę ze mną w PKS, to jestem gotów do rozmów.

      Jest dla żony

      Pracę w podległym prezydentowi Radomskim Ośrodku Doskonalenia
      Nauczycieli znalazła w ostatnich dniach żona szefa PiS Edyta Wójcik.
      Była dyrektorką delegatury kuratorium, stanowisko straciła, gdy
      kuratorem został związany z PO Karol Semik. Od 26 maja Wójcik jest
      nauczycielem doradcą metodycznym (do sierpnia 2010). Mówi się
      jednak, że w bliskiej perspektywie może awansować. Nieoczekiwanie,
      po siedmiu latach dyrektorowania odchodzi bowiem z RODoN-u Janusz
      Cichy. - Dostałem propozycję od organu założycielskiego, czyli
      miasta, przejścia do mojej macierzystej szkoły, Zespołu Szkół
      Spożywczych i Hotelarskich, na stanowisko zastępcy dyrektora i
      metodyka i przyjąłem ją - mówi Janusz Cichy. Szefem RODoN-u będzie
      do końca sierpnia.

      Etatu Wójcik wcześniej w RODoN-ie nie było. Podobnie jak i zastępcy
      dyrektora, którym został w lutym Sławomir Adamiec. Adamiec był
      dyrektorem PSP nr 32, pracował w Ministerstwie Edukacji Narodowej,
      jako dyrektor departamentu współpracy międzynarodowej, kiedy
      ministrem był Roman Giertych. Zasłynął listem do Międzynarodówki
      Edukacyjnej, w którym pisał m.in. że "Promocja homoseksualizmu godzi
      w podstawy moralności chrześcijańskiej. Godząc w moralność narodu,
      godzi w fundament państwa polskiego". Z kolei o ZNP Adamiec pisał
      również do Międzynarodówki Edukacyjnej, że do 1989 r. Związek
      był "satelitą partii komunistycznej" i że "poprzednie rządy
      wspierane przez ZNP umożliwiły rozwój przemocy w szkole na
      niespotykaną skalę".

      Po co nowe etaty w ośrodku? - Zakres działalności RODoN-u jest
      bardzo duży. W Radomiu jest 101 placówek oświatowych, które
      korzystają z ośrodka w zakresie pomocy nauczycielom - tłumaczy
      Katarzyna Piechota, rzeczniczka prezydenta miasta.

      Jak się to robi, że nagle ktoś rezygnuje z dobrej posady? Wmawia się
      mu, że się nie nadaje? - Na niektórych to faktycznie działa - mówi
      nam jeden z urzędników. Kilka miesięcy temu wiele osób zdziwiła
      nagła rezygnacja ze stanowiska wiceprezesa do spraw technicznych
      Radpecu Marka Ratuszyńskiego. Ratuszyński miał opinię fachowca, ale
      był też kojarzony z lewicą. Zaraz po jego odejściu do zarządu spółki
      wszedł Jan Mazurkiewicz, były starosta zwoleński z ramienia PiS.
      Mazurkiewicz nie ma wykształcenia technicznego, a w Radpecu jest już
      wiceprezes do spraw ekonomicznych. Mazurkiewicz został wiceprezesem
      do spraw rozwoju, którego wcześniej nie było. A sprawy techniczne
      podlegają prezesowi.

      A dla szwagra?

      Trwają też w mieście poszukiwania odpowiedniego stanowiska dla
      młodego działacza PiS Roberta Pankowskiego, drugiego szwagra
      wiceprezydenta Igora Marszałkiewicza (pierwszy jest szefem
      kancelarii prezydenta). Pankowski pracował w delegaturze urzędu
      wojewódzkiego, ale kiedy PiS zastąpiła tam PO, został zwolniony.
      Najpierw, w styczniu, "poleciał" jednak PiS-owski szef delegatury
      Maciej Kosowski. Ale w maju wygrał konkurs na zastępcę dyrektora
      Miejskiego Zarządu Lokalami. Kosowski twierdzi, że ma uprawnienia
      zarządcy nieruchomościami i odpowiednie doświadczenie. Stanowiska
      zastępcy dyrektora do tej pory w MZL nie było.

      listy@radom.agora.pl


      Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
    • fuck_fuck_fuck Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! 06.09.09, 22:01
      Radosław Witkowski - blog nie tylko polityczny Blog > Komentarze do
      wpisu

      Zmiany w RADPEC-u. Nowa mutacja TPPR?
      Prezes RADPEC-u Zbigniew Latek i wiceprezes Gustaw Korwin zostaną
      odwołani ze swoich stanowisk już na najbliższym posiedzeniu rady
      nadzorczej spółki, która zbierze się w przyszły wtorek. Zastąpią
      ich „importowani” prezesi ze Skarżyska-Kamiennej i Skierniewic. Tak
      wynika z nieoficjalnych, ale sprawdzonych, informacji.
      O „importowaniu” fachowców do miejskich spółek głośno było w
      ubiegłym roku. Żartowano wtedy, że władze Radomia reaktywowały TPPR.
      Co prawda nie jako Towarzystwo Przyjaźni Polsko Radzieckiej, a tylko
      płocko-radomskiej, ale liczy się inicjatywa. Dla przypomnienia tekst
      Magdaleny Ciepielak i Huberta Woźniaka z Gazety Wyborczej
      miasta.gazeta.pl/radom/1,48201,5009195.html Teraz współpraca
      ma przekroczyć granice województw. Prawdopodobnie RADPEC-em
      zarządzać będą „importowani” fachowcy ze Skarżyska i Skierniewic.
      Jedno się nie zmienia – w tych miastach także rządzi PiS. Ciekawe,
      czy również w drugą stronę powędrują radomscy fachowcy, jak miało to
      miejsce w przypadku współpracy radomsko-płockiej? Jedno jest pewne.
      Będę bacznie przyglądał się, jak ewentualne zmiany w zarządzie
      wpłyną na kondycję RADPEC-u.


    • Gość: Ja Re: Przypominam!Jak PIS zatrudniał! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.09, 07:55
      Bardzo dobre podsumowanie realizacji programu radomskiego PiSuaru. Co ciekawe, mimo ze wątek wisi już na Forum od wczoraj, żaden z dyżurnych obszczekiwaczy pisowskich nie dał głosu i nie nawymyślał autorowi od czerwonych szmat, POparańców, Żydów, kochających inaczej, komunistów, esbeków, ubowców, debili, kretynów etcetera. Znaczy się jest coś na rzeczy w tym układzie rodzinno towarzyskim. Rzec by można, że to norma, zatrudnianie rodzinki, bo gdzieżby taki sekretarz Miasta miał pracować, nadal w szpitalu w charakterze pracownika fizycznego ? Sądzę, że na tym właśnie polega genetyczny patriotyzm o którym mówił p. poseł Suski i spełnienie obietnic, że w Radomiu pod władzą PiS ludziom będzie żyło się lepiej. Swoim ludziom oczywiście. Bo wszyscy w Urzedzie, to jedna rodzina.... Z drugiej strony to czego można oczekiwać, że p. Prezydent zatrudni ludzi PO ?
        • sono_andrzej Re: Przypominam jak PO i Kopacz zatrudniają 27.12.09, 21:52
          PIS daje pracę, ale niestety tylko swoim. Trzeba wykazać tzw.
          więzy krwi i już można śmiało ruszać do pracy.


          Dlaczego w Radomiu nie ma inwestorów? Bo na razie PIS ich nie
          potrzebuje, póki co swojaki same sobie dają radę. A reszta się nie
          liczy.

          Dla mnie idealnym wręcz absurdalnym przykładem jest MZDiK, który
          ma TRZECH dyrektorów
          , a przykładowo osób odpowiedzialnych za
          zieleń w pasie drogowych na cały Radom jest słownie: JEDNA
          • mlodyradomianin Re: Przypominam jak PO i Kopacz zatrudniają 27.12.09, 22:03
            A i tak cały urząd pójdzie do urn w listopadzie 2010 r. i nie zagłosuje na PiS
            do Rady Miejskiej czy Pana Kosztowniaka na Prezydenta a poprze w wyborach ludzi
            Radomian Razem i SLD bo to ich jest najwięcej na Kilińskiego.PiS obsadził od
            góry do dołu miejskie spółki ale spokojnie po 1990r. w Radomiu wszyscy
            Prezydenci właśnie m.in przez to przegrywali wybory tak będzie i w 2010r. i nie
            pomoże PiS ani niewykształcony elektorat co pójdzie do urn ani poparcie
            kosciółkowych hierarchów władza w Radomiu się zmieni i to mocno w 2010r.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka