Dodaj do ulubionych

porozmawiajmy o jedzeniu :]

09.11.10, 08:09
Korzystając z okazji chętnie się dowiem co lubicie jeść.
Jakie potrawy, z jakimi dodatkami. Czego unikacie.

Jak mnie jakieś danie zainspiruje to poproszę Szefa Kuchni w Ch. żeby to przygotował i jak osoba będzie miała ochotę zaproszę ją na wino i to danie.

;]

może być też na @ disa@disa.pl

Liczę na kreatywność, brak złośliwości/agresji i dobrą zabawę
Obserwuj wątek
    • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 09.11.10, 15:56
      Lubię wiele rzeczy, prawie wszystko, jest mało tych, których nie lubię ( ryż z truskawkami na słodko, makaron na słodko brrr..., ale nawet to bym zjadła gdyby mi podano). Smakuje mi to na co wielu Polaków wybrzydza- owoce morza i podroby (flaki, wątróbka i inne). Podstawa to dla mnie sezonowość, świeżość produktów. I to zniechęca mnie do chodzenia do knajp, bo tego brakuje w nich. Owszem mogę zjeść sałatkę z kapusty pekińskiej z sosem majonezowym, kukurydzą z puszki w sierpniu, ale po co? Nie jem latem żurku i kiszonej kapusty (choć lubię) itp, a zimą caprese itp. Nie mam jednego ulubionego dania. Jesień to dla mnie czas papryki, cukinii i bakłażanów(dziś kolejny raz bakłażany z sosem pomidorowym i serem pecorino). W ciepłych porach roku króluje kuchnia śródziemnomorska- dużo warzyw, mało mięsa, zioła. W tych zimnych polska i wschodnia(blisko- i dalekowschodnia, choć tej dalekowschodniej nadal się uczę)- więcej mięsa(polska), mocniejsze przyprawy(wschodnia, arabska).
      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:06
        Anno, owoce morza też lubię, ale w naszym klimacie jesteśmy skazani głównie na mrożone.

        Niedawno dowiedziałam się (co było dla mnie szokiem, ale w sumie jest logiczne) że większość "świeżych" ryb na półkach sklepowych trafia do sklepu jako mrożone, tam się powoli odmrażają i są.... świeże. W sumie musiały by kosztować majątek gdyby miały być transportowane od początku świeże.
        • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 15:45
          No właśnie pisałam, że lubię sezonowość więc najadam się na wyjazdach owocami morza. Tak jak najadam się polskimi pomidorami latem i jesienią. Z rybami dajemy się nadbijać niezle w butelkę. Począwszy od glazury na mrożonych, poprzez podbarwianie łososia, a skończywszy na tym o czym piszesz.
          Skorupiaki to również raki i z nich słynęła kuchnia staropolska. A ryby słodkowodne?
          • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 15:50
            Mnie sie marzy chociaz jedna knajpa propagujaca slow food.
            • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 16:21
              Moim zdaniem do tego bardzo daleko. Pierwszym etapem rozwoju tego ruchu są sklepy. Nasz region ma w tym ogromny, niewykorzystany potencjał. Jestem pod wrażeniem, że w większości okolicznych sklepów można kupić twaróg na wagę z maleńkich mleczarni (np. Trzebuska, nie mylić z Trzebowniskiem), ale serów owczych, kozich, dojrzewających z regionu nie widziałam w sklepach. "Wchodzę w sezon" na kiszoną kapustę i już obczajam , gdzie sprzedają z beczki, dobrą. Albigowa zrobiła sok jabłkowy, ale gdzie go kupić?
              Polacy, mieszkańcy naszego regionu są na etapie marek i reklamowanych produktów wielkich koncernów. No jak by to w menu wyglądał taki sok jabłkowo-miętowy Pektowinu. Obciach;)
              • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 18:16
                Soki z Albigowej sa we wszystkich ich punktach sprzedazy jabłek.
                • Gość: Rzeszowiak soki.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 18:25
                  www.albigowa.com.pl/content/view/51/48/
                  punkty sprzedazy..
                  • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 18:53
                    Wielkie dzięki. Ja zawsze chwalę się znajomym regionalnymi produktami i choć sama za sokami nie przepadam ten mam zamiar kupić na spotkanie z nimi.
                  • disa Re: soki.. 10.11.10, 19:43
                    ooo nawet nie wiedziałam, ze w okolicy są produkowane soki.
                    hmmm muszę ich spróbować

                    masz jeszcze jakieś równie ciekawe linki?
                    • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 19:50
                      Disa, powiem więcej, są produkowane wina w okolicy.
                      • disa Re: soki.. 10.11.10, 19:56
                        to, że wina robią to wiem :)
                        Planuje tam zabrać Dzieci (tzn. pracowników) na wycieczkę żeby mieli jakąś rozrywkę połączoną ze zdobywaniem wiedzy.
                        Produkowanych jest pełno, ale sprzedawać może chyba jedna winnica pod Rzeszowem.
                        • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 20:18
                          A tak z ciekawości jakie sery macie na desce? Nie chodzi tylko o gatunek, ale pochodzenie/producenta. Normą w Polsce jest "gorgonzola i parmezan" z Niemiec produkowany dla sieci supermarketów.
                          • Gość: gosc Re: soki.. IP: *.rz.izeto.pl 10.11.10, 23:08
                            parmezan z Niemiec hehe dobre gdzie takie cudo mozna zobaczyc ?
                            • Gość: anna Re: podróbki żywności IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 10:33
                              Jeszcze niedawno w każdym sklepie, ale poczytaj sobie o grozbach wobec Niemiec ze strony Włoch w tej sprawie. A już ten tarty (parmezanopodobny) ze zmienioną jedna literką to głównie produkują Niemcy.

                              www.google.pl/search?client=firefox-a&rls=org.mozilla%3Apl%3Aofficial&channel=s&hl=pl&source=hp&q=parmezan+niemcy&lr=&btnG=Szukaj+w+Google
                              Ocet balsamiczny z Modeny dostępny w naszych sklepach to też głównie z Niemiec.
                              Najwiecej podróbek szynki parmeńskiej pochodzi z Chin. Chińczycy obeszli prawo w ten sposób, że miejsce, w którym powstaje nazwali Parma.
                          • disa Re: soki.. 11.11.10, 12:55
                            w czwartek zagłębię się w czeluść lodówki (dzisiaj dzień wolny od pracy ;] i obiad u Mamy) i Ci spiszę co skąd mamy.
                            ale pamiętam, że za parmezan ostatnio zapłaciłam 250zł i duży kawałek to nie był (Szef Kuchni go wybierał)
                            Na dniach rozszerzymy ofertę z serami bo znalazłam stały transport z Francji.

                            aaa i szukam sera polskiego ... słyszałam, że jest jakiś świetny długodojrzewający (chyba inny niż Bursztyn), ale w TV nie podali nazwy ;/ Zresztą raz widziałam w DDTVN Pana który miał jakąś PL szynkę też długodojrzewającą

                            ocet balsamiczny mam z Hiszpanii (ściągam z winami tak jak i przy okazji oliwę/suszone pomidory)
                            • Gość: Rzeszowiak Re: soki.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 13:01
                              Skoro jako "restauratorka" czerpiesz wiedzę o jedzeniu z TV to pogratulowac... aaa zapomniałbym jeszcze z netu... no to troszke ci podpowiem niektórym miesom mrozenie dobrze robi, zwłaszcza dziczyźnie, ale skoro ci tego nawet twoje Dziecko (upss kucharz;(...) nie powiedziało ..
                              • disa Re: soki.. 11.11.10, 18:40
                                wyobraź sobie, że codziennie rano przy DDTVN jem śniadanie i rzucam tam okiem i jak mi coś wpadnie ciekawego to zapamiętuje

                                Nie powiedział bo nie pytałam, ale dziękuję za informacje.
                            • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 13:35
                              Bez obrazy, ale może powinnaś szukać innych zródeł informacji niż DDTV.
                              Jest wiele blogów prowadzonych przez znawców kuchni, pism fachowych.
                              Czytając to nie dziwię się, że restauracje są jakie są , a kucharz nie ma pojęcia, że np. musztarda powstaje z gorczycy.
                              Mam nadzieję, że masz producenta tego parmezanu i że nie wykorzystali Waszej niewiedzy sprzedając Wam.
                              • disa Re: soki.. 11.11.10, 18:43
                                spokojnie ;]
                                DDTVN oglądam przy śniadaniu i wtedy był jakiś producent szynki która mnie zaciekawiła. Niestety nie załapałam się jak podawali nazwę, a chętnie bym spróbowała.
                                Jedzenie/produkty wybiera Szef Kuchni ja się wtrącam tylko w wina, oliwy i octy.
                    • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 13.11.10, 14:42
                      Takie soki to głównie dla tych nie posiadających w domach sokowirówek. W sezonie jabłka są dość tanie podobnie jak marchewka, a przede wszystkim mają dużo soku. Gdyby miała knajpę to na pewno kupiłabym sokowirówkę. Ludzie nawet jeśli mają sokowirówki to nie chce im się brudzić jej na zrobienie 2 porcji soku i chętnie wypiliby w knajpie. Ja skazuję siebie i rodzinę na Marwit marchewkowy lub marchewkowo-selerowy, ale tylko pozną jesienią i wczesną zimą, bo potem (zima) są pyszne, tanie cytrusy i wyciskam sama w domu- mycie wyciskarki jest prostsze niż sokowirówki.
              • mal49 Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 19:20
                anna:

                > "Wchodzę w sezon" na kiszoną kapustę i już obczajam , gdzie sprzedają z beczki, dobrą.

