Dodaj do ulubionych

7-latek do sądu bo jest niegrzeczny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 20:55
Ale błyskotliwa wypowiedź z kuratorium. Pozazdrościć intelektu i pomysłu na
rozwiązanie problemu. Ta pani z kuratorium pomogła i szkole i rodzicom -
hihihi.To znaczy nic nie zrobiła, zresztą to nic nowego.
Obserwuj wątek
    • Gość: obserwator Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.ostnet.pl 28.10.09, 21:56
      Przeczytałem cały artykuł o 7-latku i mam mieszane odczucie.Moim zdaniem to
      rodziców wina bo tak wychowali swoją pociechę że za kilka lat będą na niego
      płakać ale będzie za późno na zmiany w wychowaniu.Może kiedyś przypomną sobie że
      dziecku trzeba było twardej ręki ,a przykładów swojego postępowania niech
      szukają w poprawczakach.
      • maruda.r Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 02:23
        Gość portalu: obserwator napisał(a):

        > Przeczytałem cały artykuł o 7-latku i mam mieszane odczucie.Moim zdaniem to
        > rodziców wina bo tak wychowali swoją pociechę że za kilka lat będą na niego
        > płakać ale będzie za późno na zmiany w wychowaniu.Może kiedyś przypomną sobie ż
        > e
        > dziecku trzeba było twardej ręki ,a przykładów swojego postępowania niech
        > szukają w poprawczakach.

        *******************************

        Nie chodzi o twardą rękę w potocznym znaczeniu surowości popieranej rzemieniem,
        ale o konsekwencję w wychowaniu. Najwyraźniej rodzice nie zajęli się jeszcze
        wychowaniem Michała łagodząc wszystkie nieporozumienia ustępstwami oraz
        przekupstwem.

        • zuzur Pierdu, pierdu. 29.10.09, 07:22
          Trafił się psychopata, tylko, że jeszcze mały. "Nigdy nie miał
          kolegów" - pamiętam takich z dzieciństwa. Klinika psychiatryczna,
          albo więzienie to był potem ich drugi dom.
            • senseiek glupis: Sprać tyłek, a potem dużo życzliwości.... 29.10.09, 08:31
              glupis... nie widzisz, ze ten dzieciak na spranie tylka odpowiedzial by walka i bijatyka?? Czyli nic by to nie dalo.. Jak go karac to w taki sposob, zeby to bylo dla niego dotkliwe, zabrac mu cos na czym mu zalezy..

              Kiedy chodzilem do 1-2 klasy szkoly sredniej glosno bylo w calej polsce o chlopaczku z mojego osiedla ktory zamordowal swoich rodzicow siekiera w lozku jak spali- jego ojciec tez sie nad nim znecac i bil- powiedzial, ze matke zabil "bo sie obudzila"..
                    • Gość: toto Re: Takim rodzicom powinno się odbierać prawo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 15:27
                      A mnie szkoda dzieciaka (nie rodziców!). Nie uczą go zachowań
                      społecznych skazując go tym samym na ostracyzm. Zawsze odrzucony i
                      unikany będzie popadał we frustrację aż żeby zwrócić na siebie uwagę
                      popadnie w konflikt z prawem. Nieprzystosowani zazwyczj lądują na
                      śmietniku społeczeństwa. A rodzicom się wydaje, ze "dbają" o swoje
                      dziecko. Do takich przypadków powinno się wzywać obligatoryjnie
                      jakąś "supernianię" środowiskową (odpowiedni pielęgniarki
                      środowiskowej), która by im wyjaśniła na czym polega ich złe
                      postępowanie i jak je zmienić. Zabiera się dzieci jakimś Bogu ducha
                      winnym ludziom bo mają nie posprzątane mieszkanie. A gdzie są
                      kuratorzy w takich przypadkach?
                    • manhu Re: Takim rodzicom powinno się odbierać prawo... 29.10.09, 15:29
                      Bo takie jest w Polsce prawo. Z drugiej strony nie należy odbierać go rodzicom, ale wychować rodziców, za wszystko powinni odpowiadać: jeśli bachor pogryzie kogoś to traktować jakby pogryzł rodzic itp. Ciągłe pobyty w areszcie, więzieniu i wysokie grzywny pomogą.

                      Ale ... polskie lewodawstwo na to nie pozwoli, zasada jest prosta: bachor za mały, więc niepoczytalny i nie może być karany, a rodzice tych szkód nie robią więc też niewinni.
                      • senseiek Co za bzdura!! 29.10.09, 15:59

                        > Bo takie jest w Polsce prawo. Z drugiej strony nie należy odbierać go rodzicom,
                        > ale wychować rodziców, za wszystko powinni odpowiadać: jeśli bachor pogryzie k
                        > ogoś to traktować jakby pogryzł rodzic itp. Ciągłe pobyty w areszcie, więzieniu
                        > i wysokie grzywny pomogą.

                        Co za brednie! Jak wpadniecie w klopoty finansowe calej rodziny i utrata pracy
                        maja pomoc w czymkolwiek? Chyba, ze w dojsciu do dna, to definitywnie..

                        Tak samo jak nie pomoze zamkniecie w wiezieniu producenta nozy, ktorych ktos
                        uzyje do morderstwa..
                          • senseiek Re: To ty bredzisz! 29.10.09, 17:28
                            > Jak można porównywać dziecka do przedmiotu?

                            W dziecinstwie znalem mnostwo dzieci ktore byly gnidami i smieciami.. Lubujacymi sie w podlosciach, intrygach, robieniu zla, dla wlasnej przyjemnosci i zabawy..

                            > A idąc twoim tropem
                            > można wysnuć wniosek, że karanie np. właścicieli psów też jest
                            > bezprawiem. Rodzice muszą ponosić odpowiedzialność za wychowanie
                            > własnych dzieci.

                            A ktorego rodzica chcesz karac? Matke, czy ojca? A moze dziadka lub babcie? Ktore ma isc do wiezienia, a ktore zostac wolne? A moze w poczet kar i grzywn chcesz zabrac im pieniadze na jedzenie i oplaty za mieszkanie? A jak sa bezrobotni to moze zlicytujesz im telewizor, komputer (jesli maja) albo mieszkanie?

                            Jak dziecko nienawidzi swoich rodzicow, to z premedytacja bedzie robilo zlo- tylko po to, zeby zamkneli jego rodzicow w wiezieniu..
                              • senseiek Re: To ty bredzisz! 29.10.09, 19:41

                                > A jak złodziej jest bezrobotny to też chcesz go oszczędzić?

                                Nota bene, jak zlodziej jest bezrobotny, to po nalozeniu na niego kary finansowej pojdzie na wlam.. :) albo jakis napadzik na kantor, oddzial banku itp.
                                Mysl choc troche, to nie boli.. :)

                                > A jakie
                                > do cholery więzieie? Chodzi o kary po pierwsze finansowe (i
                                > przepraszam mam w nosie ile mają telewizorów) i odbieranie dzieci
                                > nieodpowiedzialnym rodzicom. Dla dobra dzieci!

                                Nastepnym razem uwazaj na to do czego sie odnosi wypowiedz ktora krytykujesz..

                                Przypomne, co co nazywalem bredniami przedmowcy:
                                "Ciągłe pobyty w areszcie (rodzicow), więzieniu i wysokie grzywny pomogą. "
                                  • senseiek Re: To ty bredzisz! 29.10.09, 22:12
                                    > No to trudno, trzeba wsadzić do więzienia gó...arza. Oczywiście
                                    > kiedy już osiągnie właściwy wiek. Sorry, ale jeśli wolisz żyć w
                                    > świecie absolutniej bezradności, to twoja sprawa.

                                    W szkolach zamiast nikomu niepotrzebnej religi, albo przysposobienia obronnego (pamietam z niej nauke jakie sa wybuchy bomb atomowych... naziemne, podziemne, podwodne i powietrzne.. hehe, zakladanie masek przeciw gazowych itp pierdoly), to powinien byc bardziej zyciowy przedmiot pt. zycie w rodzinie albo rodzicielstwo, prowadzone koniecznie przez kobiete po 50-tce ktora wychowala juz swoje pociechy (zatrudnianie do tego przedmiotu kobietki po studiach 25 letniej, to byloby niczym zatrudnianie ksiedza do nauki o seksie i rodzinie)..

                                    Przedmiot bylby mniej wiecej pokazywal jak zajmowac sie niemowlakiem, jak bawic sie z dzieckiem, jak go uczyc, jak egzekwowac nakazy i zakazy, i jak karac. Mniej wiecej to co jest pokazane w "Super niani" ale jakby bardziej uporzadkowane i ogolne.
              • hugow Re: glupis: Sprać tyłek, a potem dużo życzliwości 29.10.09, 09:19
                a kto mówi o znęcaniu?
                klaps w tyłek to nie znęcanie
                Wyraźnie jest napisane, że sprawność dziecka w wykonywaniu zadań
                jest wysoka, rozwiązuje polecane zadania szybko - przed wszystkimi.
                Dlatego - nawet jeśli są błędy wychowawcze ze strony rodziców - wina
                jest też po stronie szkoły - dlaczego doprowadzają do tego, że
                dziecko się NUDZI? niszczą jego potencjał - powinien dostawać tyle
                pracy aby nie miał sił na brojenie.
                --
                Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
                *www*HuGoW
                • Gość: Cypis Ten chłopak jest wspaniały!!!! IP: 93.179.207.* 29.10.09, 10:14
                  " 28 lat pracuję w szkole i po raz pierwszy spotykam się z takim
                  zachowaniem 7-letniego dziecka. Słyszy się, że 16-latki terroryzują
                  szkołę, my nie chcemy dopuścić do tego by rządził u nas 12-
                  latek."


                  A więc idzie tu o władzę, a sąd to tylko bezpardonowy środek, którym
                  posługuje się dyrektor, by tę władzę urzymać.


                  Nie skończył się drugi miesiąc nauki, a lista zastrzeżeń co do
                  zachowań Michała jest długa.

                  W szkole usłyszeliśmy, że jego zachowanie nie mieści się w
                  przyjętych ramach:


                  No to może z ramami jest coś nietak?

                  chłopiec nie rozróżnia dobra od zła,

                  A dyrektor odróżnia? No tak, przecież wydaje mu się, że to on
                  określa co jest dobrem, a co złem.

                  nie potrafi bawić się z kolegami, usiedzieć spokojnie na lekcji,


                  Niech się bawi z kim chce! A dyrektor potrafi usiedzieć w swym
                  gabinecie???


                  do nauczycieli zwraca się na ty,



                  A nauczyciele mówią do niego inaczej????????

                  na ich uwagi odpowiada: ble, ble, ble.

                  to fakt, nieładnie, ale czy aby napewno nauczycielom nie zdarzyło
                  się ignorować zdania tego chłopca?

                  Nauczyciele twierdzą, że duży wpływ na jego zachowanie ma
                  telewizja. - Mówi, że Kiepski jest jego idolem, na rysunku rodziny
                  bohatera z bajki stawia na równi z sobą - słyszymy w szkole.



                  Ma poczucie humoru i dystansu do kretyńskich pomysłów nauczycieli.



                  Na lekcjach bardzo szybko wykonuje polecenia, a gdy skończy
                  wykonywać zadania - zaczyna się nudzić i przeszkadzać.


                  Znaczy, że jest inteligentny, ale rzeczywiscie nie powinien
                  przeszkadzac. Patrzac jednak na doroslych, na sejm, na pokoj
                  nauczycielski... ten chłopiec nie jest wyjatkowy w przeszkadzaniu.

                  - Przyszedłem na chwilę zastąpić nauczycielkę do tej klasy. W
                  pewnym momencie Michał zaczął rzucać książkami, zeszytami,


                  No i co z tego? Zniszczył coś?


                  chciałem go uspokoić,


                  A cos ty? Zomowiec samozwaniec? Może on nie chciał być po twojemu
                  uspokajany?


                  a on do mnie: Co ty myślisz, że ja się ciebie boję? - opowiada
                  dyrektor Haftek.



                  Do meritum - mysluisz, że on się ciebie boi?


                  Największe problemy stwarza na przerwach: przeszkadza w zabawach
                  innym dzieciom,



                  To może jednak dzieci nie umieja sie z nim bawic, a nie na opak?


                  z zaciśniętymi pięściami rzucił się na nauczyciela,

                  Bo go wkurzył


                  skopał nauczycielkę, ugryzł kolegę. Na pytanie dlaczego to zrobił
                  wyjaśnił, że bawił się w wampira, a wampiry gryzą.

                  wspaniały! :)))))

                  Po tych zdarzeniach dyrektor podstawówki powiadomił policję o
                  jego zachowaniu nie mieszczącym się w przyjętych normach,



                  Dzieciak jest wspaniały, inteligentny, dowcipny, tylko ma pecha, że
                  jest dzieckiem a więc z urzędu jest śmieciem. Ma pecha być w szkole
                  bezmyślnych nauczycieli, którym jak nie napiszą "oddychaj", to nie
                  wpadną na to, żeby oddychać.
                  • Gość: agh Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! IP: *.ibspan.waw.pl 29.10.09, 11:49

                    > No to może z ramami jest coś nietak?

                    Każda osoba funkcjonuje w jakichś ramach - np. nie możesz jechać lewą stroną jezdni, pobić dowolnego człowieka, itd. Co jest nie tak z tymi ramami?

                    >
                    > A dyrektor odróżnia? No tak, przecież wydaje mu się, że to on
                    > określa co jest dobrem, a co złem.

                    Jasne, bicie ludzi, rzucanie przedmiotami jest dobrem... Czy jak Ciebie uderzę albo zabiję, też będę miał rację?

                    > Niech się bawi z kim chce! A dyrektor potrafi usiedzieć w swym
                    > gabinecie???

                    Nikt z nim nie chce się bawić. Co ma do tego dyrektor?

                    > A nauczyciele mówią do niego inaczej????????

                    Istnieje pewna różnica między nauczycielem a dzieckiem. Jeśli jej nie widzisz, to bardzo mi Cię szkoda...

                    > to fakt, nieładnie, ale czy aby napewno nauczycielom nie zdarzyło
                    > się ignorować zdania tego chłopca?

                    Czy błąd innej osoby powoduje, że mogę go sam popełnić?

                    > No i co z tego? Zniszczył coś?

                    Spoko, nic jeszcze nie zniszczył, nie podpalił, nikogo nie zabił... aniołek, no nie?

                    > A cos ty? Zomowiec samozwaniec? Może on nie chciał być po twojemu
                    > uspokajany?

                    Pewnie, nauczyciele powinni na wszystko pozwalać. Czy jak Twoje dziecko straci rękę albo oko, bo nauczyciel nie zareagował, też się będziesz tak cieszył?

                    > Bo go wkurzył

                    Jasne, świetnie, powinien zranić nauczyciela nożem...

                    > Dzieciak jest wspaniały, inteligentny, dowcipny, tylko ma pecha, że
                    > jest dzieckiem a więc z urzędu jest śmieciem.

                    Tak, tak, wszyscy są źli, tylko chłopiec jest wspaniały. Czy jak znajdziesz się w jego towarzystwie za kilka lat, a on Cię okradnie, zwyzywa i pobije, też tak powiesz?

                      • Gość: agh Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! IP: *.ibspan.waw.pl 29.10.09, 12:16
                        Gość portalu: zenujace napisał(a):

                        > a co wy wszyscy sie tak boicie? ojeju zeby przypadkiem go tylko nie spotkać
                        > trzesidupy :O moglby wam coś zrobić :O trzeba go zamknąć :P jestescie żenującym
                        > i
                        > tchórzami.

                        Normalny człowiek unika osób, które nie odróżniają dobra od zła, kierują się
                        własnym egoizmem, a problemy rozwiązują przemocą.
                        Jeśli czujesz się taki "odważny", spotkaj się z kilkoma mordercami, psychopatami
                        i zboczeńcami. Pokażesz nam wtedy swoją "odwagę", którą ja rozumiem jako
                        "totalną głupotę".
                      • losiu4 Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! 29.10.09, 13:52
                        Gość portalu: zenujace napisał(a):

                        > a co wy wszyscy sie tak boicie? ojeju zeby przypadkiem go tylko
                        nie spotkać
                        > trzesidupy :O moglby wam coś zrobić

                        za starych dobrych czasów i rodziców wychowujących normalnie a nie
                        bezstresowo sprawa bylaby rozwiązana najprawdopodobniej jeszcze
                        zanim szczyl poszedłby do przedszkola czy szkoły. Po prostuza
                        fikanie i rozrabianie sprawdzonym ojcowskim paskiem w ilości
                        zaleznej od przewiny. W szkole - podwójnie: raz od nauczyciela, a
                        potem poprawka w domu.

                        Pozdrawiam

                        Losiu
                  • morane Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! 29.10.09, 12:55
                    > Dzieciak jest wspaniały, inteligentny, dowcipny,

                    A skąd to niby wiadomo ? Skoro szybko wykonuje polecenia to pewnie jest inteligentny, ale oprócz tego powinien nauczyć się żyć w społeczeństwie. Skoro miał problemy w przedszkolu i te same powtarzają się w szkole, to chyba rodzice powinni się zastanowić i próbować coś z tym zrobić dla jego własnego dobra.

                    "Matka na pytanie o to czy była z synem w poradni psychologiczno-pedagogicznej odpowiada, że tak, ale o wynikach nie chce rozmawiać, zasłaniając się niepamięcią. Przedszkole: - Rodzice diagnozy z poradni nam nie przedstawili. Musieliśmy radzić sobie sami."

                    Matka nie pamięta diagnozy na temat swojego dziecka ?

                    > Największe problemy stwarza na przerwach: przeszkadza w zabawach
                    > innym dzieciom,

                    > To może jednak dzieci nie umieja sie z nim bawic, a nie na opak?

                    Dla innych dzieci nie jest ósmym cudem świata, tak jak dla swoich rodziców, tylko jednym z wielu rówieśników. Czy może trzeba wszystkie inne dzieci skierować na kurs, jak się należy z nim bawić ?

                    Dla mnie wygląda na inteligentnego, ale strasznie rozpieszczonego dzieciaka, przyzwyczajonego że świat się wokół niego kręci i absolutnie nie akceptującego faktu, że inni też zasługują na uwagę. A rodzice robią tylko dziecku krzywdę.
                  • morane Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! 29.10.09, 13:27
                    > z zaciśniętymi pięściami rzucił się na nauczyciela,
                    >
                    > Bo go wkurzył

                    No to mamy wyjaśnienie, czemu inne dzieci nie chcą się z nim bawić. Jakby ktoś rzucałby się na mnie z pięściami "bo go wkurzyłem" to też bym raczej unikał dalszego kontaktu.

                    Tylko co się stanie, jak wkurzy go staruszka chodząca o lasce ? Szczególnie jak będzie starszy i silniejszy ..

                    Świat niestety tak działa, że co chwila ktoś kogoś wkurza. Szef, bo nie dał podwyżki, nauczyciel bo postawił złą ocenę albo zwrócił uwagę, stojąca przed nami w kolejce w sklepie osoba - bo się guzdrze a nam się spieszy, mały braciszek/siostrzyczka - bo płacze i rodzice poświęcają swój czas, który dotąd był wyłącznie dla nas.

                    Co zrobi taki dzieciak ?
                  • Gość: Halina Dąbrowska Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! IP: *.54.169.172.tvksmp.pl 29.10.09, 20:44
                    Re: Cypis

                    Cieszę się, że Pan ZAUWAŻYŁ i PODNIÓSŁ kwestie, które tak starannie ludzie
                    dorośli - dla swojej wygody - starają się zatuszować.

                    Nie ma dzieci złych i dobrych. To tylko i wyłącznie ludzie dorośli dokonują
                    takiego podziału, dla swojej wygody.
                    Analogicznie, nie ma dzieci zdolnych i dzieci niezdolnych. To też podział sztuczny.

                    Każde dziecko ma określone predyspozycje, jest uczuciowe, wrażliwe.
                    Natomiast kim będzie w przyszłości to już inna sprawa, w praktyce mało zależna
                    od niego.
                    To środowisko w którym przyszło jemu żyć decyduje o tym.
                    Czy zwalać "za wszystko" winę na rodziców ? ... NIE WOLNO ! ... byłoby to
                    niesprawiedliwe. A nauczyciele ? ... jak każde środowisko, zróżnicowane.

                    Faktem jest, że w Polsce przepisy prawne są antyrodzinne !
                    7-latek do sądu ? ... NIC GORSZEGO NIE MOŻNA JUŻ BYŁO WYMYŚLIĆ !
                    Czy KTOŚ z osób dyskutujących na tym FORUM wie jak wygląda w praktyce sąd
                    rodzinny ? ... czy wie jakie mechanizmy w nim funkcjonują ?

                    Po wypowiedziach dyskutantów zaczynam mieć duże wątpliwości czy znają temat o
                    którym rozmawiają.
                    Sądzę, że gdyby znali dobrze polskie realia, zastanowiliby się nad swoimi
                    wypowiedziami, bo ... sami jako dorosłe osoby nie wytrzymaliby psychicznie tego
                    KOSZMARU (pobytu na salach sądowych) jaki gotuje los - czyli tzw. "wspaniali
                    dorośli" - temu dziecku.

                    Żal tego dziecka. Trauma na całe życie, nieodwracalna.

                    I tak na koniec. Jeżeli to dziecko "zejdzie na manowce" to nie dlatego, że jest
                    złe lecz dlatego, że tacy "dobrzy ludzie wiedzący najlepiej, co jemu jest
                    potrzebne" do tego doprowadzili.
                    • Gość: fala Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 23:02
                      Co Pani więc radzi? Łatwo oceniać czyjeś postępowanie i winić
                      innych, ale jeśli krytyka ma być rzeczowa powinna zawierać
                      przynajmniej sugestie dotyczace poprawy sytuacji.Łatwo napisać
                      "nie ma dzieci dobrych ani złych" ale jak przyjdzie do wyboru z kim
                      chcemy przebywać to jakoś konczy się ta tolerancja i potrafimy
                      dokonać wyboru. Rodzice powinni czym prędzej zmierzyć się z prawdą i
                      pomóc swemu dziecku- widać, że sami sobie nie poradzą i muszą
                      skorzystać z pomocy specjalistów. Zaprzeczanie prawdzie nic nie
                      pomoże. Pozdrawiam serdecznie.
                      • bagdo Re: Ten chłopak jest wspaniały!!!! 30.10.09, 21:50
                        Gość portalu: fala napisał(a):

                        > Rodzice powinni czym prędzej zmierzyć się z prawdą i
                        > pomóc swemu dziecku- widać, że sami sobie nie poradzą i muszą
                        > skorzystać z pomocy specjalistów.
                        >

                        jaka Prawda? taka ze dyrektor szkoly i nauczyciele nie ma pojecia o
                        pedagogicznym podejsciu? spcjalistow... proponuje nie chodzic o zadnych
                        secjalistow co z dziecka zrobia zstraszonego przecietniaka ktorego mozna
                        rozstawiac po katach. Przeeniescie Michala do innej szkoly, gdzie w klasie jest
                        do 7 uczniow i chlopiec bedzie mial przynajmniej co Robic na lekacjach a nie
                        nudzic sie. W zwyklej klasie nikogo nie obchodzi ze dziecko nie jest odpowiednio
                        stymulowane, nudzi sie i przez to przeszkadza innym dzieciom.
          • Gość: Gość Re: Pierdu, pierdu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.09, 08:50
            zuzur napisał:

            > Trafił się psychopata, tylko, że jeszcze mały. "Nigdy nie miał
            > kolegów" - pamiętam takich z dzieciństwa. Klinika psychiatryczna,
            > albo więzienie to był potem ich drugi dom.

            ,,,,,,,,, a ja znam takich dwóch co nie mieli kolegów - jeden jest prezydentem a
            drugi jest premierem na wygnaniu.
          • maruda.r Re: Pierdu, pierdu. 29.10.09, 09:05
            zuzur napisał:

            > Trafił się psychopata, tylko, że jeszcze mały.

            *************************

            Praktycznie każde dziecko można brakiem wychowania przerobić na psychopatę.

    • Gość: Zocha 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.rzeszow.mm.pl 28.10.09, 23:06
      Ot i bezstresowe wychowanie przynosi efekty....
      A tak poważnie - dzieci są różne a chcielibyśmy wszystkie mierzyć 1
      miarką. Jak nie pasuje to be! Warto popracować z dzieckiem, ale żeby
      były efekty - ale potrzebna praca obu stron tj. rodziców ("Ojciec
      kiedyś przyszedł w momencie kiedy Michał kopał nauczycielkę. -
      Pogłaskał syna, wycałował, a do mnie zwrócił się z pretensjami, że
      ciągnę za rękę chłopca"etc, etc.) i nauczycieli (wykręcanie rąk,
      krzyki). Szególnie w domu dziecko powinno uczyć się współżycia z
      innymi, ale łatwiej rodzicom oskarżać szkołę, przedszkole
      (zasłaniając się niepamięcią, brakiem empatii) niż dostrzec problem.
      W każdym bądż razie mam nadzieję, że w końcu dorośli się opamiętają
      i Młody wyrośnie na człowieka.
      • yula Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 10:27
        Dziecko ma poważne problemy, takie dzieci na agresje będą odpowiadać agresją,
        klapsem go niczego nie nauczysz, jedynie ciągłe przykłady że problemy można
        rozwiązywać w inny sposób. I uczeń nie ma bać sie nauczyciela, ma go szanować a
        to jest różnica. Jak sprawia problemy na lekcji jak sie nudzi to nie dawać mu
        sie nudzić, dać dodatkowe zadanie, uprzednio pochwalić za szybkie wykonanie
        pierwszego. U nas w szkole psychołog z PPP współpracuje ze szkołą i daje rady i
        nauczycielom i rodzicom. Jak poradnia PPP da wytyczne do pracy dzieckiem w
        szkole to w interesach rodziców dostarczyć je do szkoły. Rodziców czeka ciężka
        praca, nauczycieli jeśli będą chciały pomóc też.
        --
        Julia,Maksiu i Tatianka:)
        • angrusz1 Do Yula , no właśnie 29.10.09, 10:40
          Piszesz : "PPP współpracuje ze szkołą i daje rady "

          Ja mam dość rad .
          Ja chcę , by problem został rozwiązany .
          Ja mam dwoje oczu , dwoje rąk tylko dwoje i nie jestem w stanie z
          każdym dzieckiem indywidualnie rozmawiać na 45 minutowej lekcji .
          Bo to jest szkoła publiczna , a nie prywatne lekcje czy
          korepetycje .

          Może jestem taki ułomny , że nie potrafię zająć się , pamiętać i
          realizować wszystkich " rad " tych "mądrych " fachowców .
          Po prostu ja chcę uczyć i nauczyć .

          Wszystko razem się nie da .

          Są inne szkoły dla nieprzystosowanych , niech tam uczą tych z
          dys ... funkcją czegokolwiek .
            • Gość: Szes Re: angusz 1 widac ze z ciebie marny nauczyciel i IP: *.chello.pl 29.10.09, 11:19
              Pracujesz z dziećmi? Jesteś nauczycielem? Byłeś kiedykolwiek pokopany, pogryziony, doprowadzony do szału przez kolegów z pracy? Bo my mamy to na co dzień. A nauczyciel nie jest od rozwiązywania problemów wychowawczych, tylko od nauczania. I z tego będzie rozliczany. Od wychowania, jak sama nazwa wskazuje, jest wychowawca lub pedagog. A szkoła to nie ma być cyrk i plac zabaw. Jej głównym priorytetem jest nauczanie. To rodzic przede wszystkim ma wpajać zasady współżycia z innymi. Przecież każde dziecko może być fantastyczne, może być też fantastycznie niegrzeczne:) Ale nie można bić, kopać, gryźć, ani też za bardzo przeszkadzać sobie nawzajem... Klasa powinna być w pewnym sensie wspólnotą; trochę przeciwko nauczycielowi, trochę z nim. Jedno z moich kochanych urwisów przyniosło wodę do kącika lalek, bo chciało umyć zastawę po obiedzie... I jak tu się nie śmiać i nie pochwalić...po 15 minutach sprzątania powodzi...? :D
              • bagdo Re: angusz 1 widac ze z ciebie marny nauczyciel i 30.10.09, 21:56
                Gość portalu: Szes napisał(a):

                > A n
                > auczyciel nie jest od rozwiązywania problemów wychowawczych, tylko od nauczania
                > . I z tego będzie rozliczany. Od wychowania, jak sama nazwa wskazuje, jest wych
                > owawca lub pedagog.
                >

                To nie maz przygotowania pedagogiczngo i nauczasz dzieci? chyba zle sie czujesz!
                ustawe se poczytaj i nie denerwuj ludzi



                >A szkoła to nie ma być cyrk i plac zabaw. Jej głównym prior
                > ytetem jest nauczanie.
                >
                Dla ciebie to priorytrtem jest to co ci jest wygodne czyli klepanie tego samgo
                od 25 lat na lekcjach. Szkola to jest dla dzieci, a DZIECI maja prawo do zabawy
                rowniez (prawa dziecka se zobacz) a nie 100% kieratu az dziwne ze nie haruja w
                kamieniolomach.
            • marcin.73 Re: angusz 1 widac ze z ciebie marny nauczyciel i 29.10.09, 11:46
              Nie jestem nauczycielem, nie mam zamiaru ich bronić, ale wystarczy trochę matematyki znać, żeby zrozumieć, że nie da się w normalnej klasie pracować z każdym uczniem indywidualnie. Jeżeli w klasie jest ponad 20 dzieci (a najczęściej jest więcej), to poświęcając każdemu uczniowi tylko 2 min. mamy lekcję z głowy. A gdzie czas na poprowadzenie normalnej lekcji?
              Zanim zarzucisz komuś, że jest kiepskim pedagogiem najpierw zastanów się nad poziomem własnej inteligencji, bo mówisz o czymś o czym po pierwsze nie masz pojęcia, a po drugie to nawet nie mając pojęcia średnio inteligentny człowiek potrafi się domyśleć, że zajęcie się każdym uczniem indywidualnie w klasie jest nierealne do zrealizowania.
                • angrusz1 Do Lajly 29.10.09, 13:55
                  Chyba juz ktoś inny odpowiedział ci na twoje głupoty :
                  Marcin 73 .

                  Po prostu głupia .
                  Taki cytat z "Pana Tadeusza " , scenia z Zaścianka .
                  • bagdo Re: Do Lajly 30.10.09, 22:01
                    angrusz1 napisał:

                    >
                    > Po prostu głupia .
                    >

                    O prosze, podejscie nauczyciela. Nie kompromituj zawodu przynajmniej i chyba
                    czas na emeryture. Widac ze szczyt twej kariery przypada na schylek komunizmu w
                    PL - juz nie te czasy
                    • angrusz1 Jedyna korzyść z ciebie 30.10.09, 22:36
                      bagdo


                      to taka , że podbijasz wątek .
                      Ale tak ogólnie to głupoty wypisujesz , jak większość na tym wątku .
                      Za dużo lat pracuję, żeby się takimi postami przejmować .

                      Ale cieszy mnie że już całkiem spora grupa ludzi myśli rozsądnie i
                      nie daje się zakrzyczeć przez " specjalistów " od wychowania .
          • Gość: Polimerek Re: Do Yula , no właśnie IP: *.cbmm.lodz.pl 29.10.09, 12:15
            No tak - to jest częsta postawa nauczycieli - wysłać dzieci sprawiające kłopoty
            wychowawcze do szkoły specjalnej i mieć klasę, gdzie są same potulne dzieciaki,
            grzecznie siedzące w ławkach i słuchające z nabożeństwem co ma do powiedzenia
            pani/pan nauczyciel/ka. Działa to w praktyce tak, że już od wejścia takiego
            dziecka do szkoły, jeśli ktoś pocztą pantoflową przekazał negatywne informacje z
            przedszkola, gromadzone są przeciw niemu dowody - notatki ze zdarzeń, notatki z
            rozmów wychowawczych, notatki z rozmów z rodzicami i jak się tego wystarczająco
            nazbiera to szkoła ma powody, żeby się dziecka pozbyć poprzez zgłoszenie jego
            zachowania na policję i do sądu rodzinnego To, że takie odrzucone dziecko będzie
            napiętnowane do końca życia i że właśnie po takim odrzuceniu może wyrosnąć na
            bandytę już nikogo specjalnie nie obchodzi. Ten system nie jest dla dzieci,
            tylko dla wygody nauczycieli. Najważniejszy jest komfort pracy nauczyciela, a
            nie dobro dziecka, choć oczywiście oficjalnie głosi się coś odwrotnego. Rodzice
            mogą się obawiać przekazania wyników badania z pracowni psychologicznej, bo
            szkoła przy takim nastawieniu jakie prezentuje może te badania wykorzystać jako
            kolejny argument do usunięcia dziecka ze szkoły. M.in. po to właśnie wprowadzono
            poufność wyników tych badań. Co można myśleć o nauczycielu, który zgłasza
            swojego podopiecznego na policję? Jak dla mnie jest z automatu spalony jako
            wychowawca, bo się ewidentnie w tej roli nie sprawdził. Nie potrafi wyjść ze
            schematu myślenia, że 7-letnie dziecko jest już naznaczone i nie da mu się
            pomóc, bo rzuca w klasie książkami i mówi "ble". A dziecko ze szkoły specjalnej
            jest praktycznie biorąc już w połowie wykluczone z normalnej ścieżki
            edukacyjnej. Nie przyjmie tego dziecka żadne "porządne" gimnazjum, potem nie
            przyjmie żadne dobre liceum, dziecko nie dostanie się na studia a w przyszłości
            nie dostanie żadnej porządnej pracy. Dlatego rodzice dzieci sprawiających
            kłopoty, przy postawie szkoły typu "gromadzimy na dzieciaka kwity, żeby się go
            pozbyć" robią co się da, aby dziecko uchronić przed napiętnowaniem i przyjmują
            pozycję obronną a nie współpracującą. Być może zachowanie dziecka wynika z
            błędów wychowawczych rodziców - ale na Boga - u 7. latka można temu jeszcze
            zaradzić. Oczywiście pod warunkiem, że szkoła współpracuje z rodzicami i nie
            zgłasza sprawę na policję i gromadzi kwity na dziecko, po po zgłoszeniu na
            policję żaden rodzic już szkole nie zaufa. Zmiana szkoły nie rozwiązuje
            problemu, bo za dzieckiem idą jego papiery i w nowej będzie od początku to samo.

            Opinia Kuratorium? W Kuratorium pracują przecież byli nauczyciele, którzy w
            takich sprawach niemal zawsze wezmą stronę kolegi po fachu.
            Kurator weźmie teczkę dziecka, porozmawia z nauczycielami i to będzie
            wystarczające zbadanie sprawy. Wszystko było robione zgodnie procedurami? Ależ
            oczywiście, że tak - od samego wejścia dziecka do szkoły już uruchomiono
            odpowiednie procedury, które docelowo miały służyć jego wykluczeniu i pozbyciu
            się problemu, właśnie na okoliczność kontroli z kuratorium...

            Można jeszcze dodać, że często największe problemy wychowawcze sprawią właśnie
            dzieci najzdolniejsze, które ten system, który obecnie istnieje często niszczy,
            bo tak jest wszystkim wygodniej. No chyba, że dziecko ma szczęście i trafi na
            nauczyciela/wychowawcę z prawdziwego zdarzenia, który ma odwagę faktycznie
            zmierzyć się z problemem a nie tylko wykonywać procedury i dbać o dokumentację
            zabezpieczającą jego (a nie dziecka) interesy. Na szczęście tacy jeszcze są, ale
            już jakby coraz mniej...


            • angrusz1 Do Polimerka 29.10.09, 14:02
              Głupio gadasz ,

              " który ma odwagę faktycznie
              zmierzyć się z problemem " .

              Nie mam odwagi zderzać się z takim problemem , bo w klasie mam 30
              dzieci , z czego 25 jest jakoś poukładanych , i ich rodzice
              spodziewają się , wymagają i płacą podatki , abym te dzieci czegoś
              nauczył .
              Na to trzeba czasu i odpowiedniej atmosfery w klasie .
              Niestety takie dzieci jak ów 7-latek i kilku podobnych w klasie , to
              uniemożliwiają i dlatego takie drastyczne sprawy polecam lepszym
              fachowcom .
              Od tego są , po to uczyli się i za to dostają pieniądze .
              Basta .
              A tobie radzę trzymać się ziemi ,bo latanie w obłokach groźnie się
              kończy .
            • niedzwiedziczka Punkt widzenia rodzica "normalnego" dziecka 29.10.09, 14:44
              Specjalnie napisałam "normalnego" w cudzysłowiu, bo trudno jest normalność
              zdefiniować.
              Polimerek pisze, że nauczycielom nie chce się przyłożyć i popracowacć nad
              dzieckiem. nauczyciele piszą, że mając w klasie dwadzieścia kilkoro dzieci nie
              są w stanie poświęcić każdmu czasu indywidualnie.
              Ja staję po stronie nauczycieli. Dlaczego? Bo obserwowałam wiele dzieciaków
              (moje dziecko ma 9 lat i część kolegów/koleżanek z klasy znam od pieluch)i
              wyciągnęłam z tych obserwacji taki wniosek, że największym problemem bywają
              RODZICE. Dziecko opisane w artykule jest po prostu niewychowane. rodziece je
              hodowali, nie dając mu żadnych granic i wskazówek, gdzie kończy się jego
              wolność, a zaczyna wolność innych. Jako matka nie zgodziłabym się, żeby
              nauczyciel większość lekcji poświęcał na uspokojenie, bądź zajmowanie się tylko
              jednym dzieckiem. A co z pozostałymi? Dlaczego dzieci rodziców, którzy włożyli
              sporo wysiłku w ich socjalizowanie ma tracić na rzecz dziecka, którego rodzicom
              nie chciało się go wychowywać (patrz - pokazywać co dobre, co złe, na jakie
              zachowanie można sobie, a na jakie nie można pozwolić). Jeśli problem z
              dzieckiem istniał już w przedszkolu - tym bardziej należy winić rodziców, że nie
              robili nic, żeby dziecku pomóc. Po prostu zrobili mu ogromną krzywdę. Uważam, że
              jedynym sensownym rozwiązaniem sytuacji jest ustanowienie kuratora nadzorującego
              rodziców i indywidualna praca psychologa z dzieckiem. Jeśli dziecko nie jest
              przygotowane społecznie do szkoły - może poczekać i posłać go do szkoły rok później.
              DZIECI NIE RODZĄ SIĘ ZŁE, CZY NIEGRZECZNE. To rodzice kształtują ich zachowanie
              przez pierwsze lata życia
              --
              "Czas na małe conieco"
    • tsuranni grzeczny malutki Michałek 29.10.09, 06:32
      taka niesprawiedliwość.... Proponuje skrzywdzonym rodzicom podać oprawców syna
      do Trybunału w Hadze... wszak on jest tylko bezstresowo wychowywany....

      --
      ---------------------------------
      Lewym sierpowym w moherową zarazę! W PiSdu!
      Katopolactwo - choroba tego kraju.
    • Gość: gość 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: 213.227.108.* 29.10.09, 06:42
      zdarza się niestety - z "kochającej rodziny" dziecko wychodzi w świat czyli do
      szkoły z takim brakiem jakchkolwiek granic że budzi to strach. Rodzice tak
      "kochali" swoje dziecko że teraz niech się szkoła martwi. A za chwile rodzice
      będą oburzeni że dziecku się stawia granice, wymagania, wezmą "krzywdzone"
      dziecko z tej "fatalnej" szkoły, przeniosą do innej, jeszcze je po głowie
      pogłaszczą. W koljenje będzie to samo i tak dalej. Po 18 rż ktoś postawi
      diagnozę - zaburzenia osobowości borderline. I tak już zostanie - a rodzice
      będą może nawet działaczami jakiś stowarzyszeń d/s walki o "ludzką twarz szkoły".
      • adela38 Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 06:51
        Mysle, ze w takiej sytuacji powinno sie dla dobra dziecka tymczasowo ograniczyc
        wladze rodzicielska, wyznaczyc kuratora a dziecko zabrac od rodzicow i umiescic
        tymczasowo w placowce wychowawczej lub rodzinie zastepczej oraz w nowym
        srodowisku (innej szkole).
        To dziecko nie zostalo nauczone zasad wspolzycia spolecznego i nie ma szans na
        ich nauke pod opieka obecnych rodzicow.Rodzicom mozna to wyjasnic jako oddanie
        dziecka "do szkoly z internatem". Po np roku mozna by ponownie ocenic sytuacje.
        Inaczej ten chlopiec ma gwarantowana przyszlosc w wiezieniu i nieszczesliwe zycie.
        • Gość: gen. Italia Tak, dzietskij sad to jest to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 07:43
          Temu dziecku nic nie pomoże - będzie z niego świrus albo wyrok. W
          domu dziecka dostałby naprawdę twardą szkołę, wcale nie wiem czy
          wytrzyma. Jakby zaczął swoje numery, to go utopią w kiblu a
          wychowawcy zasłonią się brakami kadrowymi.

