uhu_an
12.02.07, 23:30
Sniło mi się, że jest zima. to chyba była warszawa, ale jakby obrzeża(klimat
niemalże wiejski).idę drogą. czegoś/kogoś szukam. ogólnie jest pusto. na
drodze jestem właściwie tylko ja. przebijam się przez śnieg. po jednej i
drugiej strony drogi stoja domy, ale są luźno rozstawione.-zwykłe domki.
gdzieś tam psy szczekają. Dochodzę nagle do tabliczki oznaczającej koniec
warszawy(a pod nią była podobna ale z inną nazwą miejscowości). dochodzę do
samej tabliczki, a potem wracam. Kogos spotykam, i ta osoba mówi, że tego
czegoś/kogoś nie ma-nie pamietam czego szukałam.
Ten sam sen. jestem w domu. dom jest pusty jakby czekał na umeblowanie. biale
sciany itd. siedzę na krześle pod scianą. przez przeciwległe okna widzę drugi
dom, a wlasciwie jego wnętrze(był baaaardzo blisko)niemalże wchodził do
mojego. sciany były pomalowane na cieply kolor, jakies obrazki. to chyba byl
zamieszkany dom. nie wiem, czy"sąsiedzi" wiedzieli o moim istnieniu.Bylam
ciekawa jak wygląda w srodku.
potem jest jakby przyjęcie w moim domu. jest wieczór. dużo osób i wogóle. ale
ja nie wiem czemu wychodzę na podwórze spoglądam na teren wokół-samochody
znajomych. jest noc. spoglądam wysoko na góry.
i to chyba koniec. Czy ktos mógłby mi podpowiedziec o co chodzi? zwłascza w
tej koncowej częsci z przyjeciem. dzieki. uhu.