                Jeśli kapusta - to tylko z Charsznicy. Tylko tam nie paskudzą.
                Marzy mi się, by ktoś wreszcie stamtąd dostarczał kiszoną kapustę.
                Masło podróżuje po Polsce wzdłuż i wszerz, a kapusta nie może?
                --------------
                ;-)
    • Gość: rraaddeekk Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.10, 23:26
      Nigdzie (poza domem) jeszcze nie jadłem dobrze zrobionej i świeżej wątróbki "na winie" z jabłkiem i czosnkiem.

      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:00
        dobrą wątróbkę mieli w Grandzie (chyba najlepszą jaką jadłam w życiu), ale jakiś czas temu zmienili kartę i wątróbkę robią troszkę inaczej :(

        ja już 3 tyg. szukam przepisu idealnego na wątróbkę ;/
        to nie takie proste ;/
    • Gość: klient Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: 94.42.116.* 09.11.10, 23:47
      Mi z kolei niesamowicie brakuje sałatek ze świeżych warzyw , owoców . Wiele ludzi lubi wyskoczyć na coś lekkiego , niestety miasto pachnie ciężkostrawnym fast foodem i niczym więcej .

      Jeśli to winiarnia ... to sery . Świetny gatunkowo ser + dobre wino = poezja

      I na koniec coś czego nie ma niemalże nigdzie ... dziczyzna . W Rzeszowie nie ma miejsca gdzie można byłoby dostać dajmy na to sarninę , dzika . Aby zakosztować czegoś innego muszę jeździć aż w głębokie Roztocze co osobiście wychodzi mi na zdrowie.

      Jeśli cokolwiek z powyższego dałoby się kiedyś spełnić zostaję stałym gościem .
      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:16
        są 2 sałatki (mix sałat, pomidorki koktajlowe, ser, czerwona cebulka, oliwki, grillowany lub z pieca kurczak/łosoś).


        Powiem Ci, że zastanawiałam się nad dziczyzną. Ostatnio zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, że Tata znajomej zajmuje się dziczyzną. Podrzucił nam trochę kiełbaski ...i od tego czasu ten dzik siedzi mi w głowie. ;]
        Pytanie tylko czy nie skończyło by się to tak, że musiałabym zjadać go sama bo chętnych byłby brak ;)
        No i jeszcze trzeba jakoś rozwiązać kwestie przechowywania... mięso z dzika trzeba by zamrozić, a nie lubię mrożonych mięs.
        • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 09:23
          Nie lubisz mięs mrożonych??? To co jadasz na codzień???? Za kazdym razem biegniesz po kawałek miesa do rzeźni???
          • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 11:01
            Oczywiście, że codziennie nabywam świeże. Sklep firmowy Mięspol'u mam 3 minuty drogi od siebie, a mają świetne mięso, trochę droższe, a dodatkowo Panie mnie tam uwielbiają i dostaje świetne kawałki.
            • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 13:32
              Najważniejsze, ze cie panie uwielbiaja:) a to mięsko to pewnie z półtuszy co ze dwa lata w chłodni wisiała.
            • Gość: hycel Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.11.10, 11:05
              miła diso ,jestes kobitka oblatana,wszystko wieszlub prawie, wiec powiedz migdzie w Rz.mozna zjeśc nie gęsie wątrobki,nie owoce morza ,nie imitacje sushi i takie tam, ale ulubioną potrawę kazdego chłopa czyli dobrą golonkę z wody z listkiem bobkowym ,warzywami,musztardą no i oczywiście dobrze schlodzoną ,a nie zmrożoną wódeczką.Kłaniam nisko,pozdrawiam i niecierpliwie czekam bo spodziewam się odwiedzin kolesi.
            • Gość: A Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.chello.pl 12.11.10, 15:01
              Disa, ale przecież dziczyznę mrozi się specjalnie (tak jak np. hmmmm żurawinę) - to nie jest zazwyczaj kwestia "przetrzymywania mięsa".
              • Gość: anna Re: mrożenie IP: *.rzeszow.mm.pl 12.11.10, 15:52
                Tak samo jest z brukselką. Nigdy nie kupuję świeżej, bo nie mam pewności czy była przymrożona lekko. Brukselka jest najlepsza zebrana po pierwszych przymrozkach.
    • Gość: ja Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.1-4.cable.virginmedia.com 10.11.10, 01:05
      ja bym zjadła dobre lachmacun....
      • jael53 Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:14
        Galettes... oj, i jak jeszcze bym zjadła :-). Bardzo lubię surówkę z kalafiora i jabłek, z gęstą śmietaną i odrobiną świeżych orzechów, dla wydobycia smaku kalafiora. Doskonale sprawdza się przy wątróbce; ale też przy morskich rybach.
        Zwyczajne rydze, na masełku, z pietruszką + podsmażana ziemniaczki w mundurkach - to już w przyszłym roku.
        Marynowany w winie z ziołami (rozmaryn, bazylia, lubczyk) filet z kaczki - z borówkami ub żurawiną; może też być na zimno, z odrobiną sosu cumberland i świeżym grahamem. Na deser - placek figowy albo szibu (to takie ormiańskie ciasto) i mocna kawa z odrobinką likieru ziołowego (jaegermeister, benedyktynka).
    • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 09:40
      Wszystko co świerze i proste. Czyli to co trudno zjeść w knajpach. Czyli to co na świcie jest wlaśnie najmodniejsze. Produkty sezonowe i lokalne. Dla mnie idelane jest połaczenie mięsa i warzyw ,ale mącznymi potrawami tez nie pogardzę o ile nie są zapchajbrzuchami. Ale na I miejscu zawsze jarzyny.
      • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 15:37
        Właśnie, sezonowość i lokalność. Polska i nasz region mają wspaniałe produkty, a jakoś tego w knajpach nie widać.W sezonie na małże w Bretanii widać tylko te wielkie garnki z małżami na stołach. Odnosi się wrażenie, że nic innego wtedy nie jedzą i nie zamawiają. Ichniejszy fast food to galettes. Podawane prosto, nawet tylko z masłem (bretońskie). Wersja wypasiona zawiera plasterek szynki i dobry ser regionalny. U nas taki naleśnik zawiera wszystko to co było w lodówce, drobno posiekane (oczywiście taki farsz robi się rano i on czeka sobie , czeka na klientów) z wydziwianymi sosami.
        2 razy trafiłam na sezon kurek w Sarlat (miejscowość słynąca z gęsich wątróbek) i to był hit każdej knajpy.
        Kto trafi na porę wyciskania oliwy w krajach śródziemnomorskich na przystawkę dostaje chleb i ową oliwę do maczania, bo świeża oliwa to rarytas.
        To jasne, że małży, świeżej oliwy nie ma, ale kurki mamy i sezon na grzyby też i masę pysznych sezonowych rzeczy. I wcale tego nie widać. Wrażenie z polskich knajp jest takie jakby u nas była wieczna zima. Widział ktoś w rzeszowskich knajpach na desce serów polskie lub regionalne sery owcze, kozie, dojrzewajace?
        • Gość: leszczu Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.10, 19:55
          Rada jest prosta: częsciej trzeba bywać w Bretanii.
          A skoro mowa o Bretanii to ja lubie fasokę po bretońsku;)
          • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 20:12
            Ale ja nie ubolewam z powodu braku małż teraz. Najdam się na wyjazdach nie tylko w Bretanii, a jako, że lubię sporo rzeczy cieszę się na zimowe dania z polskimi kiszonkami, sałatki z buraczków.
            Nawet najpodlejsza podkarpacka kapusta kiszona jest lepsza od tej niby super ze straganów i sklepów żydowskich w Marais w Paryżu.
            • Gość: revenant Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rz.izeto.pl 10.11.10, 21:51
              Disa Ty obiłaś się o "wawę" więc chyba nie będzie dla Ciebie zaskoczeniem że jako kapitalistyczny (robol fizyczny) uwielbiam gulasz, cynadry, maczankę krakowską, golonkę, flaki i inne narodowe nie zdrowe przysmaki :)
              A tak na marginesie to samouwielbienie jest nie zdrowe zwłaszcza na rzeszowskiej prowincji, bo w wawie to bywa normalne...
              • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 21:57
                Obawiam się revenant że twoje upodobania kulinarne moga spowodowac traume u disy, jeszcze sie biedactwo koszmarów nocnych nabawi, no i jak tu dobrac wino do tej maczanki PPPPPPPPPPPPPPPPPPPP
                • Gość: abc Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.11.10, 22:22
                  jakie wino.......piwo moj drogi PIWO...albo wodeczke :)
                  mysle, ze disa jako osoba nie tylko swiatla ale tez swiatowa, obyta doskonale rozumie taka zwykla, przyziemna i moze troche prostacka potrzebe wypicia ZIMNEGO piwa w goracy dzien!
                  chociaz w goracy dzien to zdecydowanie SANGRIA Z owocami, lodem, w knajpce przy plazy......
                • Gość: revenant Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rz.izeto.pl 10.11.10, 22:41
                  Wiesz Rzeszowiaku pewnie masz rację. Ale prędzej traumę przejdzie moje serce i układ kwionośny bo choć już na karku lat nie naście to nasze narodowe nie zdrowe jadło jest dla mnie jak narkotyk niestety. I nawet świadomość że sam się powoli zabijam pewnie tym jadłem nie jest w stanie mnie od tego ociągnąć!!! Ale co tam lepiej żyć trochę krócej ale smacznie niż długi i na trawie:)
                  Poza tym bigos, pierogi, kopytka, placki po węgierski, rosołek z kaczki, kaczka z jabłkami, grochówa, ziemniaczana z wkładką, wszelki fast food, i.........
                  CIUĆPAJA którego umie zrobić tylko moja mama i żona. A potrawa ta została wymyślona w Rzeszowie w roku 1983 przez jednego z obecnych inżynierów jakich wykształcia PRz.
                  PRL był czasem potrzeb i wynalazków do jakich zmuszała ówczesna sytuacja gospodarcza kraju.
                  Powiem tak receptura prosta a smak kosmiczny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Jeszcze lubię pieczone skrzydełka i ziemniaczki w znanej sobie przyprawie lub kompozycji przypraw. Albo kurczaczek w ziołach prowansalskich......
                  • Gość: jagienka ciućpaja...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 10:51
                    Hm... Intersujące i ciekawe co to... A czemu pytam? Bo mój prywatny Ojciec wymyślił potrawę o podobnej nazwie czyli CIUĆPAJS w latach 70-tych ubiegłego wieku... Może by warto skonfrontować przepisiki...? Ten mój też żadne skomplikowanie a papu na 102! :)
                    I też lubię naszą rodzimą kuchnię... A mój szwagier rodem spod Paryża zakochał się wręcz w tych naszych kapuchach, pierogach i schabowych... Tak więc i polska kuchnia choć może ciut mało zdrowa ma swoje uroki i cudzoziemskich zwolenników... :)
                    • Gość: anna Re: ciućpaja...? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 11:10
                      Nie jest taka niezdrowa szczególnie ta chłopska, bo nie zakłada objadania się tłuszczem i mięsem okrągły rok (naszych przodków nie było na to stać). Ja zimą dania kuchni polskiej uwielbiam.
                      • Gość: Rzeszowiak Re: ciućpaja...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 11:14
                        Kuchnia polska niezdrowa??? chyba dla chińczyka, mój kolega medyk przy okazji twierdzi, ze jak ma chleb, dobra swojska kiełbasę, dobry smalczyk i ogórki kiszone to wiecej mu do szcęścia nie potrzeba.
                        • Gość: anna Re: ciućpaja...? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 11:24
                          Też uważam, że jest to przesadzone stwierdzenie. Jak dla mnie domowy, chłopski salceson jest zdrowszy niż szynka z kurczaka wyprodukowana w sztuczny sposób ze sztucznego mięsa z tysiącem E-.
                          • Gość: jagienka Re: ciućpaja...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 11:33
                            No właśnie... Kwestia wędlin... Mój szwgier nie może się nadziwić naszym domowej roboty szyneczkom... Bo to co serwuje im rodzima francuska produkcja to wszystko na jedno bez mała kopyto i bez smaku... Ja jakoś za nic nie mogę się przełamać do tych ichnich wyrobów... I tak szczerze mówiąc z kuchni obcej lubię tylko różne sery, ewentualnie sałatki [które już można sobie u nas też w sumie zrobić samemu] i makarony na różne sposoby... A naszej kapusty nie zamieniłabym na żadne cudzoziemskie frykasy... My w domu kisimy sami kapustkę jak i ogóreczki więc wiemy co jemy... :) Oststnio nawet mój Mąż kupił fantastyczną, drewnianą szatkownicę do kapusty więc już nie musimy pożyczać... :)
                            • Gość: anna Re: ciućpaja...? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 13:16
                              Tylko przeciętny Francuz czy Włoch nie je tyle wędlin. Te sztucznie wytworzone są w plasterkach pakowane i z opisem (więc wiadomo ile E-). Przeciętny Polak kupując na wagę wędliny czy ser nie ma okazji składu przeczytać.
                              Na stoisku serowo-wędliniarskim są tylko prawdziwe sery i wędliny na wagę . Tych wędlin niewiele i drogie, ale mają one pyszny smak, choć to kwestia gustu, bo najczęściej są robione z surowego mięsa zatem słone bardzo. Ale Francuz nie kupuje ich jak Polak 30 dkg codziennie, bo nie robi sobie popularnych w Polsce kanapek na zimno i sucho.
                              Dobre pieczywo i we Francji i we Włoszech jest drogie (nie piszę o bagietkach z supermarketu, tylko o prawdziwych od piekarza i chlebie). Zresztą tam nie ma tradycji wyrzucania chleba, co jest nadal powszechne w Polsce. Włosi mają ribolitę (zupę z czerstwym chlebem), Francuzi pain perdu (grzankę z czerstwego chleba).
                              Teraz stać mnie na to by kupić bagietkę czy porządny chleb w piekarni kiedy jestem we Francji. Kiedy wiele lat temu pomieszkiwałam w Paryżu kupowałam pieczywo supermarketowe. Do dziś pamiętam,że kiedy wróciłam to przed zjedzeniem kromki prawdziwego polskiego chleba długo wwąchiwałam się w nią. Pachniało lepiej niż francuskie perfumy, no i ten smak.
                              I Włosi i Francuzi kochają to co rodzime. A my mamy na półce niemiecki "parmezan", ale kozie sery i inne dojrzewające wyprodukowane w regionie musimy kupować przez internet.
                              Domowa kiszona kapusta to jest rarytas. Ogórki kiszone robię, ale w słoikach.
                              • disa Re: ciućpaja...? 11.11.10, 19:00
                                Świetne wędliny mają w Nienadówce (jak się jedzie z Rzeszowa na Sokołów/Lublin).
                                Mała ubojnia, a jakość wędlin rewelacyjna. Ceny też rozsądne.
                                Wędzona szynka czy polędwica.... mmmm normalnie rozpływa się w ustach.
                                Być może mają jakieś stoiska w Rz. jak będę w sobotę podpytam.
                  • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 16:01
                    Revenant nie bądź taki, podziel sie z Disą przepisem na Ciucpaje, moze nazwa troszke nie ten teges na ale skoro dobre... Tylko najpierw zastrzez sobie prawa autorskie do potrawy, zeby sie nie okazało, ze w karcie u disy funkcjonuje jako potrawa autorska właścicielki -:)-:)

                    PS. po namysle........ co do praw autorskich to wystarczy pod przepisem zrobic zastrzezenie, ze kopiowanie bez zgody autora zabronione i powinno byc OK-:)
                    • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 18:47
                      czy ja prosiłam o przepis?
                      po co ta złośliwość?
                      jak masz zamiar wnosić do rozmowy tylko zacięte chamstwo to może się nie wypowiadaj ?

                      Twoje zdanie na temat tego wątku znamy "nie powiem Disie co lubię jeść" więc po co jakiekolwiek komentarze ?
                      • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 18:56
                        Ty masz jednak klopoty z pamiecia ...
                        Korzystając z okazji chętnie się dowiem co lubicie jeść.
                        Jakie potrawy, z jakimi dodatkami. Czego unikacie.

                        Jak mnie jakieś danie zainspiruje to poproszę Szefa Kuchni w Ch. żeby to przygotował i jak osoba będzie miała ochotę zaproszę ją na wino i to danie.

                        ;]

                        może być też na @ disa@disa.pl
                        • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 19:07
                          i gdzie pyta o przepis ???
                          już nawet nie chodzi mi o przepis na ćuśpaje ;]

                          Nadinterpretacja moja droga, aby się tylko przyczepić ... ROZUMIEM JEDNAK, ŻE MASZ TAKĄ WEWNĘTRZNĄ POTRZEBĘ.

                          Widzisz, nie znam dań regionalnych Rzeszowa nad czym ubolewam. Nie jestem też książką kucharską więc nie uważam za dziwne pytania się ludzi co lubią jeść.
                          Rozumiem, że Ty wiesz wszystko i o nic się nikogo nie musisz pytać. Ja niestety tak wspaniała i wszechwiedząca jak Ty nie jestem dlatego założyłam ten wątek.

                          i np. zdziwiło mnie, że kiszona kapusta ma takie branie bo do dzisiaj byłam święcie przekonana, że jestem jedną z nielicznych fanek.

                          wiesz napiszę Ci jeszcze raz
                          jeśli nie zamierzasz wnosić nić konstruktywnego do rozmowy, a Twoim jedynym celem jest czepianie się to zajmij się czymś bardziej odpowiednim dla siebie i na swoim poziomie.

                          pozdrawiam
                          • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 19:48
                            Po pierwsze gdzie sie czepiam i w czym objawia sie moje chamstwo, po drugie ciucpaja to nie danie regionalne, ale twórczośc własna kogos z bliskich reveranta, po trzecie wiecej dystansu do samej siebie, no i na koniec gratuluje "odkrycia" ze kapusta kiszona jest w powszechnym uzyciu w naszej szerokosci geograficznej.
        • jael53 Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 11:36
          Nawet na przyzwoitych stoiskach z serami niektórych się nie uświadczy, co dopiero w knajpkach.
          Inna rzecz, że są takie specjały kuchni polskiej, których nie tylko nie zjem - samym ich przyrządzaniem można by mnie z domu wygonić. Ale każda kuchnia ma takie specjały - więc wybieram te zachęcające.
          • Gość: mańka ze stobiern Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 11.11.10, 14:26
            Stobierna - wies jak kazda inna. Nie ma powodów do kompleksów.
          • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 14.11.10, 14:24
            W największych sklepach francuskich z ogromnym wyborem serów ten ogromny wybór dotyczy francuskich- włoskich znajdzie się tylko 4-5 sztandarowych. To samo dotyczy Portugalii, Hiszpanii, Włoch. W knajpach też nie mają 20 gatunków sera.
            Na deskę wystarczy 4-5 dobrze dobranych. 2 ostre, 2 łagodne i jeden jakiś ciekawy Szefa Kuchni.

            Jako jedyna w domu lubię kaszankę, salceson, watróbkę. Tzn watróbkę zjedzą, ale wysmażoną mocno, a to jak dla mnie profanacja wątróbki. Wielu Polaków nie lubi kasz, szczególnie gryczanej. Drażni ich też zapach jęczmiennej. Ja na szczęście uwielbiam.
    • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 15:07
      W zyciu bym nie pomyślała, ze nie wyciagniesz wniosków z poprzedniego watku i załozysz drugi w którym wszem i wobec objawisz swoja kompletna indolencje w sprawach kulinarnych. Moje gratulacje...
      • Gość: Anka Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: 88.234.52.* 11.11.10, 17:57
        to sie nazywa tupet...
    • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 12:07
      no cóż jak tak ma wyglądac potrawa serwowana przez najlepszą restauratorkę w Rzeszowie to dno... o czym tu rozmawiac... smazony ser żurawina, ziemniory, ogórek z pomidorkiem jak za PRL-u u pani Gieni:) czyli na bogato... no ale cóż jak mawia mój kolega... kto baogatemu zabroni;)
      • Gość: Rzeszowiak upss za szybko poszło:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 12:12
        disa.pl/?p=2120
      • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 14.11.10, 13:53
        O gustach się nie dyskutuje, ale skoro podrzuciłeś link, a wątek jest o jedzeniu to i ja się wpiszę, bo kocham sery. To z linku wygląda na fusion;) i jak komuś smakuje taki kompletny misz masz smakowy to ok.
        Lubię żurawinę, ale do camemberta (skórka jest wystarczająca by zapiekany się nie wylał i w środku roztopił- nie panieruję). Często w lecie na kolację robię swoje fusion i podaję camemberta lub kozi ser na ciepło na rukoli z pomidorami (doprawionymi octem balsamicznymi i kroplą oliwy).
        Taki panierowany jem tylko w Czechach i Słowacji i wtedy obowiązkowo z tatarską omacką.
    • Gość: Restaurator Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.10, 10:07
      Witam wszystkich :)
      Chcialem wypowiedziec sie merytorycznie w temacie.
      Co do sezonowosci - dokladnie na to trzeba stawiac. Najlepszym rozwiazaniem jest niewielka karta stala, z dodatkiem sezonowym, a prawdziwy rarytas dnia powinien proponowac kelner (co akurat tego dnia udalo sie kupic) - tak np. robi sie w "Tradycji Polskiej". Osobiscie bardzo podoba mi sie jeszcze opcja z kilkoma kartami obowiazujacymi jednego dnia, co oznacza, ze mozemy serwowac wykwitne dania nie tylko na imprezach zamknietych (pieczone gęsi, kaczki, ryby i inne) - tak np. robi sie "U kucharzy". Niestety i w lokalach promowanych przez takie tuzy jak pan Gessler (prosze teraz nie pomylic z pania) zdarzaja sie fatalne pomylki - przyklad: ostatnio w winiarni w Hotelu Europejskim zaserwowano mi przystaweczki z marketowego, plastikowego gotowca (sic!!).

      Wiele osob pisze tu o jednym, albo drugim grana padano, wykwintnych oliwach, itd. Bardzo milo mi to przeczytac, ale 80% osob chodzacych w Rzeszowie do restauracji (mowie o tych dobrych, ktore mozna policzyc na palcach jednej reki) nie ma absolutnie pojecia o tym jak odroznic prawdziwa goude, od goudy za 15zl, a grana padano od proszkowanego "sera typu parmezan", ze nie wspomne o roznicy miedzy prosciutto di parma, a jamon serrano.
      Skad to wiem? Ano z autopsji, wiecej tlumaczyc nie bede.

      Znam kilku rzeszowskich restauratorow, ktorzy probuja "edukowac" swoich klientow, wprowadzajac do kart propozycje wyszukane, zgodne z wspolczesnymi trendami - dania z wspanialymi podrobami, rezygnujac z sztucznych przypraw, baz sosów, itp.

      Co z tego? Ano nic, bo wiekszosc gosci nie dorosla do tego. Nie mozna serwowac dan, ktore sie zwyczajnie nie sprzedaja. A nie sprzedaja sie, bo "lepiej zjesc schaboszczaka i rosół, niż krem z dyni i fillet mignon". Nawet osoby rzekomo udajace wielkich koneserow nie rozrozniaja steka z czesci odpowiedniej dla fillet mignon, a z czesci chateubriand.

      Oczywiscie, mowie z wlasnej perspektywy, gdzie staram sie znalezc zloty srodek miedzy utrzymaniem wysokiego poziomu restauracji, a relatywnie wysokim poziomem sprzedazy. Co innego, jesli ktos prowadzi restauracje dla sportu, bo otworzyli mu ja rodzice, tudziez mezunio, zeby nie gnic przed telewizorem.

      pozdrawiam
      • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.10, 18:26
        Zgoda ze wszystkim co napisałeś. Niestety wiekszość restauracji nadal stawia na wystrój, a jedzenie jest drugorzędne. I to zniechęca mnie do restauracji tych z zadęciem, bo kiedy dostaje zupę za kilkadziesiąt złotych to mam prawo oczekiwać , że płacę za wywar czyli ktoś się narobił lub napilnował. Kiedy okazuje się, że dostaję coś o realnej wartości 1 zł i prawie żadnej robociznie (bo na kostce) to wkurzyć może. To o czym piszesz wynika z uzależnienia Polaków od poprawiaczy. Nie wyobrażają sobie pizzy bez keczupu lub sosu czosnkowego. Sałatka jest wymieszana z sosem lub chociaż nim polana przez kucharza. A taki sos najczęściej na kilometr czuć glutaminianem. Nie chodzi mi o kwestie czy zdrowy czy nie, ale mnie to nie smakuje, bo lubię czyste smaki. Zdaje sobie sprawę, że jestem w mniejszości. Po prostu ludzie pewnych rzeczy nie doceniają, pewne przeceniają. Na pewno wygra aromatyzowana podła oliwa (bo aromatyzuje się zawsze tę podlejszą w smaku) z tą świeżą, która sama w sobie jest pyszna (dla niewielu). Wiele restauracji z zadęciem nie ma dobrej oliwy, zatem dlaczego nie postawić na olej rzepakowy. Polakowi wszystko co obce kojarzy się dobrze. Czyli oscypek na desce serów jest ryzykowny, podróbki gorgonzoli z Niemiec -nie.
        • Gość: Restaurator Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.d-com.pl 17.11.10, 23:02
          Droga Anno,
          mogę tylko powiedzieć, że u nas zupy są gotowane _codziennie_ świeże, niezależnie czy jest to zupa cebulowa, czy rosół. Są też częściowo sezonowe (np. krem z dyni w jesieni, w lecie krem pomidorowy, itd.). Jeśli żur, to na _własnym_ zakwasie, itd. Rzecz jasna - nie wszyscy potrafią to docenić, zresztą przez to potrawy mają odpowiednio wysoką cenę.

          pozdrawiam,
      • Gość: leszczu Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.10, 22:33
        O wielki Restauratorze nasze podniebienia są niegodne aby poczuć smak potraw których nie znamy i i ch nazwy nie potrafimy powtórzyć a które Ty wymieniłeś.

        Gotowca ??? w Europejskim??? No co ty? Przełknąłeś to? Ja to chyba bym się pogniewał na kucharza i poszedł do psychoterapeuty na jakiś secik spotkań by pozbyć się traumy.

        Czytam ten wątek dla rozrywki i zachodzę w głowę czy w niektórych z was naprawę jest tyle zadęcia? Czy tylko sobie jajca robicie?

        A do rzeszowskich restauracji nie chodzę i nie będę chodził bo: 1) nie mam zaufania co mi obca osoba chce wcisnąć, 2) większość z nich jest tak zarobaczywiała, że trucie to regularnie zamawiają a niektóre nawet deratyzację, więc się nie zdiwcie jak w zupce chrupnie wam pancerzyk chitynowy karalucha a wy będziecie myśleć że to przysmażona cebulka:) (wiem co piszę bo to ja się zajmuję truciem)
    • Gość: mielman Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.womczest.edu.pl 17.11.10, 11:32
      Mielman lubi pizzę :)


      www.mielman.pl
    • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 22:21
      www.strefabiznesu.nowiny24.pl/artykul/mlekomaty-nowy-pomysl-rolnikow-na-biznes-44671.html

      jak wam sie podoba takie przedsięwzięcie, przyznam sie szczerze, ze chociaz mleko pijam tylko z kawą to bede wierna klientką, oby tylko zainstalowali ten mlekomat.
      • disa Re: porozmawiajmy o ...mleku 18.11.10, 12:05
        też chętnie kupowałabym takie mleko :)
        pomysł świetny
      • Gość: Anka Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: 78.173.84.* 18.11.10, 14:31
        Bedac dzieckiem zdarzylo mi sie wypic mleko prosto od krowy i wtedy mi nawet smakowalo, jednak obecnie na mleko z mlekomatu raczej sie nie skusze ;)
        • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 15:55
          Restauratorze,czy masz biznes w RZeszowie???Jak tak to dawaj adres, ale chyba czytałam wcześniej że jestes spoza naszego miasta???
          • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 15:56
            A co do mleka, to skoro to forum dla maniaków żarcia to spytam: czy czytaliście ksiażeczkę z cyklu +- nieskonczoność o mleku????Dosyć przerażająca.........
            • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:27
              nie ale chyba wiem o czym jest:) o szkodliwosci mleka krowiego dla ludzkiego organizmu tak?
              • Gość: klient Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: 94.42.116.* 18.11.10, 16:36
                Mleko jest wręcz toksyczne dla organizmu ludzkiego , działa na niego zakwaszajaco . (nie wiem tego z ksiazki...wiem to z biochemii :P )
                • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:42
                  Tak, i to samo słyszłąm od osoby pracującej w firmie farmaceutycznej oraz od laborantki po rzeszowskim mleczku.
                  • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:56
                    no tak tylka jak tu sobie wyobrazic kawe bez odrobiny mleka;(
                    • Gość: anna Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.10, 17:56
                      Ja stosuję mleko tylko do naleśników. Od wielkiego dzwonu najdzie mnie na owsiankę. Za to uwielbiam kefir i piję go sporo. To mleko , o którym wspomniała Ewa chyba można przetworzyć czyli zebrać śmietanę, zrobić zsiadłe.
                      Za to sery kocham. Wszystkie. Z mleka krowiego, koziego, owczego, bawolego...
                      Dawniej też piłam kawę macchiato czyli z odrobiną spienionego mleka lub śmietanki 12%. Teraz wystarcza mi crema , która robi się na kawie. Nie ma co jednak popadać w histerię , bo ile tego mleka dodajemy do kawy? Znikomą ilosć. I mieć dystans do badań.
                      • Gość: Anka Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: 78.173.84.* 18.11.10, 18:08
                        Ja lubie mleko do kawy i do musli, czasem kakao ale bardzo rzadko, samego nie pije bo nie znosze zapachu. Co do toksycznosci to chyba przesada ale fakt, ze mleko slodkie moze miec szkodliwy wplyw dla organizmu, nie kazdy moze je pic. Jednak teoria o toksycznosci nijak sie ma do mleka kwasnego tudziez kefiru, czy jogurtow, bo te dzialaja wrecz uzdrawiajaco :). Osobiscie nie wyobrazam sobie swojej kuchni bez produktow mlecznych bo je bardzo lubie.
                        • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:14
                          Ja też wolą jogurty i kefiry ale mało.... A za to dzis koleżanka mi opowiadala jak jeje brat upiekł gęś:-)))))))))))))MNIAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        • Gość: anna Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.10, 19:04
                          A jaką maślankę polecacie? Na pewno nie chodzi mi o te owocowe, lubię kwaśność, dlatego mdłe, naturalne jogurty są dla mnie nie do przyjęcia i wybieram kefir.
    • Gość: cr Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.19.165.7.osk.enformatic.pl 18.11.10, 16:56
      a ja mam pytanie do Disy,
      czy w waszej restauracji macie jakieś typowe wina stołowe, takie podawane w litrowym dzbanku? a jeśli nie to czy planujecie wprowadzić?
      pozdrawiam
      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 18.11.10, 19:00
        Litrowych dzbanów nie ma i raczej nie będzie ponieważ nie ma takiego zapotrzebowania.
        Jest fajne włoskie wino na lampki, oraz karafki (wchodzi tam lekko ponad 2 lampki) goście wybierają mimo wszystko na lampki, albo butelki (moje ulubione 55zł więc ceny przystępne).
        To włoskie to takie nasze stołowe, tanie i bardzo fajne. Lekkie, ale z głębią. Bardzo smakuje osobom które dopiero uczą się pić wino bo jest ciekawe, bogate, ale nie ciężkie.
        Ja je lubię pic zarówno samo jak i do kolacji. Fajnie pachnie :)

        Dzisiaj częstujemy i przekąskami i Beaujolais Nouveau :) więc zapraszam. Poszła dopiero 1 butelka, a dostałam ich 12 (wiadomo, że to prawie wino, ale skoro ma święto ... to trzeba świętować).
        Zapewne jutro po 18 też będziemy częstować BN. Może tak być, ze i cały weekend bo Ci co dzisiaj odwiedzili Ch. woleli sobie nabyć portugalskie/włoskie/hiszpańskie niż poczęstować się BN. No, ale ja im się nie dziwię BN pije co roku z ciekawości i w nadziei żeby w tym roku mnie zaskoczyło.
        Trafiło się w tym roku fajne. 40minut po otwarciu rozwinął się prawie bukiet (w BN ciężko mówić o bukiecie) i do sera dało się wypić.
        • Gość: Rzeszowiak rewelacyjny opis.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 20:38
          To włoskie to takie nasze stołowe, tanie i bardzo fajne. Lekkie, ale z głębią. Bardzo smakuje osobom które dopiero uczą się pić wino bo jest ciekawe, bogate, ale nie ciężkie.
          Ja je lubię pic zarówno samo jak i do kolacji. Fajnie pachnie :)

          jaki "znafca" taki opis...chroń nas boze od takich domorosłych "sommelieruf""
          • disa Re: rewelacyjny opis.. 18.11.10, 21:42
            słuchaj, oboje wiemy, że masz obsesje i nawet jak bym Ci wrzuciła tu skopiowany opis producenta to byś się do tego przyczepił bo to wyszło spod "disa"

            żal mi takich ludzi jak Ty, nic nie osiągnęli, nic sobą nie reprezentują i tylko latają po forum czepiając się innych o wszystko - AMBITNIE ... ale taki Twój urok
        • Gość: leszczu Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.10, 22:53
          bukiet się prawie rozwinął? To pewnie te goździki do grzańca nie były dostatecznie ususzone. Czy w Rzaeszowie ludzie chodzą wieczorem w czawrtek do restauracji? Chyba tylko studenciaki ale oni to piwo wolą a nie jakieś takie cuda na kiju. NIe dziwne że ci poszła jedna butelka.

          Mnie też smieszą takie opisy i czytam je aby sobie poprawić hunor. Uprzedzając ewentualną próbę psychoanalizy mojej osoby piszę: tak, jestem prosty, tak, moją rozywką jest czytanie forum, tak o winie wiem tyle że jest białe i czerwone i to mi wystarcza żeby powiedzieć kóre mi smakuje a kóre nie, a wina to się nauczyłem pić już w liceum, po pierwszym pawiu już wiedziałem jak to się robi.
          Pozdro
        • rowermiejski Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 19.11.10, 12:24
          Wcale mnie to nie dziwi, ze nie było zwolenników BN , nie jestesmy krajem "winnym", nie mamy tradycji produkowania win i takie swięto w 170-cio tysiecznym Rzeszowie jeszcze dłuuuugo sie nie przyjmie, podobnie jak Halloween i inna zachodnia komercha...
          • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 19.11.10, 13:18
            Średnio ze zwolennikami BN, ale zwolennicy wina są.
            Zresztą napisałam, że ludzie woleli zapłacić za portugalskie/hiszpańskie/włoskie czy nawet austriackie niż pić darmowe BN. OSOBIŚCIE MNIE TO CIESZY bo to świadczy o tym, że ludzie(Rzeszowianie) lubią wino, piją wino i coraz bardziej się na winie znają.
            Poszło kilka butelek, a resztę po prostu rozdam chętnym (o ile się znajdą chętni).
    • Gość: mata-kari Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:26
      Disa a ty którą knajpę repreznetujesz??
      • Gość: Anka Re: lokal disy ;) IP: 78.173.84.* 18.11.10, 19:25
        forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
        polecam przeczytac od poczatku do konca...
        • Gość: Rzeszowiak Re: lokal disy ;) IP: 81.219.165.* 18.11.10, 20:24
          i tak będzie niedługo psioczyć że ta Rzeszów zły, że tu się na dobrym jedzeniu/winie nie znają.. itd. itp. a rzeczywistość jest dużo prostsza, mamy do czynienia z młodą prostą dziewczyną która uwierzyła w teorie ze szkółki a życie ją może kiedyś nauczy jak błądzi, zwłaszcza jak wykorzystuje internet. To co czytam, jej wypociny... disa słowo "fajny" jest takie fajne bo właśnie fajnie opisuje to co nie fajnie umiesz wyrazić w bardziej cywilizowany sposób. napisz sobie nad łóżkiem PROFESJONALIZM
          • Gość: Rzeszowiak imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 20:50
            nie za dużo wymagasz, ja jej wczoraj podrzuciłem słowo SUBIEKTYWIZM, ty dziś PROFESJONALIZM, to sa naprawde te, no... te..... trudne słowa..

            Jak widze słowo "fajne" podoba sie nam obydwu..
            • disa Re: imienniku drogi:) 18.11.10, 21:38
              nie wiem czy jesteście bardziej nudni czy głupi
              pozostawiam to Waszemu wyborowi
              • Gość: Rzeszowiak Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 21:45
                Ten "drugi" Rzeszowiak tez ma "obsesje na punkcie disy" bo tak zdaje sie nazywa sie wg ciebie ta jednostka chorobowa czy tylko ja????
                • disa Re: imienniku drogi:) 18.11.10, 21:50
                  obaj macie BARDZO ciekawe życie osobiste i świetnie spędzacie czas wolny ... nie ma co ;]
                  miłej nocy życzę... by nie była to kolejna noc na forum ;]
                  • Gość: Rzeszowiak Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 21:55
                    A co ty możesz wiedziec o naszym życiu osobistym, tradycyjnie jak nie obsesjia to zycie osobiste. moze tak merytorycznie posyskutujemy na temat twojego 'uroczego' opisu wina co??? Wszak podobno wino to twoja wielka miłośc??
                    • Gość: cre Re: imienniku drogi:) IP: *.19.165.7.osk.enformatic.pl 19.11.10, 09:42
                      dzięki za odpowiedź, mimo wszystko szkoda. moim zdaniem ceny win w rzeszowskich restauracjach są jakieś oderwane od rzeczywistości... Piszesz, że macie tak jakby stołowe wino za 55 zł za butelkę, jak dla mnie to dużo jak na przeciętne wino.
                      Jednak ciekawa jestem bardzo zupy cebulowej i pieczeni w sosie z szalotek, mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda mi się odwiedzić tę knajpkę, pozdrawiam
                      • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 10:27
                        Włoskie stołowe jest na lampki -6zł (a lampki są spore )
                        Od razu uprzedzam, że na pieczeń (jak to na pieczeń) długo się czeka ;]

                        zapraszam
                        • Gość: mata_kari Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 10:30
                          Disa, ja serio pytałam, czy prowadzisz jakąs knajpę, bo chętnie bym zjarzała na cos dobrego.
                          • Gość: Rzeszowiak Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 11:52
                            a Anka ci na serio podrzuciła linka do przeczytania zanim sie wybierzesz:)

                            forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
                            polecam przeczytac od poczatku do konca...

                          • Gość: Anka mata_kari Chambrer lokal disy IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:07
                            forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
                            Podalam juz tego linka wyzej. W tym watku poczytasz nt. tego miejsca, proponuje dokladna lekture od poczatku do konca...
                            • Gość: mata_kari Re: mata_kari Chambrer lokal disy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 13:11
                              No nareszcie wiem, gdzie jest Disa.Na pewno kuknę, skoro tak wychawalasz. Uważam,że pomysł z wchodzenem przedstawicieli knajp na forum jest świetny. Można zadawac pytania albo ewentulanie się pskarżyć( o ile ktos sie nie obraża na kilentów) :-)
                          • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:14
                            Jak lubisz naturalne jedzenie robione dosłownie na Twoich oczach to zapraszam.
                            chambrer.pl/
                            www.facebook.com/pages/Chambrer/114955518539163?ref=ts
                            Jak się usiądzie przy barze widać krok po kroku jak przyrządzane jest danie.
                            W Polsce jeszcze nie ma zwyczaju otwartej kuchni - nie wiem dlaczego (albo i wiem po kilku kuchniach jakie pokazali w programie M. Gessler)... ja wolałabym widzieć jak robią moje jedzenie ZWŁASZCZA po przeczytani jednej z książek Gordona Ramsaya. Dlatego w Ch. jest otwarta kuchnia i integracja z Szefem Kuchni - widzisz kto Ci robi jedzenie i jak Ci to robi. Można podejść i poprosić o zmiany w daniu, opowiedzieć jakiego się chce steka i że się chce mało/dużo sosu.
                            ;]
                            • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:17
                              Taaa a najlepiej samemu sobie zrobic:) jak kazdy klient zaznie "grzebac" w kuchni to ja dziekuje.
                              • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:21
                                tez to rozwazam...
                              • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:28
                                Goście nie zmieniają za dużo. Zawsze na zmianie jest 2 Kucharzy więc dają radę (chociaż zaczynam się rozglądać za dodatkowym bo w porze obiadowej bywa gorąco).

                                No pewnie, ze najlepiej samemu ;] Ja dobrze gotuje, ale zdecydowanie trzymam się od gotowania z daleka bo mojemu gotowaniu straszny bałagan towarzyszy ;/
                                • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:37
                                  disa napisała:
                                  Ja dobrze gotuje, ale zdecydowanie trzymam si
                                  > ę od gotowania z daleka bo mojemu gotowaniu straszny bałagan towarzyszy ;/

                                  Ponoc praktyka czyni mistrza. A gdy ZDECYDOWANIE praktyki brak...podziwiam odwage i samozachwyt ;)
                                  • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:40
                                    -:))))), ja dorzuce potrzebe "uwielbienia" ...panie w sklepie miesnym muszą "uwielbiac", pan sprzedajacy wino przez internet tudziez...
                                    • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:50
                                      a która kobieta tego nie ma?
                                      Przynajmniej nie jestem hipokrytką.
                                      • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:55
                                        niedowartosciowana?
                                      • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 14:00
                                        Ty tak na powaznie??? No cóż moze jestem hipokrytka ale nie wymagam od kazdego z kim sie spotykam hołdów uwielbienia, a od rzeżnika juz zdecydowanie nie... Mysl sobie co chcesz ale takie "łaknienie" hołdów to moim zdaniem próba dowartościowania sie... Osoba pewna siebie nie potrzebuje takich pustych gestów, bo mam wrazenie ze w przypadku osób o których pisałas sa to puste nic nie znaczace gesty, ot tak aby "podbechtac" ego klientki...
                                        • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 14:06
                                          To po pierwsze, po drugie kuriozum dla mnie jest pisanie o tym na publicznym lokalnym forum...ot zwykle uprzejmosci codzienne, ktore spotykaja kazdego pod kazda szerokoscia geograficzna. Moze masz jakas wewnetrzna potrzeba radosci z faktu tych zwyklych uprzejmosci (taka radosc z zycia codziennego i tego co nas milego w nim spotyka :)), do tego dochodzi potrzeba dzielenia sie tym z innymi, tylko z czego to wynika? ;)
                                          • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 14:18
                                            Dostrzegam małe rzeczy które dają mi DUŻO małego szczęścia - taki mój infantylny urok z którym mi jest niezmiernie dobrze.
                                            • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 14:23
                                              wiem, ze podalam na tacy prosta i najlatwiejsza, nie wymagajca zbytniego wysilku umyslowego odpowiedz, ale po cichu liczylam na cos glebszego, przeliczylam sie:)
                                  • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:48
                                    ja nie gotuje Gościom więc odwagę w czym?
                                    Jako osoba która przez parę lat żywiła się po lokalach wiem co chciałabym dostać, wiem jak to ma wyglądać i wiem jak smakować i za jakie pieniądze. To przekładając na "podaje to co chcę" = nie narzekam mimo, że jeszcze w tym lokalu długa droga do stabilizacji.

                                    Na razie wróciła tylko 1 sałatka bo Pani nie posmakował suszony pomidor (Pani uznała, że to świeży pomidor i tak wygląda bo leżał długo - zdarza się, zabraliśmy, nie policzyliśmy i przeprosiliśmy).
                                    Są osoby które przychodzą na lunch codziennie od 1 dnia otwarcia - to jest miernik sukcesu.
                                    • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:53
                                      :), disa mi nie chodzilo to, że gotujesz czy nie swoim gosciom...nie zrozumialas "re" po raz kolejny. A mi sie nie chce eksplikowac jak dziecku po raz kolejny tym bardziej, ze nie mam zadnej pewnosci, ze zrozumiesz ;), sprobuj raz jeszcze prosze...
                            • Gość: hycel Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.11.10, 16:40
                              tak,tak, ta otwarta kuchnia ite zapachy,ten bukiet zjełczalego ,przypalonego tłuszczu.
                              • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 17:10
                                W Ch. jest świetny wyciąg 3.200 (m3/h) i chodzi na połowę obrotów bo nie ma większej potrzeby.
                                Jak coś zaczniesz oczerniać to najpierw POMYŚL zazwyczaj jest to bezbolesny proces (chociaż u Ciebie to może być różnie).
                                Domyślam się, że zaraz napiszesz iż byłeś i osobiście wąchałeś pamiętaj jednak, ze każdy z ulicy może wejść i powąchać jak to w Ch. jest więc nie kompromituj się.
                                • Gość: hycel Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.11.10, 10:16
                                  kurzy mużdzku czy ty umiesz czytac ze zrozumienem?Cz ja napisalem,ze w tej jadłodajni śmierdzi?Pisałem ogolnie,komentując twoje wypowiedzi.Czy tak trudno zauwazyć ze od jakiegos czasu nabijam się z ciebie.
                      • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 15:29
                        Też wydaje mi się to dużo tym bardziej, że można zdobyć dobre wina do posiłku za wiele niższą cenę. W czasie podróży po dość drogich krajach Europy jem w restauracjach o podobnym lub wyższym niż Chambrer poziomie i nie ma problemów z wyborem butelki wina za max. 10 euro i jest to porządne wino. Wino stołowe w karafce kosztuje max. 5 euro. W polskich realiach 55 zł za wino to bardzo dużo. Łatwo kupić dobre tańsze wino chilijskie, mołdawskie, węgierskie i nawet po narzucie restauracji będzie to przyjazna cena dla klienta. Bo dobre nie oznacza drogie.
                        • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.11.10, 21:48
                          .... jacy Wy wszyscy swiatowi i obeznani we wszystkim jestescie. gdy piszecie czy cos jest tanie czy drogie - pamietajcie o punkcie odniesienia. zawsze gdy cos jest policzalne slowa 'wiele', 'malo' i inne okreslajace ilosc MUSZA odnoscic sie do PUNKTU odniesienia. troszke niefortunnie zabrzmialo poprzednie zdanie. przepraszam za powtorzenia ! :) ... dla chinczyka zarabiajacego na budowie dwa dolary dziennie 5 euro to mnostwo kasy a dla innej osoby zamawiajacej najdrozsze wino w lokalu , w ktorym akurat je kolacje jest takie wino po prostu TANIE.
                          jezeli dla Anny dobre wino kosztuje 5 euro to .....no coz, wypada wspolczuc
                          ja wiem anno, ze z punku A do punktu B mozna pojsc pieszo.......tylko jezeli punkty te sa od siebie bardzo daleko to moze lepiej przebyc ten dystans samochodem, z klimatyzacja, wygodnym, duzym i bezpiecznym.....
                          ...bo mozna pic wino i mozna pic WINO
                          od czasu do czasu obserwuje Wasze i Disy wpisy..... przypomina mi to takie zawolanie ....KUPA, MOSCI PANOWIE! .......
                        • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.11.10, 21:55
                          'po dosc drogich krajach europy'..... a ponoc to z disy wychodza kompleksy :):):):):):):):)
                          'dobre nie oznacza drogie' - w wolnym tlumaczeniu .....'nie mam kasy na to co chcialabym kupic wiec dorabiam teorie, ze TANIE jest dobre'...........tak jak stary samochod jest lepszy od nowego .... (nie mylic z oldtimerem)
                          pamietajcie o punkcie odniesienia....i nie mylic ze snobizmem, prosze
                          • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 22:05
                            Obserwujesz , ale nie doczytujesz.
                            Nie napisałam przy tym 5 euro o dobrych winach tylko o stołowych. W tych dość drogich krajach Europy jest na tyle rozwinięta kultura wina, że można kupić za 10 euro dobre wino do posiłku. I pija się je nie tylko 2 razy w roku jak w Polsce tylko właśnie do codziennego posiłku. To fakt, gdybym w tych krajach wybierała do codziennego posiłku wino za 100 euro zbankrutowałabym.
                            • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 22:17
                              Dodam tylko, ze "przebitka" na winach w Polsce jest ogromna. Bordeaux które w polskim Carrefourze kosztuje 25-30 zł widziałam we francuskim C. po 2.5 euro.
                              • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 22:29
                                A jeszcze większa przebitka w restauracjach polskich.
                                Za 10 euro we Francji można kupić dobre wino w restauracji, za te samą cenę w sklepie można kupić nawet doskonałe, genialne. Cały czas piszę o winach do zwykłego użycia, a nie na okazje typu 20 lecie ślubu itp, na które trzyma się jakieś wyjątkowe (i być może wyjątkowo drogie) wina. Wpis abc mnie nie dziwi, bo w Polsce pija się często wódkę i piwo, a wino jest czymś okazjonalnym, świątecznym, sporadycznie spożywanym i traktowanym trochę jak prawdziwy szampan przez Francuzów.
                          • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 22:26
                            wybacz obrońco disy ale o ile pamietam to disa specjalizuje sie w robieniu psychoanalizy kazdemu kto sie z nia nie zgadza. to disa próbowała zrobic z nas forumowiczów malomiasteczkowych idiotów, to disa opowiada na prawo i lewo gdzie to ona nie była, czego nie jadła i jak to ona zna sie na kuchni. prawda natomiast jest taka że nie ma pojecia ani o kuchni, ani o gotowaniu, ani o winie, PR pominę głębokim milczeniem .
                            • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.11.10, 23:47
                              WYBACZAM ! :)
                              nie jestem obronca disy ani tez Was nie atakuje
                              zwracam Wam wszystkim uwage, ze wszystko zalezy od punktu odniesienia
                              bylem w wielu restauracjach w tych chyba bogatszych krajach europy i w ZADNEJ nie widzialem wina za 10 euro. zawsze byly drozsze. ale sa restauracje , w ktorych wino kosztuje jeszcze drozej niz w tych, w ktorych ja bylem.
                              chodzi mi tylko o punkt odniesienia. nie mozna kogos krytykowac bo ma inny gust/smak. patrzy z innej perspektywy, z innego poziomu doswiadczenia/przezyc wlasnych
                              pamietajcie jedynie o tym, ze GUST/SMAK nie moze byc/ nie powinien byc przedmiotem dyskusji a juz na pewno nie mOzoe byc (w przypadku odmiennych zdan) powodem do negacji kogokolwiek. kazdy ma prwo lubic to co lubi i robic to co robi....o ile nie krzywdzi to kogos innego

                              co do PR nie wypowiadam sie bo nie znam sie na tej sztuce tajemnej :)

                              moze disa naprawde byla tam gdzie napisala, ze byla i moze jadla tam rozne rzeczy. o ktorych tez napisala. ja tego nie wiem.

                              i jeszcze raz z uporem maniaka wracajac do PUNKTU ODNIESIENIA......sa ludzie, ktorzy wino do posilku wybieraja wlasnie takie jak inni na szczegoilna okazje....czyli 20 lecie slubu

                              po prostu wydaje mi sie, ze brakuje Wam tolerancji.

                              poza tym wydaje mi sie, ze disa w ktoryms z postow napisala, ze w jakims sensie jest zwiazana z ta restauracja. jezeli sie myle to mi to napiszcie

                              pomyslcie jaki swiat bylby nudny gdybysmy wszyscy byli TACY SAMI ....bez sciany miedzy nami :).....takie bez sensu skojarzenie

                              • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 12:45
                                Ale punktem odniesienia jest Polska. Nawiązałam do tych bogatszych krajów, ponieważ przeciętne zarobki są tam o niebo wyższe niż w Rzeszowie, ale w restauracjach na poziomie Chambrer (lub lepszym) można bez problemu zamówić dobre wino w cenie 10 euro. Ale są też w karcie wina za ogromne sumy (i jak dla tubylca i jak dla przybysza z biedniejszego kraju).
                                Oczywiście że są ludzie, którzy do codziennego posiłku wybierają takie wino jak inni okazjonalnie. Ale i na świecie i Polsce jest ich garstka. W Polsce jeszcze mniejsza garstka, bo Polacy piją wino rzadko. O wiele rzadziej chodzą też do restauracji.
                                Nie ja pierwsza zauważyłam, że najniższa cena 55 zł za butelkę wina (opisanego przez osobę związaną z lokalem jedynie jako przyjemne) jest spora. W stosunku do ceny dań i standardu lokalu wysoka bardzo.
                                Piszesz, że gust i smak nie może być przedmiotem dyskusji, a mnie współczułeś, że doceniłam i uznałam za dobre wina za 10 euro. Komu tu brakuje tolerancji?
                                • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 12:56
                                  abc napisał:

                                  >jezeli dla Anny dobre wino kosztuje 5 euro to .....no coz, wypada wspolczuc

                                  Anna napisała, że piła za 10 euro świetne wina. 5 euro płaciłam najczęściej za stołowe, które okazywało się o wiele lepsze niż w Polsce w nadętych restauracjach butelkowane sprzedawane za 50 zł. Po prostu restauratorzy bazują na zupełnej niewiedzy klientów i udaje się wcisnąć wina o horrendalnych cenach za marną jakość. W sklepach jest podobnie.

                                  >...bo mozna pic wino i mozna pic WINO

                                  Oceniasz jednak mój gust i smak i wykazujesz się brakiem tolerancji.
                                  Najlepiej pić i kupować wino w krajach winiarskich, bo w Polsce to rozbój w biały dzień w cenach win. W krajach o wysokiej kulturze winiarskiej kitu się nie wciśnie, bo przeciętni ludzie znają się na winie.
                                  • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 14:09
                                    Jak byłam w Saint-Tropez to piłam rewelacyjne wino za 2 euro. Prosto z winnicy/od producenta. Dużo bym dała żeby mieć to wino u siebie.
                                    Anno ja Ci za sprowadzenie tego wina i zaakcyzowanie zapłacę 10 euro za butelkę. Skoro uważasz, że narzut cen w Ch. jest duży i 55zł to drogo jak za butelkę dobrego wina.
                                    Tylko pamiętaj, że wszystko trzeba załatwić legalnie, mieć zezwolenia na import, sprzedaż dodatkowo odpowiedni magazyn zaklepany przez sanepid i urząd celny (a to WYOBRAŹ SOBIE kosztuje).
                                    Ty myślisz, ze sprowadza się wina za 2 euro i sprzedaje za ile się podoba? Że przewozi się 200litrów wina na głowę i szalej dusza?
                                    Niestety PL nie jest winnym krajem trzeba sprowadzać, a przepisy i wymogi nie są zbyt przyjazne. Sporo trzeba zainwestować żeby importować wino, a niestety nikt nie robi tego charytatywnie.

                                    w tajemnicy Ci zdradzę, że wodę mineralną też mamy droższą niż w Twoim osiedlowym sklepie, a za 1 herbatę w Ch. kupisz pewnie już 20torebek herbaty ;]

                                    Dla mnie sprawa jest prosta w restauracjach zawsze jest drożej niż w sklepach - więc nie rozumiem tego "zdziwienia".
                                    Nie odpowiada to trzeba sobie kupić butelkę ulubionego wina i konsumować w domu - będzie tanio i po swojemu.
                                    • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 14:15
                                      Ale ja ten narzut restauracji rozumiem i pisałam o nim.
                                      • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 14:18
                                        Cytuję siebie:

                                        >Łatwo kupić dobre tańsze wino chilijskie, mołdawskie, węgierskie i nawet po narzucie >restauracji będzie to przyjazna cena dla klienta.

                                        Może za mało jak na restaurację "winiarską" degustujecie, szukacie i dajecie się oczarowywać dostawcom?
                                        • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 14:35
                                          Anno, nie jest łatwo znaleźć wino które będzie "w rozsądnej cenie i smaczne".
                                          Importerzy więksi mają wymóg w ilości towaru, albo sumie jaką jednorazowo trzeba wydać u nich. Chciałabym za pół roku mieć pozałatwiane papiery i sprowadzać wina, ale to nie takie łatwe. Trzeba mieć samochód (mam), odpowiedni budynek z wymogami jako magazyn (będę miała za pół roku) wtedy pewnie poszaleję z winami, ale jeszcze długa i wyboista droga przede mną :(
                                          Mniejsi Importerzy mają ciekawsze wina, niestety troszkę droższe, ale coś za coś.

                                          Lepiej jest mieć wino które jest wszędzie w tym i w Makro czy wino które jest jeszcze w 3 innych miejscach w PL.
                                          Dla mnie 1 możliwość jest nie do przyjęcia bo w Rz. raz piłam wino za 190zł którego cena sklepowa to 47zł - to jest WIELKA przesada i pozostał niesmak, ale chętni na tamto wino są i będą.
                                          W Ch. ludzie chętnie biorą wina za 55zł (takich mamy najwięcej) mimo iż mamy wina na lampki za 6zł i wychodzi taniej, a wina równie dobre ludzie wolą butelki.

                                          Zresztą często na drzwiach jest kartka, ze w jakiś dzień lampka włoskiego wina do dania jest za darmo.
                                          Mam politykę taką, że jak coś dostaje za darmo to daje za darmo klientom- na razie się sprawdza ;]
                                    • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 14:25
                                      Disa jakbyś przeczytała to widziałabyś, że porównuję ceny w restauracjach. Ironia z tą wodą mineralną i herbatą zatem wydaje się zbyteczna.
                                      • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 14:38
                                        Anno, ale porównujesz restauracje z krajów winiarskich i PL
                                        Tam restaurator idzie na spacer kupuje od producenta wino i stawia na swój stół.
                                        w PL wygląda to duuuużo gorzej i drożej
                                        • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 16:26
                                          Ja rozumiem, że trzeba wytłumaczyć tę horrendalną cenę najtańszej butelki wina. Wierz mi, że są w Polsce restauracje na o niebo wyższym poziomie, które oferują dobre wino za połowę tej ceny. Chyba to Ty wspomniałaś gdzieś Mielżyńskiego. Nie zaprzeczysz, że łatwo wybrać butelkę za ok.30 zł u niego.
                                          • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 17:22
                                            Mielżyńscy są importerami więc mogą sobie na to pozwolić to raz, a dwa u nich ceny na wynos(sklep) są niższe niż na miejscu(lokal) +% do ceny. I co ważniejsze nadrabiają cenami jedzenia.
                                  • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 17:36
                                    nie wiem czy punktem odniesienia jest PL i koniecznie RZ
                                    napisalem, ze jezeli tanie wino uwazasz za dobre to nalezy Ci wspolczuc. tak jak disowe za dwa euro, ktore pila w ST. ale pod warunkiem, ze Wy obie uwazacie, ze to wino bylo dobre OBIEKTYWNIE.
                                    natomiast jezeli bylo dobre bo ..... byl super nastroj, mile towarzystwo, cieplo, wesolo, cudownie i rozkoszenie a do tego wino bylo dodatkiem....... TAKIE DOBRE wino rozumiem.

                                    na takiej zasadzie wspominam mojego starego garbusa, z ktorym mialem ogrom problemow a mam jeszcze wiecej WSPANIALYCH wspomnien. .... ale czy ten stary garbus byl lepszy od mojego aktualnego samochodu. NIE. ale jest od niego tanszy. i WSPANIALE CIEPLO wspominany. i te wspomninienia powoduja, ze uwielbiam ten samochod. i jest czasami wspanialszy od bentleya :):):)...nie jezdze bentleyem...zeby nie bylo !

                                    dla mnie najwspanialsze wino w zyciu to byla sangria, ktora mialem okazje pic z owczesna miloscia mojego zycia , siedzac w knajpce przy plazy. ale to jest subiektywne oczywiscie.

                                    nie oceniam Anno Twojego gustu....staram sie sprowadzic Ciebie do pozycji OBIEKTYWNEGO obserwatora !...a , ze moze czasami robie to lekkim wstrzasem....no coz..... zaznaczam jednak, ze wcale nie postawilem przed soba za cel OSIAGNIECIA W TYM SUKCESU..... ja tylko obserwuje
                                    • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 17:49
                                      Nie ma czegoś takiego jak obiektywnie dobre wino.
                                      Zakładasz, że ja piłam wino jednokrotnie (używasz liczby pojedynczej, co mnie nie dziwi, bo wino w Polsce traktuje się okazjonalnie). Tymczasem będąc w krajach winiarskich(a do takich jeżdżę najczęściej) codzienny posiłek spożywam w knajpach (standard taki sam lub wyższy niż Chambrer) wybierając wino w butelce za max. 10 euro. Codziennie inne, codziennie za kwotę nie wyższą niż 10 euro, codziennie dobre się okazywało.
                                      • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 18:01
                                        nie jestesmy w programie FAMILIADA !
                                        ja nie zakladam jak czesto pije sie w Polsce wino. ja pije prawie codziennie :)

                                        DOBRE - jest subiektywne :)
                                        ciekawe czy jakbys wybrala za 20 euro to czy byloby ono lepsze niz to za 10 ?
                                        na pewno byloby inne

                                        bo dobry jest opel za 80 tys pln ale o dziwo lepszy jest np mercedes za 200 tys
                                        ale jednym i drugim mozna dojechac do celu. czy zawsze trzeba wybierac mercedesa? NIE. bo najczesciej wystarczy opel :)
                                        • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 18:09
                                          Oprócz posiłków w knajpach w krajach winiarskich korzystam też ze sklepów i enotek tam i przywożę wino do Polski za o wiele mniej niż 10 euro i o wiele więcej niż 10 euro.
                                          10 euro za wino do posiłku w tamtejszych knajpach dostarcza mi wiele wystarczającej przyjemności, za którą w Polsce zapłaciłabym 4 razy więcej w knajpie.
                                          Nie czuję potrzeby zamawiania do codziennego posiłku w winiarskim kraju wina za 20 euro.
                              • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 88.242.52.* 21.11.10, 10:49
                                Nam brakuje tolerancji?? No nie rozsmieszaj mnie. Poczytaj co disa pisze tutaj (tudziez w innych watkach), a potem zarzuc komus brak tolerancji. Czytasz chyba bardzo wybiorczo. Poza tym to Ty, wypowiadasz sie z nutka nietolerancji, o czym (chyba anna??) juz napisala.

                                A tutaj watek do lektury:

                                forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
                                Co do PR, to wyobraz sobie, ze chcac nie chcac wplatal sie ten temat bo disa nieudolnie, w sposob zenujacy probowala zareklamowac swoj biznes, stad cala dyskusja...

                                ps. bede naiwna i pomysle z nadzieja, ze piszesz neutralnie...
                                • Gość: mata_kari Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 10:54
                                  Jejuniu, ludkowie, nie kłóćcie się przynajmniej na tym wątku, na politycznych się uspokoiło a tu jazdy.Pomyślcie lepiej jak przyjemnie jest zaprosić przyjaciół, ugotować coś pysznego, napić się winka i pośmiać:-)))))))))) Mam nadzieję, ze nikt na mnie nie napadnie za pytanie: czy robiliście kiedykolwiek udziec koźlęcy? Pycha, polecam, w winie, z rozmarynem i tymiankiem!!!!Pycha, tylko gdzie u nas można zaopartywać się w koźlinę???
                                  • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 88.242.52.* 21.11.10, 11:25
                                    Miesna nie jestem ale tu gdzie mieszkam smakosze miesni mieliby raj na ziemi :). Pozdrawiam i zycze milej niedzieli, u mnie bardzo cieplej i slonecznej :)