Swojska czy markowska - która naszych z wędlin ...

09.08.10, 18:04
Ja też uważam, że kiełbasy markowskie sa najlepsze, nie rozróżniam
jednak kto je robi. Może wiec podawać miejsca gdzie mozna tę
podobno najlepsza kupic w Rzeszowie ? ZX przyjemnością spróbuję.
Podobnie z ta swojską z Pilzna, bo w sklepie jest co
najwyżej "swojska" nie wiadomo skąd.
    • Gość: MistrzRiposty Re: Swojska czy markowska - która naszych z wędli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.10, 07:25
      Kiedyś całkiem niezła była PODWAWELSKA. Ale teraz - wraz z zimnym
      Lechem - jest na indeksie!
    • mal49 Re: Swojska czy markowska - która naszych z wędli 10.08.10, 14:59
      Tylko od Marysi Kozik z Podleszan k/Mielca!
      Taka kiełbasa i pozostałe wędliny - to niebo w gębie.
      Można kupić na targu w Mielcu, gdzie ma swój kiosk.
    • Gość: smakosz222 Swojska czy markowska - która z naszych wędlin ... IP: *.star.net.pl 11.08.10, 10:31
      Kiełbasy ,,swojskie,, są przewędzone. Dominuje smak wędzenia.
      Prawdziwą kiełbasą jest ,,WIEJSKA,, - od lat kupuję Wiejską z
      Jodłowej, też niedaleko Pilzna - jest prześwietna, każdy kto
      spróbuje, będzie szukał tylko takiej, Ja kupuję w sklepie Smakosz na
      Piłsudskiego w Dębicy - zawsze świetna, lepszej nie ma, czasem
      trochę tłusta, a to zależy od tuczników. Smak, wygląd,
      przechowywanie - 100 procent zadowolenia. W lodówce potrafi leżeć
      nawet 2 tygodnie, zeschnie, a nie zepsuje się!
    • Gość: ulalala Swojska czy markowska - która z naszych wędlin ... IP: 80.50.128.* 29.09.10, 11:06
      Widze ze toczy sie tutaj dyskus na temat kielbasy z pilzna i z markowej. Pare slow o Taurusie- nigdy nie zjem nic stamtad! w wakacje zdarzylo mi sie odwiedzic bar taurus w pilznie polozony przy trasie- tragedia! pani pracujaca tam wyrywala nam sztucce z reki (dosłownie) podczas spozywania zurku poniewaz jak nas poinformowala za chwile miala przyjechac wycieczka i zabraknie im łyżek (?????), mało tego musielismy jesc go na stojaco i szybko zeby zrobic miejsce wycieczce. nie poinformowano nas o tym w momencie kiedy kupowalismy obiad ale dopiero w trakcie jego spozywania zaczela sie wojna- dwoch nieznanych mi panow wyrzucilo z nerwow kotelty do kosza bo jak stwierdzili w takiej atmosferze nabawia sie wrzodow, ja natomiast na prosbe czy moge rozmawiac z kierownikiem uslyszalam- jak sie cos pani nie podoba to trudno, kierownika nie ma... zgroza! do tego wszystkiego dodam ze jedzenie bylo niedobre, kielbasa w zurku pelna kostek i napewno nie kupie nigdy nic spod tej marki... sposob w jaki odbywa sie tam organizacja i jak sie traktuje klientow swiadczy o tym jakiej jakosci i jak rzetelnie wykonuje sie tam wyroby wedliniarskie- dziekuje, nie polecam
      • Gość: konrad Re: Swojska czy markowska - która z naszych wędli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.10, 13:17
        Dobra wędlina to dobry surowiec czyli świniak tuczony na naturalnych paszach.
        Smak prawdziwej szynki czy kiełbasy znają nieliczni mający dostęp do podziemia produkcjnego gdzie po tradycyjnym świnobiciu robi się wyroby według receptur pozbawionych chemii.
        In mniejszy zakład wedliniarski zaopatrujący się u pobliskich rolników tym większe prawdopodobieństwo że wyrób finalny będzie w smaku przypominał wędline.
    • Gość: Ewa Re: Swojska czy markowska - która naszych z wędli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.10, 13:14
      Kiebasy markowskie to były dobre kilka lat temu, teraz to juz nie to samo niestety... Niedawno odkryłam sklepik firmowy przy gospodarstwie rolnym w Górze Ropczyckiej, mówie wam kiełbasa swojska niebo w gebie, cena tez atrakcyjna 20 zł za kg (w sklepie obowiazuja ceny hurtowe niezaleznie ile kupujesz) i jeszcze jeden atut ok. 13.30 wyciagaja goraca kiełbase z wedzarni:) tylko trzeba byc punktualnie bo sklep czynny tylko do 14.
      • Gość: anna Re:trochę poza tematem IP: *.rzeszow.mm.pl 29.09.10, 16:08
        Zgadzam się z Konradem i Ewą. Ideałem jest wyrób ze zwierzęcia, które jadło dobrą paszę, ale to ideał dostępny dla niewielu. Najwiekszy horror to wędliny drobiowe. Nie dość, że kurczaki pędzone na hormonach to jeszcze potem wędlina zrobiona sztucznie.
        Polacy jedzą ogromne ilości "wędlin" i z tego powodu związków azotu mogą mieć w swoim organizmie naprawdę wiele. Dzieci są chorowite (pewnie żadna mama nie powiąże tej słabej odporności z jedzeniem, raczej zrzuci na pogodę, brak szalika), dużo jest otyłych.
        Jemy wędlin dużo, bo nie ma tradycji ciepłego południowego posiłku. W innych krajach i w szkole i w pracy jest przerwa na lunch. U nas to rzadkość, wiec dzieci w szkole i dorośli w pracy posilają się kanapkami. A w kanapkę najłatwiej włożyć wędlinę lub "ser żółty"(dziś we Fracu sprawdziłam-żaden nie był serem tylko lepszym lub gorszym wyrobem seropodobnym).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja