Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie

IP: *.res.pl 04.08.12, 09:01
ze w kosciele tak napie...ją tymi dzwonami ...? ocipieć idzie w pracy niedosyć ze tą popieprzoną kładkę budują i tłuką się niemiłosiernie to jeszcze te dzwony !!! Umarł ktoś czy ktos sie urodził ? Czy oni tych swiąt nie mogą obchodzić w ciszy do cholery ? CISZSZSZAAAA!!!!
    • Gość: Renata Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.ostnet.pl 04.08.12, 09:04
      trzeba było nie pić tyle bucu toby ci we łbie nie waliło
      • Gość: gość Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.08.12, 09:48
        Może tak zbiorowy pozew i forsowanie ustawy w tej sprawie?Jest ustawa,że w poblizu miejsc kultu nie można sprzedawać alkoholu,nie ma ustawy natomiast,że w poblizu ludzkich mieszkań wymagana jest strefa neutralna wyznaniowo i zachowanie szanujące prawo do wypoczynku/zakaz cogodzinnych niedzielnych dzwonów itp/Byłoby to też o procesjach pod blokami.
        Rozumiem autora postu,bo przeprowadzałam się kiedyś z błogiej ciszy do bloku obok którego stał kościół,niewiedząc,co mnie i moje małe dzieci czeka.
        Na razie kościół jest wazniejszy niż prawa człowieka.
        • Gość: x Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.08.12, 09:52
          że nie wspomnę o wystawach ociekających krwią,jako kolejnej kościelnej tradycji wychowawczej.
          Samo miłosierdzie i pozytywne motywowanie.
          • Gość: zxcvb Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.12, 10:21
            > że nie wspomnę o wystawach ociekających krwią,jako kolejnej kościelnej tradycji
            > wychowawczej. Samo miłosierdzie i pozytywne motywowanie.

            I o tzw. "JUWENALIACH", gdzie pijana, "studencka" hołota potrafi wydzierać mordy do wczesnych godzin porannych. :-) a łomot ze sceny niesie się na całe miasto.
            • dimo333 Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie 04.08.12, 19:21
              sa tlumiki do motocykli zuzlowych moze i tlumiki na dzwony .zebrac podpisy i do dziela
        • Gość: :-)) Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.12, 10:19
          > Rozumiem autora postu,bo przeprowadzałam się kiedyś z błogiej ciszy do bloku obok
          > którego stał kościół,niewiedząc,co mnie i moje małe dzieci czeka.


          spokojnie. niedługo będzie mieć multimedialną fontannę. jak zacznie nap...ać te same melodyjki - to nie tylko najbliźsi mieszkańcy się wk..wią. :-)
    • Gość: d Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.rzeszow.mm.pl 04.08.12, 10:43
      fakt faktem jak proboszcz jest gnojkiem z którym nie idzie się dogadać to taki kościół obok można uznać za uciążliwe sąsiedztwo. Powinny istnieć jakieś przepisy które uregulują tą kwestię i pozwolą bić w dzwony w pobliżu domów i bloków tylko o 9.00, 12.00, 15.00, 18.00 i 21.00 i nie dłużej nić 1 minutę a nie co godzinę, o godzinie 6.00 nie wspominając i bez umiaru. No i koniecznie trzeba ustalić normy hałasu aby bicie nie przypominało startu jumbo-jeta.
    • Gość: CRVV Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.08.12, 10:45
      co to za yntelygent w sobote pracuje
      • Gość: ? Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.12, 10:58
        Czy takie pytania zadajesz na stacjach benzynowych, marketach, na infoliniach itp?
    • Gość: wkurzony Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.08.12, 10:54
      A co ja mam powiedzieć, jak mi robole od samego rana w sobotę napier.dalają młotami pneumatycznymi w torach kolejowych? Chciałoby się wyspać, ale się nie da.
    • Gość: normalny Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.dynamic.mm.pl 04.08.12, 13:27
      nergal, tyle ci tylko pozostało, ocipieć i będzie jednego debila mniej.
    • mjot1 Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie 04.08.12, 19:46
      się czarnoksiężnik czegoś przestraszył może…
      • Gość: zyzol facet nie może otźipieć IP: *.171.13.114.static.cdpnetia.pl 04.08.12, 20:54
        Jak wiadomo otźipienie należy do płci pięknej. Facet może co najwyżej okhujetź
        • Gość: dodo Re: facet nie może otźipieć IP: *.rzeszow.mm.pl 04.08.12, 22:15
          Jak ci przeszkadza miejskie życie to wynieś się w Bieszczady tam cisza i spokój.Wieśniak nigdy nie przystosuje się do miejskiego gwaru.
          • mjot1 Re: facet nie może otźipieć 04.08.12, 22:32
            Gość portalu: dodo napisał(a):
            > Wieśniak nigdy nie przystosuje się do miejskiego gwaru.

            Gdyby wniknąć w rodowody szlachetnych mieszczan to… śmiem wątpić
            • dimo333 Re: facet nie może otźipieć 05.08.12, 08:21
              mjot 1 masz rech , w rzeszowie tubylcow zmiescil by na "Stali"na widowni, reszta to wiesniaki
              • Gość: lol Re: facet nie może otźipieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.12, 09:17
                Cóż, możliwe, że w Rzeszowie jest od groma ludzi pochodzących ze wsi, ale to nie jest problem, problemem jest rodowite, rzeszowskie bydło z wieśniackim pomyślunkiem - co zresztą widać po powyższych wypowiedziach.
    • mal49 Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie 05.08.12, 09:34
      Temat wraca co jakiś czas. Tak było: forum.gazeta.pl/forum/w,69,80382138,,komu_dzwonia_.html?v=2

      W sobotę mam dodatkowo trąbienie klaksonami na wiwat dla nowożeńców.

      Dziś - jak co dzień - pobudka o 6:00 - waliły wszystkie dzwony przez parę minut.

      Kiedyś szanujący się kościół był wyposażony w sygnaturkę, która służyła właśnie temu, by oddzwonić co trzeba, bez zbędnego hałasu. Hałas dzwonów rezerwowany był wyłącznie dla wielkich świąt.

      Dziś jest tak dlatego, że klecha nie musi wstawać rankiem, by pociągnąć za sznurek, robi to za niego elektroniczny automat, ustawiony na określony czas walenia na trwogę.
      • Gość: Yupi Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.08.12, 10:31
        Teraz sygnaturek (od sygnalizacji dzwiękiem)żaden klecha nie używa.Nic takiego nie ma,a może nawet nie wie co to jest.Dzwonnice to były osobne obiekty obok kościoła i napie...ły bardzo rzadko z okazji wielkich uroczystości.Teraz to na wieżach są dzwonnice i minimum trzy jany pawły,jeden większy od drugiego.No i napierdzialają aż miło,czasami 50 m od mieszkan,ze nawet betonowe bloki drżą w posadach.Skutecznie odstraszaja od kościoła.Ilekroć się odezwą,no to więcej pomstowan na plebana i modłów do szatana w niewybrednym języku,za zakłócanie spokoju,nerwice,brak snu o dzieciach czy niemowlętach nie wspomnę.To już szaleństwo chyba.Zadnych uregulowan w tej materii brak.Wszystko zgodnie z fantazjami wielebnego.Stare babki nie dosłyszą,więc im to chyba się podoba.Ale już utrata spokoju i ciszy,czy spadek wartości domu ,bo kościołów u nas nabudowano jak w krakówku,no to nikogo niby nie interesuje.Prawidłowośc jest taka,ze czym bliżej i częściej tych wszystkich napierdzielających janów pawłów II,tym mniej tych "parafian" w kościele.Kiedyś musi ten wrzód pęknąć,tyle,że strasznie powoli idą te zmiany,aby ucywilizować problem.
        • mal49 Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie 05.08.12, 10:50
          Wiesz co się ostatnio zmieniło? Głośniki wystawione na zewnątrz przykręcono na minimum!
          Może to pierwszy krok ku wyciszeniu?
          • Gość: Yupi Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.08.12, 12:01
            Fakt.Nawet na Zalesiu wycichło!.Już sadziłem,że tylko im minaretu brakuje,bo reszta była,no może poza treściami.Miałem obawy,że zaczna jeszcze co godzinę dąć w rogi baranie lub buddyści się sprowadzą i zaczna walic w bębny.Qrna!Przecież to chore!Jak można tak odstraszać od tacy,napie...jąc w te wszystkie jany pawły i drażniąc potencjalnych donatorów.
    • Gość: kuba Re: Co się stało w sobotę rano ?ocipieć idzie IP: 62.22.53.* 06.08.12, 11:59
      Witam serdecznie,

      Chciałbym podzielić się z Wami pewnymi spostrzeżeniami, które skłoniły mnie do napisania tego posta. Z natury jestem cierpliwym i wyrozumiałym współobywatelem, generalnie nie zacietrzewiony i nie szukającym dziury w całym. Za to z zamiłowania jestem obserwatorem i komentatorem rzeczywistości, od bólu można mnie nawet nazwać muzykiem, od jeszcze większego artystą. Nie powiem którym, bo nie o to tu chodzi. Z uwagą śledzę serię artykułów o radosnej twórczości naszych miejskich bardów okupujących ławeczki na ulicy 3 Maja i raczących nas tym, co mają najlepszego. Nie o gustach muzycznych jednak chcę napisać, a o wykorzystywaniu przestrzeni publicznej do własnych, przeróżnych z resztą celów. Wspomnę jedynie, że mieszkam na 3 Maja właśnie, w bezpośrednim sąsiedztwie Fary i mam doskonałe rozeznanie w tym, co się akurat dzieje w okolicy. Wakacje w pełni, więc codziennie 3 Maja gości co najmniej kilku trubadurów reprezentujących przeróżne style i gatunki muzyczne. Jedni są lepsi, inni gorsi, ale cóż - każdy orze jak może.
      Moje pierwsze spostrzeżenie jest takie, że większość z nich zapewne nie zdaje sobie sprawy, że prócz knajpek i banków na 3 Maja są też prywatne mieszkania, a w takich zazwyczaj mieszkają ludzie. Ludzie - jak wiadomo - są różni. Niektórym dźwięki przeszkadzają na tyle, że decydują się wzywać straż miejską. I właściwie nie dziwię się temu specjalnie - niektórzy "artyści" są tak, eufemistycznie mówiąc, awangardowi, że chętnie nasłałbym na nich jednostkę GROM, bo straż miejska mogła by nie dać rady. Kilku muzyków zasługuje jednak na słowa uznania, przede wszystkim niezwykle utalentowany Artem, o którym Wyborcza już pisała przy różnych okazjach. Wczoraj (piątek 03.08) byłem świadkiem interwencji panów strażników właśnie w sprawie Artema. Grał pod kinem Zorza, jak zwykle wzbudzając wielkie zainteresowanie i entuzjazm słuchaczy. Jak zwykle też ktoś zadzwonił po straż miejską, aby zrobić z nim porządek. Było ok. 20:00, ulica tętniła życiem, spacerowicze z zadowoleniem wcinali lody i podziwiali Artema. Interwencja straży sprawiła jednak, że zadowolenie publiczności Artema szybko zmieniło się w gniew. O mały włos nie skończyło się linczem stróżów prawa, którzy jednak pozostali nieugięci, bo przecież polski stróż prawa nigdy się nie myli. Na nic zdały się argumenty przechodniów, że przecież gra Artema nie podoba się tylko jednej osobie, a podoba się całej reszcie, czyli osobom co najmniej kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu. Gdzie tu demokracja? Dla przypomnienia - są to rządy większości, tak chętnie podkreślane w trakcie debaty politycznej nad niewygodnymi dla pewnych grup interesu tematami. Na nic się to jednak zdało i Artem, ku dezaprobacie słuchaczy, musiał zwinąć interes. Dobro telefonującej jednostki ponad dobrem ogółu. Bardzo to piękne i empatyczne.
      I teraz czas na spostrzeżenie numer dwa. W sobotę, o godzinie szóstej rano, tuż po codziennej, pięciominutowej porannej dawce decybeli wydobywających się z pobliskiej szczekaczki, nieudolnie imitującej prawdziwe dzwony kościelne, do której jestem już jednak przyzwyczajony, obudziło mnie jednak coś innego. Mianowicie msza. Przenajświętsza zapewne, bo transmitowana przez wątpliwej jakości sprzęt audio, za to bardzo głośno i inwazyjnie. Jako, że nie jestem na bieżąco z katolickimi świętami, których w Polsce zatrzęsienie, zrzuciłem to na karb takowego. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy zaspany, choć jeszcze bardziej ciekawy, odsłoniłem roletę w oknie. Zobaczyłem tłum. Wielotysięczny, falujący, kolorowy tłum pieszych pielgrzymów wybierających się do Częstochowy zapewne (choć mogę się mylić; nie wiem, dokąd teraz się pielgrzymuje), rozśpiewanych, rozgadanych, żywo reagujących na wodzących rej księży i intonowane przez nich przez szczekaczki (lubię to słowo) pieśni.
      I właśnie w tym momencie przypomniałem sobie wczorajsze zdarzenie pod kinem Zorza, sprawną, bezwzględną i bezdyskusyjną interwencję robocopów ze straży miejskiej i zestawiłem je z moimi porannymi doznaniami. Niczym ten Rejtan z szatą rozdartą, chciałem zadzwonić do straży miejskiej i zapytać, dlaczego nie interweniują wobec wielotysięcznego tłumu wyznawców dominującej w Polsce religii, wyjącego pod moim oknem w sobotę o 6:30 rano, tak jak sprawnie interweniowali wczoraj. Myślę - z jednej strony cisza nocna obowiązuje od 22:00 do 6:00, więc nic nie wskóram, ale z drugiej strony, skoro Artema mogli przegonić spod Zorzy o 20:00, więc może jednak? Demokracja to dziwny twór. Bardzo elastyczny, w zależności od tego, kto, jak, kiedy i wobec kogo interpretuje jej założenia. Nasi włodarze wciąż powtarzają, że wszyscy jesteśmy wobec prawa równi. Ale wygląda na to, że są także i równiejsi, a nawet najrówniejsi.


      PS: Czy właściciele pseudo-dzwonów muszą tak codziennie o szóstej rano przypominać obywatelom tego kraju, kto tu rządzi? I bez tego wiadomo...

      Pozdrawiam,

      Kuba, pozytywny mieszkaniec 3 Maja
Inne wątki na temat:
Pełna wersja