          Najlepszym rozwiązaniem byłaby możliwość wyrzucenia go ze
          szkoły "donikąd". Może wtedy do rodziców dotarłoby że coś jest nie
          tak.
        • marcin.73 Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 09:48
          No bez przesady. W końcu to dziecko ma rodziców i to oni są za niego odpowiedzialni. Jestem przeciwnikiem wtrącania się w sprawy rodziny przez instytucje państwowe. Wyjątkiem powinny być tylko sytuacje w których występuje zagrożenie życia lub zdrowia dzieci spowodowane przemocą w rodzinie. W tej konkretnej sytuacji po prostu powinno się takie dziecko usunąć ze szkoły jako nie przystosowane społecznie. Niech szukają mu nowej szkoły, to powinno być ich zmartwienie. Z tego co przeczytałem żadna szkoła nie przyjmie go z otwartymi rękoma. To dziecko skutecznie utrudnia pracę nauczycielowi i naukę innym uczniom. To rodzice w głównej mierze wychowują dziecko, szkoła jest od tego żeby uczyć. Oczywiście, że powinna uczyć również dobrych manier i funkcjonowania w społeczeństwie, ale nie nazywałbym tego wychowaniem. Nie da się wychować dziecka przez parę godzin w szkole.
          Mogę się założyć o każde pieniądze, że rodzice tego dziecka zajmują się robieniem kariery zawodowej a dziecko widzą od święta i w tym czasie chcą mu "osłodzić" życie pozwalając na wszystko i nie wyznaczając żadnych granic.
          • Gość: haszhasz Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.chello.pl 29.10.09, 10:07
            tutaj nie szkoła powinna działać ale rodzice pozostałych uczniów - siłą zmusić
            do wydalenia dzieciaka
            niech go wezmą do szkoły integracyjnej albo specjalnej
            w ostateczności niech ma indywidualne nauczanie, ale na koszt rodziców, którzy
            nie umieli go wychować a teraz swoimi błędami próbują obarczyć innych
            dlaczego pozostali uczniowie mają cierpieć i tracić na tym że para debili
            postanowiła się rozmnożyć?
    • as2324 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 06:44
      Skoro szkoła jest be i nie chce takiego kochanego chłopczyka to może niech
      rodzice sami go uczą w domu. Jest taka możlwość. Odbędzie się to z korzyścią
      dla wszystkich. Dzieci z jego klasy zyskają spokój i normalne warunki do
      nauki, a przede wszystkim będą bezpieczne. A Michałek w domu nie będzie się
      nudził... A może to rodziców powinno się podać do sądu za zaniedbanie?
    • Gość: lusia 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.w90-21.abo.wanadoo.fr 29.10.09, 07:15
      W tym wszystkim zupelnie nie rozumie dlaczego to poradnia psychologiczno pedagogiczna nie wspolpracuje ze szkola w ktorej dziecko przebywa spora czesc dnia? Kiedys pani psycholog odwiedzala szkole,przygladala sie dziecku w jego srodowisku naturalnym tj.jak zachowuje sie na lekcji itp.przeprowadzala badania i przekazywala swoje sugestie nauczycielowi(jak postepowac,czego wymagac itp.).
      Gdzie podzialy sie dobre sprawdzone wzorce?
      • lambert77 Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 07:39
        Najwyraźniej Mamusia z małym Michałkiem była "prywatnie" w poradni a ta zgodnie
        z prawem nie może udostępniać wyników badań osobom trzecim więc mamusia może
        pominąć co bardziej drażliwe kwestie z wyników badań. Co innego kiedy to szkoła
        by skierowała tego aniołka do poradni.
        --
        Alkohol niszczy skórę głównie na łokciach i kolanach...
      • losiu4 Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 14:05
        Gość portalu: lusia napisał(a):

        > W tym wszystkim zupelnie nie rozumie dlaczego to poradnia
        > psychologiczno pedagogiczna [...]
        > Gdzie podzialy sie dobre sprawdzone wzorce?

        z poradni? Tam plotą banialuki. No chyba ze mówisz o starym dobrym
        ojcowskim pasku.

        Pozdrawiam

        Losiu
    • slavomir.c Niech sie w koncu rodzice za niego wezmą 29.10.09, 07:16
      albo to zrobi policja, poprawczak albo sąd. Mam dwójkę dzieci w wieku szkolnym i one różne ciekawostki przynoszą ze szkoły do domu o zachowaniu i tekstach swoich kolegów. To jak dziecko się zachowuje w szkole jest kalką zachowań jakie widzi w domu. W jednym się zgodzę - "Michałek" nie jest zły, on tylko ma pewne wzorce takie a nie inne. Za kilkanaście lat jak olej w głowie dojrzeje i otoczenie będzie go odrzucac na pewno dojdzie do tego kto jest winny.
    • plynny ja bym go uśpił 29.10.09, 07:37
      Nic z niego nie będzie, generuje niepotrzebnie koszty.
      Winicie szkołę, tylko jak widać opinia przyszła "pocztą pantoflową". Widać że
      od małego był źle wychowywany.
      Od razu bym wysterylizował rodziców, nie nadają się do tej roli.

      Wiem ze zaraz się rzucą i będą mnie od faszystów i innych wyzywać i by mnie
      wykastrowali. Jeśli chodzi o sterylizacje i usuwanie słabych ogniw w
      społeczeństwie to robiły to Szwecja, Australia czy Kanada, a więc symbole
      demokracji.
    • Gość: Jonek Piękne teksty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 07:43
      "Myślisz, ze sie ciebie boję?" Jak widać tylko strach jest bodźcem,
      który potrafiłby sie przebić do tego dzieciaka. Dostałby kilka
      razy pasem na gołe, to by sie zaczął bać i szanować ludzi.
      Ale przecież tak nie można - Kocham, nie biję! - Bo dzieci są z
      natury dobre i wystarcczy je przytulić i pogłaskać.
      Ten dzieciak to tylko wierzchołek góry lodowej. W zasadzie według
      moich obserwacji obecnie 90% dzieci nikogo sie nie boi i nie ma
      żadnego szacunku dla innych.
      Na szczęście szkole trafiają na podobnych sobie, którzy pokazuja im
      miejsce w szeregu. Ale czy powinno byc tak, ze to dzieci wychowują
      dzieci? I że rządzą najbardziej agresywne?
      • Gość: Makarenko stary sposób IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.09, 08:18
        Oczywiscie nie można dzieci bić, nie tędy droga. Ale dzieciaka
        trzeba ratować, więc zacząć trzeba od jednorazowego porządnego a
        nawet bardzo porządnego lania. Niestety ten stary sprawdzony sposób
        zwykle jest dość skuteczny. A potem mozna wrócić do wszelkich
        współczesnych metod, rozmów i badań w poradniach, pedagogow, pracy z
        rodzicami itd.
        Może to co napisałam jest idiotyczne... ale normalne działania,
        zasady pracy pedagogicznej i obecne naukowe teorie wychowawcze są
        dla normalnych, nie odbiegających od norm dzieciakow. W przypadkach
        ekstrmalnych, pozostają tylko metody ekstremalne.
        Ciekawam tez cobyście tu wypisywali gdyby ta szkola nic w takim
        przypadku nie zrobila a do kuratorium wpłynęła by zbiorowa skarga
        rodzicow pozostalych dzieci ?
        • losiu4 Re: stary sposób 29.10.09, 14:26
          Gość portalu: Makarenko napisał(a):

          > Oczywiscie nie można dzieci bić, nie tędy droga.

          oczywiscie że mozna (nie mylić z katowaniem (w czym lubują się
          postepowcy gdy mowa o klapsach czy temu podobnych). Można wtedy
          kiedy trzeba.

          > Ale dzieciaka
          > trzeba ratować, więc zacząć trzeba od jednorazowego porządnego a
          > nawet bardzo porządnego lania. Niestety ten stary sprawdzony
          > sposób zwykle jest dość skuteczny.

          czemu - niestety. Jak najbardziej stety. Fizyczy sposób karcenia i
          nawracania ze złej drogi jest rozpowszechniony w całej przyrodzie u
          zwierząt wyzszych. U człowieka też.

          > A potem mozna wrócić do wszelkich współczesnych metod, rozmów i
          > badań w poradniach, pedagogow, pracy z rodzicami itd.

          widzisz... Właśnie te "nowoczesne metody" doprowadzają do takich
          wynaturzeń jak Michałek czy jak mu tam. Nie wiem, ci postępowcy mają
          klapki na oczach czy co? Przypadek za przypadkiem pokazuje że ich
          rady można o kant d... roztrzaśc a ci dalej mielą swoje matry.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • Gość: Monarchista Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: 213.17.138.* 29.10.09, 10:26
        losiu4 napisał:

        > kiedyś wystarczył poczciwy ojcowski pasek. Teraz trzeba już przed
        > sądy wzywać. Widzisz pan - postęp pełną gębą.
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > Losiu

        Widzisz, losiu, dziadku leśny, nie zawsze się z tobą zgadzam, ale
        tym razem w 100% się zgadzam. Niedawno mój syn powiedział, że gdyby
        zawczasu nie dostał po dupie, nie wiadomo, co by z niego wyrosło. A
        tak jest przyzwoitym człowiekiem i nie miał nigdy konfliktów z
        prawem z wyjątkiem jednego mandatu od drogówki.
    • Gość: cedr 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.09, 08:00
      Wystarczy zlikwidować obowiązkowe szkolnictwo i rodzice mogą uczyć dzieciaka w
      domu - zobaczymy co z niego wyrośnie.

      "Rodzice są tym oburzeni i twierdzą, że te problemy to wina szkoły, która źle
      postępuje z ich dzieckiem."
      A to państwowe dziecko czy rodziców? To rodzice mają wychowywać czy ktoś ma to
      zrobić za nich? Może oddajcie je do domu dziecka jeśli nie potraficie zrobić z
      niego normalnego człowieka.
      • losiu4 Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny 29.10.09, 08:07
        Gość portalu: cedr napisał(a):

        > A to państwowe dziecko czy rodziców?

        coraz bardziej państwowe, niestety. Rodziców powolutku się
        ubezwłasnowalnia. Coraz bardziej ogranicza się możliwosć
        egzekwowania władzy rodzicielskiej. Jeszcze troche a rodzicom
        zostanie jedynie obowiązek karmienia i utrzymania "swojego" dziecka.
        Całą reszte przejmie państwo. Choć na razie u nas i tak lepiej niż w
        takiej Szwecji. Niemniej jednak postęp postępu jest nieubłagany...

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: Blefegore 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: 91.148.175.* 29.10.09, 08:10
      Problem jest powszechny. System szkolnictwa nie miesci w swoich
      ramach wybitnie zdolnych dzieciakow. Chlopak jest bystry, robi
      zadania i sie nudzi. A szkola nie jest przygotowana na prace z
      wybitnymi dziecmi. Dopiero druga strona medalu to jego niewlasciwe
      zachownie. W ogole szkola przestaje sobie radzic ze spelnianiem
      swojej misji.
      • Gość: eee Re: 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.acn.waw.pl 29.10.09, 10:02
        A skąd wniosek, ze on te zadania dobrze wykonuje??? A nawet jeśli, to bynajmniej
        to nie swiadczy o wybitnych uzdolneiniach, to pierwsaz klasa podstwówki. Bachor
        ma ewidentnie poważne zaburzenie osobowości - zamknąc w psychiatryku, wszyscy
        odetchną. Rodzice jako rodzice kompletnie nie zdali egzaminu. Nie mogą zrzucac
        odpwoiedzialności za szkołę - szkołą uczy, oni maja wychowywać i ew. leczyć,
        jeśli to psychopata.
        • agatsu Dokladnie 29.10.09, 09:32
          cos z adhd jest na rzeczy.
          "Bardzo szybko wykonuje polecenia, a potem sie nudzi"
          Moze wiecej zadan dla dziecka? Jest za inteligentny i nadpobudliwy na rysowanie
          szlaczkow? Dawno dawno temu tez tak mialam, i dopoki nie pojawila sie porzadna
          nauczycielka do matematyki, ktora zaczela serwowac mi zadania z gwiazdkami, to
          zupelnie rozbijalam lekcje. A pozniej wyrosl ze mnie niezly mol ksiazkowy ;-)))))
          (chociaz na tym forum znalezliby sie tacy, co rozwiazanie widzieliby wylacznie w
          biciu pasem i przywiazywaniu do kaloryfera - po takiej terapii skonczylabym w
          zawodowce)
          • Gość: Alfa Re: Dokladnie IP: *.globalconnect.pl 29.10.09, 09:37
            A co złego jest w skończeniu w zawodówce? Tak pytam bo widzę dużą pogardę dla
            ludzi pracy, jak to w przypadku wielu studentów i absolwentów. Zwłaszcza tych
            absolwentów co po skończeniu pseudo humanistycznych studiów muszą sami pracować
            na kasie w Tesco. :>
            • everettdasherbreed Re: Dokladnie 29.10.09, 09:42
              Pracować można umysłowo.

              Faktem jednak jest, że zawodówka nie daje dużych perspektyw kariery zawodowej. No, chyba że ktoś wybierze karierę działacza związkowego, takiego płotoskoczka i palacza opon.

              --
              Stirlitz strzelił Müllerowi prosto w serce. Kula odbiła się nie czyniąc Müllerowi żadnej krzywdy. "Broniewoj", pomyślał Stirlitz.
              • Gość: Alfa Re: Dokladnie IP: *.globalconnect.pl 29.10.09, 09:56
                Owszem, można pracować umysłowo ale trzeba pamiętać, że by stworzyć 'umysłowe'
                miejsce pracy pracować często potrzeba kilku osób które pracują fizycznie. W
                końcu sprzęt na którym się pracuje umysłowo, dojeżdża to tej pracy itd to wytwór
                ludzkich rąk. Niestety ale wielu tych 'umysłowych' często to zapomina
                wypowiadając się krytycznie o tych co pokończyli zawodówki i pracują 'nie umysłowo'.
                • agatsu Re: Dokladnie 29.10.09, 10:44
                  halo halo, czasy sie troche zmienily. Osoby po zawodowce czesto wogle nie maja
                  pracy. Pracuje w firmie, gdzie, poza sprzataczkami, nie ma osob o wyksztalceniu
                  mniej niz srednim. A wiekszosc ma wyzsze. Wcale nie dlatego, ze niczego nie
                  produkujemy. Wrecz przeciwnie.
                  Wytwory "ludzkich rak" sa za drogie - pracujemy na rzeczach w wiekszosci
                  stworzonych przez maszyny. A fizyczne miejsca pracy przy tych maszynach i tak
                  nie sa w Polsce.

                  W odroznieniu od osoby po zawodowce moge wybrac co bede robic. Rozumiem, ze
                  uwazasz, ze warto zniszczyc czyjs talent (jak chlopca z artykulu), bo zawodowka
                  to nic strasznego, tak? I proponujesz kariere zawodowa w fabryce w Chinach?
                  • Gość: ltn Re: Dokladnie IP: *.chello.pl 29.10.09, 11:42
                    Twoje cudowne słowo "kariera zawodowa"... ludzie po zawodówce nie robią kariery
                    zawodowej, ale po prostu mają pracę i robią to, na co się zdecydowali dla dobra
                    całego społeczeństwa, zarabiając przy tym (to są tzw. fachowcy), a korporacje
                    działają po to, by społeczeństwo ogłupić i sprowadzić do poziomu debilnych
                    konsumentów
                      • Gość: Alfa Re: Dokladnie IP: *.globalconnect.pl 29.10.09, 13:05
                        Jak to nie? A znasz kogoś kto w szkole zawodowej wybrał sobie zawód którego nie
                        lubi lub który go nie interesuje?
                        Ludzie w zawodówkach praktycznie od początku robią to co ich interesuje, w
                        przeciwieństwie np takich ludzi ze szkół średnich którzy często nie wiedzą po co
                        żyją a później decydują się na jakieś nikomu niepotrzebne studia.
                  • Gość: Alfa Re: Dokladnie IP: *.globalconnect.pl 29.10.09, 13:03
                    To powiedz to swojej kosmetyczce lub fryzjerce, zobaczymy jak zareagują. Proszę
                    zauważyć że osoba po zawodówce może o wiele szybciej się przebranżowić w miarę
                    potrzeby niż np ty. Fryzjerka jak nie może znaleźć pracy w zawodzie może zostać
                    manikiurzystką po krótkim kursie (albo i nie) a spawacz w miarę szybko może
                    zostać monterem elementów precyzyjnych. A teraz spróbuj w miarę szybko
                    przebranżowić kogoś po bankowości i finansach na stanowisko np w korporacji
                    prawniczej. Osobom po zawodówce często się o wiele lepiej płaci niż
                    wszystkowiedzącym fachowcom po studiach. Osobiście nie znam nikogo po szkołach
                    zawodowych kto miałby problemy z pracą, a znam jednocześnie wielu absolwentów
                    którzy albo pracują poniżej kwalifikacji albo w ogóle nie pracują, bo jest
                    dziesięciu bezrobotnych politologów czy socjologów na jedno miejsce pracy
                    'umysłowej' a nikt nie chce sobie rąk brudzić.

                    Swoją drogą w ciekawym świecie żyjesz: rzeczy są tworzone przez maszyny?
                    A te maszyny to przepraszam same się zaprojektowany, skonstruowały i przede
                    wszystkim same się obsługują? Surowce które wykorzystują te maszyny też same
                    przypełzły z kopalni i poddały się obróbce? W twoim mniemaniu pewnie tak.

                    Poza tym koleżanko: każde przedsiębiorstwo coś produkuje. Usługa też jest formą
                    produkcji.
                    • agatsu Re: Dokladnie 29.10.09, 13:56
                      Nie jestesmy kolezankami. To po pierwsze.

                      Po drugie - kiepsko u Ciebie z rozumieniem tekstu, oj kiepsko. bylo o 7 letnim,
                      prawdopodobnie zdolnym, chlopcu z adhd. Strasznie sie zawzielas, zeby go wyslac
                      do zawodowki :-). Kiepski pomysl, osoby nadpobudliwe i zdolne raczej nie nadaja
                      sie do pracy na tasmie.

                      nie napisalam, ze praca zawodowa hanbi. Ale - malo sie zarabia. I nie ma takiej
                      pracy w Polsce, o wiele wieksze horyzonty na prace w fabryce sa w Chinach
                      ;-)))))))))))
                      W Polsce tez coraz czesciej przy maszynie nie stoi osoba po zawodowce, ale
                      inzynier.

                      Dalej - przekwalifikowanie. Lol. Sprawdz statystyki w urzedach pracy - to nie
                      osoby z wyzszym wyksztalceniem (pisze o prawdziwym wyksztalceniu, a nie o
                      zarzadzaniu zaocznym w Pipidowce) maja klopot z przekwalifikowniem.

                      Ogolnie, jak szlachetna praca fizyczna by nie byla, to nie dosc, ze sie malo
                      zarabia, nie dosc, ze sie nie perspektyw, to jeszcze niski status społeczny.
                      Jeśli ktoś może dotrzeć wyżej, to czemu to utrudniać?


                      • Gość: Alfa Re: Dokladnie IP: *.globalconnect.pl 29.10.09, 14:22
                        Ja nie mówię żeby utrudniać. To jest dzieciak który jeszcze nie jest w szkole
                        średniej. Jego miejsce w tym momencie jest w szkole specjalnej jeśli rodzice
                        (lub sąd) czegoś z nim nie zrobią.

                        Niski status społeczny robotników i osób po szkołach zawodowych to jest tylko w
                        twoim mniemaniu i ew twoich kolegów z korporacji. Nie wiem czy zdajesz sobie
                        sprawę ale spora część osób po zawodówkach prowadzi własne firmy, począwszy od
                        jednoosobowej działalności fryzjerek czy mechaników a skończywszy na dużych
                        firmach zatrudniających takich jak ty. Mniej świadomość, że twoim szefem może
                        być kiedyś robol po zawodówce, dla którego twój papierek ukończenia UJ czy UAM
                        nic nie znaczą, zwłaszcza że dla niego to i tak będzie równoważne z zaocznym
                        dyplomem wydziału gotowania na gazie w pipidówie większej.
                        Osoby z wykształceniem zawodowym nie chcą się przebranżawiać ale to wynika ze
                        względu, że raczej pracują i nie mają problemów ze znalezieniem pracy a nie, że
                        nie chcą. To że w urzędach pracy politolodzy, socjolodzy czy filolodzy
                        przekwalifikowują się na spawaczy czy operatorów wózków widłowych wcale nie jest
                        wyznacznikiem nobilitacji posiadania wyższego wykształcenia.
                        W pracy fizycznej się mało zarabia? To zadzwoń np do hydraulika i zapytaj ile
                        cię skasuje za naprawę kranu lub też powiedz ile Cię kasuje twoja fryzjerka a
                        później przemnóż sobie to razy osiem a później razy dwadzieścia po czym się
                        zastanów czy przypadkiem nie wyjdzie lepsza kwota niż twoja pensyjka w
                        korporacji. Zwłaszcza, że w korporacjach i dużych firmach gdzie pracuje się
                        umysłowo poza Warszawą zarabia się na stanowiskach szeregowych mniej niż średnia
                        krajowa, a praktycznie nie ma możliwości awansu.
    • Gość: marii 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.szczecin.mm.pl 29.10.09, 08:11
      Ta nieudolność szkoły - po prostu poraża. Nie do pomyslenia jest sytuacja ,
      gdzie nauczyciel uprzedzony jest do dziecka zanim je pozna. To dziecko jest
      ofiara dorosłych ich rozgrywek personalnych. Szkoła nie zrobila nic, by
      dziecku i rodzicom - pomóc. Ten chlopiec jak potrafi , broni się sam. To on
      przezywa ogromny stres związany z nieustannymi , przykrymi rownież dla niego
      zdarzeniami.Jego zachowanie jest wolaniem o P O M O C !!! Obudźcie się
      pedagodzy.Niech w końcu ktoś zechce to zauważyć.
    • Gość: Jola 7-latek do sądu bo jest niegrzeczny IP: *.acn.waw.pl 29.10.09, 08:13
      To jest bardzo trudny problem ale niestety ostatnio bardzo częsty. Nie można tu z całą pewnością potępiać ani rodziców ani szkoły. Widać, że rodzice nie potrafią sobie z tym poradzić i być może zachowanie ich dziecka dla nich samych nie jest zrozumiałe do końca, być może jest to dla nich problem wstydliwy ale jeśli nie będzie współpracy szkoły i rodziców to trudno będzie go rozwiązać. Moja córka chodzi do szkoły do której od I klasy uczęszczał chłopiec o podobnym zachowaniu. Szkoła nie zignorowała problemu ale i rodzice bardzo włączyli się w pracę nad dzieckiem- spotkania z terapeutą, niemal codzienne wizyty w szkole i długie rozmowy z wyciąganiem wniosków o dalszym postępowaniu wobec dziecka. Po czterech latach ciężkiej pracy wyniki są bardzo widoczne - chłopiec wyciszył się, dobrze się uczy i problemy powoli maleją. Ta ogromna praca i wytrwałość zarówno szkoły jak i rodziców dała pozytywne skutki - pozytywne zwłaszcza dla dziecka i innych uczniów. Bardzo często problem wynika z faktu, że ani rodzice ani nauczyciele nie wiedzą jak postępować i jedynie porady fachowca są tu wyjściem z sytuacji oczywiście jeżeli dwie strony SA ZAANGAŻOWANE!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka