Dodaj do ulubionych

wątek podnoszący na duchu :)

14.10.05, 14:33
Witajcie,
Nieraz w trudnych życiowych momentach szukamy pomocy u wróżek. Dajmy na to,
że słyszymy bardzo dobrą przepowiednię. I nieraz jest tak, że nawet jeśli ta
przepowiednia brzmi bardzo wiarygodnie, nawet jeśli została potwierdzona
przez inna wróżącą osobę, zaczynamy się zastanawiać, myśleć, wątpić. Spełni
się? Nie spełni? A może to wszystko tylko moje projekcje, nadzieje,
złudzenia?
Zwłaszcza, gdy wróżka wyznaczyła dłuższy okres na spełnienie wróżby, wtedy
szczególnie trudno jest spokojnie czekać i nie zwątpić. A wiadomo, jak wiele
może zdziałać pozytywne nastawienie i jak wiele mogą zepsuć bezustanne
wątpliwości.
Pomyślałam więc sobie, że może by stworzyć wątek który podniósłby na duchu
osoby czekające na efekt dobrej wróżby? Proszę, jeśli macie dobre
doświadczenia z wróżbami które się spełniły, jeśli macie swoje własne
historie związane z wizytami u wróżek, z trafnymi przepowiedniami, cokolwiek
co dodałoby wiary tym, którzy jeszcze czekają :) - piszcie. Może to podniesie
na duchu osoby w takiej sytuacji jak ja teraz - czekające, które strasznie
chcą wierzyć, ale niecierpliwią się i wątpią. Piszcie o konkretach, o tym co
się rzeczywiście spełniło, i jak to było. Co Wy na to?
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
      • nuria1 Re: wątek podnoszący na duchu :) 14.10.05, 15:11
        Deja.vu,
        alez ja o tym wiem :) ! Tyle tylko że czasami zrobić można bardzo niewiele w
        konkretnej sprawie - w konkretnej sprawie, zaznaczam, nie w życiu ogólnie. (a w
        dodatku częścią wróżby było stanowcze zdanie: "teraz proszę nic nie robić!")

        Moje pytanie, zdaje mi się, było całkiem niewinne - na pewno są osoby które
        mają swoje pozytywne doświadczenia z wróżkami i wróżbami, i na pewno ciekawie
        byłoby poczytać takie historie. Jeśli ktoś zechce coś takiego napisać,
        świetnie. Jeśli nie - cóż, trudno.

        Pytasz co wybieram? Wybieram aktywne życie i pracę nad sobą, oczywiście, nie
        miałam na myśli nigdy siedzenia z założonymi rękami. Ale jeśli już się zaufało
        wróżce, jeśli się na coś czeka, to czasami dobrze by było dostać jakieś
        potwierdzenie i podreperować sobie wiarę i siły PODCZAS pracy nad sobą. Ot tak,
        dla podniesienia na duchu, jak w tytule wątku. Bo czasami nawet najodporniejsi
        i najbardziej aktywni te siły tracą.
        To chyba nic złego, poprosić by inni podzielili się doświadczeniami? Jeżeli te
        doświadczenia są pozytywne?
        • deja.vu Re: wątek podnoszący na duchu :) 14.10.05, 17:06
          > to czasami dobrze by było dostać jakieś
          > potwierdzenie i podreperować sobie wiarę i siły PODCZAS pracy nad sobą. Ot
          tak.

          Zgadza sie :) i ja to rozumiem. Polecam podnoszenie sobie wibracji, a najlepiej
          na takie 'dolegliwosci' dzialaja wspolne spotkania ludzi o podobnych postawach,
          przemysleniach, celach itp. Sam z tego korzystam na comiesiecznych spotkaniach
          Reikowcow w W-wie i buzia mi sie usmiecha od ucha do ucha zawsze po czyms
          takim ;) Ze juz nie wspomne o rozwijaniu zainteresowan na bazie doswiadczen
          innych :)

          W kazdym razie ja CIE PODTRZYMUJE NINIEJSZYM NA DUCHU :)

          Pzdr
          DejaVu

          • marlena.skrabulska Re: wątek podnoszący na duchu :) 14.10.05, 19:38
            deja.vu napisał:

            > > to czasami dobrze by było dostać jakieś
            > > potwierdzenie i podreperować sobie wiarę i siły PODCZAS pracy nad sobą. O
            > t
            > tak.
            >
            > Zgadza sie :) i ja to rozumiem. Polecam podnoszenie sobie wibracji, a najlepiej
            >
            > na takie 'dolegliwosci' dzialaja wspolne spotkania ludzi o podobnych postawach,
            >
            > przemysleniach, celach itp. Sam z tego korzystam na comiesiecznych spotkaniach
            > Reikowcow w W-wie i buzia mi sie usmiecha od ucha do ucha zawsze po czyms
            > takim ;) Ze juz nie wspomne o rozwijaniu zainteresowan na bazie doswiadczen
            > innych :)
            >
            > W kazdym razie ja CIE PODTRZYMUJE NINIEJSZYM NA DUCHU :)
            >
            > Pzdr
            > DejaVu


            Mam pytanie co do spotkań, to tradycyjne Usui Shiki Ryoho?

            >
              • marlena.skrabulska Re: wątek podnoszący na duchu :) 15.10.05, 09:12
                deja.vu napisał:

                > > Mam pytanie co do spotkań, to tradycyjne Usui Shiki Ryoho?
                >
                > :) Jasne! :)
                > Pzdr
                > Piotr


                To dobrze, jeśli to spotkania otwarte, może się skuszę w wolnym czasie...:)
                A co sądzisz o Reiki Tybetańskim, Karuna, Tera Mai czy innych, bardzo licznych , że tak powiem gałęziach, które ponoć mają swoją podstawę w tradycyjnym według Usui ?
                • deja.vu Reiki - slow kilka 15.10.05, 10:53
                  Jak na razie moje smutne obserwacje sa takie, ze Reiki stalo sie dla niektorych
                  pomyslem na latwe zarabianie pieniedzy, a niewiele ma wspolnego z nauka i
                  praktyka. Ta teze potwierdza chocby przypadek, kiedy zglosil sie do nas -
                  UWAGA - jeden z mistrzow Reiki linii ktora wymienilas, z prosba o pomoc bo ktos
                  rzucil na niego klatwe i faktycznie ledwo juz zipal. Po GODZINIE PRACY bylo juz
                  po wszystkim i ma sie dobrze. Az sie wierzyc nie chce ze sam nie umial sobie
                  poradzic!!! Pozostaje kac psychiczny ze ta jednosta wciaz pracowicie inicjuje
                  innych mimo, ze moim zdaniem jest niekompetentna w temacie. Ale tak jest
                  jesli 'mistrzostwo' mozna kupic za 3-4 tysiace zlotych nie bedac na to
                  przygotowanym ani energetycznie, ani psychicznie, ani duchowo. Znam wiele osob,
                  ktore dopiero po kilkukrotnych zalamaniach zdrowotnych i nerwowych u
                  przygodnych mistrzow 'z ulicy' trafiali na tradycyjne R. i wreszcie sie
                  pozbierali ;)
                  Z drugiej jednak strony slyszalem o mistrzach, ktorzy pomimo, ze nie pochodza z
                  tradycyjnego Usui Shiki Ryoho w linii bezposredniej do Phyllis Lei Furumoto sa
                  fantastycznymi nauczycielami bo mistrzostwo Reiki jest, powiedzialbym,
                  naturalnym uzupelnieniem ich rozwoju duchowego :)
                  Tak wiec chyba jak zwykle :) Wszelkie uogolnianie jest niewlasciwe ;) a kazdy
                  trafia na takiego mistrza na jakiego zasluguje :)

                  A Ty co sadzisz?
                  Pzdr
                  Piotr
                  • marlena.skrabulska Re: Reiki - slow kilka 15.10.05, 14:38
                    Jest w tym wiele prawdy, wszystko zależy od Mistrza. Mnie też zdarzyło się zbłądzić, co uwierało mnie straszliwie.. Czułam, że cos jest nie tak i miałam wrażenie, że osoba inicjująca nie zdaje sobie do końca sprawy z tego co robi i jakimi symbolami operuje...
                    Po jakims czasie wróciłam jak syn marnotrawny do swojej Mistrzyni, by zainicjować się tak, jak Pan Bóg przykazał :)
                    Niemniej uważam, że w systemach Reiki jest wielki bałagan przez co rzeczywiście wielu ludzi po prostu błądzi.. Niestety to przekłada się na ich jakość życia..

                    Uchylisz mi rąbka tajemnicy na priv skąd pochodzi Twoja linia przekazu i gdzie odbywają sie takie spotkania?

                    Pozdrawiam
          • nuria1 Re: wątek podnoszący na duchu :) 17.10.05, 11:51
            DejaVu,
            ogromnie dziękuję wobec tego za to podtrzymanie na duchu :) To miłe.
            Widzę, że założony przeze mnie wątek zboczył trochę z tematu... Szkoda, miałam
            ochotę na takie gawędziarskie opowieści na temat różnych doświadczeń z
            wróżbami. Może jednak?
    • zabolina Re: wątek podnoszący na duchu :) 17.10.05, 20:27
      Witam:)
      Pomysł na wątek bardzo fajny, chociaż pewnie więcej znajdzie się tych
      oczekujacych (jak ja:) niż chętnych do podzielenia się doświadczeniami:P
      Mnie dwie wróżki przepowiedziały to samo, nawet zgodnie określiły czas. Można
      powiedzieć, że mam czas do końca roku, tylko czasami tak cholernie trudno być
      optymistą...
      Jak sobie radzicie z wątpliwościami i wahaniami nastrojów?:)
      • nuria1 Re: wątek podnoszący na duchu :) 18.10.05, 08:58
        Zabolina, mam tak samo :) Też dwie identyczne wróżby, dwa identyczne określenia
        czasu, też mniej więcej do końca roku... z możliwością, że trochę to jeszcze
        się przeciągnie, tj. do stycznia-lutego. I masz rację, czasami cholernie trudno
        zachować optymizm, pomimo wszystko.
        Jak sobie radzę? Staram się już nie czekać, zajmuję się sobą, a co ma być to
        będzie.
        A co do sprawdzalności wróżb, to mam jeden przykład w najbliższym otoczeniu -
        mojej mamie, młodej jeszcze wtedy dziewczynie, sprawdziło się wszystko co do
        szczegółu, włącznie z trzecim dzieckiem (czyli mną), w które moja mama nie
        wierzyła śmiejąc się z wróżki, a urodziło się po wielu latach przerwy i okazało
        się że późno bo późno, ale wróżba sprawdziła się jednak do końca.
        Dawajcie więcej takich historii! :)
    • dori7 Re: wątek podnoszący na duchu :) 18.10.05, 00:25
      Moj ukochany przyklad wrozby, ktora bardzo komus pomogla: pewien pan, astrolog -
      niestety juz niezyjacy, wspanialy czlowiek - stawial horoskop zakochanej w
      muzyce, ale zupelnie zalamanej mlodej pianistce, ktora wszyscy bardzo wazni
      krajowi krytycy skreslali, nie dajac absolutnie zadnych szans na kariere; ow pan
      przekonal dziewczyne, ze ma zacisnac zeby i dalej robic swoje, a przyjdzie w
      koncu wielki, zapisany w gwiazdach sukces. I dziewczyna zacisnela zeby, robila
      dalej swoje, a w koncu objechala z koncertami pol swiata. Ponoc gdyby nie ten
      horoskop - zrezygnowalaby...
      • dori7 Re: wątek podnoszący na duchu :) 18.10.05, 00:32
        Gwoli scislosci: nazwalam ten horoskop wrozba, heh, bo mam maly problem
        terminologiczny - tak do konca to nie byl horoskop, bo w zapewnieniu o sukcesie
        bylo wiecej niezachwianej wiary astrologa w wielki talent i pracowitosc
        pytajacej niz astrologii :D

