Gość: KULCIOR
IP: *.dami-rz.pl
18.02.02, 15:26
Każdy student spotykał sie z licznymi przykładami delikatnie mówiąc nie
poszanowania ze strony nauczycieli akademickich. Szczególnie nasilało się na
sesjach. Ja zdawałem np. egzamin z Ekonomii ustnie u starej panny która
dmuchała mi papierosem po twarzy gdy ja usilnie walczyłem o ocenę(pani G. z
Zalesia). Inny facet wchodził pod biurko, tłumacząc o 2 perspektywach świata na
przedmiocie nie związanym bezpośrednio z taką tematyką. Inny gośc z Zalesia
pan D. z chemii, chodził po sali podczas kolokwiów, a ponieważ na chemii
musieliśmy byś w fartuchach, lubił bardzo zaglądać bezpośrednio w kieszenie
studentom i bardzoskutecznie odbierać ściągi ale wraz z karteczkami co
oznaczało ocenę 2.0.
JA NAZYWAM TO ZBOCZENIAMI. ROZRÓŻNIAM ZBOCZENIA SZKODLIWE I NIESZKODLIWE.
NIESZKODLIWE TO MÓJ PRZYKŁAD KIEDY PROWADZĄCY WCHODZI POD BIURKO TŁUMACZĄC PRZY
TYM WIZJE SWOJEGO ŚWIATA I ISTOTE ŻYCIA NA PRZEDMIOCIE NIE ZWIĄZANYM Z TAKIM
ZAGADNIENIEM. MOŻE BYĆ TO ŚMIESZNE, CZASEM CIEKAWE A W OSTATECZNOŚCI
NUDNE,CZYLI TEŻ NIESZKODLIWE. GORZEJ ZE ZBOCZENIEM SZKODLIWYM. GROZI CI W
NAJLEPSZYM PRZYPADKU AWANS Z PRZEDMIOTU.
DRODZY INTERNAUCI-STUDENCI, A WY Z JAKIMI ZBOCZENIAMI SIĘ ZETKNĘLIŚCIE W
TRAKCIE STUDIÓW. PODAJCIE UCZELNIE, KIERUNEK I PIERWSZĄ LITERĘ NAZWISKA
ZBOCZEŃCA, ABY PRZESTRZEC WSZYSTKICH NARAŻONYCH NA KONTAKT......