szalicja
09.07.07, 10:39
Nie wiem, czy to dobre miejsce na ten temat, ale pojęcia nie mam gdzie z
tym "uderzyć".
Dziś w nocy jakoś tak się obudziłam, może to psiór mnie obudził, może
chrapnął czy coś. W każdym razie obudziłam się i zobaczyłąm coś a raczej
kogoś - mojego 2-letniego synka. Ale nie był materialny. Wyglądało to tak,
jakby stał nad mężem tak obok, jakby miał tą swoję zabawkę w rekach i
przyszedł się bawić. Dziwne to bo widziałam ten mały łepeczek blond i
bluzeczkę w paski. Odwrócił się i poszedł i zniknal. Poleciałam do jego
sypialni rzeby sprawdzić , bo odrazu myśł, że umarł. Ale spał sobie
normalnie. Potem jeszcze w nocy raz wstałam i sprawdzałam i normalnie
oddychał. POtem zaczęłam się zastanawiać, że to jakaś halucynacja, zwid,
jakieś zmyłka optyczna. Przecież w nocy czasem wszystko wydaje się być inne.
Ale czemu, jak to zobaczyłam, odrazu zobaczyłam w tym swoje dziecko? Odszedł
i rozmył się. Nie mogłam potem spać. Podnosiłam się i patrzyłam w to miejsce
i nic. Teraz wydaje mi się to takie nierealne, ale tak było. Nie robię sobie
jaj i nie jestem wariatką. Wierzę w zjawiska nadprzyrodzone ale myśl, że moje
dziecko zrobiło sobie nocną wyczieczkę bez ciała jest poprostu przerażająca.
Czy ktoś z Was ma takie doświadczenie albo może mi coś na to odpowiedzieć?