szwedka_kredka
10.07.06, 10:55
Cześć wszystkim,
To mój premierowy post, forum odkryłam niedawno - witam zatem serdecznie.
Miałam dziś ciekawy sen (nawet przestałam żałować, że nie wstałam
wcześniej ;).
Śniło mi się, że szykowałam się do ślubu z moim aktualnym mężem. Rzecz dzieje
się w moim rodzinnym domu, jest babcia, która mnie wychowywała i doorej
jestem bardzo przywiązana. Stoję przedość dużym lustrem, które ukazuje całą
sylwetkę i przymierzam zielony (!! - nie lubię tego koloru!) kostium
skłądający się z krótkiej spódniczki i żakietu. Kostium jest nieco za duży,
marszczy się, spódnica odstaje, odwracam się tyłem i wygłaszzam uwagę, że mam
za grube łydki (zwłaszcza, że są obleczone w białe rajstopy ;).
Nagle przymierzam długą suknię w jaskrawe (znowu przewaga zielonego),
wręcz "psychodeliczne" wzory. Suknia też mi się za bardzo nie podoba, jest
raczej wieczorowa niż ślubna, ale jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż
kostium. Rzecz odbywa się w nieco nerwowej atmosferze, za kilka godzin ma być
ten ślub (ja wiem w śnie, że to jest już mój mąż), a ja nie mam dodatków -
butów, bielizny. W śnie myślę sobie, że ta sukienka byłaby do zaakceptowania,
gdybym miala dobrane wcześniej dodatki.
Dawno żaden sen mnie tak nie zaintrygował, dlatego proszę o jakieś wskazówki.
Pozdrowienia!