lowca_intelektow
29.12.12, 15:16
Rozumiem, że krytycy Prezydenta Ferenca byli zadowoleni z rewelacyjnych osiągnięć i wielkiego rozkwitu Rzeszowa w czasach Zdzisława Banata? A może Mieczysława Janowskiego? Nie, to raczej niemożliwe, bo tych dwóch panów nie zrobiło nic. Mniej niż zero jak śpiewa jedna kapela.
To w takim razie pozostaje Andrzej Szlachta, który w końcu musiał się zgodzić na powstanie Mostu Zamkowego. Szukam w pamięci innych zasług dla Rzeszowa jakoś nie widzę. Może ktoś pomoże?
Za to dla kleru i owszem całkiem sporą listę można napisać. IMHO właśnie za te "czarne zasługi" ktoś powinien już od dawna i na bardzo długo pójść siedzieć.
Za to od 10 lat obserwuję duże zmiany in plus w mieście. Ile tylko km dróg zostało wyremontowanych i przebudowanych? Z głównych to chyba, na koniec została tylko Rejtana. Popatrzcie na deptak, Rynek, Bulwary, Lisią Górę, Park Papieski, czy Park Łączności itd. Przypomnijcie sobie jakie chodniki mieliśmy 15 lat temu. Porównajcie smak i zapach wody z kranu 15 lat temu i dziś. Zauważcie tysiące zielonych nasadzeń, place zabaw dla dzieci, ścieżki rowerowe oraz miejsca dla uprawiania wypoczynku, rekreacji i sportu. Popytajcie uczniów i studentów ile miasto ufundowało im stypendiów. Zaglądnijcie do Gastronomika, Elektronika i kilku innych szkół. Zapytajcie, co się zmieniło? Może Wam pokażą np. salę gimnastyczną na europejskim poziomie, nowy budynek dydaktyczny lub basen?
O sieci Resman słyszeliście? Też jest beeeeee? Wymieńcie proszę polskie miasta, które posiadają podobną.
Może Wybierzecie się na spacer? Polecam trasę podziemną. Potem posłuchacie kapeli grającej na jednej z kilku estrad lub pójdziecie na mecz siatkówki do hali na Podpromiu. Możecie też dzieciaka wysłać do skateparku lub oglądać z nowej trybuny zawody żużlowe. Chcecie pokopać piłkę? OK, nie ma problemu, ale pewnie nawet nie widzieliście nowych boisk za zrewitalizowanym stadionem miejskim.
Mógłbym tak jeszcze sporą chwilę, ale mam raczej skromną nadzieję, że choć kawałeczek rzeczywistości w końcu dotrze do krytykantów. Brak mi wiary, że osoby, które potrafią wyłącznie narzekać i nie chcą dostrzec sukcesów innych w końcu przemyją oczy. Choć jak nie chcą pomagać OK, ich sprawa, ale niech, chociaż nie przeszkadzają.
Zastanówcie się chwilę i zadajcie sobie pytanie, co by dziś było w miejscu dawnego Hotelu Rzeszów gdyby nie Podkulski, jego "układy" i pieniądze? Jakaś strasząca dziura? A może przerwana budowa i kolejny szkielotor szumnie nazwany cośtam Tower? Chyba, że wolelibyście tam klon "arcydzieła architektonicznego" w postaci HartBexowskiego bloku mieszkalnego, który możemy "podziwiać" nad zalewem.
Jakieś inne pomysły?
Dzięki Podkulskiemu szybko i sprawnie powstał imponujący kompleks nowoczesnych budowli, który naprawdę świetnie wygląda i budzi podziw przyjezdnych. Że o udrożnieniu Jabłońskiego i nowym przejeździe pod wiaduktem nie wspomnę.
W końcu dochodzimy do nieszczęsnej kładki.
Co widzicie w niej złego? Dlaczego uważacie, że nie powinno jej być w Rzeszowie?
Tylko błagam nie piszcie, że za droga. To argument ludzi którym nie wystarcza wyobraźni, by poczuć się jak gospodarz, którego budżet wynosi 1,5 miliarda + minimum drugie tyle dofinansowań centralnych i unijnych. Szerokość ich widzenia nie potrafi się uwolnić od kilku tysięcy miesięcznie. Dla nich faktycznie kwota kilkunastu milionów to kosmos. To tak ogromna góra pieniędzy, że faktycznie szkoda jej na jakąś durnowatą kładkę.
Może odrobina matematyki.
Załóżmy budżet roczny takiego człowieka na 50.000zł, czyli nieco ponad 4.000 zł miesięcznie. Podstawmy to do proporcji. Do tego budżet Rzeszowa + dofinansowania oraz 14 milionów kosztów kładki. Już wiecie ile proporcjonalnie kosztowałaby taka kładka budowana w Waszym ogródku? To ok. 233zł. Tak nie pomyliłem się to nieco ponad DWIEŚCIE złotych. Teraz byłoby Was stać ta taką ekstrawagancję we własnych ogródkach? Nie plulibyście, że drogo?
Jak widzicie mądrze prawił jeden brodacz pisząc, że byt określa świadomość. Mając do wydania kilka miliardów, kilkanaście milionów to drobiazg. Jednak mając kilkadziesiąt tysięcy sprawa wygląda zupełnie inaczej. Teraz kilkanaście milionów to kilkaset rocznych budżetów, czyli kwota niewyobrażalna, której cała rodzina nie jest w stanie zarobić w ciągu kilku pokoleń. Dokładnie ten dysonans widać w Waszych wypowiedziach.
Osobiście nie uważam kładki za niezbędną inwestycję, ale skoro już jest, to cieszę się, że w moim mieście jest jedyne, takie rozwiązanie w Polsce i jedno z nielicznych na świecie. Cieszę się, że kładka, a z nią Rzeszów stały się głośne i popularne. Stara zasada marketingowa głosi: nie ważne jak mówią. Ważne, że mówią.
A tak po cichu, między mami, nawet mi się ta „aureolka Prezydenta Ferenca” podoba. Szczególnie oświetlona wieczorem wygląda imponująco. Za „całe 233 zł” myślę, że było warto ;-)))
Wiem, że lepsze jest wrogiem dobrego i na pewno kiedyś Rzeszów będzie miał lepszego prezydenta, ale jak do tej pory Ferenc nie miał nawet namiastki konkurencji. Może dawno temu tow. Kruczek, który przekształcił zapyziałą, kresową wiochę w miasto wojewódzkie...
Na dzień dzisiejszy nie widzę nawet śladu kontrkandydata na ten urząd. Wszyscy już pokazali, co potrafią. Jak ktoś lubi Cyprysia proponuję popytać absolwentów II LO, czego tam „dokonał” i kim tak naprawdę jest?
Później oczywiście można zapytać mieszkańców Nowego Miasta czy, tęsknią za Ferencem?