Gość: Rozsądna
IP: *.tktelekom.pl
17.01.11, 08:39
Kiedy proces beatyfikacji cudotwórcy z Filipin. Po raz kolejny odwiedza nasze miasto. Będzie przyjmował 21 stycznia.
Bo kościół katolicki rozpaczliwie szukał zdarzenia, które można by było podciągnąć pod "cud", bo inaczej wyszłyby z beatyfikacji nici. Cud być musi, inaczej święty to nie święty. Szukali i znaleźli - pewna zakonnica tak żarliwie modliła się, że aż jej przeszedł (i to podobno nieodwołalnie) sam niejaki pan Parkinson.
Obserwując ten żenujący spektakl odgrywany przez samozwańczych urzędników Boga,
gdyby komuś odrosła amputowana noga, to można by było ostatecznie się nie czepiać, że cud. Nie wiem jaki jest mechanizm - być może gdyby równie żarliwie modlić się do wału napędowego samochodu swojego tatusia, efekt byłby ten sam...