Z amfetaminą na egzamin

IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.04, 14:02
Profesor wpisuje Michałowi do indeksu piątkę. Student jednak nie wygląda na
szczęśliwego. Jest zdenerwowany i senny. Boli go głowa. Myśli o samobójstwie.
To efekt tego, że amfetamina, którą wziął przed egzaminem, przestaje
działać.Michał studiował na Politechnice Rzeszowskiej niecały rok. W tym
czasie rozprowadzał na uczelni narkotyki. Sam też brał. Zażywał amfetaminę,
by przetrwać sesję. –Uczelnia przyjęła na mój kierunek ponad 200 studentów.
Problemy zaczęły się podczas pierwszej sesji. Odpadła ponad połowa studentów.
Ja przetrwałem. Gdyby nie amfa, nie dałbym sobie rady – opowiada. – Jednak
podczas drugiej sesji pojawiły się u mnie dziwne lęki. Zacząłem mieć zawroty
głowy. Przestraszyłem się, że uzależniam się od amfy. Nie potrafiłem już się
bez niej uczyć. Postanowiłem zrezygnować ze studiów, by się ratować.

Michał nie jest wyjątkiem. Według ogólnopolskich szacunków, egzaminy w ten
sposób może zdawać nawet co dziesiąty student. Kupić narkotyk jest bardzo
łatwo. W akademikach powszechnie wiadomo kto "ma dojścia". Wystarczy tylko
spytać.

- W "amfę" zaopatrywali się u mnie studenci różnych wydziałów. Najwięcej było
tych z "mechanicznego" (Wydział Budowy Maszyn i Lotnictwa – "SN"). Mówili, że
mają dużo nauki i nie są sobie w stanie z nią inaczej poradzić. Dlatego
decydowali się brać "speeda". Rozumiałem ich i dlatego nie miałem wyrzutów
sumienia sprzedając im kolejną działkę – wspomina Michał. – Sądziłem, że im
pomagam. Wszyscy byli zadowoleni: oni, bo mogli się uczyć przez kilka dni bez
przerwy, i ja, bo miałem pieniądze.

Nie zdażył się jeszcze przypadek, by profesor rozpoznał, że stojący przed
nimi student jest "na haju". Najskuteczniejsze są indywidualne testy. Nikt
nie będzie jednak przed każdym egzaminem badał wszystkich studentów; pytał o
kłopoty ze snem i patrzył głęboko w oczy. Skale zjawiska obrazują anonimowe
ankiety. Wynika z nich, że najczęściej biorą studenci wydziałów:
mechanicznego, prawa, administracji, marketingu i zarządzania. Coraz większe
wymogi stawiane podczas sesji i coraz większy przesiew robią swoje.

Władze wyższych uczelni nie zauważają problemu. - Nic mi nie wiadomo o takich
przypadkach – mówi prof. Jerzy Potencki, prorektor Politechniki Rzeszowskiej.
Policja jest bezsilna. - Nikt nie chodzi na egzaminy i nie bada studentów -
mówi Kazimierz Sowa, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. -
Uczelnie to teren autonomiczny, na który możemy wejść dopiero w razie
uzasadnionych podejrzeń.

Rzecznik nie chciał powiedzieć, kiedy po raz ostatni jakiś policjant po
prostu wszedł do akademika i spytał gdzie można kupić narkotyki. Myśmy
spróbowali.

- Idź do Adama z pokoju ... – powiedział pierwszy, zapytany o amfetaminę
student. – On ma towar, który cię interesuje.

– Poczekaj 20 minut – Adam szybko zorientował się o co chodzi. Zniknął na
chwilkę i przyniósł małe zawiniątko. W kartce znajdowało się odrobinę białego
proszku. – To jest to – stwierdził.

Prof. Władysław Bonusiak, rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego, któremu
pokazaliśmy nasz zakup stwierdził, że jest niemożliwe, by coś takiego można
było kupić w akademikach jego uczelni. Jego zdaniem nie ma tu problemu z
narkotykami. Nie chciał jednak autoryzować tej wypowiedzi, chciał natomiast,
byśmy amfetaminę zostawili na jego biurku.



PAWEŁ SROMEK

Z oczywistych względów imiona dilerów zostały zmienione.

