Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wiesz

31.05.12, 15:55
Szczęśliwie wygasła mi 3-letnia umowa z T-Mobile. Poczułam się wolnym człowiekiem... do chwili, gdy doładowawszy telefon, dowiedziałam się, że ważność twojego konta... bla, bla, bla.

W wolnej chwili poszłam do punktu operatora w "Europie". Pytam o umowę - i dowiaduję się, że... po wygaśnięciu umowy czasowej operator ją wznowił jako umowę bezterminową. Wznowił. Zwyczajnie. Bez pytania klienta o zdanie. Nawet bez głupiego powiadomienia klienta o tym swoim uczynku.

Klient, jeśli mu się takie potraktowanie nie podoba, może teraz wypowiedzieć umowę. Te samą, której nie zawierał; ba - o której (gdyby nie zapytał) nie zostałby w ogóle poinformowany.
I, oczywiście, operator na taką okoliczność zawinszował sobie jeszcze miesięcznej karencji. słowem - to klient ma dopłacić za to, że samowolnie został wrobiony w coś, o co nikt go nie raczył zapytać: życzy sobie czy nie.

Operator najwyraźniej ma w... poważaniu, i to głębokim, prawo cywilne, które dość jasno precyzuje, że do zawarcia umowy o świadczenie usług niezbędne są dwie strony: usługodawca i usługobiorca.

Nie wątpię, że taki proceder jest od dawna stosowany; może nie od rzeczy byłoby zainteresować nim co najmniej media?

    • kmdr_rohan Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 31.05.12, 16:03
      OIDP jest taka sprytna klauzulka, którą podpisujesz przy zawieraniu umowy, że po okresie na który została zawarta - ulega przedłużeniu na czas nieokreślony. Jak zwykle najważniejsze jest drobnym drukiem.
      • jael53 Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 31.05.12, 16:07
        To i rzeczywiście - byłoby ponad moje siły doczytać bez lupy. A prawda, z lenistwa tak czytywałam dotąd tylko dokumenty bankowe.
        • Gość: gosc Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi IP: *.rz.izeto.pl 31.05.12, 16:28
          i do kogo masz pretensje ze nie czytasz tego co podpisujesz?
      • Gość: PEPE to prawda... IP: *.krak.tke.pl 31.05.12, 16:32
        Jest taka klauzula...
        Kiedyś to testowałem ale w nieco innym wariancie... Przy wygasaniu umowy na jeden z telefonów (to jeszcze za czasów ERY było) nie mogłem się zdecydować czy ją przedłużyć, czy zrezygnować. Przezornie zapytałem - co się stanie jeśli nie przedłużę? Poinformowano mnie, że - nic, po prostu będzie przedłużona automatycznie. Gdy zapytałem - czy będzie to miało jakiś wpływ na opłaty? Padła odpowiedź - nie, nic się nie zmieni...
        W związku z tym dałem sobie trochę czasu na zastanowienie... I to był błąd... Bo, opłaty niestety wzrosły i to drastycznie... Skończył się okres promocyjny (obowiązujący tylko w trakcie umowy na czas określony) To też podobno drobnym druczkiem jest...:P
        Szkoda tylko, że nikt nie zechciał mnie o tym poinformować w rozmowie, a wręcz zaprzeczył kiedy o to pytałem...
        • kmdr_rohan Re: to prawda... 31.05.12, 16:43
          Przy wyższych abonamentach - BOA dzwoniło z przypomnieniami i propozycjami przedłużenia. przy niższych mają klienta tam, gdzie słońce nie dochodzi.
          • Gość: PEPE no nie wiem... IP: *.krak.tke.pl 31.05.12, 16:53
            Jestem w Erze / t-mobile już 12 rok i abonamenty mam raczej nienachalnie wysokie. To znaczy teraz dużo wyższe niż powiedzmy w 2005 (co rok wyższe) i o ile dawniej dzwonili do mnie regularnie, o tyle od jakichś 4-5 lat to ja dzwonię i się pytam czy mają dla mnie jakąś ofertę... Dawniej też nie mogłem się opędzić od lokalnych przedstawicieli, którzy przed końcem aneksu mało się nie pozabijali żebym wziął coś od nich - teraz cisza... Tak, że to chyba nie do końca zależy tylko od wysokości abonamentu... Raczej od "stażu"... czyli, że im dłużej jestem u nich, tym bardziej mnie mają w d... :P
            • Gość: leCHUJarek Re: no nie wiem... IP: *.ostnet.pl 31.05.12, 18:12
              Odradzam przedłużania lub podpisywania umów przez domokrążców. Warto się pofatygować do salonu. Ja dałem się przekonać łajzie z Orange Ustaliliśmy warunki i parę dni później był z gotową umową i nowymi telefonami. Przeczytałem wszystkie najdrobniejsze druki tylko jakoś mi do głowy nie przyszło żeby na dłużej wzrok zatrzymać na na podstawowym i ustalonym osobiście parametrze - długości umowy. Menda wydłużyła czas z 18 do 24 miesięcy. I gdy chciałem zakończyć współpracę z powodu plagi naciągackich sms dowiedziałem się że hola - jeszcze pół roku. Oczywiście nawet nie miałem namiarów na łajzę żeby chociaż parę jobów mu sprzedać. W salonie miałbym umowę spisana od ręki i wiedziałbym ewentualnie kogo opierniczyć. Ale było minęło. Nowy operator na razie spisuje się bez zarzutu.
              • jael53 Re: no nie wiem... 31.05.12, 19:37
                Heca na tym polega, że choć jestem klientką Ery dosyć długo, to taki witz się po raz pierwszy przydarzył. Dotąd, po wygaśnięciu starej, regularnie proponowano nową umowę. I zawsze na czas określony. A ponieważ - mimo że w Polsce też żyję dość długo - nie zdążyłam się zarazić podwójną paranoja. to i nie podejrzewałam nic złego.

