Gość: pol
IP: *.146.17.37.nat.umts.dynamic.eranet.pl
07.09.10, 11:33
„Inny radny tego klubu mówi nam nieoficjalnie, że Ferenc nie chciał odmawiać Kościołowi tej przysługi w sytuacji, gdy wielu proboszczów popierało jego plany poszerzenia miasta. - Trudno mu było odmówić tej niewielkiej prośbie, skoro wcześniej otrzymał od Kościoła wsparcie w sprawie strategicznej - tłumaczy nam.” – Jest to cytat z gazeta.pl Rzeszów.
Coraz mniej rozumiem z tego wszystkiego. SLD dąży, aby raz na zawsze odizolować kościół od państwa. I tu się zgadzam, nawet z Senyszyn. Ale w Rzeszowie przedstawiciel SLD (Ferenc) zawarł jakiś układ z klerem.
Jak widać w Polsce nawet drobna decyzja na szczeblu regionalnym musi być zatwierdzona przez kler. Oczywiście kler musi dostać cos w zamian (boisko na Nowym Mieście). Ten przypadek jest zresztą szczególny, ponieważ wydawało mi się ze siłą Rzeszowa jest twardy gospodarz z byłego obozu komunistów, których nie ugnie się przed lepkimi raczkami naszych księży, ale jak widać, jeśli w grę wchodzi kawałek ziemi to nawet komunista z księdzem potrafi się dogadać.
I jeszcze jedno, co Pan Ferenc dostał w zamian za ziemie w centrum miasta, która tak hojnie oddal w ręce złodziejskiej korporacji o nazwie OO. Bernardyni?