*******

Zewnętrzne oznaki zażycia amfetaminy:

- nerwowość, drażliwość

- rozszerzone źrenice w nikłym stopniu reagujące na światło

- kłopoty ze snem

- wahania nastroju od euforii do depresji

- nadmierne poczucie pewności lub nieuzasadniony strach

- znaczne ubytki wagi ciała (przy długotrwałym używaniu)

*********

Odpowiedzi jakie przysłał nam faksem Ludwik Borowiec, rzecznik prasowy
Uniwersytetu Rzeszowskiego:

Czy na uniwersytecie Rzeszowskim wykryto w przeciągu ostatnich lat przypadki
zdawania przez studentów egzaminów pod wpływem amfetaminy?

- Nie.

Czy dochodzą do pana sygnały, że na terenie akademików pana uczelni można
łatwo kupić narkotyki?

- Nie, natomiast w ubiegłym roku był jeden przypadek interwencji Policji.

Czy profesorowie na pana uczelni są przygotowani do rozpoznawania studentów
będących pod wpływem narkotyków?

- Tak, potrafią to rozpoznać.

Czy prowadzi się na uczelni jakieś działania profilaktyczne informujące o
zagrożeniach związanych z zażywaniem narkotyków?

- Tak, w ramach zajęć z pedagogiki i psychologii.

Super Nowości z dnia: 18_02_2004


    • Gość: 3 LATA ZA POSIADAN ARESZTOWAĆ PAWŁA SROMKA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 14:14
      AUTORA TEGO ARTYKUŁU! NA ŁAMACH GAZETY PRZYZNAL SIĘ DO POSIADANIA NARKOTYKÓW!
      • Gość: 3 LATA ZA POSIADAN Re: ARESZTOWAĆ PAWŁA SROMKA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 17:56
        GDZIE JEST POLICJA? GDZIE PROKURATURA?
        DOMAGAM SIĘ ARESZTU TYMCZASOWEGO NA 3 MIESIĄCE GDYŻ ISTNIEJE UZASADIONE
        PODEJRZENIE PRÓBY MATACTWA!
        DO DZIEŁA POLICJO!
        • Gość: 3 LATA ZA POSIADAN Re: ARESZTOWAĆ PAWŁA SROMKA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.04, 20:56
          MYSYŁAJMY MAILE NA ADRES hajduk@kgp.waw.pl Z INFORMACJĄ O POPEŁNIENIU
          PRZESTĘPSTWA PRZEZ REPORTERA!
          OTO LINK DO ARTYKUŁU:
          www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=%21w%2Etxt
          REPORTER PRZYZNAJE SIĘ W NIM DO WINY
          NA ZAŁĄCZONYM ZDJĘCIU WIDAĆ JAK NAMAWIA DO SPOŻYWANIA NARKOTYKÓW STARSZEGO
          CZŁOWIEKA. TO PRZESTĘPSTWO ZAGROŻONE JEST KARĄ DO 10 LAT WIĘZIENIA.
          POKAŻMY ŻE WOBEC PRAWA WSZYSCY SĄ RÓWNI!
    • Gość: Sn Re: Z amfetaminą na egzamin IP: 195.117.30.* 18.02.04, 17:12
      Przepisałeś cały artykuł z Super Nowości. Ludzie nie kupią gazety w kioskach,
      gazeta będzie miała mniejszy przychód/zysk, obetną wierszówki dziennikarzom, na
      drugi raz dziennikarz nie będzie miał za co kupić porcyjki amfy w
      ramach "zakupu kontrolowanego", sprawa upadnie.
      O ile wiem, to Ty właśnie jesteś z SN, chcesz mieć darmową reklamę, a działasz
      na szkodę własnej redakcji. Jakiś sabotaż uprawiasz, jesteś tajnym agentem
      Nowin czy co? Uważaj, jesteś namierzony, Romek lubi donosy...
      • Gość: Ja Re: Z amfetaminą na egzamin IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.04, 19:56
        Nie jestem z redakcji SN- nawet nie przepadam zbytnio za tą gazetą, nie
        musiałam przepisywać artykułu, bo jest dostępny on-line, o czym przytłaczająca
        większość rzeszowskich internautów doskolnale wie...
        Nie chodzi mi o darmową reklame -hahaha- ale o sprowokowanie do dyskusji - sama
        skończyłam niedawno URz i chociaż osobiscie nigdy nie zdawałam egzaminów
        na "dopalaczach" (oprócz kawy ;-)) to często słyszałam o różnych przypadkach,
        począwszy od jakiś lekarstw, które normalnie podaje się starszym ludziom, aby
        ich trochę "przywrócić do rzeczywistości i ożywić", a u całkiem sprawnych
        umysłowo i fizycznie ludzi dają podobnego kopa jak narkotyki (!!!!) do właśnie
        narkotyków... Podejrzewam, że znaczna część tych opowieści to czysta bzdura lub
        podrasowane przechwałki (typu " ja kiedyś..." a w rzeczywistości znane z
        opowieści)ale co z resztą??? Powiedzmy, że jeśli z tysiaca zasłyszanych przeze
        mnie takich opowieści podczas studiów chociaż 1% był prawdziwy, to 10 osób
        zdajacych na dopalaczu to i tak wg mnie dużo...A uczelnia- jak zwykle- o
        niczym nie wie i nie widzi problemu...
        A jakis miesiąc, półtora był chyba we "Wprost" albo "Polityce" -raczej Polityka-
        artykuł o tym, że narkotyki wracają - tym razem szczególnie wśród studentów i
        absolwentów uczelni...
        • Gość: JA Wielki spid -"Polityka" 04.2003 IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.04, 20:02
          Wielki spid
          Amfa na indeksie
          JACEK ŻAKOWSKI
          Na uczelniach zaczęła się sesja. A kiedy zaczyna się sesja, dilerzy zacierają
          ręce. Bo blisko dwa miliony studentów próbuje wtedy przez parę tygodni nauczyć
          się wszystkiego, czego się nie nauczyli przez cały semestr. Na potęgę sięgają
          po amfetaminę.

