jael53
10.09.10, 12:23
Wszystko pięknie. Brak tylko kilku szczegółów. Najpierw: jak przekonać niemałą część ludności wiejskiej, że: a) wizyta młodej kobiety u ginekologa nie jest znakiem bycia w ciąży ani prowadzenia "życia rozwiązłego"; b) że takaż wizyta kobiety zamężnej nie jest zdradą (taki horrendalny pomyślunek też bywa). Potem dobrze jest wiedzieć, że nie problem badaniom się poddać - jeszcze potrzeba speców, którzy potrafią je porządnie przeprowadzić oraz odczytać. A z czytaniem rtg czy usg bywa - niestety - średnio. Wreszcie sprawa, z którą sama medycyna sobie nie poradzi - jak przekonać kobiety (i nie tylko) do profilaktyki onkologicznej oraz do leczenia, skoro to leczenie często kojarzy się z perspektywą życia w nędzy - utrata pracy, niezdolność do pracy i - w konsekwencji - głodowa renta, niewystarczająca nawet na leki, to nie jest dobra perspektywa. Nawet bardzo rozsądnym ludziom zdarza się w takich okolicznościach powiedzieć, że "już lepiej od razu zdać się na wolę boską".