                Mniejsza o mnie, to w końcu bzdet; ale są ludzie o znacznie większym stopniu niepełnosprawności... Mając tak rzetelnych kontrahentów oraz niebywale życzliwych bliźnich (sam sobie, kaleka, winien), mają perspektywę na bajkowe życie.

                Pewnie pozostanie mi się jednak do tej paranoi dostroić - w końcu, jeśli Polacy przeważnie są ober-paranoikami, to już chyba sami najlepiej wiedza, dlaczego ;-).
                • Gość: b Re: no nie wiem... IP: *.res.pl 31.05.12, 20:18
                  nie staje w obronie ale gdyby nie to magiczne przejście na nieokreślony to musiałbyś płacić ceny poza promocją czyli duuużo wiecej( tak jak ktoś pisał wyżej). robią to nie tylko telekomy ale tv sat też.

                  co do warunków umowy to jak byłem w orange(przez 12 lat) i zawsze dostawałem dobre warunki a teraz wszystkie firmy sa nastawione na nowych klientów a starych mają w nosie.odnosi się to do wszystkich firm.
    • mal49 Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 31.05.12, 20:35
      jael53:

      > Szczęśliwie wygasła mi 3-letnia umowa z T-Mobile. Poczułam się wolnym człowiekiem

      oj, nie czyta się drobnego druczku w umowie :(

      Głowa do góry! Oni (wszyscy dostawcy usług elektronicznych: telefon, tv, internet) mają to zapisane, niestety, w ustawie. Ustawę - wiadomo - pisali lobbyści, jak wszystko u nas.

      Czym mogę pocieszyć? Otóż prawie każdy naciął się na ten drobny druczek i dopłacał oszustowi.
      T-Mobile to naprawdę wyjątkowy operator. Miałam ci ja wątpliwą przyjemność korzystać z umowy na tel.stacjonarny. Umowę zerwałam przed czasem. Przysłali karę, a jakże!
      Problem tylko w tym, że ta kara nie jest fakturowana i widnieje jako 'niedopłata'. Sprytne, prawda? Od tej ekstra kwoty nie muszą odprowadzać podatku, bo w ten sposób otrzymują darowiznę!
      Jeśli czytają to pracownicy UKS - niech się zmobilizują i szybko sięgną im do kieszeni. To cenna wskazówka w dobie kryzysu ;-)

      Ale to nie wszystko, pocieszam Cię dalej:
      zerwanie umowy nie spowodowało wyłączenia mi telefonu i faktury spływały nadal, jeszcze przez 4 miesiące. Wściekłam się i odwiedziłam Rzecznika Praw Konsumenta. Pomogło. "Kara" stopniała o połowę, bo w międzyczasie, mimo że tych nadprogramowych faktur nie płaciłam, okazało się, że wcześniej płacone były spooooro zawyżone!

      --------------
      ;-)
      • Gość: PEPE dwie kwestie... IP: *.krak.tke.pl 31.05.12, 20:48
        1. Rzecznik praw konsumenta - polecam... Naprawdę można wiele zdziałać przy jego pomocy...
        2. T-mobile - żałuję, że nie ma już Ery... Co by o niej nie powiedzieć (a powiedzieć można wiele :P) była to chyba jednak firma bardziej przyjazna klientowi...
      • jael53 Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 31.05.12, 21:03
        Dzięki, Mal - od razu się przyjaźniej na świecie zrobiło :-).

        Przyjemnie też o tym UKS pomyśleć, bo się szanowna firma takimi praktykami, jakie opisałaś, bardzo o to prosi.

        Przyznaje się bez bicia - mam (najwyraźniej) złe nawyki z innego świata: uprzedzam o ograniczonej zdolności widzenia i proszę o różne wyjaśnienia. Oczywiście w 2009 r., przed podpisaniem kolejnej umowy, też się upewniałam... Zostałam uspokojona, że warunki, jak zawsze: umowa się kończy, czyli - jeśli zechce - przychodzę podpisać następną.
        • Gość: b Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi IP: *.opera-mini.net 31.05.12, 21:43
          bo myslisz logicznie i dlatego Cie to boli.ja tez myslalem podobnie i mnie w polsacie naciagneli na czas nieokreslony.

          z drugiej strony gdyby nie fakt automatycznego przedluzenia z dnia na dzien odcieliby Ci tel i stracil numer bezpowrotnie.jesli prowadzisz jakis biznes to taki wypadek jest nie do odkrecenia.setki klientow,lata budowania bazy itd.

          trzeba szukac pozytywow:-)a nastepnym razem wpisz sobie w kalendaz 3miesiace przed koncdm umowy trzeba ja wymowic lub przedluzyc ew isc do innej sieci a oni formalnosci biora na siebie.
          koniec koncow i tak najtaniej wychodzi miec tel na karte:-)
          p.s. sory za brak polskich znakow
          • Gość: mgf Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi IP: *.rzeszow.vectranet.pl 01.06.12, 19:57
            tel na kartę jest mega drogi, mając abonament na poziomie 99zł masz nieograniczoną ilość połączeń a sam znam co najmniej 3 osoby które średnio na kartę wydają od 150 do 300zł msc.
            Do tego nawet najtanszy abonament w tmobile powoduje ze masz 24gr za min nie wspominajac o wyzszych gdzie stawka spada nawet do kilku groszy, jedynym minusem abonamentu jest to ze latwo niedoszacowac i przeplacac za swoj tel ;)
            • mal49 Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 01.06.12, 22:49
              mgf napisał(a):

              > tel na kartę jest mega drogi...
              > Do tego nawet najtanszy abonament w tmobile powoduje ze masz 24gr za min...

              Nie masz racji. Zrezygnowałam 2 i pół roku temu z abonamentu i przeszłam do mMobile na kartę. Do wszystkich (miałam przez 2 lata) 19 gr/min. Mmobile korzysta z łączy plusa. Od kiedy w plusie nastąpiła zmiana właściciela - od początku tego roku "wyróżniono" play i tam min. teraz kosztuje już 35 gr.
              Doładowanie za 50 zł wystarcza mi średnio na 7-8 tygodni. Nie jestem specjalnie gadatliwa, ale też nie ograniczam się zupełnie. 50 zł doładowania to przedłużenie ważności karty na kolejne 3 miesiące.
              Dopóki będzie to możliwe - nie wrócę już do abonamentu: umów, przekrętów i "promocji".
              • Gość: b Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi IP: *.res.pl 01.06.12, 23:07
                oczywiście że przy "gadatliwych" to karta się nie opłaca ale z np z mojej perspektywy wygląda to tak że wielu moich znajomych ma abonament góra około 50 zł z czego połowy nie wykorzystują.
                i podejrzewam że tak ma większość. jedyny plus(nie mylić z siecią:) to przy większym abo -tańszy telefon.trzeba policzyć indywidualnie.a z tego co wiem to większość, jak nie wszystkie, sieci mają ważność konta przez rok po nawet niewielkim doładowaniu.pozdrawiam
                • jael53 Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 01.06.12, 23:57
                  Podobnie, jak Mal - żadnego więcej abonamentu.

                  Zaś reszta wcale nie jest tak prosta ani oczywista: po pierwsze, umowa terminowa, jest najczęściej 2- lub 3-letnia. Po wtóre zaś, jej wygaśnięcie nie wiąże się ani ze "skasowaniem" mumeru, ani też z automatycznym "przestawieniem" umowy na bezterminowa.

                  Sieci, które namolnie zapychają pocztę reklamowymi sms-ami (i, bywa, naliczają sobie koszty za odbiór takich sms-ów) lub przypominają z wielodniowym wyprzedzeniem o terminie doładowania, mają możliwość zablokowania telefonu - na wypadek, gdyby klient nie podejmował decyzji, czy przedłuża umowę, czy przechodzi na system "wolnej karty".
                  Taka blokada nie skutkuje utratą żadnych danych - a jest formą jakby elegantsza, niż wyzyskiwanie chyłkiem klienta, poza faktycznie zawartą umową.

                  Że operatorzy - w ramach promocji - potrafią się posłużyć kłamstwem, to już wydaje mi się dość oczywiste. Oczywiście, przed zawarcie tej ostatnie umowy, pytałam o to, co dzieje się po wygaśnięciu umowy. Otrzymałam solenne zapewnienie, że tak, jak dotąd: o ile nie zawrę nowej, to nic - po prostu doładowuję telefon wedle potrzeby. Które to właśnie solenne zapewnienie okazało się solennym łgarstwem.

                  No, nic - umowy wypowiedziałam; i niech mnie diabli, jeśli potraktuję serio cokolwiek, co będzie sygnowane przez T-Mobile. Już prędzej dam się na akcje stoczni gdańskiej skusić.
                  • lodowy_pl Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 02.06.12, 10:43
                    Powszechne praktyki niestety...a większość nim w ogóle zwróci uwagę... przepłaci wielokrotnie. Spotkało mnie to przy okazji opłat za kablówkę w STREAM'ie (ani słowem nie pisnęli mimo pytań dlaczego mam tak wygórowany abonament dopóki sprawa się nie rypła przy przepisywaniu umowy na nadawanie cyfrowe... żenada), no i oczywiście na dziś też w ten deseń cierpię katusze za komórkę abonamentową w Plusie... ale w tym tygodniu to zakończę(wieloletni staż klienta im lata koło d... ot profesjonalizm po naszemu). CZYTAJMY UMOWY, do końca!
                    • mal49 Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi 02.06.12, 10:54
                      lodowy_pl:

                      >...wieloletni staż klienta im lata

                      Rzeczywiście tak jest i to u wszystkich!

                      3 miesiące wstecz wypowiedziałam umowę z " n ". Byłam z nimi od początku i przez ten czas nie zaproponowano mi nigdy żadnej godziwej oferty jako stałej klientce.
                      W ostatnim miesiącu wypowiedzenia odebrałam blisko 10 telefonów z ochami, achami, namowami, obiecankami. Najbardziej wszystkich ciekawiło 'dlaczego?'
                      Nie mogli uwierzyć, że może zbrzydnąć płatna telewizyjna tandeta.
                      Telefony ustały, gdy ostatnim razem powiedziałam, że przechodzę na cyfrową naziemną i darmową. I choć to nieprawda - uwierzyli, jęknęli i wreszcie przestali się dobijać.
                      • Gość: PEPE ciekawy wątek IP: *.krak.tke.pl 02.06.12, 11:03
                        mal49 napisała:
                        > Najbardziej wszystkich ciekawiło 'dlaczego?'

