Fakty i Mity w sprawie sedziego Kreta

IP: 62.233.163.* 21.02.04, 14:54
...i mataczenia prokuratorów oraz sedziów. Teraz to bedzie dopiero numer
    • Gość: posel Z. Nowak Re: Fakty i Mity w sprawie sedziego Kreta IP: 62.233.163.* 21.02.04, 15:03
      Sprawa do utopienia

      Był trup w wodzie, teraz jest trup w szafie. Prokuratura próbuje ukryć przed
      opinią publiczną informacje o największym skandalu w historii wymiaru
      sprawiedliwości III Rzeczpospolitej.

      Śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci Andrzeja Kreta wiceprezesa Sądu
      Okręgowego w Rzeszowie, podczas popijawy zorganizowanej dla grupy najwyższych
      rangą sędziów w posiadłości Kazimierza Jakubczyka biznesmena z kryminalną
      przeszłością i teraźniejszością, zostało po raz drugi umorzone. Na specjalnie
      zwołanej konferencji prasowej, Leszek Goławski rzecznik prowadzącej
      postępowanie Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, oświadczył:
      - Zgromadzono 9 tomów akt, przesłuchano 60 świadków i nie ma już żadnych
      tajemnic. Sugestie czy podejrzenia, że 26 kwietnia 2002 roku sędzia mógł zostać
      w Hamerni zamordowany, są nieprawdziwe. Sędzia zasłabł i dlatego wpadł do
      stawu, gdzie utonął.

      Ponieważ to właśnie „Fakty i Mity”, publikacjami „Przyszedł sędzia do mafii”
      oraz „Sprzysiężenie sędziów” (nr 13 i 14/2003), zdecydowanie przyczyniły się -
      zdaniem Jerzego Łankiewicza sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości -
      do wznowienia śledztwa, poprosiliśmy katowicką prokuraturę o wgląd w akta
      sprawy.

      Chcieliśmy się przekonać, co naprawdę wydarzyło się w Hamerni, gdzie - jak
      napisaliśmy przed niespełna rokiem - „...ponad wszelką wątpliwość obecni byli:
      prezes Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie Zbigniew Różański, wiceprezes Sądu
      Apelacyjnego Zbigniew Kallaus, prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie Tadeusz
      Pokrzywa, prezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu Edward Loryś, sędzia Sądu
      Najwyższego w Warszawie Józef Szewczyk, wiceprezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie
      Andrzej Kret oraz sędzia Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie Ryszard Kot”.
      W Wydziale II ds. Przestępczości Zorganizowanej zamiast 9 tomów akt pokazano
      nam... cieniutki skoroszyt. Kilkanaście dokumentów, wśród których jedynym
      istotnym było postanowienie o umorzeniu śledztwa. Żadnego zeznania świadka,
      ekspertyzy biegłego czy choćby protokołu wizji lokalnej. Po prostu nic! Jak nas
      poinformował zastępca naczelnika Wydziału II, decyzję że nic więcej nie
      zobaczymy, podjął osobiście szef Prokuratury Apelacyjnej Andrzej Jużków.
      Poszukaliśmy odpowiedzi na pytanie, cóż takiego pragnie prok. Jużków ukryć
      przed opinią publiczną. Znaleźliśmy - niestety - podstawy do twierdzenia, że
      mamy do czynienia z próbą zatuszowania największego skandalu w historii wymiaru
      sprawiedliwości III Rzeczpospolitej!
      Przejdźmy do konkretów.

      Analizując - na przykład - moment odnalezienie zwłok sędziego Kreta zwraca
      uwagę taki oto fakt: według ustaleń prokuratury zatrudniony w Hamerni
      Mieczysław Marciniec usłyszał odgłosy „jakby ktoś bił rękami lub nogami o
      wodę”. Pobiegł w kierunku stawu i po kilku minutach, korzystając z roweru
      wodnego, jako pierwszy dotarł do topielca. Ciało unosiło się bezwładnie tuż pod
      powierzchnią wody, twarzą do góry, 5-7 metrów od brzegu.
      Tymczasem, wyniki badań słynnych medyków sądowych (m.in. prof. Leon Wachholz,
      prof. Albert Ponsold) oraz doświadczenie praktyka (ratownik WOPR z 23-letnim
      stażem) mówią, że powinno być całkiem inaczej: po utracie przytomności ciało od
      razu opada na dno i leży tam zwrócone głową do dna. To jest reguła.
      Idźmy dalej: zwłoki ekshumowano i powołany przez prokuratora biegły dr
      Christian Jabłoński ze Śląskiej Akademii Medycznej uznał, że „przyczyną zgonu
      było uduszenie przez utonięcie”. Ustalił, że sędzia Kret miał we krwi 2,3
      promila alkoholu (co uwzględniając jego gabaryty, równa się spożyciu co
      najmniej 0,75 l wódki) ale nie zdołał „odtworzyć samego mechanizmu tonięcia i
      towarzyszących mu okoliczności”. Choć biegły szukał starannie, nie znalazł w
      ciele ofiary tzw. okrzemek, mikroskopijnych organizmów jednokomórkowych. A
      dlaczego tak starannie? Bo powinny tam być, jeśli do płuc sędziego Kreta dostał
      się choćby haust wody ze stawu, a nauka nie zwariowała.
      Świadkowie, którzy widzieli ciało tuż po wyłowieniu, zgodnie twierdzili, że z
      ust topielca wydobywała się biała piana. O czym świadczyła?
      - Grzybek piany zwany też grzybkiem topielczym jest objawem najbardziej
      charakterystycznym w przypadku „świeżych” zwłok. Nie zawsze występuje ale jeśli
      już, jest oznaką, że woda wdarła się do układu oddechowego - powiedział nam dr
      Jakub Trnka z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we
      Wrocławiu.

      - Skoro więc grzybek wystąpił, to powinny też być okrzemki? - dociekaliśmy.
      - Zdecydowanie tak!
      - A jeśli ich nie odnaleziono, jak to rozumieć?
      - Hmm..., wydaje się to bardzo dziwne. Może zawiodła dokładność badań? A może
      jednak śmierć nie nastąpiła w wodzie... Nie mogę wyrazić kategorycznej opinii
      nie znając akt sprawy.

      Fakt - biegły wydając ekspertyzę uwzględnia nie tylko to, co zobaczy pod
      mikroskopem. Dr Jabłoński sformułował werdykt o utonięciu m.in. dlatego, że
      podpisany przez Janusza Burego (chirurg przybyły na miejsce wypadku wraz z
      Janem Michalczyszynem szefem prokuratury w Lubaczowie) protokół oględzin zwłok,
      potraktował jako wiarygodny.

      A nie powinien, bo tamtej nocy Bury pisał protokół... pod dyktando! Oto
      fragment jego zeznań: „Wnioski, które znalazły się w treści protokołu były
      uzgodnione z prokuratorem Michalczyszynem. Dotyczy to zwłaszcza tego, że zgon
      mężczyzny nastąpił w wyniku wypadku. Ten zapis w protokole został mi
      podyktowany przez prokuratora a fragment o zadrapaniach na szyi denata dyktował
      stwierdzając, że mają one charakter pośmiertny...”.
      Dla dr. Jabłońskiego oraz prowadzącego wznowione śledztwo prok. Marka Pasionka
      równie ważne były zeznania sędziów, występujących tym razem w roli
      świadków. „Prawdą jest, że ich relacje różnią się w wielu szczegółach, co do
      miejsca i czasu zdarzenia, jak i samego przebiegu akcji ratowniczej...” -
      czytamy w udostępnionym nam uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa.
      Tym niemniej, potraktowano ich jako ludzi wiarygodnych.
      Dla ilustracji, że w niezręcznych sytuacjach sędziów pamięć zawodzi, zestawmy
      kilka faktów:
      - „W dniu 6 maja 2002 r. prezes Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie złożył Ministrowi
      Sprawiedliwości na piśmie wyjaśnienia, zapewniając, że nikt z uczestników
      spotkania nie znał właścicieli ośrodka” - poinformował marszałka Sejmu Marka
      Borowskiego, wspomniany na wstępie minister Jerzy Łankiewicz. Kilka dni po 6
      maja okazało się, że sędzia Kot (organizator imprezy) jednak znał Jakubczyka, i
      to całkiem nieźle. Kto kogo okłamał? Łankiewicz - Sejm, prezes Różański -
      ministra, czy może Kot - Różańskiego?

      - „Sędzia Kret odprowadził mnie do samochodu. Był trzeźwy” - podkreślał sędzia
      Kallaus, relacjonując dziennikarzowi moment swojego wyjazdu z imprezy. W
      śledztwie ustalono, że była wówczas godz. 20. Dwie godziny później Kret miał we
      krwi 2,3 promila. „Byłem tam z wizytą kurtuazyjną i tylko przez chwilę” -
      zarzekał się innemu dziennikarzowi sędzia Loryś. Prokurator obliczył, że chwila
      trwała 4 godziny.
      - Kilka dni po tragedii sędzia Różański udzielił lokalnej prasie wywiadu. Padło
      pytanie: „Czy Jakubczyk był na spotkaniu sędziów?”. „Nie. Nie był gościem
      sędziego Kota” - odpowiedział wymijająco prezes. „Ale był na terenie ośrodka?” -
      dociekała reporterka. „Był u syna, który jest właścicielem obiektu” - zapewnił
      sędzia. I znowu głupio wyszło, bo śledztwo wykazało, że Krzysztofa Jakubczyka
      (syn Kazimierza) nie było wówczas w Hamerni.
      - „To ośrodek w budowie i nie ma restauracji. Cały prowiant przywiozłem z
      Rzeszowa, gospodarze Hamerni tylko pomogli mi przygotować posiłek” - opowiadał
      rzeszowskiej gazecie sędzia Kot. „Organizator ogniska niczego w tym
      gospodarstwie nie zamówił” - akcentował prezes Różański. Prokuraturze natomia
      • Gość: posel nowak ciag dalszy artykulu IP: 62.233.163.* 21.02.04, 15:05
        „To ośrodek w budowie i nie ma restauracji. Cały prowiant przywiozłem z
        Rzeszowa, gospodarze Hamerni tylko pomogli mi przygotować posiłek” - opowiadał
        rzeszowskiej gazecie sędzia Kot. „Organizator ogniska niczego w tym
        gospodarstwie nie zamówił” - akcentował prezes Różański. Prokuraturze natomiast
        wiadomo, że sędziowie przywieźli ze sobą 2 butelki wódki (po 0,75 l) i 2
        butelki wina. Pili wszyscy poza Lorysiem: Kallaus - wino, pozostali wódkę.
        Przypomnijmy, że sam tylko sędzia Kret skonsumował 0,75 l. Rachunek wystawiony
        przez Jakubczyka opiewał na 319 zł i nie było tam
        pozycji „alkohol”. „Przesłuchani świadkowie, policjanci oraz pracownicy
        pogotowia potwierdzają znaczny stopień nietrzeźwości uczestników przyjęcia” -
        przeczytaliśmy w aktach sprawy. Skąd więc wzięli gorzałę, jeśli nie od
        Jakubczyka?
        Przejdźmy teraz do występującego w sprawie świadka incognito.
        W ubiegłorocznych publikacjach podkreślaliśmy, że sensacyjne fakty dot.
        okoliczności śmierci sędziego zostały kilka dni wcześniej zrelacjonowane
        kierownictwu Komendy Głównej Policji w tajnym raporcie Centralnego Biura
        Śledczego. Do inicjatywy skłoniły CBŚ rewelacje nowego świadka, którego
        istnienie sygnalizowaliśmy w tekście.
        Człowiek ten został przesłuchany w Katowicach 27 kwietnia 2003 r. W efekcie,
        prokurator postanowił utajnić personalia świadka („bo zachodzi uzasadniona
        obawa zaistnienia niebezpieczeństwa dla jego życia lub zdrowia”) i wznowić
        śledztwo w sprawie zgonu sędziego Kreta.
        Tymczasem, na wspomnianej konferencji prasowej, prok. Goławski powiedział: -
        Świadek ten wiedzę o sprawie i okolicznościach śmierci sędziego czerpał z prasy
        oraz opowieści innych osób.
        Czyli co? Mamy uwierzyć, że jeden z najlepszych prokuratorów w kraju (jakim
        jest bez wątpienia Marek Pasionek) wszczyna szalenie kłopotliwe śledztwo na
        podstawia zeznań świadka powielającego plotki? A może w ogóle nie zapytał
        świadka skąd wie?
        Każą nam też uwierzyć, że świadek wiedzę zaczerpnął z prasy. Kłopot w tym, że
        swoje zeznanie w CBŚ złożył co najmniej tydzień przed naszym pierwszym
        artykułem. Kłopot drugi: w jego zeznaniach są treści dotąd nie publikowane!
        Nikt nigdy nie napisał, że to sędzia Szewczyk - jak twierdzi świadek -
        miał „pilotować” w Warszawie korzystne dla Jakubczyka odwlekanie procesu
        aferzystów z „Kolmer Holding”. Nie mógł też przeczytać a zeznał, że na
        przyjęciu w Hamerni pojawili się: niezwykle wpływowy na Podkarpaciu mecenas
        Andrzej Rakowski (obrońca Jakubczyka) oraz Mariusz Moskal (właściciel agencji
        towarzyskiej „Paradise”) wraz z personelem.
        Dodajmy, że wszyscy zainteresowani stanowczo tym informacjom zaprzeczyli. W
        toku śledztwa wyszło wprawdzie na jaw, iż w przeszłości wynajmowano panienki
        z „Paradise” na imprezy w Hamerni, jednak prokurator nie zdołał potwierdzić,
        czy były tam również w dni śmierci sędziego Kreta.
        Kłopotliwych materiałów jest w aktach umorzonego śledztwa znacznie więcej. Po
        sprawdzeniu billingów okazało się na przykład, że fatalnego wieczoru i
        nazajutrz, sędziowie przeprowadzili w sumie kilkaset długich rozmów
        telefonicznych. Bardzo wiele połączeń wywoływano z ogólnodostępnych automatów!
        Kto dzwonił do nich, tak starannie dbając o niepozostawianie śladów?
        - Tych oraz innych pobocznych wątków nie badaliśmy, gdyż nie były przedmiotem
        śledztwa. Miałem jedynie zweryfikować przesłanki sugerujące, że do śmierci
        sędziego Kreta przyczyniły się osoby trzecie. Tyle i tylko tyle. Nie znalazłem
        dowodów podważających tezę o nieszczęśliwym wypadku, więc śledztwo zostało
        umorzone - powiedział nam prok. Pasionek.
        - A czy może pan choćby wyrazić pogląd o profesjonalizmie prokuratora
        Michalczyszyna?
        - W aktach znajdują się materiały, pozwalające uprawnionym organom na
        wyciąganie wniosków służbowych. Ja takim organem nie jestem.
        - Od zamknięcia śledztwa upłynęło już kilka tygodni. Czy jakiś organ, jak pan
        to określa, zaglądał do akt?
        - Nie.
        Wiadomo, tak ładnie zasychającej kupy lepiej nie ruszać. Będzie z tym jednak
        spory problem, bo mamy całkiem inne zdanie, tudzież społeczną misję.
        Anna Tarczyńska
        Uwagi:
        niżej projekt załącznika do tekstu (list do min. Grzegorza Kurczuka).

        Szanowny Panie Ministrze.
        Śledztwo w sprawie tragicznej śmierci Andrzeja Kreta, wiceprezesa Sądu
        Okręgowego w Rzeszowie, zostało umorzone. Była to sprawa - i obawiam się, że
        wciąż jest - niezwykle bulwersująca opinię publiczną, gdyż dotyka osób
        zajmujących najwyższe stanowiska sądownicze i prokuratorskie.
        Mimo zamknięcia postępowania karnego, akta pozostają tajne. Zmuszeni do
        poszukiwania prawdy innymi sposobami, dziennikarze „Faktów i Mitów” natknęli
        się na informacje pozwalające na postawienie tezy o próbie zatuszowania
        skandalu.
        Dla dobra wymiaru sprawiedliwości zwracam się zatem do Pana o umożliwienie nam,
        dziennikarzom, nieskrępowanego wglądu w akta śledztwa Prokuratury Apelacyjnej w
        Katowicach (sygn. Ap II Ds. 4/03/S).
        12 lutego br. był pan łaskaw powiedzieć Polskiej Agencji Prasowej: - Ja się
        generalnie opowiadam za wszelką jawnością. Nic nie powinno być ukrywane i
        wszystko, co tylko możliwe, powinno być udostępnione opinii publicznej.
        Ufam, że podtrzyma Pan ten pogląd.

        Redaktor Naczelny

        /Roman Kotliński/
        • Gość: posel nowak podstawa prawna IP: 62.233.163.* 21.02.04, 15:11
          Szanowni Panowie Prokuratorzy i Sedziowie!

          Gdyby przyslo Wam scigać mnie z art 266 paragraf 2, to inforumuje, ze badanie
          tej sprawy i umieszczenie tej informacji ma miejsce na podstawie przepisów
          Ustawy o sprawowaniu mandatu posla i senatora i stanowi odpowiedz dla wyborców
          ktorzy prosili mnie o tą interwencje. Dzialalnosc ta jest objeta imunitetem
          materialnym

          Informuje też, ze zostalo zlozone zawiadomienie do ministra w przedmiocie

          utrudniania postępowania karnego,
          domniemania protekcji i utrudninia postępowania sądowego (KOLMER HOLDING),
          domniemania poswiadczenia i nakłaniania do tego czynu
          przekroczenia uprawnien przez prokuratora rejonowego w Lubaczowie ( to jest
          pewne )

    • Gość: x Re: Fakty i Mity w sprawie sedziego Kreta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 21:05
      Ciekawe!
    • jawnuta7 Re: Fakty i Mity w sprawie sedziego Kreta 21.02.04, 22:19
      Dziwne żeby tak poważna sprawa była poruszana na takim malutkim formu.
      Panie Pośle jest to bardzo dziwne. Gdzie obecnie gazety ogólnokrajowe. Czy w
      imię sprawiedliwości nie można połączyć sił ?
      Czy chodzi o poklask przed wyborami do Parlamentu UE ?
      Każdy jest ciekawy co z tym fantem robi opozycja parlamentarna, przecież to
      taki rodzynek.
      Dlaczego jest Pan osamotniony w tej walce ?
      Proszę o odpowiedz - ale suche fakty bez "owijki"
      • Gość: Beniek Re: Ciekawy kąsek IP: *.przeworsk.sdi.tpnet.pl 21.02.04, 23:06
        Panie Pośle, porusza Pan interesującą sprawę i osobiście daję wiarę Pańskiej
        wersji wydarzeń. Jednak obawianm się że poziom degeneracji polskiego wymiaru
        sprawiedliwości jest tak znaczny, że trudno będzie Panu przebić się z tą prawdę
        do opinii publicznej a jeszcze trudniej doprowadzić do ukarania winnych (?) i
        ewentualnych zmian w sądownictwie, prokuraturze etc. Prędzej zrobią z Pana
        Wariata, albo załatwią jak sędziego K. - wypadek albo nieznani sprawcy.
        Powodzenia.
        Chociaż ostatnio nie ma Pan szczęścia - tow. Jaskiernia okazał się czysty jak
        kryształ, Kaucz pana okpił, Sliwa - Wlkosz podobnie. Trudne przed Panem zadanie.
        • Gość: posel nowak Re: Ciekawy kąsek IP: 62.233.163.* 22.02.04, 14:17
          Z Jaskiernia sie udalo. Czym innym jest wsadzenie go do puszki, a czym innym
          wykazanie kim jest tak naprawde. Drugie sie udało. Zreszta prosze przeczytac
          polityke

          polityka.onet.pl/162,1148191,1,0,2437-2004-05,artykul.html
          i zobaczyc jak bylo naprawde. Ja nigdzie nie napisalem ze Jaskiernia wział.

          W tej sprawie jednak nie jest jeszcze koniec. Postępowanie w sprawie lapowki
          toczy sie dalej, co dziwne w sprawie dominiemanego przyjecia korzysci przez
          inne osoby. Czy ktos wierzy w to, ze ktokolwiek mogl wziac od branzy kase bez
          wiedzy JJ? przeciez szefem izby gospodarczej gier losowych byl doradca klubu i
          asystent posla J.- skorka

          W tej sprawie powiem jednak, ze w kontekscie J. wroci ona za ca 2 tygodnie jak
          bumerang- tym razem prawdopodobnie z mocnym dowodem

          W sprawie Kreta to nie jest moja wersja wydarzen, tak mowia akta, ktore ja jako
          jedyny po umorzeniu w dniu 31 12.03 w katowicach czytalem. To co zrobil
          prokurator Michaczyszyn, to niestety prawda- ma za to zawiadomienie. Ja mam
          dowod z akt, ze tak bylo.

          Uda sie nie uda- rzecz trudna do ocenienia. Skala matactwa i zblatowania jest
          ogromna- 500 rozmow telefoniczych coś mowi.

          Rozwiazaniem jest jednak meczenie tej sprawy. Wg mnie kwestia jest przesadzona
          na niekorzysc dla imprezowiczów. Pytanie tylko kiedy to sie stanie?

          Kropla skałe drazy, a upor i konsekwencja czyni cuda.

          jezeli sie uda, to bedzie gwózdz do przesilenia i naprawy wymiaru. OBY?
          • Gość: posel nowak Czy Kaucz coś gadał? IP: 62.233.163.* 22.02.04, 14:19
            co znaczy z tym Kauczem i Sliwą? Cos gadali- jezeli tak- to kiedy?
      • Gość: posel nowak Re: Fakty i Mity w sprawie sedziego Kreta IP: 62.233.163.* 22.02.04, 14:04
        GW sie obawia, bo zmuszono ich do przeprosin, zanim wyszly te okolicznosci,
        ktore jak widac powinny spowodowac akty oskarzenia a nie zadanie przeprosin.

        Jednak jest faktem- za publikacje w pierwszej polowie 2003 przeprosono (nie
        wiem za co ) Zadanie przeprosin pachnie oszustwem procesowym art 286 kk ze
        strony zadajacych.

        Ja zajmuje sie ta sprawa z tego powodu, ze jestem w Komisji Sprawiedliwosci, a
        apelacje rzeszowska nadzoruje ten sam prokurator w Krajowce co Krakow.

        Wszystko wskazuje na to ze wysoki ranga sedzia jednak nie utopil sie na wskutek
        wypadku a juz na pewno nie tak jak to widza sedziowie. Nie moge jako posel na
        Sejm dopuscic do tego aby smierc sedziego nie zostala wyjasniona do konca a
        prokuratury mataczyly do tego stopnia. Jak mamy wymagac od czlonkow wymiaru
        sprawiedliwosci uczciwej pracy, kiedy tak naprawde z powodu zblatowania w razie
        czego nikt nie bedzie dochodzi prawdziwych przyczyn smierci

        Ja nie robie zadnej kampanii - jestem poslem niezrzeszonym. Ta i podobne sprawy
        leza mi na sercu i bede je wyjasniał. Troche sprawa zajmuje sie PiS ale gdyby
        oni sami tego pilnowali do dawno sprawa by umarła.

        Jak widac teraz- raczej nie umorze.
        • Gość: Benek Re: Pośle, do dzieła IP: *.przeworsk.sdi.tpnet.pl 22.02.04, 14:22
          Poseł Nowak wywleka na światło kolejną sensacyjną sprawę. Dlaczego Pośle tą
          sprawą nie interesują się inni posłowie, politycy???? I został Pan sam na placu
          boju niczym Don Kichot z Manchy.
          • Gość: posel nowak Re: Pośle, do dzieła IP: 62.233.163.* 22.02.04, 18:01
            To jedna z kolejnych spraw. Beda tez inne, wieksze np "nierozliczone"
            kampanie wyborcze w roku 2000 ( prezydenckie )

            Sprawa Hamernii moze sie ktos interesuje, ale kolo tego trzeba lazic i nie
            mozna byc w nic uwiklanym
    • Gość: xxx Re: Fakty i Mity w sprawie sedziego Kreta IP: 62.233.163.* 23.02.04, 02:59
    • Gość: posel nowak Re: Fakty i Mity w sprawie sedziego Kreta IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 25.02.04, 14:54
Pełna wersja