        Sciskam cieplutko wszystkie czekajace na pomyslne wiatry forumowiczki :))
    • inga2 Re: wątek podnoszący na duchu :) 23.10.05, 20:04
      Kiedy mialam siedemnascie lat udalam sie z kolezankami do starej cyganki
      oczywiscie do domu.O jej isnieniu oraz ,ze jej wrozby sie spelniaja
      dowiedzialam sie od mamy mojej kolezanki.Przepowiedziala mi,ze przyszlego meza
      znam i ze mieszka tak blisko ze moge rzucic kamieniem.Oczywiscie wywrozyla
      mi ,ze bede miala dwoje dzieci.Najpierw urodze syna ,a potem corke. i ze
      zmienie miejsce zamieszkania.Wszystko mi sie sprawdzilo ,meza mam z sasiedniego
      bloku,rzeczywiscie go znalam,ale nawet go nie bralam pod uwage jako kandydata
      na meza.Mam tez dwoje dzieci(corke i syna),oraz zmienilam miejsce
      zamieszkania.Jakby zyla ta cyganka napewno poszlabym do niej powrozyc.Ona
      naprawde dobrze przepowiadala przyszlosc.Potrafila nawet ostrzec przed
      zlem.Brala bardzo mala zaplate,symboliczna.Jak ktos nie mial to tez za darmo
      powrozyla.Teraz wrozki biora bardzo duzo,(moze nie wszystkie)Nie kazdego stac
      na tak droga przepowiednie.Pozdrawiam
    • eagle_eye Re: wątek podnoszący na duchu :) 27.11.05, 23:18
      Czytajac ten watek miesiac temu tez bylam jedna z tych osob oczekujacych na
      spelnienie sie czegos tam. Dawno dawno temu wrozka przepowiedziala mi cos
      fajnego, co mialo sie niby zdarzyc w niedlugim czasie, ale zdarzylo sie dopiero
      w tym miesiacu. Wlasciwie to juz nawet troche zwatpilam, ze w moim zyciu
      mogloby sie cokolwiek zmienic na lepsze, ale w koncu jednak cos mi wreszcie
      wyszlo :)
      • nuria1 Re: wątek podnoszący na duchu :) 28.11.05, 09:53
        Dzięki że o tym napisałaś i bardzo się cieszę, że Ci się spełniło :)

        Ja ciągle czekam - w odpowiedzi do któregoś z wątkow p. Marlena napisała, że
        jeśli tarot się przy czymś upiera i wciąż pokazuje to samo, to znaczy że
        najprawdopodobniej tak będzie, i że warto czekać. U mnie się właśnie upiera :)
        I oby miał rację.
        • rajka_08 Re: wątek podnoszący na duchu :) 03.01.06, 22:14
          ja tez niestety otrzymalam ostatnio wróżbe, ze muszę czekać a wszystko ułoży
          się dobrze......ale to jest takie trudne :( mam nadzieję, że wszystkim, którzy
          czekają na urzeczywistnienie sie pozytywnej wróżby, sprawdzi się ona.
          pozdrawiam :)
      • nuria1 Re: wątek podnoszący na duchu :) 06.01.06, 11:09
        No to widzę, że nie ja jedna nadal czekam.
        Szkoda, że nie odzywa się nikt, kto się doczekał... Może nie ma takich osób?
        Może jednak wróżby, nawet te najpomyślniejsze, nawet jeśli działamy energicznie
        by się spełniły... nie mają szans się spełnić?
        Może dobre wróżby są tylko po to, by nas pocieszyć i w ten sposób pomóc
        przetrwać do jakiegoś pomyślnego zwrotu w życiu, a jeśli taki zwrot nie
        nastąpi, to cóż, już nasz problem.
        No nic, pozdrawiam wszystkich czekających, może jednak się spełni.
        • rajka_08 Re: wątek podnoszący na duchu :) 08.01.06, 09:54
          no ja im dłużej czekam tym bardziej widzę, ze nic się nie zmieni. Aż sama się
          dziwię, że wyszła taka niewiarygodna wróżba ( a byłam u Pani Wróżki, której
          wróżby się sprawdzają) Powinnam wierzyć że sie spełni, ale jak moge wierzyc
          skoro wszystko ciagle zmierza w innym kierunku.
          Ale mam przykład mojej siostry, której wróżba spełniła się po ok. 7 m-cach
          czekania albo nawet dłużej - sama już nie pamiętam - i teraz jest szczęśliwa,
          tak jak zapowiedziała jej ta wróżka.
        • anula52 Re: wątek podnoszący na duchu :) 17.01.06, 15:19
          ja też czekam. byłam u znajomej wróżki rok temu i jak na razie sprawdziła mi
          się tylko 1 "przepowiednia" :( (mojej siostrze prawie wszystko i szwagierce
          też) Czekam niecierpliwie, bo ponoć dobre rzeczy mają mi się przytrafić ;) a ja
          jestem już psychicznie chyba wrakiem i dlatego tak bardzo na to czekam :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka