Gość: Uczeń
IP: *.root.com.pl
22.10.12, 21:24
Witam, chciałem opisać sytuację która ma miejsce na lekcjach języka Angielskiego w szkole Zespołu Szkół Gospodarczych w Rzeszowie.
Otóż nauczycielka nie prowadzi lekcji mimo iż jesteśmy w 4 klasie(maturalnej) tylko opisuje przeżycia z weekendów bądź zdarzeń jej znajomych. Oburzające jest to, że namawia nas ludzi żyjącym w kraju katolickim i starającym się żyć według własnych zasad do uprawiania seksu. Oczywiście nikt nie odważy się jej zaprzeczyć czy odpowiedzieć, bo boi się być wyśmianym, ale oburza to całą klasę(rozmawialiśmy o tym po lekcjach). Co więcej krytykuje innych nauczycieli i nieraz spokaliśmy się ze stwierdzeniem: "ta xxx to suka, nienawidzę jej" czy "mój mąż chętnie by go najeb~ł". Uważam, że luźne rozmowy na lekcji są na miejscu, ale czy muszą zajmować całą lekcję, obrażać innych, wyśmiewać czy prowokować? Osobiście uważam, że 4 klasa jest ważna, bo matura za pasem, a my - uczniowie nie jesteśmy do niej przygotowani.