          Dla mnie to jest problem. Bo jestem nauczycielem. Prowadzę szkołę dziennikarską
          w warszawskim Collegium Civitas. Lubię tę pracę. W porównaniu ze stresem
          redakcyjnym życie akademickie płynie jak w sielance. Ja przynajmniej takiemu
          złudzeniu długo ulegałem. Aż kilka miesięcy temu wyrwali mnie z niego studenci.

          Jest słoneczne wiosenne popołudnie. Siedzimy na trawniku i ćwiczymy planowanie
          programu telewizyjnego. Program ma być dla studentów i o problemach studentów.
          Szukamy tematów.

          – Może narkotyki?

          To nie brzmi oryginalnie. Na hasło „narkotyki” większość użyłaby pilota.

          – A widział pan program o tym, jak masowo studenci spidują?

          – Czy rzeczywiście tak masowo spidują?

          Część uważa, że poza naszą kameralną uczelnią spiduje się wszędzie. Dlaczego?
          Pierwsza odpowiedź jest taka, że się spiduje, bo można. Amfetamina jest
          wszędzie i niewiele kosztuje. Druga, że się spiduje, bo trzeba. Inaczej na
          wielu wydziałach nie sposób się wyrobić. Trzecia odpowiedź jest taka, że
          studenci spidują, bo na uczelniach nikt tego nie próbuje powstrzymać. Po
          miastach akademickich od lat krążą legendy o tym, jak spidują na niektórych
          wydziałach. Najwięcej legend dotyczy medycyny i prawa, bo panuje opinia, że tam
          jest najwięcej kucia, konkurencji i stresu. A według tych legend spid, czyli
          amfetamina, pozwala szybko zakuć, łatwo zdać egzamin i natychmiast o wszystkim
          zapomnieć.

          Po zajęciach podchodzi do mnie dziewczyna, której przyjaciel spidował i od roku
          siedzi na leczeniu. Wzorowy uczeń. Matura na piątkach. Wstępny bez problemu. Na
          pierwszym roku zaczął mieć kłopoty. Przed sesją spróbował spidu. Jakoś się
          udało. Na drugim roku znalazł sobie pracę. Coraz trudniej ją było pogodzić ze
          studiami. Więc coraz częściej spidował. Po pół roku wpadł w dość typowy
          schemat. Studia i praca na amfie. Balanga na ecstasy albo na marihuanie. Tak
          ciagnął dwa lata. Potem zaczął szajbować. Bezsenność, lęki, myśli samobójcze.
          Na czwartym roku, przed sesją zimową, próbował się zabić. Rodzice wezwali
          pogotowie.

          Kilka dni później spotykamy się znowu.

          – I co pan z tym zrobi?

          – A co ja mam zrobić?

          – Nie wiem, ale dlaczego nikt z tym nic nie robi? Czy ktoś się w ogóle tym
          interesuje?

          reszta artykułu:

          polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1108919&MP=2


Pełna wersja