                        Nie wiem czy tylko ja tak mam ale zauważyłem, że prawie przy każdej okazji, kiedy odmawiam przyjęcia jakieś "susper hiper" propozycji (od spotkania w sprawie zdrowego żywienia, po zakup rewelacyjnych nożyków do golenia) słyszę w słuchawce pytanie DLACZEGO? Ktos po drugiej stronie nie bardzo chce zrozumieć, że nie jestem zainteresowany, bo... nie i próbuje mnie wyciągać na zwierzenia. Szlag człowieka trafia, że nie dość, że mu d... zawracają jakimś badziewiem, to jeszcze trzeba się tłumaczyć z odmowy...
                        • jael53 Re: ciekawy wątek 02.06.12, 13:18
                          To dopytywanie, dlaczego, to taka paskudna strategia zmiękczająca. Stosowana zresztą bez ładu, składu i sensu - bo także przy domaganiu się wyłączenia jakiejś niechcianej du.perelli "gratis" (typu granie na czekanie).
                          Strategia jest oparta na trywialnym schemacie tłumaczy się winny lub zależny: ustaw klienta w sytuacji kogoś, kto się ma tłumaczyć (czyli potraktuj, jak dziecko lub podwładnego), a wzrośnie szansa, że uzna tę rozmowę za niekomfortową i da się przekonać do tego, co mu niepotrzebna lub na co nie na ochoty.

                          Najbardziej w tym schemacie stronę atakującą irytuje reakcja z gatunku odmawiam zeznań ;-).
                          • Gość: PEPE Re: ciekawy wątek IP: *.krak.tke.pl 02.06.12, 14:37
                            jael53 napisała:
                            > a wzrośnie szansa, że uzna tę rozmowę za niekomfortową


                            to by się zgadzało... :P Zawsze w trakcie takiej rozmowy wzrasta u mnie wqrw...:))
                            Więc można powiedzieć, że czuję się niekomfortowo...:)))

                            > Najbardziej w tym schemacie stronę atakującą irytuje reakcja z gatunku
                            > odmawiam zeznań ;-).


                            Ostatnio zastosowałem inną taktykę. Panienka namawiała mnie na spotkanie pt. Zdrowe odżywianie i coś tam, coś tam.
                            Więc tokuje mi do słuchawki co tam na tym spotkaniu będzie itd. ,a ja grzecznie słucham i daję się jej wygadać (rozumiem, że to jej praca - głupia bo głupia ale praca). Na koniec grzecznie dziękuję i mówię, że nie jestem zainteresowany, na co panienka, zamiast odpuścić, atakuje mnie tekstem jak dla dziecka w wieku przedszkolnym "Czy zgodzi się pan ze mną, że zdrowe odżywianie to bla,bla,bla,bla..."
                            Na co ja - "Zgodzę się z panią pod warunkiem, że mi pani powie, kto wam takie teksty pisze?"
                            W słuchawce zapada takie niezręczne milczenie, po czym słyszę głos pani "Nie mogę udzielać takich informacji...:)))
                            • Gość: Ewa Re: ciekawy wątek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.12, 16:42
                              .. najlepszy sposób nie dac się podejśc;) mam sasiadkę "siedzaca" po uszy w temacie zdrowia i naganiania na wszelkie specyfiki ... zawsze wysłycham i nie podejmuje dyskusji... trwa to dobre kilka lat... na kazda chorobę znajdzie cudowny specyfik który ja puszczam mimo uszu... co ciekawe NIGDY nie nagabuje naszego sasiada lekarza.. :):):) akurat to mój dobry znajomy i wie miem ze posłałby ja do wszystkich diabłów;) ... ale on nie chce ;) go zaczepic;):)
    • Gość: cieplozimno Re: Umowa, którą "zawarłeś", chociaż o tym nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.12, 15:42
      Umowy na czas określony po ich wygaśnięciu automatycznie przechodzą w umowę na czas nieokreślony, jeśli nie złożysz pisma o rezygnacjji (nieprzedłużaniu umowy) w terminie 30 dni przed końcem obowiązywania umowy na czas określony. Umowę na czas nieokreślony możesz wypowiedzieć bez żadnych kar pienieznych.
      To też wynika z kodeksu cywilnego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja