Poczytajcie jak kler nie agitował za PISEM :-)

IP: 84.38.160.* 05.07.10, 13:30
wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Krzyz-przy-Palacu-Prezydenckim-to-zly-pomysl,wid,12443057,wiadomosc.html?ticaid=1a77d
    • Gość: jan Lublin :-)) IP: 84.38.160.* 05.07.10, 13:49
      Agitacja wyborcza w lubelskich świątyniach. Za kim?

      Małgorzata Domagała 2010-06-08, ostatnia aktualizacja 2010-06-08
      19:12:04.0

      Ulotki Jarosława Kaczyńskiego w kościele na LSM-ie i kazanie w
      osiedlu Nałkowskich, podczas którego proboszcz wskazuje na kogo oddać
      swój głos - to przypadki agitacji wyborczej, o których donieśli nam
      czytelnicy. Kuria powtarza jednak, że nie opowiada się po stronie
      żadnego z kandydatów

      W poniedziałkowej "Gazecie" przedstawiliśmy opinię jednego z naszych
      czytelników, który zadzwonił do nas zbulwersowany kazaniem w kościele
      pw. Miłosierdzia Bożego przy ul. Nałkowskich. Proboszcz wskazał tylko
      dwóch katolickich kandydatów na prezydenta: Marka Jurka oraz
      Jarosława Kaczyńskiego, bo jego zdaniem tylko oni wyznają wartości
      katolickie, żyją w zgodzie na nauką kościoła i reprezentują prawdziwy
      katolicki styl. Natomiast Bronisław Komorowski, zdaniem proboszcza,
      jest nieodpowiedni na ten urząd, bo podejmuje szybkie decyzje i
      planuje skok na Narodowy Bank Polski, a wybór obecnie rządzących
      spowoduje, że szpitale będą tylko dla bogatych.

      Po opublikowaniu przez nas tej opinii odezwał się kolejny czytelnik:
      "Proboszcz kościoła przy ul. Nałkowskich nie jest jedynym lubelskim
      duszpasterzem zaangażowanym w kampanię wyborczą. W kościele pw. św.
      Józefa na osiedlu A. Mickiewicza w kąciku z prasą katolicką po
      sobotniej wieczornej mszy można było się zaopatrzyć w ulotki wyborcze
      Jarosława Kaczyńskiego. Nie przypuszczam, aby kolportaż ulotek
      odbywał się bez wiedzy włodarza parafii ks. Stanisława Dziwulskiego"
      - napisał do nas czytelnik.

      O ten incydent zapytaliśmy więc proboszcza tamtejszej parafii.
      Twierdzi, że nic o tym nie wiedział. - Jeśli były, to ktoś je
      podrzucił. Zdecydowanie nic o tym nie wiem - zapewniał ksiądz
      Dziwulski.

      Rzecznik lubelskiej kurii ksiądz Mieczysław Puzewicz o ulotkach w
      kościele na LSM-ie dowiedział się od nas. On też uważa, że ktoś
      musiał je po prostu podrzucić, co często zdarza się w przypadku
      kącików z prasą. - Stanowisko księdza arcybiskupa jest jasne: księża
      nie angażują się po stronie żadnego z kandydatów - zapewnia ks.
      Puzewicz. Jeśli natomiast chodzi o niedzielne kazanie, to
      konsekwencji ze strony kurii też raczej nie będzie. - Trudno mi się
      ustosunkować do tego kazania, bo nie znam jego treści - dodaje ks.
      Puzewicz.

      O kościele przy Nałkowskich pisaliśmy również, kiedy pod drzwiami
      świątyni wierni nakłaniani byli do składania podpisów poparcia
      kandydatury Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Podobne
      incydenty miały też wtedy miejsce w kościele pod wezwaniem Dobrego
      Pasterza na Czechowie, przy parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych
      przy ul. Kalinowszczyzna, parafii Przemienienia Pańskiego przy ul.
      Nadbystrzyckiej oraz parafii pw. św. Jadwigi Królowej przy ul.
      Koncertowej.

      Małgorzata Domagała
      • Gość: jan gdzieś tam w Polsce IP: 84.38.160.* 05.07.10, 13:56
        Skandaliczne zachowanie ks. Zygmunta Głębickiego. Proboszcz parafii
        św. Trójcy w Staninie w niedzielę, 20 czerwca, mówił wiernym na kogo
        nie powinni głosować w wyborach prezydenckich. Wystąpienie duchownego
        nagrali dziennikarze programu „Teraz My” z telewizji TVN.
        - Pójdźmy dziś na wybory głowy państwa. Poprzedniego pana prezydenta
        z najznakomitszymi zlikwidowano 10 kwietnia pod Smoleńskiem - tak
        rozpoczyna się nagranie wystąpienia duchownego. Dalej wierni
        dowiadują się, że w Staninie, ktoś zerwał w nocy plakaty jednego z
        kandydatów. Ksiądz określił je jako: „plakaty orientujące nas na
        nasze decyzje. Afisze z bratem zlikwidowanego pana prezydenta, panem
        Jarosławem Kaczyńskim” - głosił kapłan. W dalszej części wypowiedzi
        dowiadujemy się, że domyślni oni… „zrobili to nikczemnie, bo nie
        mieli odwagi zrobić tego odpowiedzialnie”. Potem obrywa się
        politykom. - Polska nie może być dla jednej kasty partyjnej. Nie
        wybierajmy więc popieranych przez niedawnych gnębicieli i morderców
        najświetniejszych elit naszego narodu. Bądźmy ostrożni co do
        odznaczanych za zasługi dla obcych, wbrew polskim interesom. Nie
        tych, którzy wepchnęli polskich chłopów do Unii na fatalnych
        warunkach. Pełnią rolę liderów partyjnych i wicepremierów -
        przekonywał ksiądz. Te słowa odnoszą się do Bronisława Komorowskiego
        jednego z liderów PO i Waldemara Pawlaka wicepremiera i ministra
        gospodarki. - Dokonajmy światle potrzebnego Polsce wyboru - kończy
        proboszcz.
        Artykuł 77 ustawy o wyborze prezydenta mówi, że w dniu głosowania
        oraz na 24 godziny przed tym dniem zwoływanie zgromadzeń,
        organizowanie pochodów i manifestacji, wygłaszanie przemówień,
        rozdawanie ulotek, jak też prowadzenie w inny sposób agitacji na
        rzecz kandydatów jest zakazane. Co prawda kapłan nie wskazał wprost
        na konieczność głosowania na kandydata PiS, to wyraźnie zasugerował
        kogo nie należy popierać. – Moim zdaniem ksiądz nie złamał prawa,
        gdyż nie wskazywał na konkretnego kandydata, na którego parafianie
        mają głosować albo nie. Zachęcał na koniec do dokonania światłego
        wyboru – komentuje Dariusz Szustek, szef PiS w powiecie łukowskim, W
        wyborach prezydenckich 20 czerwca w gminie Stanin Jarosław Kaczyński
        zdobył ponad 2000 głosów poparcia.
        To nie pierwszy polityczny wybryk kontrowersyjnego proboszcza i jego
        współpracowników. 3 lata temu w czasie wyborów parlamentarnych księża
        w Staninie również agitowali z ambony do swoich wiernych. Była
        niedziela, 14 października. - Podczas wyborów należy głosować na
        "Prawych i Sprawiedliwych", a Donald Tusk nie jest tak naprawdę
        Polakiem, bo jest związany z Wehrmachtem - przekonywał ksiądz z
        parafii w Staninie. Przedpołudniowa niedzielna msza w kościele pod
        wezwaniem św. Trójcy zgromadziła setki wiernych. Księża zrezygnowali
        z odczytania listu biskupów, którzy apelowali do wiernych o udział w
        wyborach nie wskazując jednak na żadną partię. Za to przeprowadzili
        ostrą agitację wyborczą. O bulwersującej sprawie czytelniczka
        powiadomiła portal Alert24.pl. - Nasz wikary oświadczył podczas mszy,
        że głos należy oddać na "Prawych i Sprawiedliwych", których określił
        mianem jedynych w Polsce uczciwych ludzi, którzy walczą z korupcją i
        zakłamaniem - opowiadają oburzeni parafianie. Jednak to był dopiero
        początek. Po przemowie wikarego do głosu doszedł proboszcz ks.
        Zygmunt Głębicki, który zaczął naigrywać się z byłego prezydenta RP
        Aleksandra Kwaśniewskiego określając go mianem pijaka. Dostało się
        też Donaldowi Tuskowi, któremu duchowny zarzucił, że nie jest
        Polakiem, bo jest związany z Wehrmachtem. - Na koniec ksiądz dał do
        zrozumienia, że jeśli się chce przystępować do komunii, to należy
        oddać głos na prawych, sprawiedliwych - twierdzą wierni rozmawiający
        w 2007 roku z dziennikarzami Alert24.pl.
        Ks. Jacek Szostakiewicz, rzecznik prasowy siedleckiej kurii nie widzi
        nic złego w zachowaniu proboszcza ze Stanina i nie odpowiada na
        pytanie, czy kuria nadal zamierza tolerować podobne sytuacje? - W
        kurii nie ma żadnych zastrzeżeń do tego księdza, które wpłynęłyby z
        parafii. W związku z tym nie ma żadnych decyzji w jego sprawie -
        komentuje. Do całej sprawy Szostakiewicz odnosi się niechętnie. - Nie
        mam obowiązku wypowiadać swojej opinii na ten temat. Jeśli ksiądz
        naruszył prawo, to od tego są inne instytucje prawne. Mój komentarz
        nie ma tu żadnego znaczenia. Co do ambony, jest ona miejscem
        przepowiadania Słowa Bożego w odpowiednim momencie Mszy Świętej –
        ucina w e-mailu do redakcji duchowny.
        19 czerwca po konferencji episkopatu Polski biskupi w komunikacie do
        wiernych napisali: - W związku z wyborami prezydenckimi Pasterze
        Kościoła przypominają o odpowiedzialności za Polskę, która powinna
        się wyrazić m.in. przez udział w wyborach. Wcześniej przewodniczący
        Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik zachęcił Polaków do
        głosowania „zgodnie z własnym sumieniem, z poczuciem
        odpowiedzialności za naród i społeczeństwo”.
        W Staninie wrze. - Ludzie mają już dość tych politycznych kazań. To
        jest już po prostu niesmaczne - mówi nasz czytelnik. - Mamy dość
        proboszcza, ale ludzie przez szacunek do instytucji Kościoła jeszcze
        się na to wszystko godzą - dodaje rozmówca. Ks. Głębicki ponad 3 lata
        temu uprzykrzył życie zwykłym ludziom. Zadecydował o zamknięciu bramy
        na miejscowym cmentarzu. W ten sposób chciał zmobilizować miejscowych
        kamieniarzy do uiszczania opłaty za wjazd na teren cmentarza. Efekt
        był taki, że żałobnicy podczas jednego z pogrzebów byli zmuszeni
        przenosić trumnę przez parkan okalający cmentarz. O sprawie agitacji
        wyborczej proboszcz Głębicki nie chce rozmawiać. Kiedy dowiedział
        się, że dzwoni do niego dziennikarz naszej gazety rzucił do
        słuchawki: Wspólnota? A ten gnojownik! Nie będę z wami rozmawiał -
        krzyknął duchowny i rzucił słuchawką.
        • Gość: ds16 Re: gdzieś tam w Polsce IP: 80.50.128.* 05.07.10, 15:49
          nihil novi. tak z 15 lat jeszcze i spokój.
          • ares19 Re: gdzieś tam w Polsce 06.07.10, 06:41
            W wielu miejscach w Polsce Bronisław Komorowski został brutalnie
            zaatakowany przez istotną część kleru. W licznych kazaniach w sobotę
            i w niedzielę straszono wiernych tym, że głosowanie na Bronisława
            Komorowskiego to albo grzech śmiertelny albo inny rodzaj zachowania,
            które np. uniemożliwia wzięcie komunii - powiedział Palikot na
            konferencji prasowej w Lublinie.


            Palikot zaapelował, aby osoby, które były świadkami takich zachowań
            księży, poinformowały go o tym. Poseł podkreślił, że chciałby, aby to
            były osoby, które "mają odwagę wystąpić w tej sprawie w sądzie czy
            przed Państwową Komisją Wyborczą". - Ja się nimi zaopiekuję i podejmę
            odpowiednie działania, i będę dążył do tego, by przypadki łamania
            ciszy wyborczej były ukarane - powiedział.

            Jego zdaniem ciszę wyborczą złamano "w tysiącach wsi w Polsce", ale
            ludzie boją się tego zgłaszać i występować w takich sprawach jako
            świadkowie. Palikot powiedział, że słyszał o złamaniu ciszy przez
            księży m.in. w Zamościu, a w Wigrach ksiądz miał straszyć grzechem
            śmiertelnym.
            • Gość: gość Re: gdzieś tam w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.10, 08:46
              Oddzielić kościół od państwa,nałożyć na nich podatki i ukarać za
              przferwanie ciszy wyborc zej.Tego się domagamy.
              • jael53 Re: gdzieś tam w Polsce 06.07.10, 19:47
                Poprzestańmy na podatkach. Najbardziej wrażliwą częścią psychiki wszystkich
                "uduchowionych" jednostek są kieszenie. Świeckość Państwa oraz równość obywateli
                wobec prawa gwarantuje Konstytucja - nic, tylko brać i przestrzegać.
                • Gość: zyzol ksiądz tez Polak IP: 84.38.160.* 06.07.10, 20:09
                  ksiądz - też Polak i ma prawo do swoich poglądów politycznych. Proste.
                  Ale gdy do wygłaszania swych poglądów wykorzystuje ambonę to jest
                  bydlakiem nie duchownym. Słuchaj Panie ksiądz Stasiu P.
Pełna wersja