Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.12, 07:48
a Rzeszów to podobno stolica innowacji? widze własnie... tak samo chce byc "aglomeracją"...w innych aglomeracjach sie przewozi nawet bezpłatnie, we Wrocławiu przewoziłem co prawda płaciłem ale nie było problemów i było ok. ale Rzeszów taki innowacyjny...przepraszam zacofany...
    • Gość: xxx Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.12, 08:08
      no przeciez to rzeszow jest , taka sytuacja nie powinna nikogo zaskakiwac;
      stolica innowacji, aspirujaca do miana metropilii, he he
    • kmdr_rohan Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 08:22
      Ostatnio wielu zapalonych rowerzystów przekonywało mnie, że rower jest wprost bezkonkurencyjnym środkiem transportu miejskiego, praktycznie w kazdej sytuacji. Czego więc rowerzyści szukają w autobusach MPK? Na pytanie - co zrobić przy zasłabnięciu - odpowiadam "Skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą".
      • Gość: rowerzysta Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: 83.1.205.* 28.11.12, 08:47
        kmdr_rohan
        to nie chodzi o to żeby wszyscy rowerzyści zaczęli jeździć autobusami MPK tylko o częstszy wybór roweru jako środka transportu.... np. wstajesz rano, sprawdzasz prognozę pogody i okazuje się, że południu będzie padać wiec potencjalny rowerzysta wybiera samochód zamiast jechać rowerem do Centrum do pracy i w przypadku mocniejszego deszczu wrócić rowerem wykorzystując MPK. JEDEN SAMOCHÓD MNIEJ W CENTRUM o które tak mocno "walczy" nasz Ratusz.
        Niestety w Rzeszowie nie ma oficera rowerowego, który takie sprawy rozumie. W Rzeszowie jest rzecznik Chłodnicki, który nie widzi takiej potrzeby bo ostatnio rowerem jeździł na swoim komunijnym rowerku.
        • Gość: Pa Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.prz.edu.pl 28.11.12, 08:49
          Zakup sobie pelerynę na rower.
          Autobus to nie środek transportu dla rowerów.
        • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 09:01
          Odpowiem Ci jak kolega poniżej. Można kupić pelerynę, lub podobne okrycia. Dodatkowo dopiszę. Dyskutowałem kiedyś na pewnym forum z zapalonym rowerzystą, który przekonywał mnie, że rowerem można w deszczu, śniegu, a przy tym w garniturze i z teczką. Wtórowało mu kilku jego współwyznawców. Nagle, ni stąd, ni z owąd, dowiaduję się, że rower wcale nie jest tym najlepszym z najlepszych środków transportu miejskiego i konieczna jest możliwość przewożenia go autobusem MPK - najlepiej za darmo. Gdzie tu logika, pytam?
        • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 09:28
          Dokładnie.
          Nie raz zostawiałam rower w domu bo "zanosiło" się na deszcz i wsiadałam w auto.
          Czasami tez szłam na nogach (tylko 1,5 km) by wrócić autobusem.
          O ile częściej wybierała bym opcje -jechać rowerem- i wrócić autobusem (ale wtedy musiała bym nie płacić za rower bo tak to mi się tez nie opłaca bo auto taniej wyjdzie).
          Te autobusy kturymi wracam z pracy zwykle jada praktycznie puste...
          • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 09:35
            Opowiedz nam o tych pustych autobusach, którymi wracasz z pracy. To fascynujące. I gwarantujesz, że wszystkie inne, do ktorych bedą chcieli wsiąść zaskoczeni deszczem rowerzyści, też będą puste. A rowerki beda miały osłony na łańcuchy, żeby nie pobrudzić współpasażerów?
            Ale jednak dziękuję Ci. Jak widać we wspomnianej przeze mnie wcześniej dyskusji, to ja miałem rację. Rower nie jest uniwersalnym pojazdem do poruszania się w każdych warunkach pogodowych.
          • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 09:37
            Przepraszam za ortograf, niestety zedytować się nie da.
      • Gość: fail Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.intertele.pl 28.11.12, 08:56
        kmdr masz u mnie piwo za genialną odpowiedź! Mija sobie kolejny tydzień i znów pełen pretensji artykuł, jacy to rowerzyści są potwornie pokrzywdzeni... A pomysł o rowerach w autobusie? Gratuluję inwencji! To teraz proszę sobie wyobrazić, że choćby dwóch lub trzech rowerzystów pakuje swoje bolidy do autobusu. Ilość miejsca dla pasażerów zmniejszy się znacząco, nie mówiąc już o tym że reszta będzie ocierać się o pedały, łańcuchy i koła brudząc się przy tym. Wam się wydaje, że tak łatwo ustawicie rower, że nie będzie nikomu przeszkadzać? Dobre sobie, nawet małe rowerki dziecięce potrafią narobić zamieszania... Mam rozumieć, że niedługo zażyczycie sobie zadaszonych miejsc postojowych w 50 punktach w tym mieście z monitoringiem, montaż "rowero-alarmu", elektrycznie otwieranych bram oraz usług firmy ochroniarskiej opłacanej oczywiście na koszt miasta?
        Jak ktoś zasłabnie?! Bardziej idiotycznej argumentacji nie słyszałem... Czy to oznacza, że każdy niemal rowerzysta ma takie niedomagania zdrowotne, że w każdej chwili może zasłabnąć i zaliczyć glebę na środku chodnika bądź jezdni, a rozwiązaniem na to ma być możliwość "pauzy" w postaci autobusu?
        Ja proponuję najpierw aby niektórzy z Was nauczyli się kultury na drodze i odświeżyli znajomość przepisów, bo z tym jest bardzo krucho, np. nie przejeżdża się na czerwonym świetle, nie "slalomuje" się między pieszymi na przejściu i zwłaszcza wieczorem należy jeździć z oświetleniem!
        • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 09:54
          Większość stosuje się do przepisów.
          Lepiej popatrz na kierowców, sama prowadzę i sorry ale slalomowanie pomiędzy innymi autami to nie jest rzadkość, przejeżdżających na czerwonym tez nieraz widzę.
          Zresztą w innych miastach to jest-czy Rzeszowianie są jacyś gorsi, że nie poradzą sobie z organizacją w autobusie gdy rower zobaczą...
          Zresztą rowerzyści przynajmniej będą stać i nie zajmą krzesełek staruszkom :P
          No i nikt nie będzie se pchał do pełnego autobusu...bo nie musi tylko może...
          • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 09:59
            A u was biją murzynów.
            I do tego sprowadza się dyskusja na temat nadzwyczajnych uprawnień rowerzystów, kosztem kierowców/pieszych/pasazerów autobusów.
            • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:04

              Rowerzyści też są pieszymi/ kierowcami/ pasażerami tylko z grupy tych mniej leniwych i problemowych.
              Mogę też dodać bardziej wysportowani, szczuplejsi, bardziej aktywni na każdym polu, mniej szkodzący środowisku... ale tak samo poruszają się różnymi środkami lokomocji. Nie ma podziału na my i oni bo grupa ma zbyt dużo wspólnych...
              • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 10:14
                Tak, rowerzyści sa w ogóle Übermensch.
                Dziekuję, że określiłaś się jednoznacznie w tej dyskusji.
                To wiele mówi o Tobie.
                • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:21
                  Bardzo lubię twoje odwraca kota ogonem :]
                  Tak, określiłam się bo to logiczne.
                  Jadąc na rowerze spalam o kilkaset kalorii więcej niż jadąc autobusem więc jestem szczuplejsza (niż ja jadąca autobusem, tsa, tsa. Widzę, że lubisz dyskusje abstrakcyjne więc takie odniesienie nie powinno cie przerazić))
                  wyrabiam sobie też trochę więcej mięśni i jako, że mi w ogóle się chce jestem aktywniejsza
                  ( pomijając wydzielanie endorfin w mózgu).
                  To tak w skrócie. Jako, że jesteś inteligentnym facetem to rozumiesz co chciałam powiedzieć.
                  • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 10:25
                    Jesli jesteś inteligentną kobietą, to zapewne wytłumaczysz mi, jak powyższe ma się do tematu dyskusji. A zwłaszcza do tego, że jak sama piszesz w innych postach, pół godziny zajmuje Ci napompowanie dętki i jesteś potem zmęczona i spocona.
              • Gość: GPS Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.podkarpacki.net 28.11.12, 14:11
                Mniej leniwi? Ty potrafisz 1,5km do pracy śmigać samochodem i walczysz o frajerski transport rowerka autobusem. No musisz być naprawdę szczupła, wysportowana i aktywna.
      • Gość: Kamil Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.rzeszow.hypnet.pl 28.11.12, 09:14
        Szukają tego że gdy mieszkają na Baranówce a złapią gumę na Zalesiu i nie mają zestawu naprawczego albo są po prostu "rowerzystką miejską" chcą mieć możliwość transportu roweru. Przecież nikt nie będzie tego wykorzystywał na co dzień, w przeciwieństwie do autobusów my nie musimy stać w korkach.
        • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 09:22
          Gość portalu: Kamil napisał(a):

          > Szukają tego że gdy mieszkają na Baranówce a złapią gumę na Zalesiu i nie mają
          > zestawu naprawczego albo są po prostu "rowerzystką miejską" chcą mieć możliwość
          > transportu roweru.


          Ale pytam, czy to mój problem? Jak byłem na tyle głupi, że nie wziąłem zestawu naprawczego, to z Białej na Baranówkę CZ-ke pchałem, a nie to że rower. Dało się, a ja od tamtej pory pamietałem, co ma leżeć w "puszce".

          Przecież nikt nie będzie tego wykorzystywał na co dzień,

          Skąd wiesz? Zaręczysz słowem?

          w przeciwieństwie do autobusów my nie musimy stać w korkach.

          No więc nie stójcie. Prowadźcie rowerek do wulkanizatora, albo woźcie zestawy naprawcze. tak trudno przyjąć na siebie tę odrobinę odpowiedzialności?
          • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 09:59
            Dobre, taaaak oczywiście... Zmuś mnie żebym wymieniła oponę...albo załatała...
            I szukała wulkanizatora...
            Nie sądź wszystkich swoją miarą- ty nie potrafisz nie wiem...szydełkować a ja wole nie zmieniać opon choćby dlatego, że napompowanie koła wymaga ode mnie naprawdę sporego wysiłku jako, że słabą kobietka jestem.
            • Gość: luki Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.12, 10:10
              i tu własnie widać jak to rowerzystki chetnie pchały by sie do autobusu z rowerami,tu pani wyzej pisze że niemiała by na tyle siły aby zmienić detke to ja tak z czystej ciekawości spytam jak pani udało by sie włozyć taki rower do autobusu??przeciez tam sa stopnie(ewentualnie nisko podłogowy) a jak by w środku znajdawoał sie wózek z dzieckiem ba przewaznie jeździ wiecej osób z małymi dziećmi.to w takim przypadku wózek wywalic bo pani musi rower postawić.Z tego co widze na foto to stojaki na rowery były w przegubach a nie zwykłych krótkich autobusach, bo tam fizycznie nie ma miejsca na taki sprzet.Nie wiem czy posiadacze rowerów posiadaja coś w postaci linek zapinających że jak rower nawali ( nie majac zestawu naprawczego lub w poblizu jakiegoś warsztatu lub pomocnej osoby)zamknąc go pojechac autobusem po szpeca, lub czesci i po kłopocie a jak zasłabnie to na pogotowie a nie do autobusu
              • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 10:18
                Dziekii Luki. Ładnie to ująłeś. Ja bym jeszcze tą panią zapytał, czy aby nie meczy jej pedalowanie. taka krucha istita, nie potrafiąca pchać rowerka, moze mieć też problemy z pedałowaniem. To wszak męczy. Choć w innym, poście napisała, że rowerzyści tacy wysportowani, wspaniali i w ogóle...
                • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:40
                  Od kobiety nie wymagajcie posiadania bicepsów.
                  Do pedałowania są potrzebne nogi i siedzenie- to mam na miejscu i myślę, że pedałowanie wpływa raczej na ich korzyść (chyba damskie, wysportowane uda i tyłek nie napawają was wstrętem?)
                  Bicepsów nie mam i nie zamierzam mieć (sorry jeśli lubicie taki typ sylwetki. Mi to kompletnie nie przeszkadza)
              • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:27
                Ehh to tworzenie problemów...po co.
                Nie mogę po prostu zawieźć roweru do domu gdzie pewien szpec mi bezpłatnie dętke wymieni...
                Tylko muszę jeździć tam i z powrotem tracąc czas i pieniądze?
                I odpowiadam- podnieść rower siłę mam- pompować nie- brak mi chyba wytrzymałości.
                Wózek z dzieckiem w środku tez wnieść potrafię ( jakieś 20 kg) a jakoś pompowanie dętki mnie przerasta.
                Pogadaj z matką naturą dlaczego kobiety nie maja ciała wyspecjalizowany w ten nie inny sposób.
                Zresztą to nie chodzi tylko o jazdę z przebita dentką.
                Dlaczego nie mogę wziąć dziecka + rower, pojechać na drugi koniec miasta i pokazać mu np...piękną Baranówkę z fotelika rowerowego...
                • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 10:39
                  Gość portalu: mi napisał(a):

                  > Ehh to tworzenie problemów...po co.

                  No właśnie, też się zastanawiam. Po co to tworzenie nimbu "wspaniałości" rowerzystów jako "najwyższej formy bytu", a jednocześnie dopominanie się ułatwień jak dla inwalidów?
                  Mam ochotę - jadę rowerem. nie mam ochoty/sily/nie lubię moknąć - jadę autobusem/samochodem. Jak chcę przewieźć większy ładunek, który w autobusie mógłby pobrudzić a nawet poranić współpasażerów - wynajmuje taksówke bagażową. Nikt postronny nie cierpi przez moje fanaberie typu "och, deszczyk zaczął padać, wejdę z rowerkiem do autobusu (i moich czterech znajomych też)".
                  • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:44
                    Taaak po co w ogóle jakiekolwiek ułatwienia gdziekolwiek...
                    Przykro mi ale na tym chyba polega cywilizacja.
                    Szukamy ułatwień gdzie się da.
                    Unikamy cierpienia (jeśli jest nim nawet zmoknięcie, lub pokonanie zbyt długiego dystansu jak na nasze siły).
                    Tak już mamy.
                    Dziękuje za interesująca dyskusję.
                    • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 10:48
                      Ulatwiajmy sobie, nie utrudniając innym. Daltego np. nie wchodzimy do autobusu z lodami, czy zapiekanką w gsarści. No, ale widzę że niektórzy lidzie sa tak dalece przekonani o własnej wspaniałości, że nie zauważają innych dookoła.
                    • Gość: xyz Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.11.12, 10:53
                      Tiaa, i w ramach ułatwiania życia sobie i innym, zaproponuj żeby w autobusach można było przewozić skutery i motocykle. Wszakże im też przytrafia się kapeć jak i deszczyk,a co, dlaczego maja być gorzej traktowani niż rowerzyści.Ponadto to też jednoślady, i wiele więcej miejsca od rowerków nie zajmą.Jak ułatwiać sobie życie, to bez dyskryminacji pozostałych jednośladowców, nie uważasz.
    • Gość: antyresman Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.play-internet.pl 28.11.12, 08:30
      gdyby ten niedorzecznik wsiadl na rower, zlapal kapcia albo mial powazniejsza awarie, tak z pare km od miasta, mozna by z nim gadac o przewozie rowerow. a tak to ględzenie ze slepym o tęczy.
      • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 08:35
        Jak mi nie po drodze z Panem Chłodnickim, tak chciałbym jednak zauważyć, że rzecz tyczy autobusów miejskich. Co do kapcia, to pragnę zaże już w zamierzchłych latach 70-tych miałem przy rowerze podręczny zestaw do naprawy dętek i pompkę rowerową (metalowa, a więc przydatną rownież jako proste narzędzie obronne). Obecnie technika poszła naprzód i załatanie dziury w kole nie stanowi chyba tak wielkiego problemu?
        • Gość: rowerzysta Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: 83.1.205.* 28.11.12, 08:58
          przykro mi, że rozpatrujesz ten problem poprzez pryzmat lat 70-tych bo od tej pory mamy trochę inne rowery. Na rzeszowskich ulicach pojawił się dużo holendrów w których wymiana dętki sprawnemu mechanikowi zajmuję min. 30 minut. Wyobraź sobie taką sytuacje, która przydarzy się studentce.
          • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 09:08
            Gość portalu: rowerzysta napisał(a):

            > przykro mi, że rozpatrujesz ten problem poprzez pryzmat lat 70-tych bo od tej p
            > ory mamy trochę inne rowery.


            Znaczy - technika się cofnęła. To straszne!

            Na rzeszowskich ulicach pojawił się dużo holendrów w których wymiana dętki sprawnemu mechanikowi zajmuję min. 30 minut.

            Aha. I rowerzyści zmnuszeni są do zakupu takich rowerów, które są nadzwyczaj trudne w obsłudze? A czujesz, że to jakby nie mój problem?

            Wyobraź sobie taką sytuacje, która przydarzy się studentce

            A studentka to jakiś gatumnek chroniony, czy człowiek? Owszem, w zamierzchłych czasach widziałem dziewczyny łatające dętki, albo po prostu pchające kapcia do najbliższego warsztatu/znajomego/chłopaka/domu. Wygląda, że szystkie przeżyły. Do autobusu nikt by ich nie wpuścił. I słusznie, bo taki rowerek zajmuje mijsca za około 2-3 osoby. Co się od tamtej pory zmieniło? Rowery stały się cięższe?
            • ebenark Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 09:11
              LEPIEJ PIJAKA, OBRZYGANEGO WPUSCIC I KIBOLI NIZ ROWERZYSTE Z ROWEREM W POTRZEBIE
              • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 09:15
                Za cicho. Spróbuj większymi literami.
            • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:14
              Spróbuj jeździć na góralu w spódnicy.
              A czasami trzeba ja ubrać jak się jest kobietą.
              A opony łatały może krewkie traktorzystki...
              Po pierwsze to jest trudne, ciężkie (ostatnio samo dopompowanie pompką zajęło mi chyba z godzinę a byłam potem zła, spocona i zmęczona) a po drugie przy niewprawnych raczkach, dzisiejsze nowoczesne wentylki się psują.
              • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 10:22
                Gość portalu: mi napisał(a):

                > Spróbuj jeździć na góralu w spódnicy.

                A to jest taki obowiązek?


                > A czasami trzeba ja ubrać jak się jest kobietą.


                Tak. Czasem można zrezygnować z rowerka, jak się jest kobietą.

                > A opony łatały może krewkie traktorzystki...
                > Po pierwsze to jest trudne, ciężkie (ostatnio samo dopompowanie pompką zajęło m
                > i chyba z godzinę a byłam potem zła, spocona i zmęczona) a po drugie przy niewp
                > rawnych raczkach, dzisiejsze nowoczesne wentylki się psują.


                To doprawdy straszne. I dlatego, że Ty nie potrafisz nauczyć się najprostszych czynności, ja mam byc poszkodowany? W imię czego, pytam?
                • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:55
                  Nie muszę chodzić w spódnicy, nie muszę jeździć na rowerze ale chcę.
                  Mogła bym naprawić dętkę na mieście ale nie chce (chyba wywołała bym tez niezła sensację).
                  Ty mógłbyś jeździć na rowerze, popierać ten sport ale nie chcesz (pewnie też byś wywołał niezła sensację).
                  Mamy podobno wolna wole.
                  Miasto nie jest naszym więzieniem, zakazy powinny być tylko tam gdzie szkodzą innym.
                  Jeśli pobrudzę komuś spodnie to z nim będę rozmawiać.
                  Szkodliwości dla większej grupy osób nie widzę a z panem z hipotetycznie brudnymi spodniami poradzę sobie sama.
                  • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 11:17
                    Gość portalu: mi napisał(a):

                    > Nie muszę chodzić w spódnicy, nie muszę jeździć na rowerze ale chcę.

                    Ależ proszę Cię bardzo, Więc skoro chcesz jeździć rowerem - jeździj rowerem!

                    > Mogła bym naprawić dętkę na mieście ale nie chce (chyba wywołała bym tez niezła
                    > sensację).


                    Twoja sprawa. Możesz zepsuty rower pchać, zamówić taksówkę, albo inny transport i za niego zapłacić. Nic mi do tego.

                    > Ty mógłbyś jeździć na rowerze,

                    Nie mógłbym. Kropka.

                    popierać ten sport ale nie chcesz (pewnie też byś wywołał niezła sensację).

                    Ach, to jednak sport, a nie "równoprawny srodek transportu miejskiego"? Miło było się dowiedzieć.

                    > Mamy podobno wolna wole.
                    > Miasto nie jest naszym więzieniem, zakazy powinny być tylko tam gdzie szkodzą innym.


                    No i tu własnie szkodzą.

                    > Jeśli pobrudzę komuś spodnie to z nim będę rozmawiać.

                    I od rozmowy spodnie automagicznie się oczyszczą.

                    > Szkodliwości dla większej grupy osób nie widzę a z panem z hipotetycznie brudny
                    > mi spodniami poradzę sobie sama.


                    To ze nie widzisz, nie znaczy że jej nie ma. Przystanek - pętla. Wchodzi pięciu rowerzystów. zajmuje ok. piętnastu miejsc przeznaczonych dla ludzi. Mogą, wolno im - według Twoich tęsknot. Ile osób nie wejdzie trzy przystanki dalej, bo pan rowerzysta "jest zmęczony" i musi pojechac z ukochanym rowerkiem? I nie dorabiaj rzeczywistości do swoich marzeń - to ze Ty jeździsz podobno pustym autobusem, nie znaczym, że tylko takie jeżdżą po Rzeszowie. a prawo do do wsiadania z rowerem - rowerzyści mieliby do każdego.
              • Gość: GPS Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.podkarpacki.net 28.11.12, 14:59
                Są opony z wentylkami made in PRL, samochodowymi (dopompujesz na każdej stacji paliw).
                A jak się boisz przebicia polecam oponę Schwalbe Marathon Plus Tour Performance Line i do tego dętkę nieprzemijalną rowerową FOSS.
    • Gość: asd Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.res.pl 28.11.12, 09:21
      " To dodatkowe koszty i wyrzucanie pieniędzy - uważa rzecznik Chłodnicki." upadłem z wrażenia - oszczędniś się wypowiedział - obrońca wyrzucania pieniędzy :-)


    • res_js Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie 28.11.12, 09:38
      Ten rzecznik Chłodnicki nie wiem czemu, ale strasznie przypomina mi Hofmana od PISdzielców.
    • Gość: mi Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 09:46
      Rower nie jest uniwersalny ale raz kupiony nie generuje większych kosztów ani dla posiadacza ani środowiska.
      Dużo autobusów jest pustych (ostatnio jechałam z 2 osobami fakt, nie wracam o 15) a jeśli akurat jest tłok- cóż rower i tak się nie wciśnie a w razie czego jeśli zmoknę nie stanie się koniec świata i jakoś do domu dojadę.
      Łańcuch mam zabezpieczony- jak napisałam , jadę na nim do pracy a z spodniami pobrudzonymi smarem było by nie ładnie, z tego tez powodu unikam kałuż błota itp.
      Mi to lata czy będę jeździła tymi autobusami...mam nogi, auto...tak czy siak to moje 2,50 to więcej dla MPK a nikt na tym nie traci oprócz tych którym nic nie pasuje i pobrudzę im hipotetyczne spodnie gdybyśmy się hipotetycznie spotkali i hipotetycznie byliby wpadli by na mój rower.
      • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 09:53
        Hipotetycznie byłoby miło, gdybyś hipotetycznie nauczyła się odpowiadać w wątku.
        Hipotetycznie możesz mi odpowiedziac, co stracę ja, nie mając Cię jako współpasażerki (z czystym łańcuchem, pewnie codziennie nowy zakałdasz) w autobusie?
        Bo ja sądzę, ze mogę na tym tylko zyskać.
    • Gość: jola Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.12, 10:00
      Autobusem jeżdżą grube i tłuste dupy, bez rozumu-bo niedotlenione
      • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 10:44
        A tu komuś główkę przewiało od ucha do ucha, bez najmniejszych przeszkód.
    • Gość: mi Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:35
      To była odpowiedź na zarzut, że uważam, że rowerzyści są lepsi.
      Po prostu są, gdyby nie, ludzie nie mówili by "muszę zacząć jeździć na rowerze, żeby popracować nad formą".
      No i wszystkim by się ten zamiar udawał...
      Każdy chciałby jeździć na rowerze, inaczej nie trzymał by tego sprzetu w piwnicy na balkonie. A swoją drogą, ciekawa jestem ile % Rzeszowian ma rowery tzn. jest potencjalnie za zmianami korzystnymi dla rowerzystów.
      A tego, ze jestem strongmenem i mam bicepsy jak skała nie pisałam.
      Na rowerze nic trenuje się tej partii ciała, gdybym zresztą miała tam takie mięśnie by umożliwiały mi one napompowanie dętki bez zadyszki...raczej nie wyglądała bym atrakcyjnie.
      Chcesz mieć takie kobiety wokół siebie?
      • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 10:46
        Gdybyś jeszcze zaczęła odpowiadać w odpowiednich wątkach, a nie siać postami, gdzie popadnie...
        • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 11:01
          Wybacz, tak wyszło . Odpowiadam na konkretne posty i nie wiem dlaczego lądują one w innym miejscu.
          Może przez logowanie :/
    • Gość: EU Geniusz Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.12, 10:38
      W normalnych krajach są z przodu autobusu (na zewnątrz) stojaki. Włożenie i przymocowanie roweru trwa ok. 30s. I po problemie, wszyscy zadowoleni. Ale u nas w stolicy imitacji będą jeździć mercedesy za 100 miliardów w których nikt nie pomyslał o rowerach. Czyli wyszło jak zwykle. Po raz kolejny zresztą.
      • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Po co? 28.11.12, 10:42
        Po co?
      • Gość: mi Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 11:06
        Bo i wilk był by syty i owca cała...
        Rowerek nikogo nie pobrudzi.
        Pewnie odpiszesz, że to niepotrzebne marnowanie pieniędzy ale na środowisko wydajemy o wiele większe kwoty otrzymując o wiele mniejsze efekty.
        No i w końcu Rzeszów mógłby się pochwalić prawdziwą innowacją.
    • Gość: mi Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.dsl.intertele.pl 28.11.12, 10:58
      Daleko idąca nadinterpretacją.
      To tak jakby powiedzieć, że skoro mogę wprowadzić psa do autobusu to mogę tez wprowadzić wielbłąda.
      Zresztą wepchnięcie 200 kg motocyklu do autobusu chyba przekraczało by możliwości nawet Szanownych Panów.
      No i skutera nikt nie trzyma na balkonie a to robi różnicę.
      • Gość: xyz Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.11.12, 11:14
        Twierdzisz że mój sąsiad to nikt, trzyma spory skuter na balkonie właśnie. Uważasz że rzeszowiacy jeżdżą wyłącznie Gold Wing-ami , ja spotykam je sporadycznie, skąd wzięłaś te 200kg.Ponadto tymi 200kg da się po prostu wjechać bez wpychania.
    • jasioplo dla mnie ta dyskusja jest czysto "akademicka" 28.11.12, 11:01
      dla mnie ta dyskusja jest czysto "akademicka"
      1. nikt z rowerzystów w normalnych warunkach gdy może jechać rowerem nie będzie się z nim pchał do autobusu - proste prawda ?
      2. rowerzysta nawet w wyjątkowej sytuacji nie wprowadzi swojego "pojazdu" do autobusu gdy nie jest wystarczająco dużo miejsca - prawda ?
      3. więc może się on tam znaleźć tylko po spełnieniu kilku warunków, których spełnienie oddala możliwość: pobrudzenia kogoś czy "marnowania" miejsca na przeworzenie roweru ...

      PS
      póki co, sytuację w tym temacie mamy na razie ustabilizowaną ;-)

      PS2
      w innych miastach już się to dało zorganizować, może przyjdzie kiedyś czas u nas na tą "starą innowację"
      • kmdr_rohan Re: dla mnie ta dyskusja jest czysto "akademicka" 28.11.12, 11:22
        jasioplo napisał:

        > dla mnie ta dyskusja jest czysto "akademicka"
        > 1. nikt z rowerzystów w normalnych warunkach gdy może jechać rowerem nie będzie
        > się z nim pchał do autobusu - proste prawda ?


        Miejmy nadzieję. Ale znając współobywateli...

        > 2. rowerzysta nawet w wyjątkowej sytuacji nie wprowadzi swojego "pojazdu" do au
        > tobusu gdy nie jest wystarczająco dużo miejsca - prawda ?


        Miejmy nadzieję. Ale autobusy nie jeżdżą załadowane w tym samym stopniu na całej trasie. Z petli potrafią wyjeżdżać wręcz pustawe.

        > 3. więc może się on tam znaleźć tylko po spełnieniu kilku warunków, których spe
        > łnienie oddala możliwość: pobrudzenia kogoś czy "marnowania" miejsca na przewor
        > zenie roweru ...


        ?

        > PS
        > póki co, sytuację w tym temacie mamy na razie ustabilizowaną ;-)


        Tak. I jak dla mnie - niech tak zostanie.

        > PS2
        > w innych miastach już się to dało zorganizować, może przyjdzie kiedyś czas u na
        > s na tą "starą innowację"


        Ciągle pytam, odpowiedzi nie uzyskuję. po co?
        • jasioplo nie popadajmy w skrajności ... 28.11.12, 12:31
          1. takie hasło "znając współobywateli ..." można używać uniwersalnie do każdego aspektu życia ...
          teoretycznie człowiek pod "wpływem" też nie powinien znaleźć się w autobusie a codzienność pokazuje coś innego ...
          2. idąc takim tokiem myślenia to może zabraniać ludziom wsiadać na przystankach początkowych (a niedaj boże z wózkiem "bliźniakiem") bo potem zabraknie miejsca i inni nie bedą mieli jak wejść ? ;-) - nie popadajmy w skrajności ...

          PS
          >>> Ciągle pytam, odpowiedzi nie uzyskuję. po co?
          - by dojechać do celu podróży ?
          bo czym się różni "klient" MPK z wózkiem, większym bagażem czy rowerem od klienta bez roweru ? oczywiście jeśli płaci za ten przewóz ...
          • kmdr_rohan Re: nie popadajmy w skrajności ... 28.11.12, 12:49
            jasioplo napisał:

            > 1. takie hasło "znając współobywateli ..." można używać uniwersalnie do każdego
            > aspektu życia ...
            > teoretycznie człowiek pod "wpływem" też nie powinien znaleźć się w autobusie a
            > codzienność pokazuje coś innego ...


            Tak, to racje. Ale nie zmienia to faktu, ze do dotyczasowych nieprzyjemności z jakimi stykają sie pasażerowie MPK - może dojść kolejna.

            > 2. idąc takim tokiem myślenia to może zabraniać ludziom wsiadać na przystankach
            > początkowych (a niedaj boże z wózkiem "bliźniakiem") bo potem zabraknie miejsc
            > a i inni nie bedą mieli jak wejść ? ;-) - nie popadajmy w skrajności ...


            Nie, nie. Ja podalem tylko orzykład, dla jasności przejaskrawiony. Ale powtórzę zasadę ogólną. Nasycenie pasażerami nie jest równomierne na całej długości linii. Więc człowiek wsiadający z rowerem, zajmującym jednak nieco wiecej miejsca niż pjedynczy pasażer (według moich szacunków tyle co 2-3 pasażerów) do pozornie pustego przystanku X-4, na przystanku X-7 może być już w sporym tłoku. Teraz wyobraź sobie wyci.ąganie takiego pojazdu przez tłum ludzi z siatkami, panie w rajstopach, dzieci stornistrami. A rowerek ma to do siebie, że posiada kilka elemenow, ktore mogą postronnego czlowiekas nie tylko pobrudzić, ale i poranić (ostatnio rozciąłem sobie skórę na ręce wsadzając rower młodszego syna do samochodu).
            >
            > PS
            > >>> Ciągle pytam, odpowiedzi nie uzyskuję. po co?
            > - by dojechać do celu podróży ?
            > bo czym się różni "klient" MPK z wózkiem, większym bagażem czy rowerem od klien
            > ta bez roweru ? oczywiście jeśli płaci za ten przewóz ...


            Masz rację, jeśli płaci. Tym niemniej taki klient wiozący np telewizor różni sie tym od rowerzysty wiozacego rower, że on na tym telewizorze nie może pojechać.
            Miłego dzionka.
            • jasioplo Re: nie popadajmy w skrajności ... 28.11.12, 13:05
              >>>> Masz rację, jeśli płaci. Tym niemniej taki klient wiozący np telewizor różni sie tym od rowerzysty wiozacego rower, że on na tym telewizorze nie może pojechać
              > .
              > Miłego dzionka.

              zapominasz, że mówimy tu o sytuacjach gdy nie może on na nim pojechać a to delikatna różnica ...

              >>>Teraz wyobraź sobie wyciąganie takiego pojazdu przez tłum ludzi z siatkami, panie w rajstopach, dzieci stornistrami.A rowerek ma to do siebie, że posiada kilka elemenow, ktore mogą postronnego czlowiekas nie tylko pobrudzić, ale i poranić (ostatnio rozciąłem sobie skórę na ręce wsadzając rower młodszego syna do samochodu). > >
              - powtórzę - nie popadajmy w skrajności - więcej umiaru a będziemy szczęśliwsi :-)
              wiecej też życzliwości np. przy wysiadaniu i wsiadaniu do autobusu
              - wózki dziecięce też mogą pobrudzić, a czy zagwarantujesz, że wózkiem nie ma szans się zranić ? Mimo tego, że teoretycznie rower a tym bardziej wózek dziecięcy winien mieć taką konstrukcję by to było niemożliwie ...
              • kmdr_rohan Re: nie popadajmy w skrajności ... 28.11.12, 13:30
                jasioplo napisał:

                > zapominasz, że mówimy tu o sytuacjach gdy nie może on na nim pojechać a to delikatna różnica ...

                I owszem, ae są w tym watku dyskutanci, którzy postulują bezwzględną swobodę przewozu rowerów. Np. niejaka "mi".

                > - powtórzę - nie popadajmy w skrajności - więcej umiaru a będziemy szczęśliwsi
                > :-)
                > wiecej też życzliwości np. przy wysiadaniu i wsiadaniu do autobusu
                > - wózki dziecięce też mogą pobrudzić, a czy zagwarantujesz, że wózkiem nie ma s
                > zans się zranić ? Mimo tego, że teoretycznie rower a tym bardziej wózek dziecię
                > cy winien mieć taką konstrukcję by to było niemożliwie ...


                Jasiu, to piękne, co piszesz. Ja też chciałym, aby ludzie byli dla siebie życzliwi.
                Juz nieraz chciałem...
          • Gość: xyz Re: nie popadajmy w skrajności ... IP: *.19.165.3.osk.enformatic.pl 28.11.12, 15:10
            A czym się różni pasażer taxi osobowego od pasażera taxi bagażowego, no czym ?
            • Gość: HD Re: nie popadajmy w skrajności ... IP: 83.19.198.* 25.07.13, 09:55
              Różnica jest prosta wynikająca z samej nazwy -bagażóry i przedmioty a nie pasażerów.
      • Gość: :) Re: dla mnie ta dyskusja jest czysto "akademicka" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.12, 12:09
        Bardzo dobrze napisane:)
    • Gość: akr Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.12, 12:06
      Powinno się przewozić...przecież w innym miasatch sie to robi więc u nas tez powinno..nie rozumiem tego...ale Rzeszów to dziwne miasto...kładke masz..pod która są światła i autobusy masz...do których nie mozna wziać roweru w razie W...bo wiadomo nikt nie bedzie woził roweru jak nie ma takiej potrzeby...
      • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 12:55
        Gość portalu: akr napisał(a):

        bo wiadomo nikt nie bedzie woził roweru jak nie ma takiej potrzeby...

        A co rozumiesz przez potrzebę? I jak wyobrażasz sobie egzekwowanie tej "potrzeby". Ja ostatnio miałem potrzebę napicia się piwa. Ale jakoś nie poszedłem do knajpy i nie zarządałem za darmo dzbanka Heinekena. Sądzisz, że powinienem?
        • korni.rz Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 14:39
          Bo jak rowerzysta może dojechać do celu za darmo, to będzie chciał płacić 2 złote 80 groszy? To brzmi logicznie.
          • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 15:18
            No to zobaczmy, co na to rowerzyści. Najpierw cyat z arytkułu:

            Tworek podkreśla, że rowerzyści korzystaliby z komunikacji miejskiej tylko w sytuacjach awaryjnych np. podczas niepogody, awarii roweru czy złego samopoczucia.

            Rozumiem sytuacje awaryjne. Ale co ma z tym wspólnego deszcz (który podobno dla prawdziwego rowerzysty nie jest żadną przeszkodą, o czym przekonują mnie w dyskusjach rowerzyści, gdy wspominam o błocie o deszczu)?. Choć w tak wielkim mieście jak Rzeszów, doprowadzenie roweru na miejsce zajmuje, tu znowu cytat:

            Ostatnio złapałem gumę i na pokonanie trasy, której przejazd zajmuje mi kilka minut, poświęciłem około pół godziny
            To po prostu okropne. jak można narażać wątłego rowerzystę na półgodzinny spacer. To nie krasnoludzkie!

            A co na forum? Cytaciki:
            w przypadku mocniejszego deszczu wrócić rowerem wykorzystując MPK
            O ile częściej wybierała bym opcje -jechać rowerem- i wrócić autobusem (ale wtedy musiała bym nie płacić za rower bo tak to mi się tez nie opłaca bo auto taniej wyjdzie
            Zresztą rowerzyści przynajmniej będą stać i nie zajmą krzesełek staruszkom :P
            No i nikt nie będzie se pchał do pełnego autobusu...bo nie musi tylko może...

            albo są po prostu "rowerzystką miejską" chcą mieć możliwość transportu roweru. Przecież nikt nie będzie tego wykorzystywał na co dzień, w przeciwieństwie do autobusów my nie musimy stać w korkach.
            Dlaczego nie mogę wziąć dziecka + rower, pojechać na drugi koniec miasta i pokazać mu np...piękną Baranówkę z fotelika rowerowego...
            Szukamy ułatwień gdzie się da.
            Unikamy cierpienia (jeśli jest nim nawet zmoknięcie, lub pokonanie zbyt długiego dystansu jak na nasze siły).

            Jeśli pobrudzę komuś spodnie to z nim będę rozmawiać.
            Szkodliwości dla większej grupy osób nie widzę a z panem z hipotetycznie brudnymi spodniami poradzę sobie sama.

            Autobusem jeżdżą grube i tłuste dupy, bez rozumu-bo niedotlenione

            Ot, takie pełne zrozumienia dla bliźniego - pasażera i zupełnie nie roszczeniowe postawy
            • korni.rz Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 16:06
              > Rozumiem sytuacje awaryjne. Ale co ma z tym wspólnego deszcz (który podobno dla
              > prawdziwego rowerzysty nie jest żadną przeszkodą, o czym przekonują mnie w dys
              > kusjach rowerzyści, gdy wspominam o błocie o deszczu)?.

              Bo taki deszcz jaki może spaść teraz w listopadzie nie jest wielkim problemem, wystarczy odpowiednie ubranie i błotniki. Problem może być np. w lipcu kiedy znikąd spadnie 10 litrów na metr.

              > To po prostu okropne. jak można narażać wątłego rowerzystę na półgodzinny space
              > r. To nie krasnoludzkie!

              A to rowerzysta nie może być umówiony na konkretną godzinę? Złapał tą gumę, więc dlaczego nie ułatwić mu życia?

              > Ot, takie pełne zrozumienia dla bliźniego - pasażera i zupełnie nie roszczeniow
              > e postawy

              A cóż tam jest roszczeniowego? Że jak jest sytuacja awaryjna, to dalej człowiek chce dojechać do celu?
              • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 16:40
                korni.rz napisał:

                > Bo taki deszcz jaki może spaść teraz w listopadzie nie jest wielkim problemem,
                > wystarczy odpowiednie ubranie i błotniki. Problem może być np. w lipcu kiedy zn
                > ikąd spadnie 10 litrów na metr.


                Tak, tak, oczywiście. Zimny, marznący, zacinający deszcz jest dla prawdziwego rowerzysty czymś przyjemniejszym niz krótka, letnia burza. Poza tym nie odniosłeś się do argumentu.


                > A to rowerzysta nie może być umówiony na konkretną godzinę? Złapał tą gumę, wię
                > c dlaczego nie ułatwić mu życia?


                Każdy może być umówiony na określoną godzinę. Dlaczego nie ułatwić życia motocyklistom (motocykl też się zmieści), samochodziarzom (samochód na hol za autobusem). Co to za argument? Że cyklista nie posiada telefonu komórkowego i nie potrafi podjąć działań adekawatnych do zaistniełaej sytuacji. Dlaczego jego bezmyślnośc ma się odbijać na moim komforcie podróżowania?

                > A cóż tam jest roszczeniowego? Że jak jest sytuacja awaryjna, to dalej człowiek
                > chce dojechać do celu?


                A przeczytałeś to, co zacytowałem? Bo widzę, że nie, nie wiem tylko czy celowo, czy z innego powodu. Przeczytaj jeszcze raz. Napisałem, że nie tylko o sytuacje awaryjne chodzi. W cytatach sa przykłady.
                A masz awarię? Wykup rowero-casco (jeśli istnieje). Zadzwonisz, zjawi się odpowiedni pojazd, zawiezie Cię do warszatatu. Dlaczego mam się przejmować Twoimi problemami i tym, że nie potrafisz sobie zorganizować pomocy? Ty się przejmujesz moimi? Jakoś nie zauważyłem.
                • Gość: ptrk Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.rzeszow.hypnet.pl 28.11.12, 16:56
                  Tak czytam te posty pod artykułem i widzę, że Ty rohan zachowujesz się po prostu jak internetowy Troll :D Niemal każdą wypowiedź tu napisaną odwracasz w dziwaczny sposób, próbując jednocześnie zrobić z rozmówców idiotów. Rowerem po mieście poruszałeś się pewnie dawno temu, skoro tak mocno nie znasz realiów a powoływanie się na jakąś dyskusję z rowerzystą, który pisał o bezwzględnej wyższości roweru (bo może on bezproblemowo poruszać się w KAŻDYCH warunkach), jest po prostu niepoważne - i z jego strony, i z Twojej :)
                  Życzę trochę więcej uśmiechu na twarzy i luzu, zamiast próby dowalenia obcym osobom. Nie tylko Ty masz monopol na "rację".

                  Pozdrawiam ;)
                  • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 17:35
                    Ja po prostu szukam odpowiedzi na pytanie, dlaczego jedna grupa mieszkańców miasta żąda dla siebie specjalnych przywilejów, kosztem innej grupy. Tylko tyle. A rozmowa z tym człowiekiem, którego nicka niestety nie pamiętam, miała miejsce. Ten człowiek dumny z siebie zamieszczał nawet linki na Yputube, z filmikami ze sobą w roli głównej. Jeden przedstawiał go, gdy kręcił rowerkiem pomiędzy zaspami w środku zimy. On twierdzil, że wszyscy tak moga, trzeba tylko trochę dobrej woli.
                    Miłego wieczoru.
                • Gość: fail Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.intertele.pl 28.11.12, 16:59
                  Kmdr_rohan zobaczysz, że niedługo złożą wniosek do ZTM o oznaczenie dwóch miejsc specjalnie dla rowerów. Jeśli się wpakuje z bolidem to pasażerowie wypad, a na siedzeniach położy się rower! Na marginesie, skoro w samochodach wozi się koło zapasowe, to niech zadba się o odpowiednie "mini zaplecze warsztatowe" dla rowerzystów. Oczywiście nie w postaci trzeciego koła, ale mały zestaw do reperowania powinien być w rowerach! Tyle, że jak zwykle w przypadku rowerzystów - same prawa, przywileje, a żadnych obowiązków, czy przestrzegania przepisów. O roszczeniowej postawie i pieniactwie nie wspominam... Pozdro
                  • Gość: GPS Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.podkarpacki.net 28.11.12, 18:00
                    > ale mały zestaw do reperowania powinien być w rowerach!

                    Wystarczy odpowiednia dętka i opona - nie ma szans na by zepsuć odpowiedni komplet no chyba że siekierą.
                • korni.rz Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 28.11.12, 23:08
                  > Tak, tak, oczywiście. Zimny, marznący, zacinający deszcz jest dla prawdziwego r
                  > owerzysty czymś przyjemniejszym niz krótka, letnia burza.

                  Wierz lub nie, ale tak właśnie jest. Jeździłeś kiedyś?


                  > Poza tym nie odniosłe
                  > ś się do argumentu.

                  ?? Nagły ulewny deszcz jest sytuacją awaryjną

                  > Każdy może być umówiony na określoną godzinę. Dlaczego nie ułatwić życia motocy
                  > klistom (motocykl też się zmieści), samochodziarzom (samochód na hol za autobus
                  > em).

                  Bo samochód i motocykl hałasują i smrodzą, ponadto samochód zajmuje w cholerę miejsca ergo: miastu promowanie tych środków transportu się nie opłaca. Poza tym argumentum ad absurdum.


                  Co to za argument? Że cyklista nie posiada telefonu komórkowego i nie potr
                  > afi podjąć działań adekawatnych do zaistniełaej sytuacji. Dlaczego jego bezmyś
                  > lnośc ma się odbijać na moim komforcie podróżowania?

                  W jaki sposób?


                  > A przeczytałeś to, co zacytowałem? Bo widzę, że nie, nie wiem tylko czy celowo,
                  > czy z innego powodu. Przeczytaj jeszcze raz. Napisałem, że nie tylko o sytuacj
                  > e awaryjne chodzi. W cytatach sa przykłady.

                  Przeczytałem. A więc mamy trolololo:

                  Zresztą rowerzyści przynajmniej będą stać i nie zajmą krzesełek staruszkom :P
                  Autobusem jeżdżą grube i tłuste dupy, bez rozumu-bo niedotlenione


                  Jedno ogólne stwierdzenie:

                  Szukamy ułatwień gdzie się da.

                  I jedno niewiadomoco:

                  O ile częściej wybierała bym opcje -jechać rowerem- i wrócić autobusem (ale wtedy musiała bym nie płacić za rower bo tak to mi się tez nie opłaca bo auto taniej wyjdzie

                  Co chciałeś tym udowodnić?

                  > A masz awarię? Wykup rowero-casco (jeśli istnieje). Zadzwonisz, zjawi się odpow
                  > iedni pojazd, zawiezie Cię do warszatatu. Dlaczego mam się przejmować Twoimi pr
                  > oblemami i tym, że nie potrafisz sobie zorganizować pomocy? Ty się przejmujesz
                  > moimi? Jakoś nie zauważyłem.

                  j/w
                  • kmdr_rohan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 29.11.12, 06:32
                    korni.rz napisał:

                    > > Tak, tak, oczywiście. Zimny, marznący, zacinający deszcz jest dla prawdzi
                    > wego r
                    > > owerzysty czymś przyjemniejszym niz krótka, letnia burza.
                    >
                    > Wierz lub nie, ale tak właśnie jest. Jeździłeś kiedyś?


                    Jeździłem. Kłamiesz.


                    > > Poza tym nie odniosłe
                    > > ś się do argumentu.
                    >
                    > ?? Nagły ulewny deszcz jest sytuacją awaryjną


                    W naszym klimacie nagłu, ulewny deszcz jest rzeczą nirmalną. Jeśli rowerzysta nie jest w stanie tego przewidzieć, moze niech zajmie się czymś innym, a nie zajmowaniem miejsca pieszym, którzy chcą skorzystac z autobusów?

                    >
                    > > Każdy może być umówiony na określoną godzinę. Dlaczego nie ułatwić życia
                    > motocy
                    > > klistom (motocykl też się zmieści), samochodziarzom (samochód na hol za a
                    > utobus
                    > > em).
                    >
                    > Bo samochód i motocykl hałasują i smrodzą, ponadto samochód zajmuje w cholerę m
                    > iejsca ergo: miastu promowanie tych środków transportu się nie opłaca. Poza tym
                    > argumentum ad absurdum.


                    Oczyw iście, że ad absurdum. Bo nagle panowie i panie rowrzyści sa bardzo zmęczeni, bardzo przemoknięci, bardzo im się spieszy i muszą skorzystać z autobusu zamiast z tego niezwykle wspaniałego roweru, który (gdy przychodzi do narzekania na brak ścieżek rowerowych) jest lekiem na całe zło i najlepszym środkiem komunikacji. Jest i nie jest jednoczesnie. Schizofrenia?


                    > Co to za argument? Że cyklista nie posiada telefonu komórkowego i nie potr
                    > > afi podjąć działań adekawatnych do zaistniełaej sytuacji. Dlaczego jego
                    > bezmyś
                    > > lnośc ma się odbijać na moim komforcie podróżowania?
                    >
                    > W jaki sposób?


                    Och, to jerszcze i myślec za pana rowerzystę muszę? pan rowerzuysta nie wie? pan rowerzysta pomysli, może coś wykombinuje. Gdy mnie psuje się samochod - nie mam problemu ze zorganizowaniem pomocy.

                    > > A przeczytałeś to, co zacytowałem? Bo widzę, że nie, nie wiem tylko czy c
                    > elowo,
                    > > czy z innego powodu. Przeczytaj jeszcze raz. Napisałem, że nie tylko o s
                    > ytuacj
                    > > e awaryjne chodzi. W cytatach sa przykłady.
                    >
                    > Przeczytałem. A więc mamy trolololo:


                    To może kochany rowerzysto pospiewaj sobie to trolololololololo w kompanii z innymi takimi jak Ty? Bo jak na razie jesteś świetnym przykładem stosowania postawy roszczeniowej.

                    Co chciałeś tym udowodnić?

                    Że kłamiesz, gdy piszesz wyłącznie o "sytuacjach awaryjnych".

                    > j/w

                    To mniej więcej tyle, co w tej dyskusji masz do powiedzenia. Udawanie, że jesteś niedoinformowany. Nie dziwi mnie to. Jeszcze nie spotkałem wyznawcy welocypedziarstwa, który przyznałby, że w czymś nie ma racji. Łańcuchy nie brudzą, letni deszcz mrozi, rower jest najlepszy, ale nbie jest bo trzeba go wozić autobusem, rower jest lekki i wejdzi do autobusu, al;e prowadzić go pół godziny, to dla prawdziwego rowersysty katorga. Ot, cała filozofia wyznawcy.
                    Do miłego, do jutra.
                    • korni.rz Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz 29.11.12, 15:31
                      > Jeździłem. Kłamiesz.

                      Jeździłem. Ty kłamiesz.

                      Zajebisty argument.

                      > W naszym klimacie nagłu, ulewny deszcz jest rzeczą nirmalną. Jeśli rowerzysta n
                      > ie jest w stanie tego przewidzieć, moze niech zajmie się czymś innym, a nie zaj
                      > mowaniem miejsca pieszym, którzy chcą skorzystac z autobusów?

                      Znowu nie odnosisz się do meritum. No po prostu zaskoczył go deszcz. Ciężko to sobie wyobrazić? Ciebie nigdy nie złapał?

                      Zajmowaniem miejsca? Tzn? Niewiele więcej niż matka z wózkiem czy inwalida.

                      > Oczyw iście, że ad absurdum. Bo nagle panowie i panie rowrzyści sa bardzo zmęcz
                      > eni, bardzo przemoknięci, bardzo im się spieszy i muszą skorzystać z autobusu z
                      > amiast z tego niezwykle wspaniałego roweru, który (gdy przychodzi do narzekania
                      > na brak ścieżek rowerowych) jest lekiem na całe zło i najlepszym środkiem komu
                      > nikacji. Jest i nie jest jednoczesnie. Schizofrenia?

                      Bełkoczesz. Nie po raz pierwszy zresztą.

                      > Och, to jerszcze i myślec za pana rowerzystę muszę? pan rowerzuysta nie wie? pa
                      > n rowerzysta pomysli, może coś wykombinuje. Gdy mnie psuje się samochod - nie m
                      > am problemu ze zorganizowaniem pomocy.

                      W jaki sposób rowerzysta uwłacza twojemu komfortowi podróżowania?

                      > To może kochany rowerzysto pospiewaj sobie to trolololololololo w kompanii z in
                      > nymi takimi jak Ty? Bo jak na razie jesteś świetnym przykładem stosowania posta
                      > wy roszczeniowej.

                      1. Skąd wiesz, że tamto trolololo było rowerowe?
                      2. Postawa roszczeniowa? Cytaty poproszę.


                      > Co chciałeś tym udowodnić?
                      >
                      > Że kłamiesz, gdy piszesz wyłącznie o "sytuacjach awaryjnych".

                      Jak widzę twoje wypociny to... udowadniaj dalej.


                      > > j/w
                      >
                      > To mniej więcej tyle, co w tej dyskusji masz do powiedzenia. Udawanie, że jeste
                      > ś niedoinformowany. Nie dziwi mnie to. Jeszcze nie spotkałem wyznawcy welocyped
                      > ziarstwa, który przyznałby, że w czymś nie ma racji. Łańcuchy nie brudzą, letni
                      > deszcz mrozi, rower jest najlepszy, ale nbie jest bo trzeba go wozić autobusem
                      > , rower jest lekki i wejdzi do autobusu, al;e prowadzić go pół godziny, to dla
                      > prawdziwego rowersysty katorga. Ot, cała filozofia wyznawcy.
                      > Do miłego, do jutra.

                      A co miałem na tamto odpisać? Rower się zepsuł to biorę autobus i jadę do celu. Kto ci każe się mną przejmować?
    • Gość: czytelnik Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.12, 15:02
      " Rower może polecieć wtedy na innych pasażerów. To jest za duże ryzyko " . Yhm... Ale jak (konkretnej masy przecież) pan rzecznik Ch. poleci na pasażerów, to czysta roskosz.:-)
    • Gość: ;) Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.150.169.55.fenomenalny.net 28.11.12, 15:48
      Większość Rzeszowskich autobusów jest zapchana, nie wyobrażam sobie, żeby rowerzyści sie pchali z rowerami do autobusu...
    • Gość: ? Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.12, 16:58
      Bardzo dobra decyzja mpk/prezydenta czy kogokolwiek kto jest za tą decyzje odpowiedzialni. Mało spedalonym rycia się po chodnikach, że nawet ze swoimi osyfionymi wozidełkami chcą się pchać do autobusów i tam wqrwiać ludzi?
    • Gość: rowerzysta Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.11.12, 17:51
      Chciałem zapytać jaśnie rzecznika slońca Rzeszowa czy różni sie hamowanie w trzydziestu miastach pow. 100 tys. od hamowania w Rzeszowie? Kolejne głupkowate tłumaczenie na stoliicy imitacji i jej gospodarza
    • Gość: S.J. Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzeszowie IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.12, 20:02
      "Rower jest najbardziej wydajnym środkiem transportu"
      Steve Jobs

      "Dla mnie komputer jest jak rower dla umysłu"
      Steve Jobs
      • Gość: Stefan Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.rzeszow.vectranet.pl 29.11.12, 07:52
        W latach 90-tych była możliwość wsiadania z rowerem,ale właśnie jednego razu rower poranił(podarł pończoszki i otarł naskórek na nodze) wysoko wtedy postawionej Pani ... i na sesje wpłynął wniosek o zakaz przewożenia rowerów.Uważam że słusznie chociaż są sytuacje,gdzie można by przymknąć oko. Raz zwalił mi się zabierak w Bziance...Nie da się pedałować. Patrzę nadjeżdża autobus 25.Pytam kierowcę i tłumaczę co się stało,a on w zasadzie nie można ale wie pan: Mało ludzi,niech pan wsiada ,ale jak zrobi się tłok lub wjedzie ktoś z wózkiem to będzie Pan musiał wysiąść.Szczęśliwie tłoku nie było i mimo że chciałem wysiadać pod Lidlem ,dojechałem (bo kierowca pozwolił oceniając że nie przeszkadzam) do Marszałkowskiej. Zdrowy rozsądek to jest to czego brakuje-pozdrawiam.
    • Gość: Bung Bunga Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.dip.t-dialin.net 27.12.12, 11:17
      I bardzo dobrze ze nie wolno jakis glupek bedzie jechal z rowerem albo z dwoma psami a matka z wozkiem bedzie stac na przystanku i do tego bedzie padal deszcz poniewarz nie ma miejsca w autobusie ten ktory pisal ten artykul prowadzi jakis lobbing. Chorych ludzi nie brakuje to powinni pasazerowie i kierowcy przeganiac takie zeczy i takie artykuly powinne byc zabronione to jest lobbing.Zupelnie sie zgadzam z Rzeszowskim ZKM-em.
    • Gość: Racjonalizator Re: Z rowerem do miejskiego autobusu? Nie w Rzesz IP: *.rzeszow.hypnet.pl 28.12.12, 01:32
      A może by tak taxi do do autobusu MPK?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja